5 powodów, dla których nadal masz bałagan

5 powodów, dla których nadal masz bałagan

Sprzątasz, wyrzucasz, segregujesz, układasz, a mimo wszystko bałagan robi się sam? Rzeczy do ogarnięcia w domu jest tak dużo, że nie wiesz w co masz włożyć ręce i najczęściej nie robisz nic? Myślisz, że już nic nie da się zrobić? Zawsze się da! Zdefiniowanie problemu, to klucz do sukcesu, dlatego dziś zastanowimy się, dlaczego nadal masz bałagan?

 

Masz za dużo rzeczy

Bo to się jeszcze przyda; jest prawie nowe, więc szkoda wyrzucić; moda wraca, więc za kilka lat znów będzie na topie; kiedyś tak bardzo to lubiłaś albo wydałaś długo zbierane pieniądze a ta konkretna rzecz jednak okazała się totalnie zbędna. Powodów, dla których trzymamy rzeczy, z których nie korzystamy, jest całe mnóstwo i myślę, że każdy z nas ma na sumieniu tego typu grzeszki. Tak naprawdę te zbędne przedmioty siedzą w naszej głowie. Jeśli pogodzimy się z  tym, że trzeba się z nimi rozstać, to pozbędziemy się ich bez żalu.

 

Twoje rzeczy nie mają wyznaczonego miejsca

Niby nie masz za dużo rzeczy, ale i tak pozostałe „robią” bałagan. Miejsce długopisu raz jest w szufladzie, drugi raz w torebce, trzeci stole, a kolejny już gdziekolwiek. I tak z całą masą różnych rzeczy, których używasz codziennie. Po prostu nie wiesz gdzie jest ich stałe miejsce. Każda rzecz w naszym domu, powinna mieć „swój dom” – stałe, wyznaczone miejsce. Dzięki temu nawet, jeśli przyjaciele obudzą Cię w środku nocy zabierając w niespodziewaną podróż życia, to będziesz wiedzieć, że właśnie w drugim segregatorze na dolnej półce, w zielonej teczce jest Twój paszport.

O tym czy dana rzecz będzie miała swoje miejsce, myśl już na etapie zakupów. To bardzo pomaga przy nieplanowanych zakupach uniknąć kupowania chwilowych zachcianek. Zawsze też warto stosować zasadę jeden za jeden – kupuję nowe ręczniki, ale pozbywam się też starych.

 

Nie odkładasz rzeczy na miejsce

Klasyk, z którym wszyscy mamy problem. Zaczyna się od jednej rzeczy odłożonej w tymczasowe miejsce, a później musimy robić gruntowne sprzątanie. Wyrobienie nawyku odkładania rzeczy na miejsce nie jest łatwe, ale jest możliwe. Wymaga odrobiny samodyscypliny. Po prostu trzeba się pilnować, a jak zostawimy daną rzecz w miejscu tymczasowym, to od razu, gdy sobie to uświadomimy, musimy ją odłożyć na właściwe miejsce.

A co z domownikami, którzy tego nie robią i „psują” naszą pracę? Ustalcie zasady, wprowadźcie system nagród i kar, przypominajcie o odkładaniu aż do skutku. Bez stresu i wyrzutów. To jest czas nauki i czas popełniania błędów. W końcu Tobie odkładanie rzeczy na miejsce też nie przyszło łatwo, prawda?

 

Brakuje Ci regularności

Sprzątasz raz w soboty, później rozkładasz porządki na mniejsze etapy, a kolejny raz zajmujesz się domem za trzy tygodnie. Ze sprzątaniem jest jak z ćwiczeniami, lepiej zrobić mało a często niż dużo i rzadko. Ćwicząc raz na pół roku raczej nie osiągniesz wymarzonych efektów, ale trening zrobiony chociaż 3 razy w tygodniu po 30 minut przybliża Cię do wymarzonej figury. Tak samo jest ze sprzątaniem. Poświęcając niewiele czasu na codziennie ogarnięcie swojego otoczenia, uzyskasz więcej niż robiąc gruntowne porządki raz w miesiącu. Dzięki temu jesteś w stanie utrzymać porządek na co dzień.

 

Twoje mieszkanie i rzeczy, które posiadasz trudno utrzymać w czystości

Wynajmowanie mieszkań nauczyło mnie jednej bardzo ważnej rzeczy: nie wszystkie meble jest tak samo łatwo utrzymać w czystości. Szafki, które mają gładkie fronty szybciej wyczyścisz niż te ze żłobieniami, na granatowej welurkowej kanapie brud widać po 15 minutach od odkurzenia i uprania, a wannę łatwiej utrzymać w czystości niż kabinę prysznicową. Dokonując różnych zakupowych wyborów, nie zawsze zastanawiamy się jak o daną rzecz trzeba dbać i czy będzie ona pasować do naszego stylu życiu, który definiuje zdanie „nie cierpię sprzątać”. Zazwyczaj wyposażenie do domu kupujemy na długie lata, dlatego świadome zakupy pod kątem utrzymania w czystości są niezwykle istotne. I nie chodzi o to, by rezygnować z prysznica, ale by decydując się na jedną rzecz, która będzie wymagała naszego dużego zaangażowania podczas sprzątania, wybrać inne, które będzie łatwo czyścić.

 

Mam nadzieję, że udało się Wam znaleźć przyczyny, dla których cięgle walczycie z bałaganem. Który z punktów wygląda znajomo? Podzielcie się swoim doświadczeniem, będzie mi dzięki temu łatwiej poruszyć interesujące Was tematy w przyszłości :).

Autorka: Ania Legenza

Jestem blogerką, żoną, mamą, miłośniczką planowania i dobrej organizacji. Wierzę, że porządek w domu oznacza porządek w życiu i od 4 lat przekonuję o tym innych :)

  • makate

    U mnie problemem nr 1 jest brak wytrwałości w odkładaniu rzeczy na miejsce, a nr 2 – to, że niektóre rzeczy nie mają swojego miejsca. Tak jak piszesz – ten problem dotyczy zwłaszcza nowo zakupionych rzeczy, np. od tygodnia mam słuchawki, czasami zabieram je ze sobą w drogę do pracy, a w pozostałe dni…. dołączają do lekkiego bałaganu na szafce w przedpokoju. Nie zdefiniowałam im miejscówki 😉
    Mam też parę problemów związanych z ostatnim punktem-na obecnym mieszkaniu mam prysznic i zdecydowanie mniej lubię jego sprzątanie niż wanny… no i kuchenka ceramiczna-jak dla mnie wymaga czyszczenia prawie non stop 😉

    • Ah ten nieszczęsny prysznic ;). My teraz mamy kuchenkę, podobnie jak poprzednio srebrną i wcześniej nie miałam problemu z jej czyszczeniem. Wystarczyła woda z octem i był mega połysk, a ta jest chyba wykonana z innego materiału i smugi zostają masakryczne. Tylko olej kokosowy pomaga 😀

  • Daria

    O, tak! Mycie kabiny prysznicowej to moja zmora. Czasami mam wrażenie, że ich producenci w ogóle nie zastanawiają się nad tym czy da się je bez problemu wyczyścić czy nie. Jeśli mam być szczera to musiałabym za każdym razem rozkładać mój prysznic na części pierwsze jeśli miałby być dokładnie umyty i składać go na nowo. Dlatego doszliśmy z mężem do wniosku, że już wkrótce się go pozbędziemy i zainwestujemy w wannę. Szkoda nerwów na walkę z wiatrakami. 🙂

    • My teraz mamy szybę + zasłonkę + prosty brodzik, niby myje się szybko i nie ma tych wszystkich uszczelek, które kiedyś doprowadzały mnie do szału, ale mimo wszystko przy wannie jest szybciej. I masz rację, szkoda nerwów, ja się poważnie zaczęłam zastanawiać czy będę chciała u siebie prysznic czy zostaniemy tylko przy wannie 😉

    • Tardis

      wanna! Wanna! Wanna!!! W wannie można się też umyć prysznicem. Wiem, że się ładnie nie stanie i trzeba trzymać „słuchawkę”, albo jak jest gdzie powiesić, to się chlapie dookoła (my mamy wannę z siedziskiem. Super rozwiązanie!), ALE. Bywają chwile w moim życiu, gdy nalewam sobie wannę ciepłej wody, dodaję płyn, piana dookoła, zanurzam się po same uszy i przez parę minut nie robię nic, nie myślę nic. Cieszę się dotykiem wody, zapachem płynu i odchodzącym stresem i zmęczeniem. Ja wiem, że to nie na temat, ale nie mogłam się oprzeć tematowi wanny! Ogromnie doceniam jej posiadanie. Gdy dawno temu wynajmowaliśmy mieszkanie, była tam wanna. Bardzo mała. Na długość moich nóg. Jestem niska 😉 I wiecie co? Ta wanna wielokrotnie była moją chwilą radości i nieziemskiego odstresowania psychicznego!
      No dobra, aby było w temacie, to tak, łatwiej utrzymać czystość 😀

      • Ja na poprzednim mieszkaniu też zaczęłam doceniać wannę, choć od razu po wprowadzeniu zamontowaliśmy zasłonę prysznicową, bo na co dzień wolimy prysznic. Ale relaks w wannie i domowe spa są niezastąpione 😀
        A w przyszłości chyba postawię na wannę z szybą, takie 2w1 🙂

    • Olo

      Do kabiny prysznicowej polecam patent, który kiedyś podpatrzyłam i sprzedałam mojej mamie, która do dziś mi za to dziękuje! Otóż, najprostrza ściągaczka do mycia szyb. Każdy po kąpieli ściąga wodę z kabiny, co trwa chwilę i raz na zawsze można się pożegnać z szorowaniem. Co prawda wymaga to codziennego stosowania, ale warto. Moja mama kupiła zwykły wieszaczek, zamontowała pod prysznicem, że każdy kąpiąc się widzi ściągaczkę i automatycznie jej używa.

  • O tym czy dana rzecz będzie miała swoje miejsce, myśl już na etapie
    zakupów. To bardzo pomaga przy nieplanowanych zakupach uniknąć kupowania
    chwilowych zachcianek. – to jest GE-NIAL-NE! dzięki:)

  • W naszym domu kabina prysznicowa to temat mojego męża, który znalazł sposób idealny. Pewnego dnia przyniósł do domy ściągaczkę (zmywacz) do szyb, który zwykle stosowaliśmy w samochodzie. Mamy czarną łazienkę i mamy czarną ściągaczkę – teraz po KAŻDYM prysznicu jest obowiązkowe ściąganie wody z szyb. Efekt jest taki, że łazienka jest wiecznie czysta 😉

    Jeśli chodzi o punkt związany z rzeczami do czyszczenia to tylko chciałabym ostrzec przed stosowaniem gresu na podłodze. Mamy takie płytki w kuchni i to jest coś koszmarnego – brud widać w 10 sekund po umyciu podłogi. Zniechęcam też do lacobelu – nigdy więcej!

    • U nas też ściągaczka w użyciu, bez tego to byłaby tragedia 😀 Muszę jednak rozejrzeć się za jakąś lepszej jakości, bo Ikeowa zostawia nam smugi. mamy elektryczną, ale ona znów za duża by trzymać ją pod prysznicem.

      Może dobrze by było zrobić wspólną listę rzeczy, które trudno czyścić? Wiele moglibyśmy się nauczyć i uniknąć zakupowych wtop, pomyślę, czy nie zrobić takiej akcji.

      • Też odradzam gres. Mam piękne kremowe płytki w kuchni, ale podłogę mogłabym zmywać 3xdziennie. Muszę wypróbować ściągaczkę, bo mycie prysznica to mój koszmar.

        • Też kremowe. Nie wiem, o czym myśleliśmy!

          • Susie

            Ja tam wolę widzieć zbierający się kurz. Kremowy gres kupiłam z pełną tego świadomością. Odkurzenie mojej kuchni to jakieś 3 minuty, w pakiecie z łazienką – pięć. A mam pewność, że nie tylko przestrzeń wygląda na czystą, ale także taką jest. A jak dla alergika – to szalenie ważne! 🙂

          • Też wolę jasne, ale dla mnie gres jest pomyłką, dlatego bo widać każdą smugę 😉

      • Jestem bardzo na tak, bo już w nowym domu chcę mieć same mądre rzeczy. Wyobraź sobie na przykład pomysł naszego architekta. Z łazienki na poddaszu będziemy mieć coś w rodzaju zsypu na brudne ciuchy, które wylądują w koszu na pranie w pralni. Rozumiesz coś takiego??

        • Tardis

          ??? Ale genialne! Super rozwiązanie! A jak będzie zrobiony zsyp? W ścianie ukryty? Czy tak trochę odstający od ściany?

        • O wow! Genialne <3

      • marta

        Na liście rzeczy ktore trudno czyscic jest bezapelacyjnie piekarnik jak ja pomysle ze mam paśc przed nim na kolana i szorowac i szorowac iwycierac to odechciewa mi sie wszystkiego w mikrofalowke wsadze miske z detergentem pare kropel cytryny włacze pozniej przetre i juz ale piekarnik to ósmy krąg piekieł

        • A masz termoobieg? Jeśli tak to możesz z piekarnikiem powalczyć tak jak z mikrofalą 🙂

          • ?! o czym ty mówisz? 🙂

          • Wstawiasz miskę z wodą i np. z cytryną do piekarnika, termoobieg, ze 200 stopni i wszystko się pięknie uparuje, łatwo później wyczyścić. No chyba że są jakieś mega zabrudzenia, ale i tak jest łatwiej. A ten sposób czyszczenia wyczytałam w instrukcji do piekarnia 😀

          • O rany! Dzisiaj to sprawdzam! 🙂

        • Wybierając nowy piekarnik znalazłam fajne rozwiązanie, na drzwiach mam dwie szyby, wewnętrzna się wyjmuje i dużo łatwiej ją wtedy wyczyścić. Wnętrze myję bardzo regularnie, wykorzystuję chwilę jak jest jeszcze ciepły (nie gorący) bo brud nie zdąży przyschnąć. Wszystko co mogłoby „strzelać” tłuszczem piekę w naczyniu żaroodpornym z pokrywą. Wtedy piekarnik nie denerwuje tak bardzo 😉

        • Sabina Pe

          Polecam płyn Ecoshine do piekarnika i grilla czyści wszystko. Wystarczy zostawić na kilka minut

        • Sylwia

          Mam patent na piekarnik. Umyj go porzadnie. Jak wyschnie to dno wyłóż folią aluminiową. Nawet jesli coś kapnie to wymieniasz folię i po klopocie, no i duzo mniej pracy przy nastepnym myciu. Do mikrofali widzialam chyba w ikei takie specjalne nakrycia na talerz z dziurkami. Wyglada to jak dziurawa miska do gory nogami. Nic nie pryska na mikrofale a tamto mozna latwiej umyc nawet z zmywarce.

    • Polecam jeszcze płyn -sprey do kabin który tworzy warstwę ochronną. Nie jest tani ale pryska raz i problem smug i zacieków znika 😃

    • Kinga

      Co do płytek z polerowanego gresu.. znam temat! mamy grafitowe w kuchni.. i jest dokładnie jak piszesz. Ja znalazłam na szybkie czyszczenie sposób. W kuchni mam płaski mop zawsze pod ręką i w spryskiwaczu wodę z octem. Spryskuję podłogę, przecieram mopem. Zajmuje minutę, a efekt na szybkie porządki jest akceptowalny 😉

    • Asia

      Też mamy pod prysznicem czarna silikonowa sciagaczke do wody, po każdym prysznicu pół minuty zajmuje ściąganie wody, a kabina cały czas czysta 🙂 raz w tygodniu dla zasady myje szyby jakimś środkiem, ale tak naprawdę wiekiej różnicy nie widzę wtedy. Także zupełnie nie rozumiem tych problemów z czyszczeniem kabin;)

  • Magda Kędzierska

    Niestety kabina prysznicowa to i moja zmora sprzątania, ale też nie umiem bez prysznica żyć. Wannę również mamy i kąpię w niej dziecko, bo jednak wygodniej niż w brodziku, ale sama nie używałam wanny od wielu lat. Jestem chyba jedyną kobietą na świecie, która nienawidzi się moczyć w wannie. Dlatego jedynym moim sposobem na szybkie umycie kabiny to mycie jej przynajmniej raz w tygodniu, najlepiej dwa, a ponadto przecieranie tych wszystkich zewnętrznych elementów przy każdej okazji.

    • Kinga

      Ja na kabinę mam dwa sposoby: przed kąpielą myję ją od środka, potem spłukuję i biorę sama prysznic 😀
      A jeśli wybitnie nie mam czasu, spryskuję ją wodą z octem, a po chwili spłukuję bez szorowania i również jest dobrze 🙂

    • Tardis

      hahaha, a wiesz, ja też nie znoszę się moczyć! Ale kocham wannę! Moczę się do momentu, gdy w głowie pojawia się panika i chęć ucieczki 😀 Czyli po ok 5 min 😉 Może 10 – ale wątpię 😉 Wtedy szybciorem się myję, spłukuję i uciekam 😀

      Brzmi to strasznie, bo miłość moja wielka do możliwości odstresowania się w wodzie jest nieoceniona! Spróbuj kiedyś. Zamknij się w łazience, niech ten czas będzie tylko dla ciebie. Nawet jeśli ma trwać chwilę. I przez tą chwilę ciszy, pozwól sobie na nie robienie zupełnie niczego. 5min a reset dla mózgu ogromny!

  • Masz za dużo rzeczy 😀 Zauważyłam, że odkąd wprowadzam do swojego domu minimalizm i usuwam zbędne przedmioty, znacznie łatwiej jest mi utrzymać porządek 🙂 Do tego wyrobiliśmy sobie z mężem nawyk, że co sobotę sprzątamy mieszkanie i regularnie zajmujemy się porządkowaniem newralgicznych miejsc.

  • Najciężej jest chyba znaleźć miejsce dla każdej rzeczy… Często problemem nie jest nawet o brak fizycznej przestrzeni, ale o brak czasu, który żal nam przeznaczyć na znalezienie najlepszego miejsca na dany przedmiot.
    Co ciekawe podobne zachowania zdarzają się również w komputerze – bo niby dlaczego pliki które nie wiemy gdzie umieścić lądują na pulpicie…?
    Dawid

    • Tak, a później folder podpisany „pulpit” 😀

      • Heh, swego czasu miałem folder „z pulpitu” więc trafiłaś w sedno 🙂
        Na szczęście człowiek uczy się na błędach i dziś już wiem, że to nie jest najlepszy sposób katalogowania plików 🙂

        Dawid

  • Ewelina

    Moim największym problemem jest brak planu i chaos w sprzątaniu. Np nie odkurzam co 2 dzień tylko jak już widzę masakrę na podłodze 😊 kwiatki podlewam jak mi się przypomni, stół wycieram jak juz widzę że jest brudny i zakurzony. Chyba przydał by mi się kalendarz gdzie bym zapisywałam co w danym dniu zrobiłam bo potem nie pamiętam. Co do gresu ja sobie bardzo chwale mam w kuchni salonie jadalni wiatrolapie i przedpokojach beżowy ale nie jednolity tylko taki z „mazami” i dzięki temu wogole nie widać śmieci. Gdybym zamiast nich miała panele to nie byłoby tak fajnie bo one wg mnie są bardziej wymagające niż gres. A chaos wynika z faktu iż po 1 mam 8 miesięcznego syna który nie za bardzo daje mi cokolwiek w domu zrobić (marudzi i wola mnie gdy tylko się oddale) a po 2 dom jest duży parter + piętro wysunięty ok 150 m2

    • Jeśli chodzi o regularność, to może spróbuj wprowadzić harmonogram sprzątania http://niebalaganka.pl/harmonogram-sprzatania-nowa-ulepszona-wersja-lista-zadan-jesienne-porzadki/? To naprawdę wiele ułatwia.

      Z moją Zosią było podobnie, ale stopniowo przyzwyczajałam ją do tego, ze znikam na minutę, dwie i tak coraz dłużej, choć najlepiej jest gdy mnie widzi. Korzystałyśmy z bujaczka i chusty, więc przyzwyczaiła się do tego, że jest obok, gdy wykonuję różne domowe czynności. Teraz już się czołga i sama przemieszcza, więc trzeba ją pilnować, ale mimo wszystko dajemy radę. A nie myślałaś o tym, by właśnie wypróbować chustę albo nosidło?

      • Ewelina

        Myślałam oczywiście tylko mój syn przy wieku 8 miesięcy waży już 10.5 Kg więc jest ciężki i nie chce go nosić ciągle przy sobie bo kręgosłup mi padnie a i tak już mnie bardzo boli i ręce 😓

        • Rozumiem. Moja Zosia tez do najlżejszych nie należy, bo ponad 9 kg, ale właśnie plus chusty jest taki, że tak bardzo nie obciąża kręgosłupa. Choć po kilku godzinach noszenia da się odczuć te kilogramy. Ale mojej Zosi na początku bardzo to pomogło i szybciej się nauczyła, że może być blisko lub w pobliżu gdy coś robię 😉

  • Masz ukrytą kamerę w moim domu? 🙂

  • Marta

    Świetny wpis Aniu i niestety, wszystko z Twojego opisu pasuje. Najgorzej jest z odkładaniem rzeczy na miejsce bądź znalezieniem miejsca odpowiedniego dla tej rzeczy. Często mam z tym problem.

    Czy mogłabyś napisac artykuł o tym, jak wyczyścić skórzane meble?

    • Nie mam żadnych skórzanych mebli, ale generalnie do standardowego czyszczenia skóry nadadzą się np. chusteczki nawilżane albo zwykłe mydło w płynie. Koniecznie wytrzyj do sucha, a do nabłyszczania użyj tłustego kremu. Przy skórzanych torebkach sprawdza się super, a wydaje mi się, że nie czyszczenie powinno być podobne 😉

  • Basia Przy Kawie

    Tak myślałam 🙂 Wszystkie wymienione przez Ciebie punkty mają miejsce u mnie w domu. Za dużo rzeczy, za mało konsekwencji w sprzątaniu, lenistwo, brak konkretnego miejsca na konkretne rzeczy. Do tego jeszcze nie zbyt chętny do pomocy mąż, który raczej ma w nosie porządki, zostawia wszystko gdzie popadnie i idzie dalej. Jak już się weźmie za sprzątanie to trwa to ze trzy godziny a efektów brak. Wolę to jednak robić sama. Tylko nie zawsze mam siły po całym dniu z niemowlakiem i koło się zamyka. Muszę się wziąć do roboty! 🙂

  • Tardis

    ręczniki powiadasz? ….. No bo ja ostatnio kupiłam dwa…… I miałam w planach wyrzucić dwa….. Ale zaplanowałam przerobienie je na mniejsze ściereczki, bo GENIALNIE frota czyści armaturę…. No i plan jest…. No doooooobra. Zaraz się tym zajmę 😀

  • Martyna Reniec

    My mamy wanne z szybą, zeby mozna bylo brac prysznic bez chlapania. I musze Ci powiedziec, ze sciagaczka ikeowska w uzyciu po kazdym kąpaniu musi byc 😉 i daje rade 😉 za to samej wanny myc nienawidze! Schylam sie i mam wrazenie, ze zaraz wpadne 😛 moj mąż, jak raz na ruski rok ją umyje, to do niej wchodzi 😛 ja nie mam czasu na takie bajery 😛
    Poprosze o post jak zmusic faceta do odkladania rzeczy na miejsce, bo u mnie juz zadne prosby i grozby nie dzialaja! 😛 :/

  • Blog To Wake Up Baby

    zdecydowanie mam za dużo rzeczy 😛

  • U mnie momentami punkt czwarty, ale staram się jak mogę :)))))

  • Marta

    Cieszę się, że trafiłam na Twojego bloga! Podczytuję z przyjemnością i staram się wdrożyć w życie podane przez Ciebie rady i ułatwienia w sprzątaniu, no i powiem szczerze- są efekty! Zawsze miałam problem z utrzymaniem ładu w swoim pokoju,przyznam, szczerze, że byłam totalną bałaganiarą, a teraz, gdy mieszkam już na swoim polubiłam sprzątanie! Nie ma to jak zapach świeżości i możliwość odpoczynku po całym dniu pracy w czystym otoczeniu. Zdarza mi się mieć lenia, niestety,chyba jak każdemu, no i moją największą zmorą jest ZMYWANIE! (czytałam post o zmywarce,ale niestety moja kawalerka takiego cuda nie pomieści… na szczęście mój Narzeczony zmywać lubi, więc mnie wyręcza. Skarb!) Doceniam teraz uroki sprzątania na bieżąco, grafiki sprzątania i inne udogodnienia. Teraz poluję na Virobi, ponieważ mam buldożka, który zostawia za sobą mnóstwo sierści na panelach i ciemnych płytkach i mam nadzieję, że robocik mnie trochę wyręczy.
    Dzięki za wszystkie rady, bo idąc za nimi, uporządkowałam nie tylko swoje mieszkanie, ale i życie, z pewnością! 😉
    Pozdrawiam i będę zaglądać jeszcze częściej.

    • Bardzo, bardzo się cieszę! <3 Nie ma dla mnie lepszej nagrody w blogowaniu niż czytanie o takich realnych zmianach, więc ślicznie dziękuję, że zdecydowałaś się napisać ten komentarz.

      P.S. Ja też mam czasem lenia i dla życiowej równowagi czasem trzeba sobie odpuścić! Pozdrowienia!

  • Ada

    Ostatni punkt, o tak. Nie kupię żadnego dywanu, którego nie będę mogła wyprać w pralce. A jeśli już jakiś skradłby moje serduszko, to tylko oddawanie do czyszczenia, bo te 10 czy 15 zł nie jest warte mojej roboty.

  • Susie

    Łatwość czyszczenia mebli była kryterium nr 1 podczas wyborów przy urządzaniu mieszkania. Z bólem serca zrezygnowałam ze ślicznych szafek kuchennych ze żłobieniami – są zupełnie gładkie. Gres na podłodze też nie był tani, ale szybkość sprzątania kuchni wynagradza te wybory. Wiele osób dziwi się, że u mnie w kuchni NIC nie leży na wierzchu – blat na stałe zajmują jedynie ekspres do kawy i czajnik elektryczny. To czyste lenistwo – zauważam, że OGROMNIE dużo czasu zajmuje przestawianie „bibelotów” podczas sprzątania.
    Co do łazienki – dodałaby jeszcze, że jeśli ma się możliwość wyboru, to lepiej jest kupić wiszącą umywalkę i toaletę – wtedy w sprzątaniu podłogi przeszkadza jedynie pralka. 🙂

    • O tak, w łazience dzięki podwieszanej umywalce i toalecie jest dużo wygodniej 🙂

  • Ja zawsze nalezałam do pedantek. Dopiero niedawno trochę xa duzo sobie i mężowi pozwoliłam i mamy czasem problem głównie z odkladaniem rzeczy na miejsce. Wtedy niestety tracę więcej czasu podczas codziennych porządków… Z czego oczywiście zdaję sobie sprawę 😉

  • Z bólem, bo z bólem, ale u mnie chyba „zadziała” się każda z tych przyczyn – dlatego plan na najbliższe miesiące to minimalizowanie liczby (a wiem, że lubię zbierać) i systematyzacja 🙂

  • niepokierowana.blogspot.com

    Haha oj tak! Nie umiem odkładać rzeczy na swoje miejsce! Ale czas by się tego nauczyć 😀
    Aniu! Przeczytałam wiele porad na Twoim blogu i dzięki Tobie zrobiłam olbrzymi krok w stronę organizacji i porządków. Moje mieskanie wygląda teraz o niebo lepiej! Bardzo Ci dziekuję! 😀 i oczywiście będę czytać dalej 😀

  • Odkładanie rzeczy na miejsce. Muszę się tego nauczyć 🙂

  • Trafiona w dziesiatke! 😮