A Ty – co ostatnio zrobiłaś dla siebie? + KONKURS

domowe spa

Kiedy ostatnio zrobiłaś coś dla siebie? Tak naprawdę tylko dla siebie, bez udziału męża, partnera, dziecka, rodziny? Poszłaś do fryzjera, na prawdziwe babskie zakupy, zrobiłaś sobie domowe spa, czy choćby wypiłaś swoją ulubioną kawę w spokoju?

Wiem, że czasu na takie małe przyjemności zawsze brakuje. Odkąd pojawiła się na świecie moja Córeczka dostaję mnóstwo pytań o to jak ja to robię, że mam czas choćby pomalować paznokcie. Minęły trzy miesiące i dziś już mogę podzielić się tym co u nas działa. Mam nadzieję, że zainspiruje Was do zmian i do zrobienia czegoś dla siebie już teraz. Niespodzianką jest konkurs na końcu wpisu – liczę, że da Wam odpowiednią motywację by wreszcie odpocząć :).

Jak znaleźć chwilę dla siebie, gdy na nic nie masz czasu?

Czy znalezienie tej chwili na zrobienie czegoś dla siebie w ciągu zabieganego dnia, tygodnia, miesiąca jest łatwe? Nie, nie jest. Łatwiej by mi było po prostu posiedzieć i nic nie robić :). Przez pierwszy miesiąc chwilą dla mnie było wzięcie szybkiego prysznica i traktowałam go jako wielki luksus, ale za to nocami mogłam czytać książki. Do tej pory są dni, kiedy nic nie idzie tak jakbym chciała, mniej więcej co drugi dzień zawieszam bloga i chcę spędzać czas tylko z dzieckiem. A później wraca do mnie myśl, która towarzyszy mi całe życie „szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko”. Brak realizacji swoich pasji, rozwijania zainteresowań, sprawiania sobie choćby małych przyjemności prowadzi tylko do frustracji, dlatego codziennie przypominam sobie, że muszę też myśleć o sobie.

Jak znajduje czas na chwilę tylko dla siebie?
  • jak najwięcej czasu staram się spędzić offline – bycie online to największy pożeracz czasu, tu niby tylko chwilka, tam druga, a tu jeszcze jakiś ciekawy artykuł i w ciągu dnia na takich „chwilkach” ucieka nam godzina. I jeśli traktujemy ten internetowy czas jako zrobienie czegoś dla siebie, to jest ok, ale gdy permanentnie nie mamy czasu na własne przyjemności, to warto przeanalizować jak wiele tracimy go przed ekranem komputera czy telefonu. Pisałam o tym szerzej we wpisie Jak mieć więcej czasu i te rady ciągle są pomocne.
  • wykorzystuję drzemki na zrobienie czegoś dla siebie – nie są długie, dlatego wtedy nie sprzątam, nie gotuję, nie zajmuję się domem (chyba że akurat mam na to ochotę). Większość tych czynności wykonujemy razem, podczas aktywności dziecka, a czas kiedy śpi jest dla mnie, na moje małe przyjemności. Więcej o mojej organizacji czasu z niemowlakiem napiszę Wam już niedługo.
  • planuję – tak, planuję to, co chcę dla siebie zrobić. Dzięki temu jestem w stanie dużo efektywniej wykorzystać drzemki. Wiem czym chciałabym się zająć, więc wystarczy tylko mobilizacja i działanie.
  • wieczorami i w weekendy korzystam z pomocy męża – kiedy urządzam sobie domowe spa, ćwiczę, piszę wpisy na bloga, czyli robię coś na co potrzebuję conajmniej 30 nieprzerwanych minut, opiekę nad Córą przejmuje mąż. Wszyscy są wtedy zadowoleni, a ja mogę skupić się na sobie 🙂

Dzięki tym czterem punktom mogę zrobić coś dla siebie. I kiedy ten czas jest, to chcę się zmobilizować do tego, by go dobrze wykorzystać, choć czasami jest się trudno zebrać. Ale na pewno warto!

Rzeczy, które robię dla siebie:

Są rzeczy, które zawsze wprawiają mnie w dobry humor i ładują pozytywnie. Większość z nich to małe przyjemności, które staram się sprawiać sobie codziennie i choć wyglądają na mało wyjątkowe, to ja je doceniam właśnie jako coś co robię dla siebie.

Kawa wypita z ulubionej filiżanki

domowe spa

Teraz jest to Inka, czasem kawa bezkofeinowa Nespresso. Po prostu wróciłam do mojego ulubionego rytuału picia kawy. Zdarza mi się dopijać ją zimną, ale ten moment jest zawsze moją przyjemnością, coś tylko dla mnie.

Uwiecznianie codziennych chwil na zdjęciach

instagram

Uwielbiam uwieczniać codzienne chwile i zrobienie choć jednej ładnej fotki jest dla mnie ogromną radością. Dzięki temu mogę kolekcjonować wszystkie moje małe przyjemności, wesołe miny Córki i być z Wami w kontakcie, kiedy nie ma mnie na blogu :). Nie przypuszczałam, że tak mocno wkręcę się w robienie zdjęć, gdybym mogła to nie wypuszczałabym telefonu z ręki.

Domowe SPA

domowe spa

To przyjemność, którą wprowadziłam dopiero niedawno, ale jest najbardziej namacalnym dowodem na robienie czegoś dla siebie. Kiedyś wizja domowego spa kojarzyła mi się z nudą, dziś nie ma dla mnie lepszego relaksu. Ulubiona maska witaminowa na twarz, olej arganowy na włosy i można zanurzyć się kąpieli!

domowe-spa-1

Moje ulubione kąpielowe dodatki to peeling cukrowy z The Body Shop i kula musująca Karmel i Jabłko. Rozpływam się od tych zapachów ❤.

domowe spa

Pielęgnacja dłoni to kolejny etap mojego domowego spa. Kiedyś robiłam peeling z wiórków kokosowych, ale teraz chętniej korzystam z gotowych rozwiązań, jest zdecydowanie szybciej. Maseczka złuszczająco – nawilżająca do rąk sprawdziła się super i będę do niej wracać, a niezależnie od pory dnia krem do rąk z Make me bio, od którego już się uzależniłam.

domowe spa

Domowe spa jest też dla mnie dobrym momentem na nadrobienie Youtubowych zaległości, a mam je ogromne! Dlatego wykorzystuję ten czas zawsze na 100% dbając o każdy aspekt, który może wpłynąć na moje samopoczucie (przy okazji robienia zdjęć do wpisu nadrabiałam ZdrowoManię :)).

Sport i zdrowy tryb życia

ćwiczenia

Od półtora tygodnia biorę udział w przemianie z Codziennie Fit. Wprowadzenie aktywności fizycznej 4-5 razy w tygodniu, regularne jedzenie co 3 godziny, nauka gotowania nowych potraw – wydawało mi się, że nie dam rady dołożyć tego do mojego dnia i poniosę klęskę. Okazało się jednak, że dodatkowe zadania mnie tylko mobilizują, regularność w jedzenie spowodowała, że nasz dzień ma lepszy przebieg, a ja ciągle mam ogromną satysfakcję, że robię coś dla siebie. I im więcej zadań, tym bardziej doba się wydłuża!

Project Life

project-life-1

To moja mała przyjemność, podczas której mogę się kreatywnie wyżyć. Łączy wszystko co kocham: zdjęcia, scrapbooking i zrób to sam. A do tego te piękne dodatki. Od samego patrzenia na nie humor się poprawia!

project-life-2

 

A teraz czas na KONKURS 🙂

domowe spa

Razem z drogerią internetową ekobieca.pl chcemy namówić Was do znalezienia nawet krótkiej chwili dla siebie codziennie, nie tylko od święta, dlatego przygotowaliśmy dla Czytelniczek mojego bloga konkurs. Do wygrania jest zestaw kosmetyków w skład, którego wchodzą Naturalny Olejek Arganowy, Maska do twarzy Witaminowa Multinawilżanie, Biolaven Organic Krem do twarzy, Balsam do ust EOS, Sleek Makeup I-Divine Paleta 12 cieni makijażu, Puder ryżowy Ecocera, Tusz do rzęs Maybelline Lash Sensational oraz Paleta rozświetlaczy do ciała Sleek Highlighting Palette.

Opiszcie mi w komentarzu jak wygląda Wasz wymarzony, idealny czas tylko dla siebie. Macie czas do środy (9 marca, do 23:59), wyniki opublikuję w tym wpisie 11 marca. Na autorkę komentarza, przy którym najbardziej się rozmarzę, czeka nagroda :). Technika komentowania – dowolna, nie musi to być tylko tekst. Pamiętajcie proszę, by wpisać w polu przy wpisywaniu komentarza Wasz aktualny adres mailowy, tak żebyśmy mogli się z Wami skontaktować. Powodzenia!

Jeśli macie ochotę na zakupy już teraz to mamy dla Was również rabat 10% na zakupy w drogerii ekobieca.pl na hasło Niebałaganka, ważny do 20.03.2016 (nie dotyczy przecenionych produktów).

Mam nadzieję, że czujecie się zainspirowane by zrobić coś dla siebie i z niecierpliwością czekam na Wasze komentarze!

WYNIKI KONKURSU

Wybór był bardzo trudny i najchętniej nagrodziłabym każdą z Was. Jednak najbardziej ujął mnie komentarz Kami – za szersze spojrzenie na chwilę dla siebie, docenianie małych rzeczy i wymienienie jako chwili dla siebie tych momentów, w których czuję naprawdę szczęśliwa :). Bardzo Wam dziękuję za udział i cudowne ilustracje Wasz chwil dla siebie, a zwyciężczyni serdecznie gratuluję!


Wpis powstał we współpracy z ekobieca.pl
Autorka: Ania Legenza

Jestem blogerką, żoną, mamą, miłośniczką planowania i dobrej organizacji. Wierzę, że porządek w domu oznacza porządek w życiu i od 4 lat przekonuję o tym innych :)

  • Sonia Furich

    Marzę o tym, żeby zrelaksować się w wannie, przy blasku świec i słodkim zapachu olejków zapachowych 🙂 ( ale jest jeden mały szczegół – nie mam wanny nad czym bardzo ubolewam 🙁 ) do tego ulubiona książka o górach i kubek ciepłego kakao . Takie małe marzenie – mam nadzieję, że kiedyś się spełni.

  • Kasia Furmańska

    Mój wymarzony czas tylko dla siebie to chwile spędzone na areobiku lub zumbie. Dzięki temu ,że mieszkam w małym mieście droga zajmuje mi niewiele czasu więc jetem w stanie chociaż 2 razy w tygodniu wygospodarować 1,5 h. Dzięki tym zajęciom mam kontakt z ludźmi , motywację by umalować się , ułożyć włosy ( tak do ćwiczeń ,aby sobie się podobać i by poczuć się jak kobieta), miło spędzić czas i zadbać o ciało. Traktuję ten czas jako chwile spędzone przy muzyce, która mi się podoba , tańczę i przy okazji kg. po urodzeniu dziecka uciekają. Każdemu polecam.

  • Anna Jach

    Dla mnie takimi chwilami przyjemności są: długie rowerowe przejażdżki albo porządny domowy trening, a potem domowe spa (bardzo podobne do tego, które opisałaś w tym poście :)), po którym siadam z dobrą kawą/herbatą nad ciekawą książką i zwyczajnie odcinam się od codziennego zabiegania. Teraz niestety z części tych przyjemności musiałam zrezygnować: jestem w 18 tygodniu ciąży, lekarz już mi nie pozwala ani na rower w plenerze ani na intensywne ćwiczenia, dlatego na razie zostaje mi tylko spa i książka + herbatka 😉 Jakiś czas temu odkryłam też na nowo uroki spacerów: takich dla samego spacerowania, bez pośpiechu i bez konkretnego celu 🙂 Nawet staram się chociaż raz w tygodniu zarezerwować na taki spacer 1-2 godziny – to mnie niesamowicie relaksuje przy moim obecnie napiętym grafiku.

  • Sandra Łeszyk

    Idealny czas (na szczescie znajduje go codzienne,chociaz nie zawsze jest to latwe) odprężam się przy piciu ulubionej herbaty zaraz po prysznicu i pielęgnacji ciala balsamami i maseczkami, kiedy tylko wyschną mi paznokcie przeglądam nowości na różnych blogach (kiedy tylko widze jakis ciekawy wpis natychmiast zapisuję go do ulubionych kart 🙂 ) Strasznie odpręzam sie też przy czytaniu gazet wieczorami w łózku cisza,spokój i cieply termofor na rozgrzanie nog po calym meczacym dniu 😀

  • Megalaia P

    Ostatnio marzy mi się jeden wieczór na moich ukochanych Mazurach. Drewniany domek nad jeziorem, kominek, odpowiednia muzyka śnieg za oknem. Kubek kakao i książka. Dziękuję za to co mam. Po takim wieczorze chętnie wróciłabym do codziennego, domowego rozgardiaszu. Pozdrawiam i życzę wszystkim Paniom wielu chwil dla siebie.

  • mój czas dla siebie to: książka, internetowe strony i ciekawe blogi (między innymi Twój – i nie jest to podlizywanie;-)), pyszna herbatka i ukochana kicia przy boku!

  • Joanna M.

    Mój idealny czas tylko dla siebie to czas kiedy mogę… malować 🙂
    Nie potrzebuję do tego zazwyczaj jakiś specjalnych przygotowań, często
    wystarczy rozłożenie sztalugi i przygotowanie pędzli,palety i innych akcesoriów
    na biurku – pół godziny „babrania” się w farbach i czuję
    cudowne spełnienie. Nieistotne jest wtedy to co maluję, jak mi to wychodzi, ale
    sam fakt że to robię niesamowicie mnie relaksuje. Z utęsknieniem czekam na
    wiosnę, bo wtedy te chwile dla siebie przenoszę do ogrodu, tam rozstawiam
    wszystkie „sprzęty”, puszczam koty żeby sobie polatały i w otoczeniu przyrody i
    brykających ukochanych zwierzaków najlepiej mi się odpoczywa 🙂

  • Katarzyna Koszczy Górska

    Twoj wpis dał mi wiele do myślenia. Serio! Właśnie zdałam sobie sprawę, że bardzo mało robię tylko dla siebie. Nawet czas wolny spędzam „pracujac”, a to słuchając o klopotach sasiadki, sprzatajac, nadrabiajac różne zaleglosci. Zgadzam się też z Tobą w stu procentach ze dodatkowe obowiazki mobilizuja. Jeśli chodzi o czas tylko dla siebie to czuje się troche jak bohaterka The Notebook, bo też porzucilam malowanie i właśnie tak najchętniej spedzilabym cały dzień. Pijac kawe i z pedzlem w ręku na tarasie. Tak po prostu się relaksujac i nie myslac o niczym. Polecam wszystkim, nawet jeśli nigdy się nie malowalo. To doskonale oczyszcza myśli. Potem wieczor spa, bo farbe trzeba jakoś zmyć. No i ba, nie znam żadnej kobiety która nie lubi posiedziec w wannie ze swieczkami czytajac książkę lub gazete. Z maseczka na twarzy i oczywiscie smiechem! Uwielbiam tez platki do kapieli, poniewaz dają poczucie luksusu i na pewno by ich zabrakło. Tak bardzo mi tego brakuje, ze dziś dzięki temu wpisiwi pomysle o sobie i kąpiel zamiast prysznica wezme. A nawet maska na włosy się znajdzie :). Serdecznie pozdrawiam wszystkie „zabiegane”. Czas dla siebie nie jest czymś egoistycznym, choc zawsze mi się tak zdawalo. Czas dla siebie daje powera żeby być dla innych :). Mój email to koszczy@gmail.com

  • Magdalena Bartman

    Podczas mojego wymarzonego i idealnego czasu dla siebie zrobiłabym małe przemeblowanie w mieszkaniu (ostatnio chodzi mi bardzo po głowie!), oczywiście w moim idealnym czasie świeci słońce i jest cieplutko więc wietrzyłabym kołdry i poduszki, zmienilabym pościel na czyściutką i swieżutką. Mieszkanie wysprzątałabym na błysk i po takim wysiłku wzięłabym ciepła kąpiel z dużą ilością piany wszelkimi dobrociami dla ciała peeleing, maseczka, odżywka na włosy w tle moje ulubione piosenki z lat 60, a po kąpieli, balsamowaniu wskoczyłabym w ulubioną piżamę, zapalilabym świeczki i wkopałabym się w świeżą pościel i oglądałabym filmy jedząc same niezdrowe rzeczy, popijając colą ? od czasu do czasu robiłabym przerwę na delektowanie się czystą przestrzenią ☺jeszcze jakby córcia przespałaby mi całą noc chyba bym padła ze szczęścia ? ale się rozmarzyłam ? dziękuję Aniu za pomysł od razu człowiekowi lżej na duszy jak sobie tak pomarzy ?

  • Dziękuje Ci, że przypomniałaś mi że POWINNAM i NALEŻY MI SIĘ choć czasami zając się sobą, nawet jeśli to tylko (i aż!) pół godziny!

    🙂

    • Bardzo się cieszę, bo właśnie to chciałam uzyskać tym wpisem <3

  • Monika

    Moim wymarzonym czasem dla siebie jest długa, ciepła kąpiel w wannie z wciągającą książką, która pozwala mi przez te kilkanaście minut, kiedy woda jest ciepła oderwać się od rzeczywistości i przenieść się na chwilę do innego świata…

  • W.

    Wymarzony, idealny czas tylko dla mnie to beztroskie wylegiwanie się na kocu w górach – jeżeli jest ciepło na otwartej przestrzeni z widokiem, jeżeli zimno – przy kominku w drewnianej chacie, z książką, dobrą przekąską, czymś odpowiednim do pory do picia i w zupełności offline…

  • Patrycja Królik

    Mój wymarzony czas tylko dla mnie to, prawie CAŁY dzień! Wiem, jestem pazerna ;). Dzień zacząłby się śniadaniem na balkonie z moim Połówkiem (co prawda, miało być bez partnera, ale przy Nim ładuje akumulatory). Z powodu pogody, póki co nie mieliśmy okazji nacieszyć się posiadaniem balkonu 😉 W ten idealny czas słońce świeciłoby jak szalone, brzozy szumiały uspokajająco, a na stole zrobionym przez Połówka znalazłyby się gofry z owocami, bitą śmietaną oraz sok pomarańczowy. Później troszkę czasu na aktywność – „sport” z dzieciństwa, do którego zbieram się od lat. Na koniec dnia znowu balkon, tym razem solo – mój ulubiony wielki, czerwony kubek ciepłej herbaty z cytryną i żurawiną (od mamy), książka – najlepiej dobry kryminał, kocyk i świeca zapachowa. Brzozy znów szumią, a świerszcze cykają do mnie na dobranoc… 🙂

  • PauLi

    Moja chwila relaksu.? To raczej wieczór na tarasie. Późne lato, zachodzące słońce. Siadam na wygodnej kanapie z lampką mojego ulubionego drinka (1/2 martini bianco, 1/2 proseco , 20ml sok z cytryny, lód) nalanego do bardzo dużego kieliszka przeznaczonego czerwonego wina. Niezbyt głośno puszczam z głośników muzykę Franka Sinatry i tak mogę spędzić baaardzo miło wieczór patrząc po prostu na zachód słońca… oczywiście najlepiej w towarzystwie przyjaciół lub męża.
    Nie ma lepszego sposobu na wieczór po przepracowanym dniu 😉

  • Weronika

    Moim wymarzonym miejscem na spędzenie czasu dla siebie jest wieś, w ktorej jako dziecko sie wychowywałam. Spacer po polach i lasach, sprawdzanie czy ciagle mieszczę sie do naszych dziecięcych baz i kryjówek, które stanowiły pęknięte pnie i ruiny starych domów. Odwiedzanie każdego miejsca, które przywołuje wspomnienia. Takie dotykanie podstaw zawsze daje mi ogromnego powera :). Mozna sie rozmarzyć, spojrzeć na obecne problemy z większej perspektywy, jeszcze raz obudzić w sobie to dziecko, którym kiedyś byliśmy :). No i oczywiście na wieczór usiąść z dziadkami, najeść sie ukochanych babcinych pączków i razem pooglądać stare zdjęcia i powspominać 🙂

    E-mail: niunia.daleko@gmail.com

  • miedziucha

    Mój wymarzony czas tylko dla siebie, spędziłabym najchętniej nad naszym polskim morzem, ale nie w sezonie wakacyjnym, wśród zgiełku plażowiczów, tylko na przykład już teraz, na początku wiosny. Wybrałabym najpogodniejszy weekend, spakowałabym najwygodniejsze i najpotrzebniejsze rzeczy i wyruszyła w samotną podróż. Zaraz po przyjeździe na miejsce, poszłabym na plażę, usiadłabym na kocu i po prostu patrzyłabym na falę, na niebo, na słońce. Wsłuchiwałabym się w ten jednostajny szum, który zawsze mnie uspokaja i który przypomina mi o dzieciństwie, o rodzinie, o najwspanialszych wakacjach, które co roku spędzałam z najbliższymi właśnie w takich miejscach jak to. To byłby czas, kiedy poza najcudowniejszymi dźwiękami morza, mogłabym też w końcu wsłuchać się w siebie, w swoje tęsknoty i pragnienia i choć na kilka godzin zapomnieć o całym świecie i skupić się na tym, co jest tylko tu i teraz.

  • Ag Mo

    Jestem niekwestionowaną królową niepanowania nad własnym czasem. Bardzo rzadko mam czas dla samej siebie, lata temu byłam na wolontariacie w Izraelu – tak znowu coś dla innych… Był wtedy taki jeden dzień, jedna, piękna niedziela. Wraz z przyjaciółką spakowałyśmy plecaki i z Jerozolimy, w której mieszkałyśm, udałyśmy się do Tel-Avivu. Na najpiękniejszą plażę na świecie. Leżałam tam, spałam na plaży, kąpałam w morzu… Błękitne niebo, przejrzysta woda, miękki piasek i prażące słońce. I temperatura, na którą większość narzeka, jednak dla mnie idealna… Wiem, że plan odległy, ale idealny czas spędzony na poświęceniu się tylko dla samej siebie będzie w sierpniu 2018, kiedy ponownie pojadę do Izraela. Tym razem dla samej siebie i odwiedzę wszystkie plaże, które są dostępne dla turystów 🙂

  • Wiola Szela

    Jedyne, co w tym momencie mi się teraz marzy to ucieczka od wszystkiego co mnie otacza. Miejscem, za którym tęsknie nieprzerwanie od dobrych kilku lat to Włochy, a dokładniej Lido di Ostia. Zakochałam się w temperaturach, we wschodach i zachodach słońca, w jedzeniu i ludziach… Dosłownie we wszystkim. Gdybym mogła się tam teraz znaleźć, wykorzystałabym ten czas w 101%. Skupiłabym się na sobie, nie na problemach czy obowiązkach. Z samego rana wstałabym, by pobiegać i podziwiać wschód. Wstąpiłabym na pobliski ryneczek, na którym kupiłabym mnóstwo owoców i warzyw, które pachną i smakują tak jak powinny. Zjadłabym i pędziła szybko do metra, by móc zwiedzić jak najwięcej. Dwa ulubione miejsca? Zdecydowanie Pompeje i Wezuwiusz. Chętnie wybrałabym się też do Rzymu, bez mapy. By przejść się tymi urokliwymi uliczkami, pełnymi małych kawiarenek i restauracji. Po drodze obowiązkowo pizza – ta jedyna prawdziwa. Bez sera, z niewieloma dodatkami. Dzień zakończyłabym na plaży, czytając książkę, lub po prostu słuchając muzyki, wpatrując się w morze. Kupiłabym kokosa, pizze biance i zimnego arbuza – moje 3 plażowe niezbędniki oprócz zmrożonej wody. Pozdrawiam i mam nadzieję, że znajdę dla siebie chwilkę czasu, ponieważ to już drugi artykuł dzisiaj w tym temacie, który czytam – a to coś chyba oznacza.

  • Ilona Rogowska

    To zabawne, bo nie pomyślałam o wyjeździe do SPA z przyjaciółką, wyrwaniu się po raz pierwszy od lat do klubu, żeby potańczyć i wypić kolorowego drinka, czy możliwości wypicia kawy przegryzionej croissant’em w kafejce w Paryżu, w którym nigdy nie byłam, o tak to na pewno byłoby cudowne. Jednak pierwszym, co mi przyszło do głowy, to że chciałabym powtórzyć letni wakacyjny poranek z dzieciństwa. Wstałam bardzo wcześnie, około 5:00, zjadłam śniadanie, a kiedy wyszłam do zagajnika za domem dziadków, ziemia parowała ogrzewana słońcem, fiołki pachniały niesamowicie, więc zerwałam mały bukiecik, a potem zdjęłam sandały i poszłam na spacer boso po rozgrzanym asfalcie, żeby zanieść bukiecik na pobliski cmentarz powstańców. Czysta radość, miłość do świata i czysta beztroska… Marzyłabym, żeby nie tylko zrobić to samo, ale choć przez chwilę poczuć się tak samo.

  • Śmietankowy Dom

    7 rano (komfort u nas), słońce delikatnie przedziera się przez rolety, zerkam ukradkiem na resztę rodziny-ŚPIĄ!!!-nie wierzę….wymykam się po cichutku do kuchni, wyjmuję mój ulubiony kubek, robię kawę…idę na taras domu…Smietankowego Domu (bo my z nazwiska Śmietanki jesteśmy)-domu który dopiero się buduje:). W szlafroczku siadam na drewnianej podłodze tarasowej (jest wiosna), obok stawiam kawę, do ręki biorę „powrót na Staromiejską”….moje 30min…cudownie…ale zaraz zaraz 30min mija a ONI nadal śpią:))). Szybko wsiadam na rower…ten wymarzony błękitny z białym koszykiem i jadę na targ. Spaceruję ścieżkami w kaloszach w kratkę, biorę jajka od „baby”, szczypiorek, sałatę, rzodkiewkę…tulipany biorę do wazonu z kanki który ostatnio pomalowałam. Wszystko robię nieśpiesznie. Zakupy zrobione wracam….otwieram drzwi Śmietankowego domu…słyszą tupot bosych stópek …już nie jestem sama, mam pomocnika przy robieniu śniadania..i znów jest cudownie, choć już nie w pojedynkę:)

    • Filek

      Mamy bardzo podobne wyobrażenie idealnego czasu dla siebie. Tylko, że Ty tak pięknie to opisałaś. Cudownie. Rozmarzyłam się, mam nadzieję, że wygrasz 🙂

  • Zośka Samośka :)

    Wszystko zależy od czasu trwania owej chwili.. Jak sobie przemyślałam sprawę to są różne rodzaje chwil 😀 I w związku z tym różne wymarzone momenty dla siebie.. I tak:
    * „chwila moment” – dosłownie moment, w którym w mojej głowie pojawi się myśl, jestem świetna, nic nie muszę za to mogę wszystko! Zdarza się niezwykle rzadko (bo pęd, bo kompleksy bo coś tam…) ale zdarza się i towarzyszą temu motyle w brzuchu i wrażenie rozrywania energetycznego 🙂
    * chwileczka – Możliwość skorzystania z toalety w spokoju i samotności (a nie z dzieckiem uwieszonym u nogi) 🙂
    * krótka chwila – wypicie w spokoju całej ciepłej kawy w ulubionej filiżance czy kubeczku, bez pośpiechu
    * „dłuższa chwila” – domowe spa. Zamiast prysznica kąpiel z dużą ilością piany, olejkiem zapachowym i świecami 😀
    * „chwila dla reportera” – ja na pierwszym miejscu! Makijaż, włosy, piękna kobieca sukienka, a pod nią piękna bielizna (tak dla samoświadomości i utopienia kompleksów choć na chwilę) a to wszystko celem prywatnej wesołej sesji zdjęciowej takiej na pamiątkę i ukojenie.. 😀
    * chwili egoistki – ja na zakupach… SAMA, z pełnym portfelem/kontem – bez wyrzeczeń i wyrzutów sumienia (że dziecko w domu a ja tak wyszłam i może za długo) z torbami pełnymi butów, ciuchów i sexy bielizny zamiast powrotu z zakupów z frustracją i kolejnymi ciuszkami i przydasiami dla dziecka (tak to się kończy zawsze) 😛
    iiiiii…

    * Chwila dla siebie ale.. nie samotna! – z Rodziną. Ja, Mąż, Dziecko. Spokój i bijąca od nas radość, czas poświęcony tylko sobie nawzajem. WIdzę oczami wyobraźni siebie na wakacjach all inclusive, w ciepłych krajach. Leże na plaży z drinkiem z palemką. Spoglądam z uśmiechem spod kapelusza na moją roześmianą Córeczkę, która bawi się w mieniącej lazurowej wodzie z ukochanym Tatusiem a moim Mężem co chwila podbiegając do mnie z buziakiem. Po chwili bawimy się wszyscy. Po prostu jesteśmy RAZEM!.. 😀 Rozmarzyłam się 😛

  • Anna

    Mój wymarzony czas tylko dla siebie – pobudka o godzinie 7 rano, wstanie z łóżka i podejście do okna, odsłaniam firanki i do mojej sypialni wpadają promienie słoneczne, chwilę stoję przy oknie i napawam się tym ciepłem. Schodzę po schodach na dół i piję kawę przygotowaną wcześniej przez mojego ukochanego mężczyznę. Siadam w fotelu na tarasie i czytam do kawy ulubioną książkę. Następnie przygotowuję ciepłą kąpiel z olejkami i solami do kąpieli. Włączam ulubioną muzykę i relaksuję się. Po takiej kąpieli wracam znów do mojej książki. Następnie ubieram się i idę na spacer wzdłuż chodnika gdzie króluje zieleń drzew. Spacer sprawia, że odprężam się jeszcze bardziej. Po spacerze wracam do domu, przeglądam zdjęcia, które na 100 % zrobiłam na spacerze, wybieram najlepsze i dodaje do albumu, który uwiecznia chwile moje, mojego Narzeczonego i nasze wspólne – najlepszy relaks i zabawa dla mnie 🙂

  • JustynaW

    Mój wymarzony czas dla siebie to wycieczka rowerowa do zielonego , kwitnącego parku i pyszne śniadanko na kocyku . Wypiłabym świeżo wyciskany sok owocowy, pyszne świeże bułeczki z twarożkiem i kolorowymi nowalijkami oraz coś słodkiego ,może gofry lub np. lody ;)) Zabrałabym ze sobą ulubioną książkę lub czasopismo kobiece, a także najlepszą muzykę na słuchawkach. Gdybym miała więcej czasu, po powrocie do domu urządziłabym sobie cudowną kąpiel ze wszystkim pachnącymi umilaczami. Na koniec dnia włoska kolacja na balkonie – myślę,że padłoby na jakiś makaron i lampkę wina.Kolacja w towarzystwie mnóstwa świec i mojego zakręconego kota 🙂 A potem już tylko błooogi sen :))

    Dzień zaczęłabym oczywiście od filiżanki pysznej kawki jeszcze w pościeli …:)

  • Po przeczytaniu postu, pomyślałam o tych wszystkich chwilach tylko dla mnie, które regularnie organizuje dla mnie partner – kąpiel z dużą ilością pachnącej piany, zapala świece, robi kawę w mojej ukochanej filiżance, kładzie obok książkę, którą aktualnie czytam, a później mówi do mnie: masz dla siebie minimum 3 godziny, ja zajmę się w tym czasie córką.

    Jest jednak chwila, która nie była mi dana. W szkole rodzenia mówili, że po porodzie (i cesarskim cięciu) od razu przykładają dziecko skóra do skóry. Kiedy okazało się, że życiu dziecka zagraża niebezpieczeństwo i natychmiast zdecydowano o cięciu, byłam przerażona, ale cieszyłam się, że już niedługo zobaczę swoją córkę.

    Leżałam na stole operacyjnym i czekałam, aż pokażą mi dziecko, ale to się nie stało, a w dodatku nikt nie chciał mi nic powiedzieć. Chciałabym cofnąć czas i móc przeżyć tę chwilę – wyobrażam sobie, że tuż po porodzie, przykładają mi córkę do piersi i zostawiają nas tylko we dwoje. Chciałabym Jej jako pierwsza powiedzieć, jak bardzo ją kocham i jak nie mogłam się doczekać spotkania. Powiedzieć do Niej: witaj Kochanie, jestem Twoją mamą, od teraz już zawsze będziemy razem i mocno przytulić. Chciałabym móc się wzruszyć na Jej widok, pogłaskać po głowie i pierwszy raz wypowiedzieć Jej imię.

    Tosia skończyła niedawno 4 miesiące, kocham Ją nad życie i cieszę się, że jest. Szkoda tylko, że zabrakło nam tej pierwszej chwili, tylko dla mnie i dla Niej. Przykro mi, że mogłam Ją zobaczyć dopiero na drugi dzień, w dużo mniej komfortowych i sprzyjających warunkach, choć wiem, że najważniejsze jest to, że jest teraz z nami 🙂

  • Marta

    Dla mnie taka chwila tylko dla siebie wygląda tak, że zamykam sie w kuchni ze składnikami (najczęściej na cos słdkiego) 😉 jakieś ciacha… w domu roznosi się ten świetny zapach domowych wypieków – nastawiam zegar, żeby dźwięk przypomniał o wyłączeniu pieca i wyjęciu smakołyków. W tym czasie ja relaksue się z jakąś maseczką na twarzy i słucham muzyki. Zmywanie naczyń po kuchennych podbojach pozostawiam Tż’owi 😉 Wyjęte smakołyki odstawiam do ostudzenia w tym czasie zazywam relaksującą kąpiel. Po tym czasie zawsze staram sie jakoś ozdobić wypieki (w załaczniku przykładowe zdjęcie moich skromnych wypieków).
    No i najlepsze na koniec – czyli degustacja ciasteczek – to najchętniej wspólnie z Tż’em 🙂

  • Lu Na

    Mój idealny czas to sobota i niedziela – wtedy mogę zrelaksować się, odpocząć od codzienności (dom, szkoła, praca czy wyjście na miasto, na które nie mogę sobie często pozwolić w związku z obowiązkami spotykanymi mnie na co dzień) lubię spędzać czas aktywnie choć waży się to z moją miłością do lenistwa a bardziej spędzania czasu odpoczywając – milej mówiąc 😀 Dzień zaczynam od 7 rano kiedy przystępuję do codziennego śniadanka, na które poświęcam przynajmniej pół godziny delektując się pysznym zdrowym jedzeniem (lubię warzywa, ponieważ nadają wyrazistości i koloru przygotowanemu daniu) wtedy od rana czuję się szczęśliwa i pełna wigoru 🙂 .Mówiąc wcześniej o aktywności nie zapominam o ćwiczeniach wykonywanych przeze mnie nawet w te wolne dni, ponieważ kocham moje ciało i dbam o nie kiedy tylko mogę sprawiając sobie tym przyjemność ^^ GODZINĘ PO POSIŁKU aby nie przeciążać żołądka tak by on też czuł się szczęśliwy :). Kiedy po ćwiczeniach wezmę prysznic uwielbiam usiąść przy mojej toaletce (jest to mój kącik o którego czystość dbam przede wszystkim) często spędzam około godzinę na malowaniu ponieważ samo przebywanie tam napala mnie pozytywną energią. Gdy jestem gotowa wraz z moim ukochanym idziemy na spacer bo aktywnie – znaczy zdrowo więc korzystam z każdej okazji 🙂 Dotlenienie przy dobrym samopoczuciu jest ważne! Tak spędzam resztę dnia robiąc coś z chłopakiem (kino,wyjazd itp.). Tak właśnie spędzam te dni, z których zawsze jestem mega zadowolona! 🙂

  • Monika Extrano

    Idealny czas dla siebie….. Bez znaczenia, czy byłoby to słodkie lenistwo na kanapie z ciekawą książką czy godzina u fryzjera czy godzinne wybieganie się. Najbardziej marzę o tym, aby ktoś powiedział ” Tak, idź! To jest czas tylko dla Ciebie, ja się zajmę całą resztą świata”…. Bo znaleźć czas i wykorzystać go dla siebie to jedna sprawa, a pozbyć się wyrzutów sumienia własnych i marudzenia otoczenia to całkiem co innego…..

    Plus zdjęcie z dzisiejszego posta SWPS :-). Perfekcyjny komentarz!

  • Kasia

    Jestem właśnie po weekendzie dla siebie. Mąż był na zajęciach, a że nie mamy jeszcze dzieci, całe dwa dni miałam tylko na zachcianki! Wykorzystałam je właśnie na przyjemności i przyjemne obowiązki. A zaczęło się od leniwego sobotniego poranka, kiedy wyspałam się na maksa w świeżej pościeli, następnie wypiłam ulubioną kawę kuloodporną, zjadłam śniadanko i spokojne spoglądałam przez okno, przez które widać piękny wąwóz… Nie patrząc zbyt długo, wzięłam tam psa na spacer, a że myśli miałam wolne i swawolne przypomniałam sobie o… promocji środków czystości w Lidlu!:D Wiem, że to nie brzmi zbyt sielankowo, ale właśnie na to miałam czas i ochotę! Pozwoliłam sobie na to! I z leniwej soboty, zrobiła mi się sprzątająca sobota, ale wiecie co? Porządkując całe mieszkanie od szyb do fug, i to w ciszy, miałam wrażenie, że porządkuję swoje wnętrze i programuje się na wiosnę. A uczucie, kiedy wieczorem usiadłam w czystym pokoju i odetchnęłam świeżością było bezcenne! Podobnie jak pobudka w niedzielny poranek, kiedy to słońce zajrzało przez czyste okna i firanki, a ja powtórzyłam kawowo-śniadaniowy rytuał, czując satysfakcję i zadowolenie. Potem już był czas absolutnie tylko dla siebie, czyli czytanie w pieleszach i w piżamie, potem leniwy spacer z psem nad rzeką, spokojny spacer do kościoła i przygotowywanie kolacji na powrót męża. I chociaż mogłoby się wydawać, że takie gruntowne sprzątanie nie jest wybitną przyjemnością, to świadomość, że nie muszę tego robić po pracy uświadamia mi, jak bardzo było to dla mnie. Wymarzony czas uzupełniło również spotkanie z kochaną przyjaciółką oraz domowe spa, które niezwykle mnie odprężyło. Oczywiście gdyby aura pozwoliła, wsiadłabym na rower i odjechała w kierunku pól i lasów, ale to już zostawię na ciepłe, wiosenne dni, na które czekam z uśmiechem na twarzy, mimo marcowej pluchy!

  • Mój wymarzony, idealny czas tylko dla mnie to wieczór gdzieś na plaży nad Morzem Śródziemnym. Na leżaku, z książką, winem i talerzem najsłodszych owoców, w promieniach zachodzącego bajecznie gorącego słońca. Z orzeźwiającą bryzą tryskającą od morza, z szumem fal i śmiechem bawiących się w wodzie dzieci. Ze stopami dotykającymi drobnego piasku. W okularach, kapeluszu i zwiewnej, prawie przezroczystej tunice. Dziękuję Aniu! Dzięki Tobie dziś mogłam się rozmarzyć <3

  • Asia

    Cześć Ania 🙂 piszę tu ponieważ nie wiem czy przy starszych postach odpowiadasz… a mam dylemat w związku z tym zależy mi na Twojej odpowiedzi.
    W czym chodzisz po domu? Mam rzeczy tzw. „po domu” są to ubrania, które kiedyś nosiłam „na zewnątrz”, po pewnym czasie już nie nadawały się do tego celu, a teraz służą mi właśnie za ubiór domowy. Nie są to rzeczy bardzo zniszczone, ani tym bardziej dziurawe, czy poplamione (takie trafiają do śmieci), niemniej jednak mają swoje lata, czy niezbyt modny fason, kolor itd. Z jednej strony chciałabym dobrze wyglądać w domu, z drugiej wyrzucenie tych wszystkich „domowych ubrań” doprowadzi do tego, że nie będę mieć w czym chodzić, a kupno nowych nawet tych tanich, np. z marketu – też kosztuje, a jakość pozostawia wiele do życzenia. Jak rozwiązać tą kwestię?

    Jeszcze jedno: jak często należy zmieniać pościel-tak wiele skrajnych info na ten temat: co tydzień, co dwa, raz na miesiąc, co dwa? A wg Ciebie?

    Z góry dziękuję za odp. Pozdrawiam Asia

    • W domu zazwyczaj w legginsach i t-shirtach. Legginsy mam tylko po domu, a t-shirty są z tych ubrań, które noszę też „na zewnątrz” np. pod marynarki. Stawiam głównie na wygodę, szczególnie teraz przy niemowlaku.

      Co do prania pościeli, to ja bym to uzależniała od indywidualnych potrzeb i stąd pewnie tak wiele rozbieżności. U nas zwykle co 2 tygodnie, ale czasem częściej, a jak często podróżujemy, to bywa co 3 tygodnie.

      P.S. Z Twojego IP pisze kilka osób, mam więcej czytelników w Twoim domu? 🙂

  • werowero

    to co wymarzone niestety ostatnio było bardzo nieosiągalne.
    z powodu natłoku parcy i obowiazkow kompletnie nie odnajduje czasu żeby nawet wypocząć- a przecież to podstawa!
    marze żeby wyjść w piątek z pracy o 16, wyspac się wręcz do soboty! a w sobote dobre, cieple sniadanie, silownia, spacer, goraca kapiel, maseczka… niby takie proste a jednak od swiat bozego narodzenia nie miałam na to czasu. wszystko w „locie” i pospiechu.

    • Życzę Ci byś znalazła chwilę na taki czas dla siebie 🙂

  • postanowiłam odnowić mojego bloga- tak, tak, tak – dla siebie aby mieć swoje miejsce w sieci i móc być w tej dużej rodzinie blogowej 😉

  • Anna Azoko

    Wymarzony, idealny czas dla siebie? Ciepłe późne popołudnie z wielkim pomarańczowym i soczystym jak brzoskwinia słońcem chylącym się ku zachodowi, łagodny wiatr i obezwładniający zapach igliwia. Cisza lasu, w której gra natura, szelest liści, zaśpiew ptaków i moje bicie serca. Szybkie, ale regularne, zgrane z oddechem. Wsłuchanie się we własne ciało, odczuwanie całej siebie. Krople potu na czole i narastające zmęczenie z każdym kolejnym pokonanym kilometrem. Oczyszczanie umysłu z toksycznych myśli i uśmiech od ucha do ucha. Pokonywanie swoich słabości i ustanawianie nowych własnych rekordów. Kocham biegać! Bardzo tęsknie za tymi chwilami, ale pocieszam się, że już niedługo. Może nawet już w przyszłym miesiącu wrócę do biegania. Poza tym uwielbiam te momenty tuż przed zaśnięciem, gdy udaje mi się wyciszyć umysł i chwilę pomedytować. Ta cisza i spokój w głowie to cudowny stan. Pozdrawiam!

  • Kasia

    Idealny czas dla siebie to taki, który nie ma godzin. Wstaję rano, zakładam ciepłe kapcie, różowy, miękki szlafrok, wstawiam wodę na kawę, po czym zasiadam w fotelu popijając ją z filiżanki. W moim idealnie ułożonym kalendarzu wypisuję sobie zadania do zrobienia na dziś, zadania, które będę wykonywać z przyjemnością. Po tym rytualne zanurzę się w wannie z olejkami, gdzie nabiorę jeszcze więcej chęci do działania. Wysuszę włosy, a one bez układania będą idealne. Założę swoją ulubiona pudrową sukienkę, usta pomaluje czerwonym błyszczykiem, a oko podkreślę grubą kreską. Włożę beżowe szpilki i wyjdę do pracy, pewnie, tak jakbym chodziła boso… Otworzę swój idealny kalendarz i z uśmiechem na twarzy wykonam listę wszystkich przyjemnych zadań. Achhh….. czas dla siebie jest wtedy kiedy się samorealizuję, wtedy mi najlepiej. Powoli, małymi kroczkami do celu 🙂 Pozdrawiam!

  • Kami

    U mnie czas dla siebie jest całkowicie inny niż Wasz. Mam go aż za dużo na własne przyjemności, a życie ucieka gdzieś między palcami niby razem, a jednak osobno. Życzyłabym sobie więcej chwil razem, przy pysznej porannej kawie, ciepłymi i zdrowym śniadaniu, więcej spacerów wśród drzew, magii codziennych uśmiechów. Chciałabym zwolnić na chwilę, żeby zdążyć! zdążyć się cieszyć sobą nawzajem ! tego sobie życzę z całego serca! i każdej z Was. Nie marnujcie czasu na pogoń… cieszcie się drobnostkami 🙂 pozdrawiam Ciebie Aniu i podziwiam za małe- wielkie rzeczy 🙂

  • Ivai Q

    Mój „wymarzony, idealny czas tylko dla siebie” staram się celebrować przynajmniej raz w tygodniu, ale zdarza się też częściej 🙂 a co najważniejsze – odnalazłam to, co sprawia, że nawet po ciężkim dniu czuję się niemal idealnie 🙂
    Mianowicie jest to czas kąpieli. Wtedy, całkiem sama w 4 ścianach mam czas by spokojnie przyjrzeć się sobie w lustrze, czasem dojrzę maleńką zmarszczkę, czasem cień pod oczami. Wtedy myślę o tym, co przyniósł dany dzień, czy jestem zadowolona, czy coś mogłam zmienić. To takie uporządkowanie sobie całej doby – poukładanie tego co się zdarzyło i planowanie kolejnego dnia. Następnie zapalam sobie świecę zapachową (obecnie o zapachu kokosu 😛 ) i przechodzę do masażu głowy opuszkami palców. To jest taka gra wstępna w pielęgnacji włosów 😛 Później na długości moich fal nakładam olej, robię koczek i wskakuję do gorącej kąpieli. Oczywiście must have – książka!!! Matko jak ja uwielbiam te 20 minut, te przeczytanych kilka stron, podczas gdy mięśnie delikatnie się rozkurczają 🙂 Niby niewiele, ale już po pierwszej takiej „sesji” ze samą sobą czułam, że harmonia wraca do życia 🙂
    Gorąco polecam 🙂
    I pozdrawiam!

  • Magdalena Sokołowska

    Chwila relaksu to zapach świeżo zaparzonej kawy, ktora porywa do tanca cos czekoladowego.
    To powiew wiosennego powietrza, ktore wkrada sie ukradkiem do mojego pokoju.
    To dotyk pachnacego balsamu bujajacego sie na mojej skorze.

  • Magdalena Sokołowska

    Chwila relaksu to dla mnie…
    …zapach świeżo zaparzonej kawy, która porywa do tańca coś czekoladowego.
    To powiew wiosennego powietrza, które wkrada sie ukradkiem do mojego pokoju.
    To dotyk pachnącego balsamu bujającego się na mojej skórze.
    To opowieść o prawdziwym szczęściu zamknięta w książkowej historii.
    To uśmiech Pani na targu, gdy kupuję od Niej tulipany…
    W końcu – chwila relaksu staje się dla mnie najlepszą przyjaciółka.
    Bez narzekania, marudzenia.
    Tylko my dwie i cisza.
    Mail : sokolovskaaa@gmail.com

  • Ciągnie mnie do project life 🙂 I do zakupu badabook, chociaż dziennik prowadzę na myfitnesspal 🙂

  • Marcela Anna

    Kąpiel z bąbelkami 🙂 Do tego ulubiona książka, czytana przy akompaniamencie delikatnych nut muzyki relaksacyjnej. Dodatkowo dużo świec, które tworzą niesamowity klimat. Oczywiście ukradkowe spojrzenia na pomalowane pięknie paznokcie <3 Dodatkowo marzyłby mi się relaksacyjny masaż z olejkiem 🙂

    marcela.anna@wp.pl

  • Muszę popracować nad byciem offline i będzie pięknie! 🙂

  • Dla mnie taki wymarzony czas to byłoby popołudnie ze scrapbookingiem, takim po prostu bez spinania się, ale z ładnymi zdjęciami. A drugą rzeczą jest (to akurat uskuteczniam nawet dość często) to uszycie czegoś dla siebie. To mi daje i satysfakcję i poczucie spedzenia super czasu i dosłownie zrobienia czegoś dla siebie.
    slomianazapalka@gmail.com

  • Misia

    Marzę o domku nad jeziorem w środku lasu, z dala od zgiełku.. a tam kominek z trzaskającym delikatnie drewnem, świeczki o zapachu lawendy i gorąca kąpiel w ogromnej wannie z lampką czerwonego wina.. a po tym wszystkim gra na stuletnim pianinie wszystkich ulubionych utworów.. przez wiele godzin…

  • Karolina Wichniewicz

    Wymarzony czas tylko dla siebie to wkrętarka, świeże drewniane deski, trochę pianki tapicerskiej i…? I to wszystko na drugim planie. A na pierwszym mój ogród w rodzinnym domu. A w ogródku drewniany stoliczek stojący na świeżo skoszonej trawie. A na stoliczku kolacja zrobiona przez męża. A obok kolacji wino. Na horyzoncie zaś zachodzące słońce, śpiew ptaków, śmiech dzieci na sąsiednim osiedlu, miauczenie mojego kota i bzyk komarów… najlepszy odpoczynek ever.

  • marzen

    Idealny czas dla siebie. Ostatnio mialam takie pol godziny. Trzej mezczyzni mojego zycia, G- lat 31, O- lat 2 i S- 5 mies., spali w tym samym czasie, jeden obok drugiego, kamiennym snem. Kiedy najmlodszy sie najadl wymknelam sie spod koldry, zatarlam rece, majac w glowie mnostwo pomyslow na przyjemne pieciominutowki. I juz mialam sie na palcach wydostac z pokoju, kiedy spojrzalam na nich i zastyglam w zachwycie. I tak juz zostalam przez cale 43minuty. Siedzialam, patrzylam na nich jak usmiechaja sie przez sen, jak zsynchronizowali oddechy, jak sa do siebie podobni, i zalala mnie taka fala milosci, radosci, wzruszenia, odprezenia i blogosci, ze nie chcialam juz robic nic innego,,tylko tak sobie w ciszy patrzec. To byl cudowny czas, ktory wbrew pozorom, dal mi duzo sil, satysfakcji, podladowal moje stargane przez ciagle choroby dzieci nerwy.

    P.S. a wczoraj spelnilam swoje marzenie, na ktore nie mialam czasu przed posiadaniem dzieci, a przy dwojce okazalo sie, ze czas sie znalazl, i wzielam udzial w profesjonalnym kursie makijazu! Jestem wielka szczesciara!

  • gikerka

    Idealny wymarzony czas dla siebie. Czy to zabrzmi dziwnie jeśli powiem, że idealny wymarzony czas to właśnie ten co mam tu i teraz? I że wszystkie aktywności, jakie podjęłam, nawet jeśli chciałam zaspokoić innych, zaspokajały także moje potrzeby?

    Mam 25 lat, chomika, narzeczonego, oszczędności i od września uczę cudze dzieci . Są takie momenty kiedy stoję przy tablicy i uświadamiam sobie ‘będziesz kiedyś za tym tęskniła’. Miałam tak w każdej pracy. To polecam robić dla siebie. Ta świadomość przemijalności wszystkiego pozwala zatrzymać się w każdym momencie i złapać odpowiednią perspektywę.

    To, co ostatnio zrobiłam dla siebie, to nie tylko przeczytanie książki, nałożenie makijażu, jedzenie zdrowych śniadań i podjęcie aktywności fizycznej.

    To uświadomienie sobie tego, że kontroluję swoje własne wybory i komunikaty jakie wysyłam innym. To mówienie każdego dnia dzieciom w szkole: „Dziękuję za zajęcia”. To dbanie o relacje w jakich się znajduję i wytrwałość w działaniu wedle tego, że to kropla drąży skałę. I ten rozrachunek przed snem: co mogłam zrobić lepiej? Dlaczego odpuściłam? Czego się nauczyłam?

    Taki to właśnie czas, idealny czas, kiedy czternaścioro małych istot przez pięć dni w tygodniu wpatruje się we mnie jak w wyrocznię, a ja biorę za to odpowiedzialność.

    Taki to właśnie czas, idealny czas, kiedy za pół roku, nie będę już uczyła, a otworzą się przede mną nowe drzwi i nowe możliwości, o których na razie tylko nieśmiało myślę. To pielęgnowanie zaufania do siebie i świadomość, że dzięki dbaniu o siebie mogę zadbać o innych.

  • JoannaS

    Idealny czas tylko dla siebie… Od jakiegoś czasu uwielbiam uczyć się nowych rzeczy, staram się też działać na kilku płaszczyznach, w związku z tym staram się w każdej wykonywanej czynności odnajdywać coś dla siebie. Ubóstwiam wycieczki rowerowe, wiatr we włosach i to słońce ogrzewające twarz:D Uwielbiam tą wolność jaką daje jazda rowerem i chociaż zawsze na wycieczki udaję się z mężem, to zawsze jadę gdzieś z tyłu, właśnie po to, aby w pełni nacieszyć się tą swobodą, tą radością, tą chwilą spędzaną razem, ale jednak osobno… Kocham też książki, kocham moment kiedy mogę wieczorem zapalić lampkę, postawić obok niej kubek ulubionej herbaty z dodatkiem imbiru, miodu i cytryny i zanurzyć się w inny świat, pomarzyć, poszukać inspiracji… Uwielbiam gotować, poznawać nowe smaki, testować nowe przepisy. Uwielbiam kiedy z niczego powstaje coś, kiedy mogę celebrować moment przygotowywania czegoś, co za chwilę będzie spożywane przez mojego męża. Kocham ten spokój, który mnie ogarnia gdy pieczołowicie wyrabiam ciasto drożdżowe:D Ciasto drożdżowe jest wprost stworzone do oczyszczania myśli i wyzbycia się stresu, nagromadzonego gdzieś w ciągu dnia:) I to też jest czas tylko i wyłącznie dla mnie, kiedy mogę się zrelaksować i odstresować:) Uwielbiam, kiedy mogę spokojnie zadbać o swoje ciało, nawilżyć je ukochanym masłem czekoladowym (ten zniewalający zapach!), pomalować paznokcie ulubionym lakierem 🙂 Poczucie, że dbam o siebie jest naprawdę bezcenne 🙂 Nawet podczas zakupów potrafię znaleźć czas dla siebie, kiedy mąż buszuje po dziale z narzędziami, a ja przeglądam kolejne gazety 😀 Twoje zadanie konkursowe Aniu skłoniło mnie do głębszych refleksji 🙂 Myślę sobie, że w naszym zwariowanym świecie zawsze trzeba próbować szukać czasu, albo po prostu – chwili dla siebie, nawet w trakcie wykonywania tak prozaicznych wydawałoby się czynności, jak przygotowywanie posiłków czy też sprzątanie. Życie jest zbyt krótkie, aby pewne rzeczy odkładać na później, dlatego lepiej jest nauczyć się celebrować chwile, które są nam dane właśnie tu i teraz 🙂
    Dziękuję za skłaniający do refleksji konkurs:)
    PS. Dziękuję również za Twojego bloga, czytam od niedawna, ale nigdy nie miałam odwagi niczego skomentować:) Twoje porady i pomysły są naprawdę nieocenione 🙂 To właśnie pod wpływem Twojego bloga zmienia się moje podejście do kwestii posiadania uporządkowanej przestrzeni, w szerokim tego słowa znaczeniu 🙂
    Pozdrawiam 🙂
    skarbenko87@o2.pl

  • Beata Powierża

    Witaj.
    Wymarzony czas dla siebie ma miejsce u mnie w momencie, gdy jestem sama. Wtedy mogę robić wszystko czego dusza zapragnie bez obaw, że komuś przeszkadzam albo ktoś przeszkodzi mi. Zazwyczaj wtedy odpalam youtube. Włączam ulubione kanały. Czytam ulubione blogi. W tym właśnie czasie wypijam kawę, potem oddaje się przyjemnością związanym z pielęgnacją ciała. Kiedy to skończę włączam ulubioną muzykę, lubię słuchać utworów szczególnie ,gdy nic innego nie rozprasza mojej uwagi. A potem spacer albo jazda na rowerze. Uwielbiam obcować z naturą, wtedy czuję że wszystko jest na swoim miejscu. Gdy wrócę to najchętniej włączę ulubiony serial albo film. Obecnie każdy nowy odcinek ”Suits” śledzę z zapartym tchem. A na zakończenie łóżko, koc, herbata i dobra książka w ręku. Jestem uzależniona od czytania, a wieczory to moja ulubiona pora na oddawanie się tej przyjemności. Oto jak wygląda mój wymarzony czas dla siebie. Jest to pewna idylla, ponieważ jednego dnia nie mam fizycznej możliwości zrealizowania wszystkich przyjemności. Ale każdego dnia staram się znaleźć czas na choć jedną z nich. Ważne jest dla mnie żeby nie zapominać o sobie w natłoku spraw życia codziennego. Pozdrawiam 🙂

    beatapowierza22@gmail.com

  • Mój wymarzony i idealny czas tylko dla siebie wygląda w taki sposób, że leżę gdzieś nad pięknym oceanem dookoła wspaniała dzika plaża, niewielka ilość ludzi… słychać tylko pojedyncze rozmowy i szum oceanu, powietrze pachnie latem i wakacjami, w głowie myśli niespieszno płyną jedna, za drugą.. myśli z rodzaju ‚piękny dziś dzień, pięknie dziś wyglądam, jestem niesamowicie inteligentna i dobra’, żadnych myśli w stylu ‚muszę zrobić to, to i to, o rety, żeby tylko nie zapomnieć, a to było na wczoraj!’ nic z tych rzeczy.. tylko cisza i spokój. Leżę na tym piasku, a mój przyszły narzeczony masuje mi plecy, moje zmęczone barki stają się odprężone, napięte mięśnie szkieletowe momentalnie się rozkurczają, po plecach masuje mi nogi i stopy, podeszwy, palce, stopy, taki trochę tajski masaż.. Oczywiście jako włosomaniaczka włosy mam zabezpieczone olejem z malin (ma największy filtr przeciwsłoneczny), żeby się za bardzo nie zniszczyły od wody i słońca. Na ciele wysoki filtr przeciwsłoneczny i mogę leżeć i się opalać. Taka wymasowana sączę wodę z limonką i kostkami lodu i upajam się szczęściem, pogodą i spokojem… Później wracam do swojego domu położonego nieopodal plaży, nakładam na twarz maseczkę z glinki, a na włosy nawilżającą maskę, żeby zemulgować olej, odprężone ciało traktuję peelingiem z fusów z porannej kawy. Biorę kąpiel z kilkoma kroplami olejku eterycznego, ostatnio moim odkryciem jest lawenda <3 Umyte włosy zostawiam do wyschnięcia, a ciało nawilżam prawdziwym, pachnącym olejem kokosowym, który z moją skórą czyni cuda. Siedzę na tarasie przy zielonej herbacie i maluję paznokcie na bordowo wciąż słuchając szumu oceanu.
    Tak się rozmarzyłam, że barki naprawdę przestały mi doskwierać! 😀 Chciałabym, żeby mój czas dla siebie wyglądał właśnie tak! Teraz trzeba tylko znaleźć mieszkanie blisko oceanu i męża.. Chociaż znając życie, gdybym znalazła mieszkanie blisko oceanu to nie wiem czy mąż byłby mi potrzebny 😀 Żartuję, zaraz tu wyjdę na jakąś feministkę 😛
    A tak realnie to chciałabym mieć chociaż jeden dzień w tygodniu, w którym nie musiałabym w ogóle wychodzić z łóżka, mogłabym zjeść śniadanie w łóżku i przez cały dzień czytać wszystkie książki, które pragnę przeczytać! To byłby wymarzony i idealny czas tylko dla mnie! Dla mojej inteligencji, mojego osobistego rozwoju i książkowego uzależnienia!

  • Moje małe przyjemności pomiędzy pracą na noce, studiami, a kotem to moje małe podróże. Tak naprawdę wszystko co teraz robię to tylko po to by znaleźć chwilę czasu na wyjazd poza miasto. Dlatego moja wymarzona chwila dla mnie to taka, gdy w końcu dojeżdżam do jakiegoś małego miasteczka w Szwajcarii, wychodzę na balkon z maseczką na twarzy i maską na włosach, a wokół mnie jedne z najpiękniejszych widoków na świecie, soczysta zieleń i przepiękne stoki gór. Plus czyste powietrze! Tylko tak mogę sobie wyobrazić te chwile.

  • Też lubię te małe chwile dla siebie i choć nie jestem jeszcze mamą ani żoną, też nie mam ich wiele – praca, studia, zlecenia… ale też uwielbiam się relaksować przy kawie – cappuccino z pianką najchętniej;)
    Twoje zdjęcia najczęściej właśnie rozpoznaję po tej mocno różowej filiżance, która jest zresztą śliczna;)

    • Dziękuję! Chyba nie wyrzucę jej dopóki nie znajdę godnej zastępczyni 😉

  • Justyna Gubała

    Hmm.. wymarzony czas tylko dla mnie? W dzisiejszych czasach jest to dla mnie Luksus 🙂 tempo, ktore narzuca nam życie sprawia, że wolnego czasu mamy mało. Ale czego sie nie robi dla siebie 🙂 dla mnie taki idealny czas jest wtedy kiedy mogę wypocząć w jedną z pór roku, którą uwielbiam, lato 🙂 lubię się wygrzewać na słoneczku kiedy czuję orzeźwiającą bryzę chłodu wody. Do tego ulubiony zimny napój, najlepsza ekipa pod słońcem i mogłabym tak spędzać wszystkie moje wolne chwile 🙂 to jest właśnie mój wymarzony czas.
    Pozdrawiam Aniu cieplutko, buziaki!
    gubalajustyna@gmail.com

  • bardzo prozaicznie wykorzystuję czas soędzony na dojeździe do pracy! 😉 zamiast siedzieć przyklejona do ekranu mojego smartfona czytam książki. genialny relaks i chwila dla mnie w ciągu zabieganego dnia.

  • Marta Kokocińska

    Czas tylko dla mnie? 5 km bieg, po nim prysznic i później siedzenie w szlafroku i oglądanie mojego ulubionego serialu ‚Suits’, popijając koktajl jogurtowy z mango 🙂

  • Łączak Sonia

    Ja juz jakis czas temu wprowadziłam do swojego zycia te podpunkty które wymieniłas czyli jak: Córeczka spi to robie cos dla siebie sprzatam wieczorami gdy mąż zajmuje sie malutką, laptopa właczam tylko w waznych sprawach np sprawdzić czy jest nowy post u Ciebie;p i planuje w czym pomaga mi Twój blog – o dziwo potrafie teraz wszystko zrobic, czuje sie bardziej zadbana i wszyscy są szczesliwi:) Czekam z niecierpliwością na wpis w którym zamiescisz cos wiecej o tym projekcie sportowym:) Pozdrawam

  • Ewa J.

    O znajdowaniu chwili dla siebie rozmawiałam ostatnio z kuzynką, mamą dwójki chłopców, która marzy już głównie o wyspaniu… 😉
    Ostatnio też nauczyłam się praktykować taki ‚dobry egoizm’, szukając chwili tylko dla mnie; czasami to lektura książki w autobusie, czasami odcięcie się od świata przez słuchanie muzyki, nałożenie maseczki podczas oglądania ukochanego serialu.. ale to wciąż nie jest ta chwila dla siebie, na którą czekam z utęsknieniem, ta wymarzona…
    Ta wyśniona chwila wygląda w sumie jak każde popołudnie, warunek jest jeden: jestem sama w domu, sama ze swoimi myślami. Do tego kocyk z wizerunkiem Supermana (każdy czasem potrzebuje w swoim życiu superbohatera) i kawa w ukochanej filiżance z Manufaktury Bolesławiec, bo z niej wszystko smakuje lepiej, nawet woda. W tle leci muzyka która akurat gra mi w duszy – może będzie to muzyka klasyczna, może indie rock, a może metal symfoniczny? Ważne, bym ją ‚czuła’ całą sobą. Ta chwila dla mnie, na złapanie dystansu do świata i ludzi, to złapanie ‚ostrości widzenia’, bitwa z własnymi myślami – będzie dla mnie najlepszym – zewnętrznym i wewnętrznym – ‚upiększaczem’ 🙂

  • Agnieszka

    Hmmm… moj idealny, wymarzony dzień dla siebie? … teraz już wiem, że za niedługo będę miała go mniej ;), ze względu na dzidziusia, ale jak na razie to tylko takie „domowe SPA” (typu: zrobienie paznokci, zadbanie o twarz), ale mam takie marzenie by wybrać sie na weekend do prawdziwego SPA … Rano wstaję i śniadanie czeka już na mnie gotowe, podobnie z obiadem czy kolacją (w końcu nie szykuję ich sama 😉 – to duży rarytas 😛 ), i … i cały dzień, a nawet dwa relax dla ciała, odpoczynek zarówno fizyczny jak i psychiczny. Marzą mi się kapiele w czekoladzie, albo błotne, może jakas parafina na dłonie, masaż całego ciała, np z rozgrzanymi kamieniami, albo zwykły klasyczny, relaksacyjny … a przed wyjazdem ze SPA, po takiej relaksacji, na sam koniec kosmetyczka robi mi pięknie makijaż i paznokcie i tak zrelaksowana pełna energii wracam uśmiechnięta do domu, do codzienności…. to ZALEDWIE dwa, ale i AŻ dwa dni… dla nas zapracowanych zarówno w pracy jak i w domu kobiet…. Raz na rok – taki wyjazd do SPA – to jest to !!! 🙂

    P.S. Będzie chłopiec 😉

  • Kornelia Sierotowicz Wójcik

    Ciepło bijące od kominka, koc, gorąca herbata z miodem i cytryną, zapachowe świece, maseczka na twarzy i do tego ulubiona książka! O tym marzę, od kiedy urodziła się moja córeczka. A ma już 3 lata 😉

  • Cieszę się, że o tym piszesz szczególnie teraz, gdy Twoja maleńka Niebałaganka jest taka malutka. Wiele mam właśnie w tym czasie czuje, że zupełnie nie ogarnia i takie wpisy są kosmicznie ważne. Dla mnie najważniejsze w tym całym macierzyństwie 😉 jest uznanie, że naprawdę nie trzeba wszystkiego robić samodzielnie. Jest tatuś, być może jest babcia czy przyjaciółka. Warto porozmawiać z bliskimi osobami bez poczucia winy czy bez „przecież powinien się domyślić!” i powiedzieć wprost: hej, potrzebuję czasu dla siebie. Zwariuję jeśli nie wyjdę z domu. Nie, dzisiaj nie robię obiadu, dzisiaj śpię, a Ty zrób obiad. To bardzo ważne, bo po pierwsze nikt nie czyta nam w myślach, niektórzy ludzie mogą nawet nie podejrzewać, że chcemy na chwilę wyskoczyć z roli matki. Druga kwestia to angażowanie tatusia 🙂 Pamiętam, że podczas któregoś spotkania rodzinnego moja ciocia z totalnym przerażeniem zapytała: „To Mirek UMIE zmieniać pieluchy?”. Była zdruzgotana, myślę nawet, że stwierdziła, że jestem wredna. Umie, umie, bo mu pozwalam to robić. Dla mnie ważne jest, aby w sytuacji kryzysowej (kiedy mnie nie ma z jakiegoś powodu) ktoś umiał zająć się dziećmi tak, żebym nie miała potrzeby sprawdzać co 5 minut czy żyją 🙂

    Ależ się dzisiaj rozpisałam 🙂

    • Beata

      W punkt! Podpisuję się całą sobą:) Jeśli chodzi o rolę taty w macierzyństwie, to moim zdaniem w 90% to kobiety wpychają mężczyzn w stereotypy… Wczoraj wieczorem wyskoczyłam na aerobik i 5 znajomych kobiet zapytało „Z KIM zostawiałaś małą?!?”(6 miesięcy). Zaznaczam, że każda z nich wie, że mój mąż ok 17 jest w domu. A była 19.00:)

      • No właśnie 😀 Myślę, że podobnie sprawa wygląda z obowiązkami domowymi. Zastanówmy się dlaczego tak wielu panów NIE UMIE prasować swoich koszul 😉

    • Szkic wpisu miałam jeszcze przed porodem, ale stwierdziłam, że wstrzymam się z publikacją na ten temat na czas po, kiedy będę miała już jakieś doświadczenie jako mama i przekonam się czy o tę chwilę dla siebie łatwo czy nie 😉 Masz 100% racji, myślę, że to największe bolączki kobiet: nieumiejętność proszenia o pomoc i „powinien się domyślić”. Niestety tak to nie działa.

      Całe szczęście, że z pokolenia na pokolenie zmienia się to podejście do angażowania mężczyzn choćby w zmianę pieluch 😀 Obserwując panów w moim otoczeniu, raczej wszyscy garną się do opieki nad dziećmi 🙂

  • Przyjemny wpis 🙂 tak pozytywnie trochę zazdroszczę… U mnie nie ma mowy o chwili dla siebie. Nawet z bloga musiałam niedawno zeezygnować. Takie życie i konieczność wyborów. Ale marzenia mam 🙂 mam i marzenie wolnej chwili 🙂 chwili dla siebie 🙂 w kąciku pełnym poduszek urządzonym pod kwitnącymi drzewami brzoskwiniowymi. W dresie, bo wygodniej. Ale ze starannie ułożonymi w niestaranny kok włosami. Z paznokciami, które wyjatkowo wyschły równiutko. Z laptopem ustawionym kawałek dalej, na ktorym obejrzę film nadrabiając zaległości z bardzo długiej listy „koniecznie obejrzeć!”, pod ręką będę mieć ulubiony makaron na ostro z nitkami z cukinii i krewetkami a pod drugą deser z serka mascarpone, bez i owoców. W zasięgu trzeciej ręki będzie litrowa porcja orzeźwiająco relaksującego napoju. Tak, tak sobie wyobrażam upragnioną chwilę dla siebie 🙂

  • Joanna Borkowska

    Kiedy zapytasz, co mi się marzy,

    zaraz odpowiem, że pobyt na plaży.

    Gdzie jasne, gorące słońca promienie,

    odsuną ode mnie złej nocy cienie.

    I się uśmiechnę do siebie z rana,

    oto mój dzień – będę rozpieszczana.

    Gorąca kąpiel w różanej pianie,

    a po niej iście królewskie śniadanie.

    Za chwile przyjdzie do mnie, zamówiony,

    masażysta – taki z marzeń skrojony.

    Potem w relaksie, w aranżacji z bieli,

    zatopię się w książce w puchowej pościeli.

    A gdy nadejdzie wieczór upragniony,

    pójdę zobaczyć mój zachód wyśniony.

    Wzdłuż morza boso będę spacerować,

    oddychać, śmiać się – może fotografować?

    A w końcu zapytam, przy ostatnim kroku:

    Ach, życie, skąd w Tobie tyle uroku?

  • Ola

    Jeżeli mam czas tylko dla siebie zazwyczaj idę na dłuuuższy spacer i słucham muzyki żeby choć trochę odciąć się od spraw zawracających mi głowę. Gdy wrócę do domu szykuję sobie domowe spa, które obejmuje:
    pielęgnację twarzy, włosów i całego ciała łącznie z peelingiem(mój numer 1- kawowy)następnie relaks w wannie(lekko licząc z 15-20 min)i czytanie książki przy ulubionej herbacie…a na koniec oczywiście idę do łóżeczka z ciepłym kocykiem i oglądam nowy serial: ”Orange is the new black”(Aniu ostrzegam jeżeli w najbliższej przyszłości będziesz go oglądać to pamiętaj że mówiłam że jest leciutko pokręcony…ale takie właśnie lubię) Pozdrawiam gorąco!
    P.S Jak tylko mogłabym dodałabym masaż(pewnie relaksacyjny!), no ale niestety. 🙂

  • Pionierka

    Gdzieś na odludziu budzi mnie wschód słońca. Wygrzebują się ze śpiwora, zanurzam stopy w trawę mokrą od rosy. Trochę drżę od chłodu bijącego od wilgotnej ziemi, ale czuję już pierwsze promienie na twarzy. Chłodną rosą ścieram z twarzy resztki snu. Słuchając, jak budzi się świat, jem śniadanie. Nic wyszukanego, ale przecież ten kawałek wczorajszego chleba smakuje lepiej niż wszystko, co ostatnio jadłam. Zwijam rzeczy, wsiadam na rower. Pierwsze naciśnięcia pedałów są trudne, w mięśniach czuć wysiłek poprzedniego dnia. To taki przyjemny ból, czuję całe swoje ciało. Jadę przed siebie drogą, która wije się w kierunku lasu. Słyszę ptaki, chrzęst gałązek łamiących się pod kołami i szelest w krzakach. Zza nich głowę wystawia sarna. Zwalniam, przez ułamek sekundy patrzymy sobie w oczy. Za chwilę sarny nie ma, słychać tylko, jak biegnie między drzewami.

    Potem odpoczynek nad małym jeziorkiem. Opieram się o drzewo, zanurzam stopy w wodzie. Nic nie muszę. Nigdzie się nie spieszę. Nie ma znaczenia, jak wyglądam i ile w życiu jeszcze nie osiągnęłam. Jestem tylko ja i las.

  • Agnieszka J

    Podziwiam Cię za determinację w spełnianiu swoich pragnień. Trzeba wykazać się niezwykłą organizacją by móc wszystko ze sobą pogodzić i mieć czas dla siebie. Jesteś pięknym przykładem na to, że można wszystko. Życzę sobie takiego samozaparcia jak w Twoim przypadku.

    Wymarzony czas dla mnie… to kilka chwil…rytuałów…

    Przede wszystkim to sobota (w tygodniu ciężko znaleźć mi czas na takie sprawy). „Popołudnie tylko dla mnie” zaczynam od kawy w ulubionej filiżance. To nie byle, jaka kawa – parzę ją w kawiarce z odrobiną ziarenek z wanilii. Unoszący się zapach jest obłędny. Zabieram ją do łazienki i przykrywam spodeczkiem by nie wystygła tak szybko.

    Reszta rytuałów ma miejsce przede wszystkim w łazience. Obowiązkowo zapalam wokół wanny poziomkowe świeczki, natomiast w tle słychać naprawdę taneczną muzykę. Czas, który spędzam w wannie jest dla mnie bardzo radosny. Niestety nie leżę w niej. Służy mi ona, jako prysznic, bo ja w niej uwielbiam tańczyć 🙂 Owocowy zapach, taneczna muzyka i obowiązkowo żurawinowy peeling to coś, co sprawia że zawsze mam ochotę poszurać stópką i to robię.

    Gdy skończę wygibasy w wannie, nadchodzi czas na balsamowanie. Zaczynam od stóp – nakładam grubą warstwę kremu i bawełniane skarpetki. W między czasie popijam sobie kawcię i śpiewam wraz z moim smartfonem· Następnie balsamuje całe ciało mleczkiem orzechowo – kawowym. Dopijam kawcię i wychodzę z łazienki. W pokoju zasiadam na łóżku gdzie w pobliżu czeka na mnie książka. Zanim zacznę czytać – na moje dłonie nakładam pięknie pachnący peeling w formie oleju z ziarenkami z truskawek. Jeszcze tylko bawełniane rękawiczki i już jestem gotowa by oddać się lekturze.

    Czy można się tu rozmarzyć? Ja na samą myśl, już nie mogę się doczekać kolejnej soboty 🙂

    Pozdrawiam

  • Bee

    Wymarzony czas dla siebie? To wtedy, kiedy leżę z maseczką na twarzy i włosach, ze świeżo pomalowanymi paznokciami i kubkiem herbaty i mam chwilę, by nie myśleć kompletnie o niczym. Ale zadowalające są też takie małe chwile-przyjemniaczki, które wplatam między codzienne czynności; poranna herbata na spokojnie zanim zacznę biegać w poszukiwaniu butów, popołudniowa drzemka od czasu do czasu, kawałek ciasta po męczącym dniu, chwila przytulania po obiedzie, obejrzenie serialu z maseczką na włosach czy spacer w słoneczny dzień na zajęcia. 🙂

  • Karolina

    Mój wymarzony czas dla siebie? Wczesna wiosna, wtedy kiedy człowiek uśmiecha się i nie wie dlaczego 😛 Domek w górach, z pięknym tarasem… na którym piję świeżo zmieloną kawę w ulubionym kubku, grubym szlafroku i kapciach. Nie śpieszę się, patrzę sobie na chmury. Nie śpieszę się bo wiem że spokojnie zdążę dotrzeć nad Morskie Oko. Nie śpieszę się bo jest 6.30 a ja tak bardzo lubię wstawać przed wszystkimi. Nie śpieszę się bo przyjechałam 300 km po to żeby posłuchać ptaków-„górali”… i w końcu nie śpieszę się bo piękne kolorowe tulipany w wazonie dają tyle ciepła i nieopisanej radości 🙂

  • Mój wymarzony czas tylko da siebie… piękny drewniany domek, w górach… Zakopane… widok na Giewont… ja na tarasie wygrzewam się na słoneczku, obok kubek z moją ukochaną kawą z mlekiem i dodatkiem cynamonu 🙂 spokój… cisza… piękny widok… zaraz mam w głowie scenę z jednego z moich ulubionych polskich filmów Jeszcze Raz… ale się rozmarzyłam……….

  • To chyba nie przypadek, że akurat 11 marca moja córeczka kończy rok a tu będą wyniki konkursu 😉 Mój wymarzony, idealny czas dla mnie jest dość prosty. Lubię mieć tą chwilę w ciągu dnia, kiedy dziecko zasypia, a ja mogę nastawić swoja ulubioną muzykę, wziąć w dłoń pędzelki i wyczarować makijaż. Nic nie cieszy mnie bardziej i nie relaksuje. Niestety przez to często brakuje czasu na cokolwiek innego, więc w marzeniach wyobrażam sobie jak to Zosia śpi 4h a ja zdążam wszystko zrobić 😉 oczywiście żartuję, zatęskniłabym się na amen!

  • Aga Sz

    A to moje momenty dla mnie….
    1.ucze sie bawic w kuchni i opracowywuje dzialanie mojego piekarnika nowego….kilka nie udanych prob bylo ale „co Cie nie zabije to Cie wzmocni” wiec probujemy dalej,2 Uwielbiam patrzec jak moj synek spi wyglada wtedy tak slodko( jak nie spi tez:)) a ja sie w ten sposob relaksuje bo wiem ze jak ja jestem szczesliwa i spokojna to on równiez,3 uczę sie bawie sie w hybrydy a raczej dopiero ucze sie co jak gdzie kiedy kolekcjonuje potrzebne przepiekne kolory kolejny etap to efekt syrenki….,4.kubek z wasem z kawa lub ulubiona herbatka z cytrynka i film/serial…klimaty sa rożne zalezy jaki mam dzien czasem cos ambitniejszego czasem mniej:/,5. makaron z tynczykiem i oliwkami moja milosc od kilku dni moglabym jesc i jesc ….uwielbiam makaronyy i wloska kuchnie:))), 6.chwila na czytanie przed snem a czasem nawet w czasie karmienia ( nadrabiam zaleglosci blogowe ) obowiazkowo wersja papierowa bo na inna mnie nie stac i nie pachnie paperem a to lubie:),7.kwiatyyyyy loveeeee i chwile uchwycone na zdjeciach….z racji tego ze spedzam caly rok na urlopie z synkiem staram sie uwieczniac „chwile ulotne jak ulotka „8. tego na zdjecu brak ale doszkalam sie czyli czytuje artykupy ksiazki a raczej fragmenty aby byl caly czas w obiegu jak wroce do pracy a czas niestety szybko mija na macierzyskim:////. agaszarata@gmail.com

  • Natalia Dorosz

    Mój idealny czas dla siebie?
    To czas zaplanowany 😉 Najczęściej jest to sobota raz na dwa tygodnie 🙂 pozostałe soboty to czas, który spędzam w domu rodzinnym z Mamą i Siostrą robimy sobie domowe SPA, a Tatę zmuszamy do wyjścia z kolegami na piwo 😀
    Ale w te „tylko moje” soboty….
    W ciągu tygodnia szukam inspiracji na film, przez takie rozmowy „nie o pracy” w pracy i na studiach już czuję się szczęśliwsza- zamiast narzekania wymieniamy się ostatnimi odkryciami 🙂
    Kiedy jestem zmęczona ciągłą nauką, robię króciutką przerwę i jak w innym świecie szukam przepisów i inspiracji 🙂 Przepisy oczywiście muszą być szybkie, smaczne, zdrowe i jeszcze efektowne, żebym mogła je wpisać na stałe do zeszytu.
    W końcu kiedy nadchodzi „chwila dla siebie”, która tak naprawdę zaczęła się już wcześniej- podczas przygotowań i oczekiwania jestem gotowa 🙂 Lubię wstawać rano, raniutko i po śniadaniu poćwiczyć, po tym robię piling z kawy i maseczkę na twarz, kiedy ją zmyję na włosy (jak pisałam- wg planu 😉 ) Włączam film, starannie wybrany spośród licznych świetnych propozycji moich znajomych i robię sobie małe SPA 🙂 w międzyczasie zazwyczaj piekę domową granolę, bo jest pyszna i zdrowa, włączam jogurtownicę, przygotowuję sałatkę, testuję nowy przepis na obiad 🙂 Zazwyczaj film nie wystarcza, więc oglądam jeszcze wiadomości i czuję się jak doinformowana, światowa kobieta 😉 hihihi 😉 ostatnim moim odkryciem są filmiki youtubowe o makijażu, kiedyś myślałam, że to strata czasu (oczywiście, że w zbyt dużej ilości zdecydowanie tak jest!), ale od kiedy nauczyłam się dosłownie kilku trików, aż chce mi się eksperymentować i czuć się piękna 😀
    Po takich kilku godzinach zaczynam tęsknić za wszystkimi kochanymi ludźmi, którzy są w moim życiu, choć z drugiej strony czuję się naprawdę wypoczęta i cierpliwsza.
    Jeśli mam zbyt mało czasu,to staram się żeby rzeczy, które robię były ładne, to zajmuje bardzo mało czasu, a czuję się zaopiekowana sobą, nawet jeśli jestem w wirze codziennych zadań. Zapalam sobie świeczki, nawet jeśli muszę się intensywnie uczyć, włączam energiczną muzykę rano- żeby było cudownie już od przebudzenia.

  • Iza Karlik

    Idealny czas dla siebie hmmm. W dzisiejszych czasach my Kobiety coraz częściej zapominamy, ze Nam też należy się troszkę przyjemności. Dlatego moim wymarzonym czasem dla siebie jest chwila w hamaku z widokiem na piękny zachód słońca nad górami albo nad Morzem. Czas, który na chwile stanie w miejscu, a ja będę mogła delektować się swoją ulubioną herbatą jaśminową podziwiając piękne zachodzące słońce oraz słuchając wszystkich dźwięków dookoła z zamkniętymi oczami. Ta chwila daje mi tak wielką i nieopisaną energię dlatego też ten moment może być tylko raz na jakiś czas. Jednak w codziennym życiu również potrzeba Nam takich chwil dlatego mój idealny czas to 30 minut biegu raz na 2-3 dni, który jest niezwykłym środkiem oczyszczającym głowę oraz pozwalającym dostrzec minimalne szczegóły w swoim otoczeniu, na które często nie zwracam uwagi. Ostatnio takim momentem podczas biegu był UWAGA! dzięcioł! Tak, dzięcioł. Usłyszałam jak stuka w korę drzewa i przystanęłam na chwilę wpatrując się jak ciężko pracuje. Ten dźwięk stukania oraz coraz bardziej donośny świergot ptaków zwiastujący wiosnę był najpiękniejszym podsumowaniem idealnego czasu dla siebie 🙂

  • Lena

    A ja nie lubię samotności i przyjemności w pojedynkę:)
    – moje Córcie mój Skarb zawozi do Babci i Dziadka.
    – przedpołudnie byloby przeznaczone na uporządkowanie mojego otoczenia, bo lubię widzieć efekty swojej pracy:)
    – obowiązkowy punkt programu to indywidualny trening przekrojowy ze sztuk walki:D złapałam bakcyla i nie mogę przestać o tym myśleć – chcę więcej, lepiej i szybciej!
    – czas na zadbanie o paznokcie, dłonie i nałożenie nowego lakieru
    – uwielbiam rozmyślać i marzyć o naszym przyszłym domu, więc pooglądałabym projekty domów, wystroju wnętrz itp.,
    – na spokojnie, bez pośpiechu ugotowałabym coś, mam nadzieję, dobrego, a deser musiałby być czekoladowy:)
    W wersji na bogato bardzo chętnie skorzystalabym z masażu twarzy, wyjścia do teatru na komedię i mogę tak długo wyliczać.
    Ale i tak najmilsze na koniec są słowa Męża, że w mieszkaniu jest pięknie, że docenia moją pracę, że chce ze mną poćwiczyć boks i uściskać mnie najmocniej jak się da.
    Dużo uśmiechu w ciągu dnia, wyhamowanie z dotychczasowego tempa, czas na moje nowe pasje i świadomość, że Ci, których kocham, są blisko, gwarantują najlepszy dzień dla mnie:)

  • Hania

    Również zostałam Mamą, pół roku temu. Zycie stanęło na głowie, bo równocześnie urodziłam Synka i przeprowadziłam się do własnego domu, którym gospodarzę. A że jestem porządnisia, to często zapominałam o sobie. Zmieniłam to.

    Wymarzony idealny czas dla mnie? Znalazłam go i mam go codziennie. Południową drzemkę Dziedzica wykorzystuję dla siebie. Wyciszam telefon. Zaparzam kawę z ogromną ilością spienionego mleka, włączam ulubione playlisty, różne, na zmianę. Zawsze mam świeże kwiaty w wazonie, dla uciechy oczu. Obowiązkowo aromaterapia! Zapach olejku wybieram spontanicznie, zależnie od nastroju. Piszę, tworzę, czytam, myślę. Kosmetyczne zabiegi zostawiam na wieczór, kiedy Dziedzic śpi ze swoim Tatkiem. To właśnie codzienne rytuały sprawiły, że jestem zrelaksowana. Dzięki nim wiem na pewno, że będę miała czas dla siebie.

    Ale mam takie jedno marzenie… mały drewniany domek na leśnej polanie 🙂 Wtedy mój codzienny rytuał byłby jeszcze milszy, chociaż w weekendy 🙂

  • Młoda mama :)

    Moja wymarzona chwila dla siebie ? 🙂 Hmm.. chyba wyobrażam ją sobie właśnie tak : piękne słońce za oknem. a ja mogę wymknąć się na spacer, odetchnąć świeżym powietrzem, odpocząć od zgiełku codziennych obowiązków… nie myśleć o niczym i myśleć o wszystkim 🙂 Wracając wstępuje do ulubionej kwiaciarni i zabieram do domu nowa porcje tulipanów( moich ulubionych!). Po półgodzinnym spacerze wracam do domu wypoczęta, szczęśliwa i niesamowicie stęskniona za moim dwumiesięcznym Szkrabem ! Tak! Własnie takie chwile mi się teraz marzą 🙂

  • Olimpia

    Najlepszy relaks tylko dla mnie? Wsiadam na moją ukochaną miętową wytwórnię endorfin! Wiatr we włosach, droga szybko umyka pod kołami, serce zaczyna szybciej bić… W końcu oddycham pełną piersią i wietrzę głowę ze zmartwień i przedwiosennych smutków. Jazda na rowerze to dla mnie prawie jak latanie 🙂 Jeszcze jeśli można na chwilkę wyskoczyć nim do lasu albo nad Odrę, najlepiej z ekwipunkiem w koszyczku, niczego więcej do szczęścia mi nie potrzeba. Latem jest to ułatwiona sprawa, ale równie piękne są przejażdżki o innych porach roku i odkrywanie otaczających mnie cudów:)

  • Marta

    Mimo, że nie jestem mamą, ale jako mianowana na ciocię- przyjaciółkę, uwielbiam spędzać czas na wymyślaniu pomysłów na wspólnie spędzany czas z małymi dziećmi. Ogromną radość sprawia mi wymyślanie zabaw i opowiadanie własnych historii ( bo baśnie są piękne, ale nie ma to jak ćwiczyć wyobraźnię), a pomysłów mam mnóstwo. Dla mnie jest to najlepiej spędzony czas ” taki dla mnie „, bo nie ma to jak uśmiech małego dziecka podczas zabawy oraz słodkie kocham Cię ciociu wypowiedziane na do widzenia, które rekompensuje całe zmęczenie. Jest to relaks lepszy niż po całym dniu spędzonym w SPA 🙂

    P.S. Chętnych poznania moich pomysłów na zabawę zapraszam do wymienienia się e-mail’ami. Mój to marta_zapalska@wp.pl – sama też bardzo chętnie poznam inne sprawdzone pomysły na zorganizowanie czasu dzieciom. 🙂

  • O widzę, że są tutaj mamy małych pociech;-)Też mam 1.5 rocznego szkraba i na tym etapie kwestia czasu dla siebie jest na wagę złota. Ja osobiście uciekam z domu 😀 Zostawiam czasami małego z mężem i relaksuję się poza domem;-)Albo wyjeżdżamy z mężem za miasto-bezcenne. Ostatnio postanowiłam, ze takie wypady trzeba organizować częściej bo to doskonale spędzony czas na odpoczynku od dzieci, życia codziennego. Ładuje akumulatory! 😉

  • makate

    Mam nadzieję, że nie jest jeszcze za późno na szansę na wygraną 🙂
    Twój post i temat konkursu są dla mnie bardzo na czasie – zauważyłam ostatnio że za mało dbam o siebie. Wolny czas zwykle spędzam po prostu z moim mężem i choć jest to świetne, to czasem te kilka własnych godziny, tylko dla siebie, byłoby potrzebnych. A jak nadarzy się wolniejszy dzień – próbuję nadrobić od razu mnóstwo spraw, robię coś dla domu, spotykam się z dawno niewidzianą koleżanką…. I choć mam poczucie aktywnego dnia, to brakuje w nim ciszy, samotności.
    Jak więc spędziłabym ten czas dla siebie? Zaplanowałam kilka godzin – to sporo, ale przecież cel bardzo szczytny – chodzi o mnie! Po porannej pobudce chciałabym usiąść w fotelu i przez kilkanaście minut po prostu być. Rozmyślać, nastroić się na nowy dzień, wypić szklankę wody, uchylić balkon i powąchać powietrze i czuć na sobie promieniami słońca wpadające przez okno (bo to będzie słoneczny dzień, prawda? 😉 Ucieszyć się tym, że zaczął się nowy dzień i że mogę spędzić go tak jak chcę.
    Potem biorę krótki prysznic, zakładam na siebie moją ulubioną sukienkę i robię pyszne śniadanie. Po nim – jak to zwykle bywa – kończę ogarnianie siebie: wysuszenie włosów, delikatny makijaż, perfumy.
    Następnie chciałabym wykonać ćwiczenie o którym przeczytałam kiedyś u Edyty Zając – wybrać się na samotną wycieczkę. Nie długą, taką powiedzmy na 2-3 godziny. Pojechałabym rowerem do Kampinosu. Ze sobą zabieram piękny notatnik, kilka ulubionych kolorowych pisaków, koc, termos z herbatą i coś na przekąskę – zrobione wcześniej słone muffiny albo po prostu pojemnik z owocami. Gdy już będę na miejscu, wyruszę w drogę na własnych nogach. Spacer – wśród zapachu lasu i jego dźwięków – to jest coś co zawsze daje mi radość i siłę. Chciałabym też zrobić kilka zdjęć, które by były pamiątką z tej wyprawy – zwykle brak mi czasu na dokumentowanie, ale tego dnia i na to czas by się znalazł 🙂 Potem usiadłabym na jakiejś małej polance i pisała w moim notatniku. To by był czas na zadanie sobie ważnych pytań i na rozmyślanie, na marzenia, plany, na wyobraźnię i tworzenie celów. Czas na porządki w głowie – oczywiście wszystko musi trafić na papier, bo tylko tak umiem myśleć.
    A potem wróciłabym do domu – wypoczęta, z głową pełną pomysłów, lepiej rozumiejąca siebie. I gdyby zostało mi jeszcze pół godziny tego wolnego….. pomalowałabym paznokcie! 🙂

  • Wiktoria Dermont

    ✿Mój wymarzony wieczór mogę zafundować sobie tylko w niedzielę, ponieważ większość mojego czasu pochłania nauka.. Ale moim zdaniem robienie przyjemność od czasu do czasu tak naprawdę daje nam najwięcej radości. Czas dla siebie zaczynam od zaparzenia białej herbaty, zrobienia smoothie lub wody z cytryną. Włączam przyjemną muzykę (polecam odwiedzić w tym celu kanał Pandora Journey na yt). Wlewam cieplutką wodę do wanny i dodaje pół korka olejku do kąpieli. Rozkoszując się kąpielą i pijąc coś czytam książkę . Myję włosy i nakładam na nie moją ulubioną maseczkę z proteinami mlecznymi. Bardzo lubię dbać o twarz, także myje ją dwufazowo (najpierw olejkiem, a potem pianką), robię peeling i nakładam maseczkę w płachcie (bardzo lubię azjatyckie maseczki, ale nasze maseczki firmy Bielenda wcale od nich nie odbiegają). Oczywiście może być to jakakolwiek maseczka. Co kto lubi. Trzymam ją nie więcej niż 20 min, maseczkę z włosów zmywam po 10 minutach. Polecam także dobrze wyszorować swoje ciało z martwego naskórka. To w połączeniu z olejkiem w którym brałyśmy kąpiel, sprawi że nasza skóra będzie jedwabiście gładka. Jeśli nie macie wanny to po prostu wetrzyjcie olejek w ciało i cieplutką wodą powoli zmywajcie, masując ciało. Dziękuję za przeczytanie :))) Mam nadzieję że komuś podsunęłam jakiś ciekawy pomysł jak spędzić miło czas.❤ ✿[wiktoria.dermont@gmail.com]✿

  • Kinga E.

    Mój idealny, wymarzony czas tylko dla mnie to bardzo długi, ciepły poranek, podczas którego zajadam śniadanie na werandzie z widokiem na ogród/las (kiedyś się takiej z pewnością dorobię ;-)), w promieniach słońca słuchając śpiewu ptaków. To tak z marzeń, a aktualnie robię co mogę, by umilać sobie czas w środku miasta – niemal każdego dnia znajduję chwilę dla siebie, co przybiera różne formy. Poza pielęgnacją, czy dogadzaniem sobie posiłkami, relaksuję się malując obrazy (choć nie byłam w tym nigdy dobra – efekt jest dla mnie mniej ważny, to sam proces tworzenia jest tym moim czasem, w którym nikt mi nie przeszkadza, a ja czuję się dobrze sama ze sobą).

  • Magda

    A dla mnie chwila dla siebie, to meble. Gdy mam wolny czas, szukam staroci na olx lub zwyczajnie spaceruję pod śmietnikami i znoszę do domu co ciekawsze okazy. Potem szlifuję, maluję, obijam. Ten czas pozwala na przemyślenie wielu spraw, a gdy widzę efekt końcowy, czuję się spełniona. Taki powrót do korzeni. Uwielbiam to. Jeśli spodoba Ci się moja odskocznia, to podaję mail: mozdzulek@wp.pl

  • Ala

    Mój idealny czas tylko dla siebie to nałożenie maseczki na twarz i słuchanie w ciszy późnej muzyki która bardzo mnie uspokaja wycisza dodaję nie wiem jakim cudem ale energii☺jednak teraz gdy jestem w szpitalu od tygodnia gdzie czlowiek podswiadomie czeka na takie dni spokoju pobycia sanemu dzien w dzien w każdą minutę marzę aby przytulić swoje dwa maluszki (poltorarocznego Kubusia i czteroletnia Amelcie)?pozdrawiam i nikomu nie życzę takiej rozłąki nigdy. alicjalyczko@wp.pl

  • Wiktoria Barańska

    Moment, w którym jestem sama ze sobą, jest wtedy gdy w mojej głowie
    rodzą się nowe pomysły. Kreatywność i tworzenie jest moim numer jeden.
    Jest to mój sposób na wyrażenie siebie, swojego stylu i osobowości. Ale
    również upiększanie swojego otoczenia. Co dokładnie robię ? Zajmuję się
    ceramiką, ta piękna dziedzina sztuki pozwala na tworzenie unikatowych
    dzieł. Nie jestem w żaden sposób ograniczona, możliwości są ogromne.
    Cokolwiek w mojej głowie pojawi się ma szanse na zaistnienie. To właśnie
    są chwile gdy ja i moje emocje urzeczywistniają i są obecne na co dzień
    w postaci biżuterii, dekoracji czy naczyń. Towarzyszą mi w codziennym
    biegu życia i dlatego ilekroć na nie spojrzę pamiętam o sobie, o
    własnych emocjach oraz o potrzebie tworzenia. To są właśnie chwile
    niezastąpione, gdy zamykam swą wyobraźnie w glinianym kubeczku 🙂
    email: baranskawiktoria@o2pl

  • miotlica

    Mój czas tylko dla mnie to:

    N – ieśpieszny poranek

    I – nspirująca książka

    E – lle

    B – iały, puszysty szlarok

    A – rganowy olejek

    Ł – ąka na pościeli

    A – romatyczna kąpiel

    G – ałka lodów jagodowych, albo dwie J

    A – wokado w sałatce

    N – owy kolor na paznokciach

    K – awa

    A – do tego Cisza – każdy jej potrzebuje, by usłyszeć swoją duszę.

  • Był taki okres, kiedy kompletnie nie miałam czasu dla siebie. W ramach odpoczynku próbowałam obejrzeć 20-minutowy odcinek jednego z ulubionych seriali, jednak za każdym razem byłam tak padnięta, że usypiałam już po paru minutach. Dzisiaj bardziej doceniam znaczenie „work-life balance”. Czas dla siebie wykorzystuję według tego, czego aktualnie najbardziej potrzebuję, zwykle jest to jeden z poniższych schematów.

    Kiedy słońce świeci obiecująco, uwielbiam każdą formę spacerów, przy których zawsze towarzyszy mi ulubiona muzyka. Mam wtedy czas na przemyślenia, plany, podniesienie motywacji i czerpanie inspiracji ze środka. Uwielbiam także przesiadywać na balkonie i z zamkniętymi oczami zwyczajnie wsłuchiwać się w odgłosy natury, czując ciepłe promienie słońca na twarzy. Jeżeli do tego mam przy sobie sok z wyciskanych owoców lub koktajl, mogę uznać ten stan za pełnię szczęścia.

    Gdy aura za oknem nie jest sprzyjająca, najchętniej biorę gorącą kąpiel – koniecznie pełną piany i uroczego zapachu (ostatnio czekolada z pomarańczą), przy dźwiękach klimatycznej muzyki i subtelnym świetle świeczek. Alternatywnym relaksem jest dla mnie opatulenie się puchowym kocykiem lub szlafrokiem, rozgoszczenie na ogromnej pufie z kieliszkiem czerwonego wina i rozpłynięcie się w książce lub płynącej z głośników muzyce. W takich momentach obowiązkowo na kolana wskakują koty, a zapewniam, że mruczenie tych przytulaśnych stworzeń to jeden z najlepszych sposobów na relaks. Bardzo chętnie takie wieczory spędzam również przy kominku – trzaskanie i blask ognia sprawiają, że nie potrzebuję żadnych innych bodźców, aby zapaść w stan błogiego odprężenia…
    mail–> wszatan666@gmail.com

  • Ja dzieci mam już duże, ale nie mam nikogo do pomocy. Pewnie dlatego, że się uniosłam honorem i nie umiałam o nią poprosić, bo przecież sama chciałam, to sama sobie poradzę. Nauczyłam się za to, że czas dla siebie jest obowiązkowy – czas kiedy siadam i nic i nikt ma mi nie przeszkadzać. Często było to dopiero jak dzieci poszły spać, często to było kilkanaście minut, ale to był mój czas.
    Moją pasją jest robienie na drutach i książki. Pełnia szczęścia to własnie taki dzień, kiedy jestem zupełnie sama, kiedy nie muszę patrzeć na zegarek, bo czas robić obiad, kiedy nie muszę wieszać/ściągać prania, kiedy w tle nie słychać darcia paszczy komentatora meczu, ani durnowatych seriali. Dzień kiedy posprzątam i wiem, że ten stan potrwa na tyle długo, że zdążę zrobić na co na co dzień mi szkoda czasu – peeling, maski wszelakie, paznokcie, brwi itp. i w szlafroku, z pyszna herbatą, spędzę resztę dnia na przyjemnościach dla duszy- książki, robótki, muzyka, a na koniec położę się sama do łóżka i będę spać tak długo, aż się wyśpię 🙂

  • Rachela Bus

    Jak wygląda mój wymarzony, idealny czas tylko dla siebie?

    Odkąd ogłosiłaś to zadanie konkursowe codziennie zastanawiałam się nad tym co powinnam napisać – rzeczy bowiem, które odprężają i powodują, że nasze wewnętrze akumulatory się ładują jest wiele. Dlatego też nie sposób opisać wszystkiego co byłoby trafionym prezentem podarowanym mi przez los.

    Gdy zamykam oczy i zaczynam marzyć wyobrażam sobie dzień idealny wręcz pod regenerację duszy i ciała. Może nie leniuchuję w łóżku do 12 – budzę się koło 9-10 i od razu zabieram się za śniadanie. Trzeba mieć siły, nawet jeśli dzień będzie składał się z samych przyjemności. 😉 Po śniadaniu od razu ubieram się i wychodzę pobiegać. Trzeba rozruszać ospałe kości i nabrać motywacji na dalsze przygody. Oczyszczająca aktywność fizyczna z samego rana jest najlepszym lekarstwem na „dziś mi się nic nie chce”. Ciepła kawa i słodkie naleśniki to również dobra alternatywa na radosny poranek więc po bieganiu wracam do domu. Gdy brzuch jest już pełny idę wziąć dłuższą kąpiel wśród zapachów moich ulubionych soli do kąpieli – brzoskwinia jest magicznym zapachem, zaraz po lawendzie. W czasie wylegiwania się w wannie można przemyśleć naprawdę kilka istotnych spraw, oczywiście bez przesady – to mój dzień więc żadne problemy nie wchodzą do mojej głowy by znów w niej nieźle zamieszać, o nie! Kilka zabiegów kosmetycznych i skóra jest dobrze nawilżona i pachnąca. W luźnych ciuchach pora znów odwiedzić kuchnię i – poeksperymentować. Uwielbiam testować nowe przepisy. Włączam głośno ulubioną muzykę i zamieniam się w master szefa. 😀 Dochodzi 16… Wychodzę tylko kupić składniki na następny dzień – planowanie jest relaksem więc nie przestaję cieszyć się czasem tylko dla siebie. Gdy jest już ciemno zaparzam owocową herbatę w dużym kubku i siadam do ulubionej książki. Tu już czas nie ma znaczenia, nie patrzę na zegarek ani razu i zasypiam przy lekturze, a w głowie niczym chmury piętrzą się przyjemne sny pełne relaksu i samozadowolenia.

    rachelabus@gmail.com

  • Aleksandra Banat

    Mam dwa sposoby na spędzenie wymarzonego, idealnego czasu:

    PIERWSZY SPOSÓB
    Sprawdza się, kiedy jest piękna pogoda i mam dużo energii. Nadchodząca wiosna ciągle mi przypomina o tym, że już niedługo będę mogła wsiąść na rower i pognać do lasu. Włączam wtedy ulubioną muzykę i pędzę po zielonym lesie.
    DRUGI SPOSÓB
    Tak chętnie spędzam wieczory i mniej pogodne dni. Uwielbiam majsterkować: wyszywać, szydełkować, malować, wycinać, kleić i szyć. Ciągle znajduje kolejne dziedziny, które chciałabym wypróbować. Tej zimy dostałam maszynę do szycia i niesamowicie się wkręciłam. Do tego stopnia, że Mąż zaczął być zazdrosny o mój czas 🙂

    Lubie obie wersje spędzania wolnego czasu, ale każdą na swój sposób i w zależności od tego, czego mi aktualnie potrzeba. Czy aktywności i porządnego zmęczenia się, czy skupienia i wyciszenia organizmu.

    Pozdrawiam, Ola (banat.ola@gmail.com)

  • Marta Rogalska

    Lubię zapach różanej świecy, który wypełnia wnętrze pokoju. Wyobrażam sobie wtedy, że leżę na łące pełnej kwiatów, otulona błękitem nieba i napojona promieniami słońca.

    Lubię smak czekolady, gdy słodycz rozpływa się w ustach, a bakalie wirują wspólnie w namiętnym tańcu po moim podniebieniu.
    Lubię aromat kawy, zatrzymującej czas i kilka nut jej gorzkości, rozkołysanych na pięciolinii mojego języka.

    Czas szybko umyka, a ja zawieszona wciąż w przestrzeni między wieloma światami czuję, że płynę wśród puchatych obłoków chwili tylko dla siebie. Lubię, gdy do tego mała, puszysta kuleczka słodko mruczy do ucha, obdarowując mnie swą bezinteresowną obecnością. Kojąc zmysły, kojąc duszę…
    Chwilo trwaj, chwilo pozostań na długo w nas!

    Mail to: rogalskamk@gmail.com
    Pozdrawiam 🙂

  • Zrobionanaszaro

    Świetny post, choć muszę powiedzieć, że jeszcze bardziej zainteresował mnie komentarz Edyty Zając, zwłaszcza ten o zmianie pieluch przez Mirka. Moja matka i babcia chca mnie zamordować za to, że pozwalam swojemu Igorowi gotować, sprzątać i zakupy robić. Gdyby tego w ogóle nie robił, pewnie narzekałyby, że mnie zamęcza. Taki kraj, nigdy nikogo nie zadowolisz 😉

    Co do konkursu, wstawiam mój obrazek:
    Pozdrawiam!

  • Beata

    Chciałabym napisać coś wzniosłego, wkleić piękne fotografie, jednak nie mogę! Odkąd maleńka Helenka jest z nami, myśląc idealny czas – widzę łóżko:) I 8 godzin NIEPRZERWANEGO snu. W ciszy. Tego mi brakuje, o tym śnię, tego pragnę i w to wierzę. Mam nadzieję, że wkrótce nadejdzie:)

  • Agata Marszał

    W ciągu ostatnich dwóch lat moje życie zmieniło się diametralnie. Wyszłam za mąż, skończyłam studia, zostałam mamą i wróciłam do mojego rodzinnego miasta – zostawiając najlepszych przyjaciół w Warszawie.
    Na tym etapie życia idealny czas dla mnie samej to spotkanie sam na sam z najbliższą przyjaciółką – ze świadomością, że Zuzia znajduje się pod czujnym okiem swojego Taty :]

  • Ola

    Odkąd wyjechałam na Erasmusa mam mnóstwo wolnego czasu, ale jeszcze kilka miesięcy temu ciężko mi było znaleźć chwilę chociażby właśnie na pomalowanie paznokci, bo praca, bo uczelnia, bo sesja itp. A mój wymarzony czas dla siebie to przejażdżka na rowerze, spacer do parku lub na krakowski rynek, herbata i plotki z przyjaciółką w ulubionej herbaciarni. To są te rzeczy, dzięki którym odzyskuję równowagę i doładowuję akumulatory 🙂

  • Karolina

    A ja mam do Ciebie małe pytanie. 🙂 Czym zmywasz z włosów olejek arganowy? Chciałabym zacząć go stosować, ale nie za bardzo wiem, jak się do tego zabrać.. Z góry dziękuję za pomoc! 🙂

    • Normalnie szamponem. Nakładam zazwyczaj na noc, bo to daje najlepszy efekt a rano myję włosy 😉 We włosowym temacie polecam bloga http://www.blondhaircare.com 🙂

      • Karolina

        Dziękuję. 🙂 dużo się naczytałam o tym, że samo zmycie szamponem może nie wystarczyć, stąd moje pytanie.

  • Agnieszka J

    Gratulacje dla Kami:) Jej komentarz powinien być dla nas inspiracją!

  • Wsparcie męża jest nieocenione 🙂

  • Oj już nie pamiętam, kiedy zrobiłam coś specjalnie dla siebie i nie miałam po tym wyrzutów sumienia, że myślę tylko o sobie 😉

Close