Mój dzień godzina po godzinie – foto wyzwanie 2017

Ponad rok temu pokazywałam Wam jak wygląda mój dzień na zdjęciach godzina po godzinie w ramach wyzwania organizowanego przez Kasię Antilight i Kasię WorQshop (możecie zobaczyć go tutaj). W tym roku również postanowiłam dołączyć, bo takie fotografowanie codzienności jest świetną pamiątką i pozwala bardzo docenić naszą zwyczajną codzienność.

Zaplanowałam sobie robienie zdjęć na piątek 5 maja. Miał to być taki nasz zwykły, ostatnio typowy dzień. Wspólny poranek,  żłobek, mój nowy rytuał pracy do południa, wieczorny piątkowy relaks i czas na planszówki. Ale jak to zwykle bywa, plan sobie, życie sobie. Zosię dopadł nieduży, pomajówkowy kaszel, więc została w domu. Lista zadań na czwartek przesunięta na piątek, więc kumulacja wszystkich spraw, plus zmiany w planach niemal całego weekendu, który miał być połączony z wyjazdem do Dziadków. I w pierwszej chwili pomyślałam, że przeczekam ten czas i zrobię zdjęcia, gdy wszystko nam się unormuje. Ale potem przyszła refleksja, że przecież w tym wyzwaniu nie o to chodzi. Taki dzień też jest naszą całkiem normalną codziennością, choć niektóre jego punktu zdarzyły się pierwszy raz od kilku miesięcy.

Zapraszam Was na mój dzień godzina po godzinie.  To, że coś nie zostało uchwycone na zdjęciu i dokładnie opisane, to nie znaczy, że się nie wydarzyło (np. moje ogarnięcie czy oczyszczanie noska Córeczki katarkiem :D).

Mój dzień godzina po godzinie – 5 maja 2017

Nasz słodki budzik pozwolił pospać do 7.15. Wszyscy musieliśmy odespać nocną pobudkę, która trwała ponad godzinę.

Śniadanie i jajecznica – podstawa mojego porannego menu. Staram się nie jeść pieczywa na śniadania, ale mąż mnie coraz częściej kusi grzankami a ja się nie umiem im i jemu oprzeć.

Po 9.00 przyjechała moja Mama, nieoceniona pomoc w sytuacjach, kiedy potrzebuję pilnie popracować, a Zosia zostaje w domu.

Zaokrętowałam się w pobliskiej kawiarnii, gdzie mogę w miarę spokojnie popracować przez maksymalnie 3-4 godziny. Dłużej nie jestem w stanie wysiedzieć w jednym miejscu. Mimo wszystko tutaj moja praca jest bardziej efektywna niż w domu. Do pracy oczywiście kawa, to już numer 3.

Przerwa na drugie śniadanie. Staram się jeść w regularnie co 3-4 godziny, ale ostatnio mi to marnie wychodzi, więc cieszę się z każdego momentu, gdy trzymam się tego planu. Pierwszy raz jadłam pudding z tapioki.

Dalej praca i kończenie wpisu o książce Finansowy Ninja, który pojawił się na blogu w piątek.

Powrót do domu i mój osobisty monitoring osiedlowy w oknie 💛.

Przygotowanie obiadu, jeszcze nie wyglądał apetycznie :D. Ostatnio zachwycam się kaszą bulgur, mogłabym ją jeść codziennie.

Popołudnie, to głównie czas rozrabiania i zabawy.

Robimy wspólne przedweekendowe porządki. Wycieramy kurze, myjemy lustra, odkurzamy. Spróbowałabym tylko nie dać ściereczki, wtedy można poznać prawdziwą złość 18 miesięcznego bobasa :D.

Zabawy ciąg dalszy. Moja Córka zrobi prawo jazdy szybciej niż ja ;).

Tata wrócił z pracy, więc pokazujemy nowe umiejętności i cofanie na sygnale.

Usypianie Bąbla. To zdjęcie jest takie spokojne, zupełnie nie pokazuje tego, co działo się jeszcze chwilę przed 19.00 i tym słodkim widokiem.

Korzystając z okazji, że Zosia jest pod dobrą opieką, postanowiliśmy wyjść na kolację randkę.

Wybraliśmy się na Piotrkowską do Otwartych Drzwi, nie pierwszy i nie ostatni raz. Wszystko jest tam przepyszne i warto czekać czasem nawet ponad 30 minut na zamówione dania. Ja jadłam szpinakowe tagliatelle, mąż piersi z kurczaka zawinięte w szynce parmeńskiej + kolorowe gnocchi

Na koniec naszej randki pojechaliśmy obejrzeć nowy Dworzec Łódź Fabryczna. Przez tyle miesięcy było nam nie po drodze, więc skorzystaliśmy z okazji, by nadrobić. Robi wrażenie i pewnie wybierzemy się jeszcze raz, żeby obejrzeć go w dziennym świetle.

Powrót do domu, wieczorne pogaduchy z Mamą i ok. 23.00 czas powiedzieć dobranoc!

 

Tak wyglądał mój piątek, mam nadzieję, że miło Wam się go oglądało! Zdjęcia będę drukować i oczywiście trafią do albumu, a z tego wyzwania zrobimy chyba naszą rodzinną tradycję :). Jeśli też braliście udział, to koniecznie podrzućcie linki do Waszych podsumowań.

Autorka: Ania Legenza

Jestem blogerką, żoną, mamą, miłośniczką planowania i dobrej organizacji. Wierzę, że porządek w domu oznacza porządek w życiu i od 4 lat przekonuję o tym innych :)

  • Piękna ta Wasza codzienność! Taka zwykła-niezwykła. Cudownie się na nią patrzy!

  • Wcześniejszy post z tej serii czytałam i oglądałam 2 razy albo i więcej. Jestem pod wrażeniem Twojego zorganizowania i zapału do pracy. Szczególnie, że widać iż korzystasz z dnia na maksa. Babcia, to wasze dobra towarzyszka zabaw – gry i zabawy z moimi dziadkami uwielbiałam najbardziej. Widać ze Twoja mała będzie dobrym kierowcą, świetnie zamiata na tym autku. Ja przegapiłam wyzwanie, ale moze do kolejnego uda mi się dołączyć i popracuje nad swoim gapiostwem 😶 Piękne zdjęcia codziennosci, piękny tekst..wyzwanie na 6+ !!! 👏🏻😊

    • Dziękuję! A wyzwanie chyba trawa do 15 maja, więc jeszcze zdążysz nadrobić! Łap jutro za aparat i do dzieła! 🙂

  • Ale ta Wasza mała Niebałaganka jest słodka. 🙂

  • Heh monitoring najlepszy. Hehe.

  • Zosia taka cudna ♥️😍 Kompletnie nie mogę pojąć, jak to się stało, że nie jest już małym bobaskiem z pierwszych zdjęć! 😉
    Podziwiam za wypad i aktywność do 23 – my już padamy po 21, a gdy nie padniemy i przeciągnięmy do 23 to na drugi dzien bardzo tego żałujemy 😂
    Też będę w tym roku brać udział w wyzwaniu – jutro lub w środę i jestem pewna, że to będzie super pamiątka dla nas wszystkich 😊

    • O Matko, właśnie do mnie dotarło, jak bardzo jestem cyborgiem i wykańczam mój organizm…i jak mocno czas na zorganizowanie jakiejś pomocy.
      Ja niemal dzień w dzień co najmniej do 23 to …pracuję, a potem często jeszcze jakiś film ; )
      Od rana standardzik – ćwiczenia, dzieci, sprzątanie, jakieś codzienne sprawy, czasem zakupy, gotowanie i praca w międzyczasie.
      Ewelina, chyba dzięki Twojemu komentarzowi zrozumiałam, jak bardzo ostatnio dawałam Sobie w kość i dało mi to mocno do myślenia. . .
      Dziękuję:*

      • Cieszę się! I trzymam kciuki za zmiany 🙂
        Sama zrezygnowałam z pracy w nocy, bo byłabym totalnie nieefektywna i na dodatek na drugi dzień wykończona.
        Wolę więc ogarniać tematy rano, w miarę możliwości w ciągu dnia i po powrocie męża z pracy.
        I choć nie wiem, jak to będzie z dzieckiem siedzącym, raczkującym czy chodzącym to raczej nocna praca nie wróci u mnie do łask – bardziej prawdopodobne, że będzie jej wówczas mniej jeśli w ciagu dnia stanie niemożliwa. Co wtedy? Trudno, przecież nie będzie to trwać wiecznie 😉

        • Ja to ogólnie po Twoich InstaStories jestem czasem w szoku jaka Twoja Córeczka jest spokojna i że daje Ci w dzień popracować. Moja mi daje kiedy śpi, a że od Maluszka mało śpi w dzień, to zostają mi tylko wieczory i noce ;). Ale na dłuższą metę to też nie dla mnie, a efektywność co najmniej podwójnie mniejsza 🙂

    • Ja już się trochę zahartowałam z tą 23, zdarzało nam się siedzieć i dłużej. Nie powiem, że nie żałujemy tego później, ale wieczory to jedyny czas, kiedy jesteśmy w stanie zająć się czymś dla siebie, choć u mnie to często praca 🙂

      Podejrzę Twój dzień z przyjemnością!

  • Uwielbiam ten nasz Nowy Fabryczny, cudowne miejsce! 🙂

    • Ja też i tak bardzo chciałam go zobaczyć na żywo 🙂

  • Jak ja zazdroszczę Babci <3 i tej kolacji…
    [powiem to po raz setny – czas się przekonać do niani, chociaż na jeden wieczór w miesiącu…]

    W ogóle byłam pewna, że wyzwanie jest dłużej i wpisałam na po 20-maja , a tu się okazuje, że muszę zmienić plany i wpisać to w te chaotyczne dni! 🙂

    • Trzymam kciuki za przełamywanie oporów przed nianią. Ja przed żłobkiem miałam duży stres, a okazało się to dobrą decyzją 🙂

  • PS. Dworzec jest piękny! Muszę tam koniecznie przyjechać zrobić sesję !

    • Czy mogę Ci tam przypozować? 😀

      • Chcesz się umówić na sesję? 🙂 Z przyjemnością!

        • W takim charakterystycznym dla Łodzi miejscu, zawsze jestem chętna 🙂

          • To koniecznie!
            A ja właśnie wrzuciłam swoje hour by hour i … DLACZEGO JA NIE ROBIŁAM TEGO WCZEŚNIEJ ?!?!?

          • Widziałam! Twoje to nawet co pół godziny 😉 A teraz jak często planujesz uwieczniać swoje dni na fotkach?

          • No ja standardowo staram się pstrykać Project 365, czyli mieć chociaż 30 ujęć codzienności z miesiąca, ale hour by hour chyba na razie będziemy robić ” co porę roku”. Myślę, że takie 3-4 miesiące to dobry czas żeby wprowadzać realne założone zmiany i obserwować efekty, a poza tym fajnie sobie zerknąć jak spędzaliśmy np. lato z 1,5 roczniakiem, a jak z 2,5 latką potem za rok : )

  • Najlepszy budzik ever! U nas częściej jeszcze Gizmol urządza nocne pobudki niż Bejbi 🙂
    A dworzec odwiedzę z kolejną wizytą w Pl. Tyle dobrego już się o nim naczytałam u innych, że czas się przekonać na własne oczy 😉

    Mój dzień widziałaś 🙂
    Ściskam!

  • Hej Aniu, nie chcę się wymądrzać, ale zawsze wolę powiedzieć to, co mi powiedział ortopeda, jak się okazało, że mam krzywy staw biodrowy – że trzeba było unikać siedzenia jak Bąbelka o 15:15, czyli nóżki na zewnątrz bioder 🙂 Pozdrawiam!

    • Wiem, że to niezbyt dobra pozycja do siedzenia dla dzieci, ale u nas nie trwa dłużej niż 10 sekund i zazwyczaj jest przejściowa 🙂

  • Iwona

    Super! w zwykłej codzienności – niezwykłość … zawsze podziwiam jak Ty to Aniu potrafisz …. taka cenna umiejętność – zwykłe rzeczy, sprawy postrzegać jako coś ważnego, niezwykłego … a nie wciąż czekać i narzekać, że to co niezwykle się nie dzieje … a dzieje się tylko trzeba umieć to zobaczyć 🙂
    No i to Twoje zorganizowanie … już kiedyś pisałam … czytając Twojego bloga CHCE SIĘ CHCIEĆ! i za to dziękuję i pozdrawiam cieplutko (chociaż za oknem majowe płatki śniegu widzę)

    • Iwona, bardzo Ci dziękuję za ten komentarz 💛. Czasem mam wrażenie, że może powinnam ponarzekać, a z drugiej strony, to ja bardzo lubię, to moją zwyczajną codzienność i nawet jak jest źle, to chcę dostrzegać te pozytywy.

      U nas dziś śniegu nie ma, nawet słońce się całkiem często przebija, ale temperatura mroźna!

      • Iwona

        I to jest właśnie cudowne … posiąść umiejętność nienarzekania !!! pokochać codzienność i cieszyć się życiem !!! to jest najpewniejsza recepta na szczęśliwe życie 🙂 Tak trzymaj Aniu! Mi nie zawsze wychodzi, ale staram się :)))

      • Iwona

        A to że lubisz swoją codzienność czuje się we wszystkim co robisz i jak o tym piszesz 🙂 Cudny blog właśnie dlatego, że tak piszesz o sprawach prostych i codziennych 🙂

  • Fajnie móc podejrzeć Twój dzień. Z niedowierzaniem patrzę jaka Zosia jest juz duża i samodzielna 🙂 nam tez pomaga babcia, bo inaczej nie byłabym w stanie nic zrobic poza opieka nad dzieckiem i Ew obiadem/odkurzaniem.

    • Ja też nie do końca wierzę w tą samodzielność i codziennie mnie ona zaskakuje :). A Babcie to skarb! Nasi rodzice mieszkają w Piotrkowie, więc nie trafia nam się to często, ale i tak wiele spraw pozwala pchnąć do przodu.

  • Monika Fiszer

    ciekawe wyzwanie, czy ustawiałaś sobie jakiś alarm co godzinę, żeby pamiętać o zrobieniu zdjęć?
    zdjęcia robisz przepiękne

    • Dziękuję! Tylko na początku miałam budzik, a później po prostu często patrzyłam na zegarek 🙂

  • Fajny dzień i w ogóle całe wyzwanie 😉 Ja bym miała największy problem sfotografować 8 godzin w pracy 😀 Chociaż w sumie to geodezja 🙂 Czasem potrafi być ciekawie 😉

    • Fakt, pokazanie tej samej aktywności przez cały dzień jest niełatwe, ale nieźle rozbudza kreatywność, więc może warto spróbować 🙂

  • Przepiękny ten dworzec! Ostatnim razem, jak byłam w Łodzi, to zdecydowanie nie zrobił na najlepszego wrażenia, a teraz aż prosi się o zdjęcia 😉

  • coquille

    A jak usypiacie Bąbla? Sama zasypia u siebie? Długo to trwa?

  • Z przyjemnością śledziłam u Ciebie to wyzwanie rok temu i cieszę się, że w tym roku też zdecydowałaś się wziąć udział. 🙂 Zainspirowałaś mnie zresztą do tego, aby również do niego dołączyć. 🙂
    Przypomniałaś mi też, że bardzo chciałabym pojechać do Łodzi – chyba muszę namówić mojego chłopaka na małą wyprawę!

  • kasia

    Niebałaganko! To Ty z Łodzi jesteś? 🙂 Moje miasto! A Otwarte Drzwi tez uwielbiam 😀
    Pozdrawiam!

  • Super relacja. Też miałam się za to zabrać, ale jak zwykle, inne sprawy wyszły na pierwszy plan. Może nie jest za późno… 🙂

    • Ja w zeszłym roku robiłam z opóźnieniem, także za późno na pewno nie jest 😉

  • O co chodzi tym maluchom? 😉 Ścierka, byle byla mokra i byle tylko można było mazać po wszystkim, co możliwe 😀 Ja mam wielką nadzieję, że ta miłość do sprzątania pozostanie.
    (Zosia ma już 18 miesięcy? :O)

    • Tak 18 m-cy za 10 dni 😀 Szok, prawda?

      Ja też mam nadzieję, że ta miłość do sprzątania zostanie! Na razie mam mega radochę jak ją widzę z tą ścierką, szczególnie gdy wyciera mi nogi 😀

Close