Gdzie jest dziecko w naszym domu?

Kiedy wrzucam na Instagram zdjęcie mieszkania, co jakiś czas pojawiają się głosy, że nie widać dziecka i jak to zrobić, by mieć taki porządek przy Maluszku. Podobnie było przy wpisie o sposobach na odmianę salonu. Pytania, jak mieć taki porządek przy dziecku znów się pojawiły.

Wiele razy spotkałam się z takim podejściem, że pojawienie się małego człowieczka powoduje nie tylko wywrócenie dotychczasowego życia do góry nogami, ale i tego co się dzieje z naszym mieszkaniem. Wszędzie zabawki, rzeczy dzieci, nie możemy mieć dekoracji, bo Maluch wszystko rusza. Sama wielokrotnie czytałam „zobaczymy jak te rady się sprawdzą, gdy pojawi się dziecko”. Zresztą nadal pewnie nic nie wiem, bo mam jedno ;). Natomiast nasze wspólne prawie dwa lata i to jak wygląda stan mieszkania, sprawiły, że wiem, że się da! Mieć porządek w domu i małe dziecko.

Dla mnie utrzymanie porządku jest ważne, bo w posprzątanym otoczeniu lepiej się czuje. Wpływa to na moje samopoczucie, chęć do działania i na codzienne ogarnięcie. Choć są różne dni. Czasem odkurzam 15 razy na dzień, a czasem odwracam wzrok od dywanu i odpuszczam. Jedno jest pewne – nasze mieszkanie nie jest zdominowane przez dziecięce rzeczy.

To gdzie, to dziecko?

Na początek jeszcze jedna sprawa, czyli jak duże jest mieszkanie, w którym teraz mieszkamy. Często spotykam się też z opinią, że łatwo jest w domu czy dużym mieszkaniu, a mając mało miejsca się nie da. Mieszkanie, które wynajmujemy ma niewiele ponad 40 m2. Są tu dwa pokoje – salon i sypialnia nasza i Zosi. Według mnie akurat, bo  metraż nie ma tak dużego znaczenia. Znaczenie ma to, ile mamy rzeczy i czy znaleźliśmy dla nich miejsce. 

Sypialnia

Tutaj widać największą obecność rzeczy Zosi. Od wpisu, w którym pokazywałam Wam jak urządziliśmy dla niej kącik, niewiele się zmieniło. Tylko stan wyposażenia łóżeczka. Nadal uważam, że szuflada pod łóżeczkiem do przechowywania ubrań, to świetne rozwiązanie. Średnio co dwa-trzy miesiące robimy przegląd ubrań i zostawiamy tylko te dobre. Poplamione, zniszczone odkładam do wyrzucenia, a za małe do sprzedaży.

Zabawki

Jeśli chodzi o zabawki, to tutaj też trzymamy się tej zasady, by mieć tylko te rzeczy, którymi Zosia się aktualnie bawi. Jako #złamatka sama nie kupuję jej zabawek. Większość rzeczy, które ma, dostała. W dużej mierze po konsultacji z nami, więc były to całkiem trafione prezenty.

Na zabawki mamy przeznaczone jedno pudło. Przez bardzo długi czas było to pudło SKUBB z IKEA, które stało pod telewizorem (tutaj możesz podejrzeć). Ostatnio jednak zmieniliśmy je na większy kosz, który jest bardziej dekoracyjny. Zbierałam się z jego zakupem przez 1,5 roku.

Czy to jest mało, dużo? Nie wiem. Wiem natomiast, że Zosia wie, że to jest miejsce, w którym są jej zabawki i mimo że ma wybór różnych rzeczy, to najlepsze są klocki Lego Duplo. Albo książeczki.

 

Salon

W pokoju dziennym na regale przeznaczonym na książki mamy półkę na dziecięce książeczki . Na najniższej półce są ułożone w taki sposób, że bez problemu Zosia po nie sięga, kiedy ma ochotę. W naszym pudle papierniczym są też mazaki, którymi Zosia rysuje (zmywalne pod wpływem wody z… IKEA oczywiście ;;). My tam trzymamy długopisy, taśmy, karteczki, więc to przestrzeń wspólna.

W salonie jest też zaparkowana zosiowa bryka ;).

Kuchnia

W kuchni stoi krzesełko Zosi do karmienia. Kiedy jemy wspólne posiłki przenosimy je do pokoju i stawiamy przy stole. Przy nim też Zosia rysuje albo z nami gotuje będąc w kuchni. Zawsze można ją do tego przekonać dając coś do jedzenia.

Na kuchennym blacie stoi też puszka z mlekiem i butelka. Talerzyki, kubki i sztućce są w szafkach, dokładnie tam, gdzie nasze.

Przedpokój i łazienka

Nie mamy typowego, szczególnie wydzielonego przedpokoju, dlatego staramy się większość rzeczy mieć zawsze schowanych do szafy. Tam też Zosia ma półeczkę na swoje buty, kurtkę i cieplejsze dodatki. W łazience obok prysznica stoi wanienka (najprostszy model z IKEA). Zabawki do kąpieli są w naszym wspólnym koszyczku, podobnie jak kosmetyki we wspólnej szafce.

Gdzie trzymamy wózek? To też jest punkt, który zasługuje na rozwinięcie, bo z doświadczenia wiem, że z wózkiem i w pierwszych miesiącach życia Maluszka z fotelikiem samochodowym, jest największy problem. Do naszego mieszkania przynależy mikro pomieszczenie na półpiętrze, w którym trzymamy właśnie wózek i podróżne walizki. Niewiele więcej się tam mieści, ale przynajmniej wózek nie zalega nam w salonie. Myślę, jednak że urządzając mieszkanie pod siebie można wygospodarować miejsce na te rzeczy. To obecne było urządzane pod jedną osobę, a mieścimy się tam świetnie we troje.

I jeśli chodzi o rzeczy Zosi, to w zasadzie tyle. Bo ona jest w każdym miejscu. Każdy kąt oddycha jej obecnością, nawet, gdy jej rzeczy są schowane. Słychać ją gdy się śmieje, płacze, tańczy, mówi czy mądruje. Czasem robi taki bałagan, że ręce mi opadają, a innym razem jestem w szoku jak po sobie sprząta. Jest wszędzie, a jej rzeczy mają wyznaczone miejsce ;).

Taki system nam się sprawdza i zdecydowanie łatwiej dzięki temu utrzymać porządek. Oczywiście chciałabym by miała swój pokój, może specjalny kącik przeznaczony do rysowania czy już bardziej dorosłą szafę na ubrania. W tej chwili mamy jednak takie możliwości i z nich też się cieszymy :).

Autorka: Ania Legenza

Jestem blogerką, żoną, mamą, miłośniczką planowania i dobrej organizacji. Wierzę, że porządek w domu oznacza porządek w życiu i od 4 lat przekonuję o tym innych :)

Close