Kwiaty dla zapracowanych, czyli rośliny doniczkowe łatwe w pielęgnacji

kwiaty-dla-zapracowanych

Uwielbiam żywe kwiaty. Powodują, że każde miejsce staje się przytulne i dzięki nim wszędzie mogę poczuć się jak u siebie. Te cięte to dla mnie absolutny must have i zawsze staram się mieć choć mały bukiecik. Gorzej z doniczkowymi, bo totalnie nie mam do nich ręki. Im bardziej się staram, tym szybciej usychają. Mój mąż się śmieje, że wszystkie kwiaty w naszym mieszkaniu są klasy A. I nie, nie oznacza, to że są najwyższej klasy, tylko że przetrwały męki, które im zafundowałam. Bo choć zwykle pokazuje Wam je kiedy są jeszcze ładne, to w praktyce przez większość czasu wyglądają tak, a nawet gorzej :).

Jednak te wszystkie niepowodzenia mnie nie zrażają i w ciągu ostatnich miesięcy niektóre z moich kwiatów mają się coraz lepiej (pomijając te balkonowe, choć już odzyskały trochę wigoru ;)). Kluczem do ich dobrej kondycji okazała się być moja skleroza i opóźnienia w podlewaniu.

Kwiaty dla zapracowanych

Doszłam do wniosku, że kwiaty, które posiadam są idealne dla zapracowanych i osób, które nie pamiętają o systematycznym podlewaniu. Im więcej było mojej regularności i trzymania się rad specjalistów, tym szybciej padały. Kiedy przestałam tak bardzo zwracać na to uwagę, rosną jak szalone!

Jeśli więc macie podobny problem jak ja i trudno utrzymać Wam przy życiu roślinki w doniczkach, to mam nadzieję, że ten wpis Wam się przyda.

Storczyki

Być może dziwi Was tutaj ich obecność, bo uchodzą za kwiaty wymagające, a na dodatek każdy ma inną metodę dbania o nie. Wstawianie na noc do wody, przezroczyste doniczki, stawianie w przeciągu, podcinanie na wymiar. Można się w tych wszystkich radach pogubić. Kiedy je stosowałam to kwiaty opadły i badylki stały tak przez długie miesiące. W końcu stwierdziłam, że co ma być to będzie, schowałam je za firankę i podlewałam gdy mi się przypomniało, czyli mniej więcej raz na 2 tygodnie. I wypuścił pączki! Dołożyłam do ich podlewania nawóz do storczyków i kwitną teraz bez przerwy od 8 miesięcy. Podlewam nadal, gdy mi się przypomni, nie wylewam nadmiaru wody z doniczki i nie chucham na nie przy każdej okazji.

kwiaty dla zapracowanych

Sukulenty

To kwiaty najczęściej polecane dla zapominalskich. Są stworzone do życia z małym zapasem wody, ale mój okaz na początku nie był zbyt przyjazny we współpracy. Przypuszczam, że miał zbyt dużą doniczkę. Przesadziłam go w słoik razem z drugim sukulentem i wtedy zaczął rosnąć jak szalony, ale jego sąsiad tego nie przetrwał ;). Zmieniłam mu doniczkę i od tej pory podlewam jak mi się przypomni z nawozem do storczyków. Sama nie mogę się nadziwić jak z tygodnia na tydzień staje się coraz większy!

kwiaty dla zapracowanych

Zioła w doniczkach

Jeśli totalnie nie wychodzi Wam dbanie o kwiaty, to na początek polecam zioła. Zwykłe, kupione w markecie. Najlepsze jest w nich to, że pokażą, kiedy zaczyna brakować im wody. Tych przyschniętych liści nie da się nie zauważyć, a po podlaniu odzyskują swój piękny kształt. Minus jest taki, że trzeba je podlewać codziennie, choć cztery-pięć dni bez podlewania też u mnie przeżyły. No i zwykle szybciej je zjadam niż uśmiercam :).

kwiaty dla zapracowanych

Jakie kwiaty dla zapracowanych dopisalibyście do mojej listy? Macie sprawdzone sposoby na pielęgnacje domowych roślinek czy może dbanie o nie przychodzi Wam naturalnie? 🙂

Autorka: Ania Legenza

Jestem blogerką, żoną, mamą, miłośniczką planowania i dobrej organizacji. Wierzę, że porządek w domu oznacza porządek w życiu i od 4 lat przekonuję o tym innych :)

  • Marta

    Wrzosy! Ostatnio tez goździki doniczkowe, chociaz musialam je przesadzić 🙂

    • O! Nie wiedziałam o doniczkowych goździkach. Muszą być piękne <3

  • A ja poszukuje czegos jesienno- zimowego na balkon. Poradzicie mi?

    • Na jesień to wrzosy, a w zimowych w ogóle się nie orientuję, ale sama się chętnie dowiem 🙂

    • Magdalena Cyran

      Na zimę może być bluszcz zimozielony (w sporej doniczce zeby korzenie nie zamarzly), albo mrozoodporne iglaki (tuje, jałowce itp).

      • o!! Cudownie! Wreszcie jestem na tropie. Zaraz dopisze do mojej jesiennej listy „to do” .Dziekuje.

  • Ja tam mam palmę 🙂

  • u mnie kwitną tylko kaktusy 🙂

    • Ja czekam, aż aloes zakwitnie. Dostałam odnóżkę od szwagierki, ma pokaźną kolekcję i tak ładnie jej kwitnie 🙂

  • Sama wykończyłam kiedyś nawet kaktusa ale to tylko dlatego, że kiedyś mi spadł z parapetu 🙁 Dzisiaj mam tylko jedną roślinę w pokoju, której nazwę zapomniałam już dawno temu ale potrzebuje tylko wody raz na tydzień lub dwa więc bardzo się lubimy.

  • Niewymagającym kwiatem jest też Zamiokulkas. U mnie nie dość, że przeżył bez problemu niejedną suszę to dodatkowo pięknie rośnie w półcienistych miejscach 🙂

  • U mnie w domu tylko storczyki i zioła!

  • Ja potrafię wszystko uśmiercić. Zioła umierają aż nazbyt szybko. Ale storczyk uśmierciłam i ożywiłam. Nie znam się na nich i nie mam cierpliwości może też dlatego tak pięknie kwitnie.

  • U mnie jeszcze numerem jeden jest zamia :3 Wyjechałam raz na miesiąc, a po powrocie zastałam dwa nowe pędy. Szczęście co niemiara. Osobiście nie przepadam za kwitnącymi kwiatami w domu, ponieważ nie lubię gdy przekwitają. Smutno mi się robi. 😉 Już wolę wtedy kupić sobie cięte do wazoniku. 🙂

  • Agnieszka

    Wszystkie trzy rodzaje stoją u nas w mieszkaniu. Storczyk i sukulent przetrwały naszą tygodniową nieobecność (ten pierwszy stracił co prawda wszystkie kwiaty, ale ja serca do niego nie mam, więc się nieszczególnie przejmuję :). Zioła niestety padły, ale już w markecie zakupiłam nowe sztuki – do zjedzenia 🙂 Na balkonie dogorywają goździki, jak mi się przypomni żeby je podlać, to pewnie odżyją. Z moją sklerozą przetrwały całe lato na słonecznym balkonie 😀
    I jeszcze w ciemnicy w kuchni stoi gwiazda betlejemska, cała zielona z młodymi listkami – jak ona u nas wytrzymała od grudnia jest dla mnie tajemnicą.

    • Ja w tym roku z kwiatami balkonowymi nie trafiłam pod względem pielęgnacji :/ A już jak byliśmy na wakacjach, to mimo że stały w domu w chłodnym miejscu, w wannie z wodą, to i tak się wysuszyły na wiór 😀 Stokrotki musiałam wyrzucić, ale pelargonie pomału się wybierają i nawet widać jakieś pączki.
      A z gwiazdą to wiesz, że u mojej mamy też stoi? Już ją miała kilka razy wyrzucić, ale szkoda, bo wypuszcza nowe liście, więc jest szansa, że na tegoroczne święta też będzie.

  • Anula

    u mnie też jak dzikie rosną zamiokulkasy 🙂 nawet babci zabronilam podlewać regularnie tego, którego dałam jej w prezencie i też jej pięknie rośnie:) storczyki padały zawsze więc sobie daruję, na balkonie na jesień wsadzam chryzantemę;) kupuję w okolicach Wszystkich Świętych, bo wtedy jest ogromny wybór, raz przetrwała ciepłą zimę:)

  • Jak to ładnie określiłaś! ‚Dla zapracowanych’. J je nazywam ‚idiotoodporne’ ;p
    U mnie jedyną rośliną, która ponownie zakwita jest grudnik. Kwiaty miał w tym roku nawet wt czerwcu i ciągle tez wypuszcza nowe liście. A kupiłam biedaka w ikei, z myślą że chociaż dam mu godnie umrzeć, w takim bidulek był stanie. A storczyki schną, chociaż podobno nie da się ususzyć storczyka… Dobrze, ze chociaż te niekwitnace jakoś się trzymają (oprócz ziół, tym zawsze coś nie pasuje :p)

    • W roboczej wersji też miałam taki tytuł, ale postawiłam jednak na pozytywny przekaz 😀 O grudniku pisały mi dziewczyny na FB i już się zakochałam w zdjęciach. Także do mojej kolekcji też dołączy! 🙂

  • Posiadam dwa storczyki i też na nie chucham i dmucham, a jeden szpeci badylami, drugi za to ma tylko JEDEN pączek. Kiedyś się zdenerwowałam i schowałam oba za lodówkę, bez dostępu do światła i wody na dwa tygodnie i wtedy puściły piękne pąki 🙂 Nie mam dużo roślin doniczkowych, bo w mojej kawalerce posiadam jedno okno, ale zdecydowanie polecam kupić sobie dracenę wąskolistną. Podlewam ją raz na dwa tygodnie i dzięki temu ma dużo pięknych liści. Przetrwała ze mną całe lata studiów i wreszcie muszę się zabrać za jej przesadzenie, bo już wychodzi z doniczki :)Z tego co wiem kalanchoe jest też niewymagającą roślinką i z sukulentów grubosz – drzewko szczęścia. Można do rozmnożyć za pomocą jednego listka wetkniętego w ziemię 🙂

  • Stosuje od roku na storczyki sposób podlewania jak mi się przypomnij, bez żadnych nawozów i raz na jakieś 3-4 miesiące wsadzam je pod prysznic, rosną jak szalone i jak tylko zgubią jedne kwiatki, to zaraz pojawiają się następne. A kiedy się nimi przejmowałam i stosowałam te wszystkie rady to usychały na potęgę i w ten sposób zmarnowałam kilka storczyków, teraz wszyscy się pytają jakie stosuję metody, że tak świetnie kwitną 🙂

  • Zioła sa najlepsze. Poza pokazywaniem liśćmi mają jeszcze jedna niezapominajkę – zaglądasz do nich żeby skubnąc do gotowania. 😀

  • Wpis idealny dla mnie! Choć i niejednego sukulenta udało mi się załatwić 😛

  • U mnie domowym ogrodnikiem jest mój mąż, pewnie gdyby nie on, wcale nie miałabym kwiatów w domu 🙂

    • Szczęściara! Mój mąż dba o kwiaty tak, że kupuje mi cięte, więc nie narzekam 😉

  • Ivai Q

    Również mam jednego storczyka! 😀 Prezent ślubny od koleżanek mamy z pracy (mama pracuje w kwiaciarni 😛 ), a także zielistkę (czy jakoś tak). W domu rodzinnym zawsze mieliśmy pełno kwiatów – na każdym parapecie, na meblach, na klatce schodowej. Mama często przynosiła takie beznadziejne przypadki z pracy, które de facto miały trafić na śmietnik, a po czasie okazały się być pięknymi kwiatami 🙂
    Niestety ja sama do kwiatów ręki nie mam.
    I tabliczkę również mam tą samą! 😀

  • Monika

    Faktycznie storczyki nie sa jakieś wymagające. Ja mojego dostałam w marcu i trochę się o niego bałam ze względu właśnie na panujące opinie, ale kwitnie do dzis, mimo że podlewam go mniej iwęcej raz w tygodniu i nie dostaje żadnych nawozów. Poza tym mam jeszcze tzw. ‚Język teściowej’ ( nie wiem jaka jest ich nazwa właściwa). Też świetnie się u mnie sprawdza. Podlewanie raz w tygodniu, stoi w ciepłym miejscu. Mam je ponad rok i już ze 2 albo 3 razy wypuścił nowe liście 🙂 a niestety do kwiatków też nie mam ręki. Jeden kwiatek ususzony, drugi zgnił od przelania… i wszystkie kwiatki w moim pokoju w domu rodzinnym usychały albo działo się z nimi coś innego.

  • Same moje typy! W rodzinnym domu mam storczyki i faktycznie potrafią dużo przetrwać. Zioła zyskują punkt za ich użyteczność. Sukulenty wiadomo dla najbardziej opornych, dlategi sprawię sobię w tym roku do akademika. Plany wynajęcia mieszkania się nie powiodły więc postanowiłam zadbać o pokój w akademiku, żeby był jak najbardziej przytulny!

  • Ja mam sukulenty, tylko one są odporne na moją sklerozę lub nadmierną troskę 😉 Pierwszego zabiłam (byłam zbyt troskliwa i przelałam) ale uchowały mi się jego dzieci i teraz mam pokaźną rodzinkę 😀 Przeżyły nawet, gdy dwa miesiące po porodzie przypomniało mi się, że ona stoją takie zapomniane w biurze :p
    A aktualnie ładnie usychają mi surfinie na tarasie 😉

    • Surfinie miałam w zeszłym roku i są zdecydowanie łatwiejsze w obsłudze niż peonie i stokrotki afrykańskie. W przyszłym toku trzy razy się zastanowię, które wybrać 🙂

  • Sayiamnot

    U mnie jest dokładnie tak samo ze storczykami! Niby stoją na widoku i przechodzę obok nich 18239784932 razy dziennie, ale o podlewaniu przypominam sobie dopiero po minimum tygodniu 😛 Dodatkowo wtykam im odżywkę raz na 3 miesiące i skubane mają piękne kwiaty przez dłuuugi, długi czas. Właściwie to zaskoczyłam samą siebie, gdyż potrafię „zabić” nawet kaktusy 😀

  • Podziwiam moją mamę za to, z jakim zaangażowanie dba o swoje storczyki. Ja sama wolę zioła, które nie dość, że ładnie wyglądają, to jeszcze są tak pożyteczne 🙂 W tym roku pięknie rozrosła mi się mięta, aż musiałam ją przyciąć. A bazylia i oregano zakwitły, ku mojemu wielkiemu zdziwieniu. Dobrym ziołem dla zapracowanych jest na pewno rozmaryn, który z tego co obserwują, jest bardzo odporny na wszystko 🙂

  • Pod moją ręką usycha zazwyczaj wszystko, nawet sukulenty 😛 Chociaż w tym roku kupiłam na balkon lawendę i dobrze zniosła mój brak pielęgnacji i upały. Ale wybrałam tą odporną na ciężkie warunki 😉

  • A ja o dziwo do sukulentów nie mam ręki 😀 A inne gatunki nawet dają radę :))

  • Blog To Wake Up Baby

    U mnie w domu tylko kaktusy i storczyki i poza podlewaniem ich raz na tydzień nic innego dla nich nie robię ale wyglądają całkiem dobrze ;D

  • Anna Boruch

    Z trudnych do zabicia roślinek:

    Zamiokulkas – zabija go tylko zbyt zimne powietrze zimą np. jeśli postawimy go na oknie, które od czasu do czasu otwieramy. Brak podlewania przez dwa miesiące przeżył bez strat.

    Sanseweria zwana wężownicą – fantastyczna, geometryczna roślina w licznych odmianach kolorystycznych i rozmiarach. Ja swoją mam, bo ktoś porzucił ją w mieszkaniu, które wynajmowałam. Przetrwała prawie pół roku (!) będąc jedyną lokatorką w rozbitej doniczce prawie bez ziemi.

    Fikus pnący – regularnie (raz do roku) go zabijam brakiem podlewania 😉 ale zanim umrze całkiem bez problemu rozmnażam. Wystarczy urwać pęd i włożyć do szklanki z wodą aż puści korzonki, potem do donicy i już 🙂 Gdyby nie ten feniksowy cykl byłby całkiem sporą roslinką, a tak robi u mnie za wdzięczną miniaturkę

    Skrzydłokwiat – mój ulubieniec. Wymaga podlewania, ale sam o nim przypomina poprzez oklapnięte liście 😉 mimo licznych prób zabicia go żyje i ma się świetnie. Co więcej po każdym przesuszeniu zakończonym namaczaniem w wannie zaczyna kwitnąc jak oszalały 😀

    Epipremnum albo scindapsus – duże, kilkumetrowe, pnącze o sporych sercowatych liściach. Chyba niezniszczalne. Superultraproste w uprawie, także w rozmnażaniu (wtykamy ułamany pęd do ziemi i… już). Trzeba uważać tylko jeśli nie chcemy mieć śladów na ścianach – pnie się wypuszczając czepne korzonki.

    • Ivai Q

      Potwierdzam odnośnie pierwszej i ostatniej roślinki 🙂
      Zamiokulkas był u nas już chyba w każdym miejscu w domu, a w pewnym momencie został całkowicie zapomniany i żyje po dziś dzień.
      Epipremnum moja mama hodowała dosłownie od jednego listka, a obecnie otacza prawie całą kuchnię; jest nie do zdarcia. Co się go przytrzaśnie szafką kuchenną to odżywa jak gdyby nigdy nic.
      Reszty nie znam, ale na fikusa i wężownicę bym się skusiła.

  • Marta M.

    Skrzydłokwiaty polecam! Wyraźnie dają znać jak zrobi im się za sucho – trochę wtedy więdną, ale godzinę po podlaniu są jak nowe 🙂 A jak mają dobry humor, to nawet kwitną 😉
    Zamiokulkasy też są świetne.
    PS. storczyki lepiej rosną na wschodnich parapetach 🙂

    • U mnie parapet południowy i tylko taki mam do wyboru, ale całkiem im tam dobrze 🙂

      • Marta M.

        No to podziwiam, bo u mnie na zachodnim padły 🙁

  • To coś dla mnie 😉 O storczyku mysle i myślę, ale marzy mi się też goździk… muszę doczytać czy takie osoby jak ja mogą mieć je w domu 😛

  • U mnie od niedawna bazylia króluje i wszystko wskazuje na to, że tym razem przetrwa aż do całościowego zdjedzenia 😉 Niestety często obserwowałam śmierć chociażby róż doniczkowych, ale przymierzam się do jakichś nowych kwiatów doniczkowych w mieszkaniu, właśnie takich, które przetrwają zapominalstwo i nieobecność właścicieli 🙂

    • Ja mam teraz róże w doniczce, dostałam od męża na urodziny i na razie stoją. Z tego co słyszałam to nie są zbyt trwałe, ale wytrzymują dłużej niż cięte 🙂

      • Tak, tak – zdecydowanie dłużej niż cięte! 🙂 Ja bym po prostu chciała, żeby one cały czas tak cieszyły oko, jak w momencie rozkwitu pąków 😉

        • Mogłoby tak być! Dlatego mam problem ogólnie z kwiatami doniczkowymi. Niekwitnące nie podobają mi się tak bardzo, więc kupuję głównie drugie, ale później smutno jak przekwitną.

  • Od dwóch lat wysiewam bazylię. Pięknie rośnie i smakuje. Jestem ciekawa nowych ziół i nabieram ochoty na sukulenty. Zioła ze sklepu strasznie szybko mi obumierały, może to kwestia złego podejścia 🙂

    • Ja siałam w zeszłym roku, ale dosyć marnie mi wyrosła i szybko padła. Te ze sklepu trzymają się znacznie dłużej, ale może po prostu od początku są przyzwyczajone do gorszego traktowania 😀

    • Ola, jak to zrobiłaś? Moja „bazylia” wyrosła jako suche patyczki na 2 mm 🙁

      • Może zabrzmi to głupio, ale mówię do roślinki od samego początku. Zawsze sieję więcej, bo część ziarenek się nie przyjmuje. Podlewam codziennie lub raz na dwa dni odstaną wodą(czasem z nawozem płynnym). Bazylia zawsze stoi na parapecie, a w zimie osłaniam ją od wiatru. Zawsze można zasiać jeszcze raz i jest szansa, że wyrośnie 🙂

        • Dajesz ją do słońca czy w cieniu?

          • Na słońce, a okno mam zachodnie więc zawsze trochę słońca wpadnie.

  • Ja miałam piękną bazylię, po czym pojechałam na ponad 2 tyg na urlop, wróciłam podlałam ją i mam ją do dzisiaj 😀 nie wiem jakim cudem, ale moje niektóre roślinki chyba, pogodziły się ze swoim losem i są na wodnej diecie 🙂

  • Elka

    Wszystkie zioła na moim balkonie zostały zeżarte albo przez mszyce i jakąś odmianę mączniaka. Zupełnie bez sensu, przecież nie będę pryskać chemią na balkonie.

  • No nie wiem Ania. U mnie umiera wszystko. Zioła w doniczce – cudem utrzymują się już miesiąc – to nie moja WINA. Storczyki – miałam piękne, fioletowe. Zmarły. Balkonowe? Bez szans. Pogodziłam się z myślą, że nie będzie mi dane 😉
    Ale cięte – zawsze!

    • No u mnie balkonowe to też niekończąca się historia. Choć z tych wysuszonych badylków przemieniły się właśnie w pączki i nawet mąż dzisiaj rano był w szoku jak je zobaczył 😀 Jednak będę się trzymać tego, że nieregularność jest kluczem do pięknych kwiatów 😉 A może spróbuj właśnie z sukulentami?

      • Mamy bambusa – z ikei 😉 To chyba szczyt moich możliwości. CHYBA ŻE namówię M na dom. Wtedy zacznę robić przetwory, stworzę ogródek warzywny, będą zioła w doniczkach i kwiaty zalewające werandę!

        😉

        • Ja dawno temu i bambusa uśmierciłam 😀 A marząc o domu mam taką samą wizję, będziemy się wtedy wymieniać tym, co nam wyrośnie 😉

          • Tak, zmienimy się w 100%. Dzisiaj uśmiercamy wszystko, co próbuje nieśmiało rosnąć, jutro będziemy mieć pole z własnymi eko warzywami, spiżarnię z przetworami i wszystko świeże 😉

          • Sisska

            mam kilka bambusów, wszystkie stoją w wodzie w jednym wazonie. Niektorym zdarza sie uschnac… Moze maja za malo slonca… Bratowa tez trzyma w wodzie, a nic sie z nimiupi nigdy nie dzialo.
            Niedawno kupilam w biedrze 2 male bluszcze. Staly obok siebie na tym samym parapecie. Podlewalam je zawsze razem. Jeden usechl po miesiacu, drugi 3tyg pozniej… Takiego samego bluszcza mama kupila w tesco i rosnie jak szalony.
            To ze kwiaty usychaja zalezy nie tylko od wody, ale tez w jak mocno naslonecznionym miejscu stoja. Te moje bluszcze chyba bardziej zostaly spalone, bo staly w pokoju, w ktorym pol dnia mocno swieci, a jak byly ostatnie upaly to mielismy w mieszkaniu 30 stopni 😖

  • Storczyki umarły mi bardzo szybko, po prostu o nich zapomniałam, a jak zaczęłam o nie dbać to totalnie oklapły… natomiast wszelkie kaktusy, sukulenty i palmy czują się świetnie w moim towarzystwie. Nie wiem tylko jak to jest z ziołami, bo rozmaryny podlewam raz na 2 tygodnie i ciągle żyje, a wszystkie inne zioła np. mięta, bazylia umarły, a tak bardzo chciałabym mieć ziołowy parapet w kuchni <3 Ale może z czasem nabiorę wprawy do zielarstwa.

  • O tak, storczyki są cudowne 🙂 Zakochałam się w nich, kiedy dostałam pierwszego storczyka na dzień nauczyciela, dwa lata temu. Do dziś pięknie mi rośnie i doczekał się przyjaciół 😉 Z ich podlewaniem robię trochę inaczej. Co tydzień w sobotę sprawdzam, jak wyglądają korzonki. Jeśli są już szare a nie zielone to na 20 minut wkładam je do miseczki z wodą.Żeby o nich nie zapomnieć nastawiam budzik 🙂 Za każdym razem wlewam też dowody odrobinę nawozu.

    Zioła też mi ładnie rosną, ale niestety właśnie te sklepowe. Kiedyś próbowaliśmy zasiać bazylię. Wyrosła nam bardzo
    ładnie, ale po kilku miesiącach zaatakowały ją jakieś muszki…Teraz marzą mi się jakieś ładne i „proste w obsłudze” kwiaty balkonowe 🙂 Nie wiem tylko, co wybrać…

    • Pati

      I to jest prawidłowy sposób podlewania. Mam około 70 sztuk storczyków botanicznych (dla zainteresowanych, warto wpisać w google phalaenopsis species, dendrobium species, czy cattleya species i zobaczyć czym różni się marketowa hybryda od gatunku botanicznego ;)) różnych gatunków od phalaenopsis po cycnodesy i maxillarie i zasada jest przy wszystkich taka sama – nie można trzymać ich we wodzie tylko należy podlewać kiedy korzenie są srebrne a doniczka lekka. Nie można storczyków uprawiać w ziemii kwiatowej, a w korze która jest dostępna w Leroy czy w OBI.
      Jeśli storczyk straci kwiaty po przyniesieniu do domu, spokojnie to normalny objaw aklimatyzacji w nowym miejscu. Jeśli pęd nie uschnie sam, nie warto przycinać pędów, bo pozbawimy się tylko ponownego kwitnienia z przedłużonego pędu 🙂 To że storczyk nie kwitnie to też calkiem normalne, po kwitnieniu niektóre odpoczywają i nabieraja masy w korzenie i w liscie. Za nic w świecie nie obcinamy liści 🙂 I tyle, całkiem proste rośliny 😉

  • kelnerka bloguje

    Ja uwielbiałam hodować miętę na parapecie w pokoju, aż do momentu, gdy pojechałam na wakacje, a moja rodzina zapomniała o moich ziołach… Planuję zakup nowych krzaczków i powrót do mojej pasji! W końcu, mięta do mohito sama się nie wyhoduje!:)

  • Mi Mąż ostatnio powiedział „wszystko Ci fajnie wychodzi, ale botanikiem to Ty nie będziesz”. No i gość ma rację. Jak nie przeleję to znów susza… ;/

    • Mój mi tak mówi od 3 lat, o wszystkich kwiatkach mówi, ze zaraz je wyrzuci na śmietnik 😀 Ale to taka ukryta motywacja, bo wie, że ja mnie bardziej zdopinguje w ten sposób i ostatecznie sam mi kupił ostatnio kwiatka w doniczce 😉 Grunt to się nie zrażać i próbować, aż w końcu trafi się egzemplarz, który będzie z nami współpracował 🙂

      • Musi wierzyć w Ciebie skoro Ci kupił kwiatka 🙂 Mój kupował na początku naszego małżeństwa, ale jak zobaczył co z nimi wyprawiam to odpuścił 😀 Ja właśnie planuje zakup tych sukulentów. Może dom w końcu wypełni się kwiatami.

  • Jestem marnym opiekunem kwiatów i takie przykłady są idealne dla mnie. Chociaż muszę przyznać, że z roku na roku udaje mi się coraz mniej kwiatów zabić ;)) koniecznie muszę się zaprzyjaźnić z sukulentami, bo ciągle o nich słyszę ale jeszcze żadnego nie nabyłam. A słyszałaś o oplątwach? podobno też się dobrze sprawdzają.

    • O oplątwach pierwsze słyszę, ale podejrzałam i mają bardzo ciekawy kształt!

  • Paulina

    U mnie od dawna królują: kaktusy, storczyki i zamiokulkasy 🙂 kaktusy i zamiokulkasy chyba przetrwają u nawet najbardziej zapominalskich:)

  • Fiołki to moja największa porażka. Może nie uśmiercone, ale za to nie kwitły przez dwa lata. Dałam mamie i w ciągu tygodnia rozrosły się i zakwitły! 🙂

  • Mango! Po zjedzeniu pestki myję, wkładam do szklanki z wodą i czekam aż wypuści pęd. Potem zakopuję w doniczce i utrzymuję we względnej wilgotności. Jak już podrosną są nie do zabicia 🙂

  • Anna Z-d

    dracena jest nie do zdarcia u mnie. i też storczyk, co mnie zdziwiło. aa i jeden bambusik z biedry – na razie zyje i ma sie dobrze, nawet jedna odnoga wyrosła.
    za to najwięskza porażka to moja ukochana kantedeskia…u mnie zdechła, a moja mama ją bez problemu ozywila. chyba nie jest mi dane mieć te piękne kwiaty. teraz robię podejscie do drugiej sztuki, na razie ma jeszcze te kwiaty, który wyniosła z marketu 😉 nie wiem co będzie, jak przekwitnie 😉

    za to z ziołami sie nie zgodzę – jeszcze nie miałąm takich, które by przeżyły.
    a te zasiewane z nasionek to w większości nie wykluły się z ziemi.

  • Barbara Kwaciszewska

    U mnie też wszystkie kwiaty padają bo albo zbyt często sobie o nich przypominam (tym samym zalewając je wodą) albo zauważam je dopiero jak już smutnie wiszą na parapecie. Mam kilka okazów sztucznych, ale to nie to samo co naturalna zieleń żywej roślinki. O storczykach będę myśleć przy następnych zakupach!

  • Sukulenty! MUSZĘ je wreszcie kupić! <3

  • Kinga C

    Miałam storczyki i zioła w doniczkach i chyba beznadziejny ze mnie ogrodnik, bo kiepsko mi rosły 🙂

    • Mi na początku też, aż w końcu znalazłam na nie swój sposób, który wymaga niewiele zaangażowania i teraz rosną jak szalone 🙂

      • Kinga C

        W takim razie nie będę się poddawać 🙂

  • Kiedyś wszystko mi więdło, aż posadziłam jakieś rośliny na pracę z biologii… Mięta, bazylia, szpinak i kapusta. Rosły jak szalone. Ale najlepsze było to, że skończyłam pracę i przestało mi się chcieć, w dodatku pojechałam na wakacje. A one sobie rosły, co tam niepodlewanie i upały, z wyjątkiem kapusty – w zasadzie też rosła, ale gąsienice bielinka kapustnika się do niej dobrały. Ja im tylko życzyłam smacznego, bo lubię motylki 🙂

  • Sayane

    Skrzydłokwiat i epiprenum złociste. Nie do zabicia, a dodatkowo wchłaniają niektóre składniki smogu.

  • Agniecha

    Ja w najlepszych czasach swojego mordu florystycznego zabiłam nawet kaktusy hahahaha
    Storczyk wciąż żyje od grudnia i puszcza kwiatki raz na jakiś czas.
    Zioła do pewnego momentu się u mnie trzymały- mięta i bazylia, ale jak już kipły to na amen!

  • Zioła mi zawsze umierały. Wiem jednak, że je przelewałam 🙁 Spróbuję jeszcze 😀

    • Ja ostatnio dużo wody do ziół daję, ale stoją we wschodnim oknie i dużo piją 🙂

  • Justyna

    Na storczyki już znalazłam sposób,ale ze względu na remont trafiły do pokoju z małą ilością światła. Niestety aktualnie w stanie wegetatywnym 🙁 Zioła uwielbiam, najlepiej hodują się te z Lidla 😉
    Sukulentów jeszcze nie mam.

    • U mnie najlepiej rosną zioła ze Stokrotki 🙂 Ale Lidlowe też bardzo lubię 😀

  • Klaudia Sroczyńska

    zmiennoculcas jedyny kwiat który przeżył 🙂

  • Ollaala

    Mam sukulenty i odkąd olałam teorie i podlewam je dużo ale nieregularnie (czasami 2-3 razy w tyg a czasami nic przed 2-3 tygodnie to w tych okresach suchych żyją a w mokrych rosną jak szalone (podpierają się już na patyczkach do szaszłyków bo się tak rozrosły szybko)

    • Ollaala

      a mam jednego od 7 lat (już w 3 częściach w 3 doniczkach, a najnowszy pieniek ma na sobie 3 kolejne) + od tamtego czasu sukcesywnie powiększana kolekcja do kilkunastu obecnie.

      • Wow <3 Mój z przelania zgnił, więc już tego nie robię 😀 Teraz marzy mi się jakiś duży kwiat, ciekawe czy przy mnie wytrzyma 🙂

  • Koniecznie Zamię! Jest to kwiat, który u mojej ciotki przetrwał przez pół roku w ciemnym pokoju bez podlewania. I miał się bardzo dobrze. Są mało wymagające i od nich zaczęła się moja przygoda z roślinami w mieszkaniu. Jeden okaz mam od 4 lat i robi się coraz większy 🙂

    • Ooo, tak patrzę i widzę, że to kwiat, który powinnam wziąć pod uwagę 🙂

Close