Organizacja czasu: dlaczego czasem warto odpuszczać

organizacja-czasu-odpuszczanie

Nauka odpuszczania jest najtrudniejsza w organizacji. Co więcej wydaje się, że dobrze zorganizowany osobnik może i potrafi więcej. Może mieć więcej czasu, zrobić więcej zadań, zachować zdrowy balans między pracą a życiem, znaleźć czas dla siebie, dla rodziny, przyjaciół, mieć perfekcyjny porządek o każdej porze dnia i nocy, rozwijać kilka biznesów i jeszcze się wysypiać. A to nie jest prawda.

Najwięcej czasu posiadają ludzie, którzy potrafią z czegoś zrezygnować. Czasem bywa tak, że ilość zadań, które na siebie bierzemy nas przytłacza i ostatecznie, nie do końca zależnie od nas, jesteśmy zmuszeni by wybierać. Ostatni taki moment miałam kilka miesięcy temu, kiedy zwyczajnie wzięłam na siebie za dużo obowiązków. Nie pomagało planowanie i wszystkie metody mobilizacji, lista zadań nie kurczyła się w wymarzonym tempie a zmęczenie wzrastało kilka razy bardziej niż zwykle.

To dało mi do myślenia i postanowiłam zawalczyć o spokój, bo nigdy moim celem nie była praca od świtu do nocy. Z drugiej strony nie wyobrażam sobie ciągłe leniuchowania, bo lubię, gdy się dużo dzieje. Ale zbyt duże tempo powoduje, że czuję się przytłoczona. Postanowiłam nauczyć się odpuszczać świadomie, nie z musu, nie z powodu goniącego terminu, ale z racjonalnego wyboru.

Gdy weźmiemy na siebie za dużo to nie pomoże nawet najlepsza organizacyjna strategia.

organizacja czasu

W końcu nie wszystkie zadania są tak samo ważne, nie wszystkie telefony wymagają natychmiastowego oddzwonienia, a maile odpowiedzi w ciągu pięciu minut. Od nieumytych garów nikt nie zginął, podobnie jak od nieuprasowanej bluzki. Najważniejsze to potrafić ustalić priorytety i opuścić. Bo choć lista zadań może być długa, to gdy pojawią się nieprzewidziane okoliczności, trzeba umieć wybrać to, co najważniejsze.

W ostatnim tygodniu po raz kolejny postanowiłam zrobić zabójczą dla bloga ponad tygodniową przerwę. Mimo że starałam się pisać na raty, to i tak czułam, że to nie wyjdzie, aż w końcu zaczęło dopadać mnie to okropne poczucie rozczarowania. Czasem spadek zaliczają jednocześnie motywacja, humor i siły. Wtedy warto odpuszczać, skupić się na tym co ważniejsze, a w końcu wyjdzie nam to na dobre.

Dzięki temu znacznie mniej się spinam i jestem dużo szczęśliwsza. A to, co robię dla przyjemności ciągle nią pozostaje. Nie muszę się na siebie denerwować, gdy nie zrealizuję większości listy do zrobienia, bo zrobiłam tylko to, co najważniejsze. Trzeba znaleźć swoje tempo odpowiednie dla nas w danym momencie.

Dobra organizacji to przede wszystkim umiejętność odpuszczania. A Wam łatwo przychodzi odpuszczanie?

organizacja czasu

W ciągu ostatnich miesięcy zmieniłam sposób planowania i organizacji czasu, tak by mieć go więcej. Odpuszczanie okazało się najtrudniejszą lekcją, ale też najcenniejszą. Kwestię planowania i zyskania większej ilości czasu będę jeszcze rozwijać, bo nazbierała mi się całkiem spora lista haseł, które chciałabym poruszyć 🙂 

Autorka: Ania Legenza

Jestem blogerką, żoną, mamą, miłośniczką planowania i dobrej organizacji. Wierzę, że porządek w domu oznacza porządek w życiu i od 4 lat przekonuję o tym innych :)

  • Pewnie, że odpuszczam. I przychodzi mi to łatwo, zwłaszcza, gdy czuję, że nie wyrabiam na zakrętach. Gdy czuję, że potrzebuję odetchnąć, zrobić sobie przerwę, położyć się bezczynnie na kanapie i leżeć wpatrując się w sufit, to to robię. Taki reset i zwolnienie tempa są mi bardzo potrzebne. Staram się jednak nie odpuszczać za często, bo mam jeszcze problemy z organizacją i motywacją 🙂

  • Aleksandra Stefańska

    Odpuszczanie to jest coś co jest ważne, ale dla mnie najważniejsza jest nauka ustawiania zadań w pewnej hierarchii…
    Przykładem który ostatnio mnie uderzył była notka u Moniki Kamińskiej.
    Perfekcjonizm perfekcjonizmem, zbawienie świata zbawieniem świata, ale…
    Trzeba ustalić na początku czy zadanie ma być wykonane, być wykonane na czas i poprawnie, być wykonane perfekcyjnie (a wręcz ponad normę) i może się opóźnić, czy ma być perfekcyjne i na czas, czyli być wyczesane w kosmos i tydzień przed terminem. Wbrew pozorom, mało która sprawa należy do tych ostatnich, a jeżeli już tak jest, to w 80 % jest to sprawa naszej głowy a nie założenia odgórnego.
    Nie ma się co spinać. Owszem trzeba być ambitnym, ale w tych kwestiach które tego rzeczywiście wymagają, albo chcemy aby wymagały, ale też należy mierzyć siły na zamiary.
    To Trudne, staram się wprowadzić to w swoje życie, ale również wpoić to Marzycielowi. Bo perfekcjonizm i zabieganie potrafi bardzo sfrustrować, czasami do granic. I człowiekowi nie chce się wstać z łóżka, bo zadań i tak nie ubędzie, projekt nie ruszy z miejsca, bo głowa jest zamknięta stresem zamiast otworzyć się na kreatywność.

    Też nad tym pracuję.
    Powodzenia i trzymam kciuki za Twoje starania :-*

    • Ja nie jestem zwolenniczką perfekcjonizmu. Raczej stawiam na profesjonalizm, czyli najlepiej na co mnie stać w określonym czasie. I staram się to realizować dla siebie. Gdybym chciała być perfekcyjna we wszystkim, to połowa notek na bloga nie zostałaby opublikowana, a stare musiałabym usunąć lub poprawić, bo teraz nie podobają mi się tamte zdjęcia. I czasem to do mnie wraca – odzywa się jakiś ułamek perfekcjonizmu, ale wiem, że to opóźniłoby najbliższe plany. Dlatego kiedy mogę odpuszczam bycie perfekcyjną, ale zawsze staram się być jak najbardziej profesjonalną.
      Bo jest dokładnie tak jak napisałaś. Perfekcjonizm i zabieganie potrafi bardzo sfrustrować, i zamiast posuwać się do przodu stoimy w miejscu. We wszystkim trzeba zachować umiar – w perfekcjonizmie i w odpuszczaniu też, bo to drugie może być świetnym wytłumaczeniem dla lenistwa.

      Dlatego to jest tak trudne i tak ważne, by nauczyć się wyznaczać priorytety.

      • „Zakończone jest lepsze niż perfekcyjne.” – przeczytałam kiedyś na portalu mamopracuj.pl 😉 Oj, taaaaak.

  • Odpuszczanie i związane z nim realne szacowanie sił jest ważniejsze niż może się z pozoru wydawać. Im częściej się spinamy na siłę, przeszacowujemy swoje możliwości tym częściej zawodzimy samych siebie, bo „jak to, zaplanowałam i znowu nie wyszło? jestem do niczego!”.
    Trzeba więc nad tym pracować, sama też to przerabiam 😉

  • plany potrafią nam spłatać figla i się pokrzyżować. warto mieć wszystkie zadania poukładane to wiadome, ale też nie podporządkowywać całego dnia tylko wyznaczonym sprawom (rezerwa gdzieś musi być), bo jeśli coś wyskoczy niespodziewanego, trzeba przeorganizować dzień na nowo i to co było na końcu listy może być na początku albo wszystko się zawali. nie przewidzisz.

  • Mi odpuszczanie przychodzi chyba aż za łatwo. Nie należę do najlepiej zorganizowanych osób, i bardzo często coś odpuszczam, przekładam na potem i trzeba robić wszystko na gwałt w ostatniej chwili. Mi by się właśnie bardziej przydało nauczenie się lepsze ogarnianie wszystkiego zamiast odpuszczania 🙂 Mogę się z kimś zamienić.

    • Wiesz Kasiu, to tak jest. Na początku trudno nam się zorganizować, później wpadamy w taki szał, że planujemy za dużo, by w końcu dojść do wniosku, że czasem trzeba odpuścić. Choć na pewno należy uważać by odpuszczanie nie było wymówką dla lenistwa, bo to też nie jest dobre! 🙂

      • Tak zapewne jest, chyba też czasem odpuszczam bo najzwyczajniej w świecie mi się nie chce, lenistwo się szerzy. Trzeba by było nad tym popracować i organizować się chociaż w jakimś najmniejszym stopniu. W sumie tak teraz myślę, że to takie koło bez wyjścia. Nie jestem zorganizowana, potem jestem, wielki szał, potem znowu odpuszczam i zero organizacji i tak ciągle.
        W tym przypadku chyba zachować zdrowy rozsądek i znaleźć złoty środek 😉

        • Ja mam nadzieję, że właśnie go znalazłam 🙂 Starać się brać na siebie jak najmniej zadań, ale dających jak najwięcej satysfakcji. Wierzę, że i Ty go szybko znajdziesz 🙂

  • u mnie z narzuceniem sobie dużego tempa było do tego stopnia źle, że aż wpadłam w chorobę stresową, ciągle bolał mnie brzuch, miałam stany lękowe itp., a nie brałam na siebie np. obowiązków z pracy, ale to, co lubię, tylko było tego tak dużo, próbowałam z każdego dnia wycisnąć jak najwięcej, że w końcu po prostu nie wytrzymałam tego tempa… człowiek jednak potrzebuje odpoczynku, żeby się regenerować, o czym zresztą też ostatnio pisałam na blogu (na podstawie świetnej książki „nie musisz być najlepsza”).

    • Chyba najgorsza jest właśnie sytuacja, gdy to, co lubimy robić, zaczyna nas przytłaczać, bo jest tego tak dużo. Ja lubię i moją pracę, i dużej części obowiązków jako pracy nie traktuję, ale dokładnie tak jak napisałaś tempo zaczęło mnie przytłaczać. A książkę wpisuję na listę do przeczytania, bo mnie zainteresowała 🙂

  • Mi również dużo czasu zajęło zrozumienie, że odpuszczenie jest ważne, że wgl odpoczynek jest ważny. Najciekawsze są sytuacje, które wynikają z takie odpuszczenia, bo u mnie przynajmniej jest tak, że zwykle nie dzieje się nic strasznego. Nagle wszystko się jakoś układa, chociaż pozornie zawaliłam. Bo zawsze jest jakieś wyjście. W dodatku podczas takiego odpuszczenia zdarzają się fajne rzeczy, wpadają nowe pomysły, bo robimy coś innego, niezaplanowanego. W planowaniu nie ma miejsca na spontaniczność, na przypadkowe sytuacje, dlatego powiedziałabym nawet, że trzeba odpuszczać. 🙂

    • „Co najgorsze może się stać jeśli tego nie zrobisz?” To pytanie bardzo często sobie zadaję i odpowiedź nie jest tak straszna jak mogłoby się wydawać, a pozwoliło mi to zyskać kilka godzin w ciągu dnia 🙂

  • Odpuszczanie to zdecydowanie najcięższy orzech do zgryzienia dla mnie. W czymkolwiek, ale udaje mi się to przeważnie. Raz lepiej, raz gorzej. Czasem w porę, czasem za późno. Wciąż się uczę odpuszczać świadomie, przez to żyć własnym rytmem. Świetny wpis! Saved <3.

  • Monika

    Kiedyś nie potrafiłam odpuszczać. Musiałam mieć wszystko zrobione i dopiero wtedy mogłam siąść i odpocząć. Być może było to związane z tym, że miałam więcej czasu po pracy i łatwiej było mi zrobić wszystko co było do zrobienia. Teraz w związku z nieregularnymi godzinami pracy duża ilością pracy nie jestem w stanie wyrobić się z wszystkimi obowiązkami domowymi, a często też nie mam na nie siły i ochoty. Kilka miesięcy temu stwierdziłam, że czas najwyższy zadbać o więcej wolnego czasu. Pierwsze kilka razy, kiedy stwierdziłam, że dzisiaj nie posprzątam, nie ugotuję obiadu czy nie wyprasuję były bolesne, ale z czasem zobaczyłam, że jeżeli pewne rzeczy zrobię kilka dni później – kiedy akurat będę mieć na to czas i chęci- świat się od tego nie zawali. I tak jest. może moje mieszkanie nie zawsze lśni czystością, ale nadrabiam to w innym terminie i jestem szczęśliwa, że czasami mogę odetchnąć.

  • Mam podobne spostrzeżenia. Doświadczylam już „przeplanowania” – to nie jest życie, to jakiś kierat po prostu. Po 8 godzinach pracy (+2 godz. na dojazdy i przygotowania), powrót do domu i skreślanie litanii zadań jest zbyt wyczerpujący. Teraz staram się do terminarza dopisywać najlepiej jedno nowe zadanie do tych stałych, tj. bieganie, pisanie, porządki, zakupy itp. I staram się nie panikować jeśli coś nie jest zrobione. Tak jak piszesz – to nie zabija 🙂 ale priorytet jest priorytetem i tylko on naprawdę się liczy.

  • 500dnidoslubu

    hmm.. mi łatwiej przychodzi odpuszczanie niż dobre zorganizowanie:D dlatego wolę nie odpuszczać jak najdłużej, bo później już idzie jak domino

  • ja wciąż się uczę odpuszczania i nie mogę nauczyć. Też jakiś czas temu miałam kryzys, uczucie przytłaczania to dobre słowo! Odpuściłam i jest mi z tym świetnie – oby częściej to przychodziło nie tylko w chwilach kryzysach 😉

    • Potrzeba trochę czasu, by się tego nauczyć, ale i to można opanować 🙂 A u mnie też zaczęło się od kryzysu, ale doceniłam, zrozumiałam i łatwiej mi podejmować decyzje co jest naprawdę ważne, a co tylko wydaje się takie być 🙂

  • Dobry post. Dokładnie znam to uczucie, kiedy natłok spraw i obowiązków przytłacza. Mam w sobie coś z perfekcjonistki, nie umiem przejść obojętnie koło bałaganu, brudnych naczyń w zlewie itp.; cały czas myślę o sprawach, które mam jeszcze do załatwienia. Nauka odpuszczania jest dla mnie bardzo trudna, ale staram się wdrażać ją w życie odkąd mam wrażenie, że przez perfekcjonizm coś w życiu tracę. Masz rację – od nieumytych garów czy porozrzucanych skarpetek jeszcze nikt nie zginął, a czy życie nie jest za krótkie na takie „spinanie”?

  • „Najwięcej czasu posiadają ludzie, którzy potrafią z czegoś zrezygnować” – genialne! 🙂 Prosta prawda, a tak rzadko o niej pamiętam.

  • Aż mi się łezka w oku zakręciła na wspomnienie postanowienia, do którego ostatnio doszłam – właśnie takiego, o którym piszesz, czyli odpuszczania niektórych rzeczy. Odkąd zaczęłam tak robić jestem spokojniejsza, mniej się stresuję i już nie denerwuję się, gdy przerzucę sobie coś do zrobienia na inny dzień. Nie, to nie jest prokrastynacja – to po prostu zdrowe podejście i umiejętność hierarchizacji zadań. Dawniej zapisywałam mnóstwo rzeczy w kalendarzu i zazwyczaj do wykonania tego samego dnia, w którym pojawiły się w mojej głowie. To mi na dobre nie wychodziło i bardzo się cieszę, że to się zmieniło. Perfekcjonizm lubię, bo towarzyszy mi od lat, ale jeśli zaczyna wchodzi nawet w moje życie prywatne i mieszać w nim – mówię mu stanowcze NIE!

  • Tak jak piszesz, czasami lepiej dać sobie na wstrzymanie. Warto poczekać i zrobić coś z pasją i zaangażowaniem niż na siłę. Efekty będą widoczne od razu.

  • Masz rację! To jest bardzo trudne. Po ostatnich problemach zdrowotnych wciąż uczę się co jest w życiu priorytetem, ale sesja nie sprzyja takim zmianom 😛

    • W trakcie sesji zawsze wszystko inne schodziło na dalszy plan, teraz jednak bym to zmieniła 🙂 Ale gdy chodzi o zdrowie i rodzinę, to nigdy nie zastanawiam się co jest najważniejsze. Choć akurat czasem wolałabym się o tym w brutalny sposób nie przekonywać 🙂

  • Ostatnio musiałam odpuścić z powodu niemożliwości używania prawej ręki Ale wrócę ze zdwojoną siłą do pracy 🙂

  • Ja zawsze miałam problem z moim perfekcjonizmem, teraz staram się bardziej doceniać spokój ducha i brak spiny 🙂

  • Odpuszczanie jest ważne i trudne do nauczenia. Chciałoby się zrobić wszystko, a najlepiej na już, na teraz. Mimo to powinniśmy patrzeć na nasze priorytety. Ustawić swoje zadanie według kolejności i zdecydować co jest ważniejsze. Na pewno na coś takiego wpadniemy. A potem już z górki. Przyjdzie też czas na te odpuszczone przez nas rzeczy 🙂

  • Mnie odpuszczanie idzie dość łatwo- łapie się wtedy na leniuchowaniu albo spacerach na mieście. Odpocząć też trzeba, a świat wirtualny (blog) nie może nami rządzić. Sama prowadzę bloga i wiem, że pochłania mi to bardzo dużo wolnego czasu, ale strasznie to lubię! 🙂

  • Gdzie znalazłaś te cudowne notatniki/organizery? ;))

  • Aniu poruszyłaś właśnie mój problem. Zbyt długa lista zadań i mam momenty kiedy, wszystko to co sprawiało mi przyjemność, nagle mnie przytłacza. Staram się jednak odpoczywać od świata wirtualnego i zawsze w niedzielę nie robić nic lub bardzo malutko. Grunt to naładować akumulatory.

    • Dokładnie! Ja na początku roku wprowadziłam weekendy offline. Nie do końca się teraz tego trzymam, ale za miesiąc planuję do nich wrócić! 🙂 Udanego ładowania akumulatorów w niedzielę!

  • Miałam kiedyś duży problem z odpuszczaniem, zawsze moja lista była wypchana rzeczami, które jeszcze muszę zrobić. W końcu zabrałam się za ten problem i choć było ciężko to nauczyłam się wybierać ok. 3 rzeczy na dzień z mojej listy i tylko na nich się skupić. Nie zapominając o odpoczynku.

  • Bardzo trudno jest odpuścić, kiedy „wszystko jest ważne”. Kiedy odpuszczam, to czuję, ze nawalam sama przed sobą. A najgorsze jest zawieść własnie samego siebie.
    Masz jednak rację, trzeba wyluzować, poluźnić sobie trochę i czasem pozwolić na lenistwo. Choć trudno takie momenty nazywać lenistwem 🙂

    • Właśnie mam taki czas, że czuję, że nawalam sama przed sobą. A powinnam z czegoś zrezygnować i spojrzeć na pewne rzeczy z dystansem 😉

      • o ten dystans jest czasami bardzo trudno, Aniu 🙂

  • Chyba największa sztuka… Wciąż łapię się na wyrzutach sumienia, gdy nie zrealizowałam swoich planów w 100%. Wciąż pracuję nad tą trudną sztuką odpuszczania bez wyrzutów sumienia 🙂

Close