Domowy luty – moje cele i wyzwania

cele i wyzwania

Chciałabym zacząć ten wpis inną myślą niż „mamy już luty”, ale nie potrafię. Za szybko ten styczeń minął! I choć wiosna coraz bliżej, z czego się ogromnie cieszę, to jednocześnie jestem przerażona tempem w jakim mijają mi kolejne dni. Dlatego chciałabym, by luty trwał jak najdłużej.

W styczniu myślałam też dużo o moich planach na ten rok i doszłam do wniosku, że wiem, że je zrealizuję i w związku z tym nie czuję ekscytacji. A te plany, które ją powodują, wrzuciłam do kategorii „jeśli się uda, to będzie super”. Bez sensu totalnie. Kiedyś pisała o tym Edyta Zając, a teraz znów trafiłam na ten tekst i zrobiłam rewizję tych moich noworocznych postanowień. Oczywiście te plany ciągle będę realizować, ale celem jest to, co wydaje się niemożliwe do zrealizowania. To właśnie najbardziej napędza do działania i powoduje, że chce się chcieć.

Zacznijmy jednak od podsumowania stycznia, czyli…

Jak mi poszła realizacja styczniowych planów?

Dla siebie – przeczytać Finansowego Ninję i rozpocząć plany treningowe

Finansowego Ninję czytam. Jest to jedna z najlepszych książek, które miałam w łapkach, wiele rad już wprowadziłam i z sukcesem stosuję. Musiałam jednak przestać ją czytać na trochę, bo włączyłam mi tryb strasznej analizy mojego życia, różnych decyzji, kombinowania na czym tu zaoszczędzić, co zoptymalizować. Nawet zaczęłam się trochę zadręczać, a to przecież nie o to chodzi ;). Niemniej jednak książkę mogę polecić, bo otwiera oczy na mnóstwo spraw, motywuje i zawiera wskazówki, które możecie wprowadzić do swojego życia już dzisiaj.

Co do ćwiczeń, to wydrukowałam plany i na razie na tym skończyłam. Akurat w tej kwestii oprócz tego, że moje kroki do osiągnięcia celu są małe, to są jeszcze powolne. A tak naprawdę, to nie mam nic na swoje usprawiedliwienie, zamiast ćwiczyć po prostu szłam trochę wcześniej spać :).

Dla rodziny – spędzić rodzinnie Dzień Babci i Dziadka

Plan odhaczony, u babci byliśmy, zdjęcie mamy, choć nie obyło się bez różnych przeszkód. Najważniejsze, że wyciągnęliśmy z tego weekendu tyle pozytywnych emocji, ile się dało.

Dla domu – przygotować się do domowej wyprzedaży i wprowadzić dekoracyjny minimalizm po Świętach

Dekoracyjny minimalizm jest, dobrze się teraz czuję bez nadmiaru dekoracji. Lista rzeczy na wyprzedaż gotowa, ale nie mam kiedy zrobić zdjęć. W dzień szalejąca Córa, wieczorami za ciemno, w weekendy energia skupiona na innych sprawach. Oby luty był lepszy pod tym kątem.

Home sweet home ? Ten moment zanim Córa wpadnie do pokoju i jest jeszcze porządeczek ??Udanego dnia Kochani!

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Ania Legenza (@niebalaganka)


Dla rozwoju – wprowadzić do oferty sklepu kalendarz rodzinny, poszukać asystentki i uruchomić newsletter

Po realizacji tych planów widać, że cała moja energia skupiła się na rozwoju blogowym :). Rekrutacja na asystentkę w toku, czytam teraz Wasze zgłoszenia. Jestem w ogromnym szoku, że aż tyle osób się zgłosiło. Wdzięczność razy milion!

Kalendarz rodzinny można kupić w formie pliku pdf na cały rok (od lutego 2017 do stycznia 2018) – klik klik. Miał być taki piękny, realny, ale cóż… Chyba najtrudniejsze dla mnie w tworzeniu produktów fizycznych i prowadzeniu sklepu jest zadecydowanie o tym, że czegoś nie robię. Niemal do ostatniej chwili daję sobie nadzieję, że jednak to, co otrzymam z drukarni będzie spełniało moje wymogi jakościowe. A później wielkie rozczarowanie. Cieszę się jednak, że zdecydowaliśmy się na wprowadzenie .pdf do druku, bo w końcu zrobione jest lepsze od doskonałego. Uczę się tego codziennie i to kolejny krok w tym kierunku!

Wysłałam też pierwszy newsletter po bardzo długiej przerwie. Jeśli macie ochotę się zapisać, to formularz zapisu znajdziecie tutaj – klik klik. O tym jaki mam na niego pomysł napiszę niedługo.

Domowy luty – moje cele i wyzwania

cele i wyzwania luty

Dla siebie – wysypiać się

Zapomniałam Wam wspomnieć o najważniejszym! Luty = żłobek! Jeszcze nie w pełnym wymiarze, ale kilka dodatkowych godzin w tygodniu tylko dla mnie, brzmi fantastycznie 🙂 W związku z tym plan mam ambitny – dużo więcej robić w ciągu dnia, by nie siedzieć nad koncepcjami, wpisami, social mediami po nocy. Moje przemęczenie już jest tak dotkliwe, że czasami sama nie mogę zrozumieć, co napisałam. Nie mówiąc już o tym, że zdarza mi się zrobić błędy ortograficzne.

Dla rodziny – spędzić razem slow weekendy

Po styczniu, gdzie większość weekendów wiązała się z wyjazdami, biegiem z miejsca na miejsce, chcemy by te w lutym były takie totalnie na luzie. 100% regeneracji po tygodniu, bez pośpiechu. Jeśli z pracą, to nie dlatego że muszę, ale dlatego że chcę.

Dla domu – wyprzedaż i przemalować stół

Mam nadzieję, że w lutym w końcu zrobię zdjęcia rzeczy do sprzedania. Czuję ogromną potrzebę, by zrobić z tym porządek. Jesienią naszła mnie też ochota na metamorfozę stołu i krzeseł. Mam nawet farby, ale były inny priorytety. Teraz chciałabym się tym zająć i kreatywnie wyżyć :).

Dla rozwoju – dokończyć rekrutację i wprowadzić kilka technicznych zmian na blogu

Najważniejszym celem jest zakończenie rekrutacji. Mam też całą listę spraw, które wymagają udoskonalenia na blogu, takich pierdółek, których gołym okiem nie widać. Jeśli ich nie wprowadzę, to nic się nie stanie, ale myślę od tym od jakiegoś czasu i chciałabym zacząć działać. Oczywiście małymi krokami.

Tak prezentują się moje plany na luty. Mam potrzebę, by trochę zwolnić, nawet czasem się ponudzić. Mam nadzieję, że będzie to możliwe. A Wy co chciałybyście zrobić w lutym dla siebie, dla rodziny i dla domu? 

Autorka: Ania Legenza

Jestem blogerką, żoną, mamą, miłośniczką planowania i dobrej organizacji. Wierzę, że porządek w domu oznacza porządek w życiu i od 4 lat przekonuję o tym innych :)

  • Aniu, ostatecznie przekonałaś mnie do książki Michała. Zawędrowała do moich planów na luty. Co do treningów, to zapewne każdy trener i dietetyk powie Ci, że dobry sen jest najważniejszy, więc podstawy już masz 🙂 Powodzenia!

    • Tak sobie myślę, że na śnie jednak najwięcej skorzystam, a przy dobrej regeneracji znajdą się siły i czas na ćwiczenia!

  • O tak, te ambitne plany dają energię, której potrzebujemy. Fajne jest to, że od czasu do czasu sobie możemy zweryfikować swoje plany, a nawet z części zrezygnować.

    Trzymam kciuki za spokojną adaptację do żłobka i minimum katarków 😉

    • Dziękuję! Chyba będzie dobrze! 🙂 Z moimi planami też 😀

  • Mam mentalne opory przed żłobkiem dla Mii, bo po Wiki wiem jak szybko mija czas i jak się potem tęskni za takim maluszkiem do tulenia i kochania, widzę jak mija każdy dzień, jak przez obowiązki uciekają mi takie chwile jak popołudniowa drzemka, kiedy leżymy wtulone w siebie … A jednocześnie jestem zmęczona byciem z nimi 24/dobę/365 dni w roku, bez choćby wolnego popołudnia na kino z mężem (się kłania właściwie brak rodziny). Podziwiam Cię za decyzję, też chciałabym ją mieć za sobą, bo póki co od kilku tygodni nie ma dnia, żebym o tym nie myślała.

    A Finansowy Ninja już za mną i część zmian już nawet wcielona w życie!

    • My w kinie też nie byliśmy chyba od dwóch lat albo dłużej! Mój S. pracuje poza domem, nie ma go zwykle z 9 godzin na dobę, więc jak już jesteśmy razem we trójkę, to chcę ten czas spędzać właśnie razem, a nie uciekając do pracy. Stwierdziłam, że jednak wolę być z Małą może mniej godzin na dobę, ale za to w każdej z nich na 100%, a nie biegając myślami do tego co mam jeszcze zrobić. O tym zresztą mi kiedyś napisała @edytazajc:disqus i chyba ta myśl ugruntowała decyzję o żłobku 🙂

  • Justyna Minuta

    Aniu, czy zakończyłaś już rekrutację na asystentkę?, tzn.czy przyjmujesz dalej kandydatki, czy termin już upłynął? jakiej osoby szukasz?

    • Termin przyjmowania zgłoszeń minął. Nie będę go otwierać drugi raz, bo i tak mam ponad 200 ankiet do przeanalizowania.

  • Ja bym chciała bardziej wyluzować. Tak się wkręciłam w pewne rzeczy związane z blogiem, pracą, że aż sama na siebie się złoszczę, jak czegoś nie zdążę zrobić, bo zastaje mnie noc. Ale teraz basta! Tak nie może być! 😉

    • No właśnie, mój problem… 🙂 Chociaż ostatnio jest z tym trochę lepiej 😉

  • Marta Kluczna

    Bardzo, bardzo motywujący wpis! Mój styczeń był tak pracowity, że z wysypianiem się mam duże kłopoty. Wszystkie Twoje zdjęcia są tak perfekcyjne , że bez obaw nawet wieczorem będą wychodziły idealnie. Masz świetny gust co do dekoracji, każdy element jest dopasowany do siebie i razem tworzy spójną całość, która elegancko się prezentuje. Co do realizacji celów, skromnie polecam Ci spisać te najtrudniejsze i powiesić gdzieś w widocznym dla Ciebie miejscu. To bardzo pomaga i motywuje do działania. Zresztą jesteś tak zorganizowaną osobą, że na pewno ze wszystkim sobie poradzisz doskonale!! Trzymam kciuki za wszystkie Twoje przedsięwzięcia i pozdrawiam cieplutko ??

    • Dziękuję bardzo! Cele mam spisane nawet w kilku miejscach, więc nie dają o sobie zapomnieć 😀 I zgadzam się, że to bardzo motywuje!

  • Powodzenia 🙂 Mnie też czeka pracowity luty! 😉 Działamy! 😉

  • Marcelina

    Też mam FinNinja, ale czytanie idzie mi powoli niestety. Czytając jednak komentarze na blogu autora zainspirowałam się jednym z nich i urwałam „dyszkę” na rękawiczkach, gdybym nie zapytała, zapłaciłabym normalnie, wychodziłam w chwale ze sklepu ? Ze stycznia zostało mi kilka rzeczy na luty, oby udało się je zrealizować ? ciekawe, kto dołączy do Waszego składu? Powodzenia i energii na cały luty!

  • Dla siebie: zacząć ćwiczyć, a raczej biegać. Na blogu: napisać e-booka, za którego zabieram się od x-czasu, a który siedzi mi w głowie nieustannie. Dla domu: porządek w kuchennych szafkach (jedną szufladę mam już za sobą, ale to najtrudniejsza ze wszystkich!) plus przeczytać książkę Michała 😀

    • Ja e-booka piszę od 1,5 roku! Także wiesz, nie wiem czy znajdzie się ktoś, kto mnie przebije 😀

      Ja sobie dodaję, do listy domową pizzę, trzymaj za mnie kciuki!

      • Trzymam kciuki i czekam na relację, czy się pizza udała!

        A ja mam kolejny mały sukces do odnotowania – kolejna kuchenna szafka ogarnięta 🙂

  • Kasia

    Ania, książkę też czytam – też mam taki cel, aby plany wprowadzić w życie. Cele minimalizmu w otoczeniu też wprowadzam w życie, kończą się wielką górą do wystawienia na sprzedaż/ bo jakoś żal mi wyrzucić. Twój blog śledzę codziennie i zastanawiam się czy nie chciałabyś w ramach zmian na blogu wprowadzić opcji np. spotkania stacjonarnego? 🙂

    • Kasiu, spotkania stacjonarne są jednym z moich celów związanych z blogiem, ale muszę uregulować różne sprawy prywatne, by ze spokojem się za to zabrać 🙂

  • Chyba w końcu muszę się skusić na książkę „Finansowy Ninja” – wiele dobrych opinii czytałam, no i widzę,że pod jej wpływem ludzie rzeczywiście wprowadzają zmiany do swojego życia 🙂

  • Oj, to będzie się działo w lutym! Ja chcę wprowadzić więcej ruchu i ograniczyć pracę po nocy 🙂

  • Bardzo mnie zaciekawiła ta książka – tytuł przyciąga uwagę… Czytam Twojego bloga chyba od początku jego istnienia (pamiętam jeszcze Tumblr) i faktycznie zauważyłam, że ostatnio wydajesz się bardziej zmęczona. Nie zrozum mnie źle, blog jest i był fantastyczny, ale jakoś tak gdzieś przewija się ten motyw braku czasu na odpoczynek. Mam nadzieję, że w lutym to się zmieni i znajdziesz więcej czasu na pracę, ale i na przyjemności. 🙂

    • Nie chcę udawać, że zawsze mam mnóstwo energii i myślę, że też nie o to chodzi. Dlatego częściej piszę o tym, że tego odpoczynku potrzebuję. Ale czytam książkę, dzięki której odkryłam dlaczego tak może być i małymi krokami wprowadzam zmiany, które przynoszą pozytywne efekty 🙂

  • Powodzenia!

    Moja córka chodzi do żłobka od września! Jestem z tej instytucji bardzo zadowolona, wbrew temu, czego się spodziewałam. Bałam się, ale okazało się, że Tośka radzi sobie z nową sytuacją lepiej niż ja 😉 w dodatku została mianowana najpogodniejszym dzieckiem w grupie bo jako jedna z nielicznych biegnie do sali i tańczy na widok opiekunek 🙂 a mnie cieszy, że tak chętnie tam chodzi. Nawet nie choruje, choć bałam się tego najbardziej!

    Ćwiczenia – ja nie wprowadzałam planu treningowego na początku, gdyż nie byłam pewna czy podołam, a wolałam uniknąć uczucia rozczarowania i zniechęcenia. Metodą małych kroczków, robiłam playlistę na YouTube z fitness filmikami i ćwiczyłam tyle ile dałam radę. Na początek pół godziny, później dłużej, a w lutym stwierdziłam, że spokojnie mogę zapisać się na fitness w klubie. I chociaż po pierwszych zajęciach miałam zakwasy przez 5 dni i ledwo się poruszałam, nie poddałam się. Wciągnęło mnie do tego stopnia, że teraz min. 3 razy w tygodniu chodzę, a czasem to nawet 5 lub 7 razy 😉

    A Finansowy Ninja i u mnie jest w planach na luty. Jak się ostatnio przyjrzałam naszym wydatkom to się przeraziłam…czas coś zmienić 🙂

    • Tak – spisując wydatki można się mocno przerazić 😀

      Mnie wszelkie plany motywują i po prostu łatwiej mi działać, kiedyś wiem, co mam zrobić, niż kiedy muszę jeszcze zadecydować co dziś robić. Ale wiadomo – każdy powinien szukać swojej motywacji, który pozwoli mu zacząć. A tej regularności w ćwiczeniach zazdroszczę! Mam nadzieję, że żłobek u mnie też zaprocentuje dodatkowo wprowadzeniem takiego nawyku 🙂

  • Powodzenia Aniu w realizacji celów! 🙂
    Książkę Michała przeczytałem jednym tchem. Konkretna, ale jednocześnie bardzo lekko napisana. Świetna! 🙂

  • No u mnie z ćwiczenia udało się wprowadzić łyżwy minimum raz w tygodniu. Super zabawa, wyjście towarzyskie i do tego naprawdę spory wysiłek. Bardzo Ci polecam coś takiego, może basen? Łatwiej jakoś się zmobilizować jednak niż w domu. Też wprowadzam zmiany na bloga ale takie większe. Zdecydowałam co będzie moją osią tematyczną, zmieniam kolory, podpięłam newsletter i planuję social media – busy busy a maluszek rośnie i odkrywa świat. I jak tu działać jak trzeba się bawić?? 😉

  • Duuużo tego! Tym bardziej trzymam kciuki! :**

  • Ja też mam wrażenie, że styczeń jakoś tak za szybko minął. Nawet nie zdążyłam się zastanowić nad swoimi postanowieniami 🙂 W każdym bądź razie życzę Tobie sukcesów w realizacji Twoich. A Finansowego Ninja coraz bardziej mnie intryguje. Muszę w końcu kupić! Pozdrawiam

  • Za książkę Finansowy Ninja zabieram się od lutego… może w marcu w końcu uda mi sie zrealizować ten cel.

Close