11 organizacyjnych rzeczy, których nauczyło mnie dziecko

organizacja czasu z niemowlakiem
Moja mała Córeczka jutro kończy rok, więc naszło mnie na przemyślenia. Czego nauczyłam się od tego małego bąbla? Jak się zmieniło moje podejście do organizacji?

Ten rok, to była dla mnie lekcja życia Każdego dnia dziecko uczy mnie czegoś nowego. I myślę, że mogę napisać, że to właśnie dzięki niej jestem jeszcze lepiej zorganizowana.

Czego nauczyła mnie ta mała istotka?

Nie marnować czasu

Generalnie zawsze starałam się wykorzystywać czas do maksimum. A teraz się z tego śmieję, bo w ciągu wolnej godziny, w czasie, której mały człowiek śpi, ja mogę zrobić milion rzeczy, ogarnąć mnóstwo spraw i jeszcze napić się na spokojnie kawy. Oczywiście czasem tę godzinę po prostu przesiedzę, bo tak chcę, ale gdy mam potrzebę by coś zrobić, to w czasie krótkiej drzemki jestem w stanie zrobić wszystko. Pożeracze czasu, z którymi zmagałam się nie mając dziecka, teraz praktycznie nie istnieją. Wiem, że mam godzinę i ten czas wykorzystuję na maksa.

Samodyscypliny

To też wiąże się z punktem wyżej, ale dopiero przy Zosi zrozumiałam, że ważniejsza od motywacji, sprzyjających okoliczności, dobrych planów, jest samodyscyplina. Chcę coś zrobić, więc robię, nawet wtedy, gdy mi się nie chce (nie wiem ile razy przed pisaniem tego wpisu powiedziałam, że dziś mi się nie chce, ale wiem, że mogę go napisać dziś (środa) albo go już nie napiszę w najbliższym czasie), gdy na biurku mam stos paczek do wysłania, nie rozpisałam konspektu wpisu, który ułatwiłby mi pisanie ani nie mam nic do picia.

Ustalać priorytety

Najważniejszy priorytet jest jeden – Córeczka. Bycie z nią zajmuje mi najwięcej czasu i jest dla mnie najważniejsze. Pozostałe tematy są ważne, często też bardzo pilne. Wiem jednak, że ilość czasu, które mogę na te sprawy przeznaczyć jest zdecydowanie niewielka, dlatego hierarchia tych spraw układa się sama.

Nie wszystko jest tak samo ważne i tak samo pilne. Nie wszystko muszę zrobić na już czy na wczoraj. I choć zawsze to wiedziałam, to bywało trudno wprowadzić, to w życie. Teraz umiem i wiem.

Rezygnować z tego, co nie jest priorytetem

Mam mnóstwo pomysłów, marzeń, celów. I najchętniej zrealizowałabym wszystkie od razu. Wprowadzała różne zmiany w tym samym momencie. Jednocześnie robiła rzeczy priorytetowe i te poboczne, bo nadarzyła się okazja. Ostatnie miesiące to jednak dla mnie ogromna nauka rezygnacji z tego, co nie jest dla mnie ważne w tym momencie albo w najbliższej przyszłości. Rezygnacja z propozycji nie do odrzucenia. Nie dlatego, że przy dziecku się nie da. Ale dlatego, że dzięki dziecku wiem, co jest dla mnie naprawdę ważne.

Działać mimo zmęczenia

Jest godzina 23, padam ze zmęczenia, marzę o łóżku, ale mimo wszystko znajduję energię, by pisać. Bo sprawia mi to radość i mam swoją chwilę dla siebie. I choć wiem, że nie da się tak funkcjonować w nieskończoność, to jestem w stanie wykrzesać z siebie pokłady energii, o których nigdy nie śniłam. Oczywiście są one napędzane wiadrami kawy, ale to dzięki Zosi i dla Zosi, jestem w stanie działać mimo zmęczenia.

Cierpliwości

Zawsze uważałam się za osobę strasznie niecierpliwą, a teraz totalnie się to zmieniło. Godziny płaczu, usypiania przy suszarce, noszenia, nocne pobudki, to wszystko jest ogromną lekcją cierpliwości, która przekłada się na każdą dziedzinę życia. Nawet tę najbardziej dziwną. Kiedyś, gdy przychodziła do mnie paczka, przesyłka, której zawartość znałam i tak musiałam rzucić wszystko i zobaczyć co jest w środku. Niecierpliwiec totalny. A teraz taka paczka może stać zapakowana kilka godzin. Mąż dopytuje czy odpakowałam, a mnie to wcale nie rusza. I choć ciekawość mam, to mam również cierpliwość, bo wiem, że to nie jest mój priorytet.

Podejmować szybko decyzje

Nie ma „zastanowię się”, „przemyślę”. Nie odkładam na później prostych decyzji, bo to nie rozwiązuje sytuacji, odwleczenie jej w czasie nic nie zmieni. Kiedyś bezpieczniej było odłożyć decyzję w czasie, a dziś twierdzę, że to po prostu z nadmiaru wolnego czasu.

Gotować obiady na dwa dni

Z gotowaniem obiadów na więcej niż najbliższy posiłek jakoś nigdy nie było mi po drodze. Co najwyżej czasem udało się zrobić więcej zupy. Nie pytajcie dlaczego, po prostu tak miałam, codziennie inny, szybki obiad. Po pojawieniu się Córy na świecie, kilku(nastu) razach, gdy czasu na przygotowanie posiłku nie było i obiad jadłam w porze kolacji, postanowiłam coś zmienić. I wyszło. Ugotowanie obiadu na dwa dni okazało się być wykonalne. Teraz już rzadziej z tego rozwiązania korzystam, ale wiem, że potrafię.

Robić mega szybkie zakupy

Duże zakupy ubraniowe w 20 minut? Tak, da się! Chyba nigdy nie robiłam zakupów tak szybko, jak po porodzie. Na dodatek, każdy z wyborów okazał się być trafiony. Nagle dokładnie wiedziałam, co chcę mieć, w czym mi dobrze, co będzie pasować do reszty ubrań.

Na dodatek z czasem przełożyło się to też na inne zakupy i zdecydowanie rzadziej kupuję buble i rzeczy, których nie potrzebuję.

Znaleźć czas dla siebie

Ilość nowych obowiązków, codziennych wyzwań, zabaw, radości i trosk sprawia, że przy dziecku łatwo zapomnieć o swoich potrzebach. Miałam jednak kilka takich zwrotnych sytuacji, gdzie organizm i psychika domagały się zadbania tylko o nie. I jak nigdy wcześniej uświadomiłam sobie jak ważny jest czas tylko dla mnie. Zrobienie sobie domowego spa, praca nad project life, pójście na manicure czy po najzwyklejsze zakupy do sklepu, ale sama. Dla zachowania równowagi nauczyłam się planować czas tylko dla siebie i nie odkładać go na później. Bo wiecie, łatwo zadbać o wszystkich wokół, gorzej o siebie. A dbając o swoje potrzeby, dbamy też o naszych najbliższych.

Nie poddawać się mimo porażek

Każdy z nas pewnie kiedyś usłyszał „zobaczysz jak będziesz mieć dziecko”. Wtedy się przecież nie da, bez dziecka jest łatwiej i z jednej strony jest. Ale dziecko daje niesamowitą energię, motywację, która pozwoliła mi przetrwać wiele trudnych momentów, sytuacji, w których normalnie położyłabym się do łóżka i skryła tam na długie miesiące. A jeden uśmiech, jedno czułe spojrzenie Córeczki przywracały siły do działania. Uświadamiały, że wszystko co najważniejsze, już mam. A to, że ktoś mnie oszukał, nie dotrzymuje umów, że mogłam utopić praktycznie wszystkie oszczędności, przestaje być ważne, bo jest dla kogo walczyć.

Macierzyństwo to najpiękniejsza i najtrudniejsza przygoda w moim życiu, ale nigdy nie byłam bardziej szczęśliwa. A Was czego nauczyły dzieci :)?


P.S. Z okazji 1 urodzin córeczki w moim sklepie balancy.me mamy dla Was promocję. 10% zniżki na hasło ROCZEK, ważne od 24.11 do 27.11, czyli przez cały weekend, w którym świętujemy ?

Autorka: Ania Legenza

Jestem blogerką, żoną, mamą, miłośniczką planowania i dobrej organizacji. Wierzę, że porządek w domu oznacza porządek w życiu i od 4 lat przekonuję o tym innych :)

Close