Niezbędnik Ani w domu, czyli maszyna do szycia i moje pierwsze eksperymenty

87px maszyna do szycia 1

Witajcie Kochani! W końcu mam maszynę:) Już od kilkunastu dni mogę weryfikować swoje krawieckie marzenia i wiecie co? Jest świetnie, choć moje dzieła są totalnie nieidalne:) O tym, że marzy mi się maszyna do szycia pisałam Wam w mojej wishliście (swoją drogą chyba pora na kolejną:)). Tam znalazła się Zofia Łucznik, ale ostatecznie zdecydowałam się na inny model.

Chęć szycia chodziła za mną już od kilku lat, choć nigdy wcześniej styczności z maszyną nie miałam, nie mówiąc już o samodzielnym szyciu. Ale szycie wydawało mi się zupełnie naturalną sprawą, jedyny problem to brak maszyny. I wiecie jak to jest, kupiłoby się ale nie ma kasy, a jak jest, to są ważniejsze wydatki. I tak zwlekałam z tą decyzją, zastanawiałam się czy wybór Zosi to dobry wybór, itd. W końcu zostałam niejako postawiona pod ścianą (mały narzeczeński szantaż) i udało się spełnić marzenie:)

Oczywiście przed zakupem przejrzałam wszystkie możliwe rady, co powinna mieć w miarę nowoczesna maszyna. Z niektórych z nich świadomie zrezygnowałam, ale decydujące były metalowe podzespoły i wybór padł na Arkę Radom 888.

Jeśli szukacie maszyny, to mogą być dla Was pomocne artykuły o tym jaką maszynę kupić, rady na co zwrócić uwagę przy jej wyborze przygotowane przez Ushii i zestawienie dobrych i tanich maszyn dla początkujących.

Nie wiem do ilu rad się zastosowałam, ale niektórych must have moja maszyna nie ma. Bo ja przede wszystkim chcę spróbować. Nie zostanę zawodową krawcową, a moja maszyna ma służyć do domowych przeróbek takich jak skrócenie spodni, przyszycie taśmy do firanki, a przede wszystkim do scrapbookingu (ręcznie szyć się da, ale obszycie jednej kartki to jakieś 2-3 godziny, na maszynie 15 minut, albo i mniej). Dlatego moja rada jest taka: zastanówcie się do czego maszyna jest Wam potrzebna i kupcie taką, która mieści się w Waszym budżecie i spełni początkowe wymagania, ale ma długą gwarancję i jest dobrze oceniana:)

A co ciekawego uszyłam?

imageimage

Zaczęłam od serduszek, które widzicie na ostatnim zdjęciu. Marzą mi się takie zapachowe serduszka do szafy, bo na razie wiszą zwyczajne saszetki (jak te do butów). I tak bardzo chciałam je uszyć! A później przygotować posta 🙂 No ale rzeczywistość była brutalna, wyszły takie koślawce, więc musicie na szafowe zapachy jeszcze trochę poczekać. Ja ostro trenuje:)

Po tych próbach posłuchałam rady mamy, zaczęłam od prostych rzeczy i uszyłam zwykłą poszewkę na poduszkę. Ale nie byłabym sobą, gdybym nie zachciała mieć poszewki z falbanką. Jak widzicie wyszła, ale w porównaniu ze zwykłym jaśkiem jej uszycie zajęło mi 8 razy więcej czasu:)

Dużo wcześniej znalazłam te na Pinterest’cie tutorial jak przerobić zwykły T-shirt w bluzkę z baskinką. Oczywiście musiałam spróbować. Miałam dwie bluzki mniej więcej w moim rozmiarze, ale jednak trochę za duże. I postanowiłam dać im szansę. Granatowa wyszła mocno niedoskonała, ale żółta nawet nadaje się do chodzenia poza domem:) Tutorial znajdziecie tutaj. Ja ograniczyłam się głównie do odcięcia kawałka materiału z dołu, doszycia gumki i złączenia dwóch części.

Jestem ciekawa, czy Wy macie maszyny i czy szyjecie?. A może znacie ciekawe miejsca w internecie z tutorialami i radami dla początkujących?:)

Autorka: Ania Legenza

Jestem blogerką, żoną, mamą, miłośniczką planowania i dobrej organizacji. Wierzę, że porządek w domu oznacza porządek w życiu i od 4 lat przekonuję o tym innych :)

Close