Najmilsze momenty minionego roku

podsumowanie-2016

W grudniowym wpisie o planowaniu roku i realizacji celów robiłam podsumowanie moich głównych celów na 2016. Ale oprócz tego, co zaplanowane, ten rok obfitował w wiele miłych momentów, różnych wyzwań i odkryć, którymi chcę się z Wami podzielić. Szczególnie dlatego że są to bardzo proste rzeczy, a często zapominamy o tym, by właśnie je doceniać.

Oprócz tych fajnych chwil, było tak samo dużo trudnych. Nie patrzę jednak na nie w kontekście porażek, tylko lekcji. Nie rozpaczam, tylko wyciągam wnioski i idę do przodu. Nigdy specjalnie nie lubiłam mówić o tym, co złe, bo zwyczajnie czuję, że im bardziej takie rzeczy roztrząsam, tym mocniej mnie hamują. Dlatego też zazwyczaj nie narzekam, ale to nie znaczy, że nie mam powodów do zmartwień. Nasze życie składa się z tych dobrych chwil i tych trudnych, są lepsze i gorsze momenty, ale to od nas i od naszego nastawienia zależy, w którą stronę pójdziemy i na czym się skupimy.

I mimo że czuję się bardzo zmęczona 2016, to też jestem za niego ogromnie wdzięczna. Za każdą chwilę, nawet taką, w której miałam ochotę zakopać się pod ziemią. Bo to właśnie one nauczyły mnie najwięcej.

Podsumowanie 2016 – najmilsze momenty minionego roku ?

Obserwowanie jak rośnie i rozwija się moja Córeczka

Żadne doświadczenie życiowe nie jest porównywalne z macierzyństwem i to z czego jestem najbardziej dumna w tym roku, to właśnie moja Córa. To jak sobie poukładaliśmy nasze wspólne życie, to ile razem udało nam się zrealizować, to jak wiele razy dała mi popalić, a po jednym uśmiechu o wszystkim zapominam. Początki były trudne, bo musieliśmy zmierzyć się z tym „że przecież takie małe dzieci tylko śpią, śpią w samochodzie, śpią na spacerze”, a okazało się, że nasze zupełnie przeciwnie, ciągle wyje. Ale tylko dzięki tej małej istotce jestem w stanie wykrzesać z siebie ogrom energii, nawet wtedy, gdy marzę tylko o tym, by ktoś ją ode mnie zabrał na co najmniej dwa tygodnie ;). Absolutnie polecam ?

organizacja czasu z niemowlakiem

Przełamanie strachu. Boję się, ale robię

Boje się, ale robię, to dewiza zgodnie, z którą żyłam w 2016. Większość momentów, które dobrze wspominam, to były te związana z pokonaniem ogromnego strachu. O to czy się uda, czy się nie zbłaźnię, czy po prostu były związane z ogromnym stresem, który mam. Ale dzięki temu szłam do przodu, mimo tego co mnie wstrzymywało.

Największe moje „boję się, ale robię”, to przede wszystkim stworzenie balancy.calendar i otwarcie sklepu, przełamanie stresu telewizyjnego i radiowego, podjęcie decyzji, że blog będzie moją pracą oraz założenie spółki. Każde pokonanie tego strachu wiązało się ostatecznie z miłym doświadczeniem.

Trzymanie swojego produktu w ręce

To jest niesamowite uczucie, ale nie do opisania jest to jak bardzo waliło mi serce, kiedy dostałam przesyłkę z pierwszym prototypem balancy.calendar. Niestety okazał się totalnie zły i rozczarowujący. Ale moment, w którym trzyma się w ręce coś co najpierw zrodziło się w naszej głowie, jest niesamowicie wzruszający.

ready_14-jpg

Otwarcie sklepu

To kolejny miły moment i chyba nigdy nie byłam tak zestresowana. Ogrom zainwestowanego czasu, pieniędzy, mnóstwo obaw i jeszcze więcej nadziei, ale było warto. Nawet nie materialnie, tylko przede wszystkim życiowo.

Produkcję balancy.calendar i start sklepu, mogę też jednocześnie zaliczyć do tych najtrudniejszych chwil. Otwarcie sklepu miało się odbyć w pierwszych planach w lipcu/sierpniu, ostatecznie wyszła połowa października, bo nasz pierwszy wykonawca nie wywiązał się z umowy. Momentów zwątpienia było mnóstwo, ale w tym przypadku bardziej niż rozumu, słuchałam serca.

Spacery do naszego osiedlowego lasku

Bycie tak blisko natury jest cudowne i z tego najbardziej cieszę w tym roku. Codzienne spacery sprawiły, że mogłam obserwować jak zmienia się przyroda i docenić jej piękno. To samo miejsce i cztery pory roku ??

podsumowanie-2016-kopia

Mini podróże

Wakacje w Borówkowych Domkach, które uświadomiły nam, że nie musimy jechać na drugi koniec Polski czy zagranicę, by prawdziwie wypocząć, wszystkie mikro podróże, czy to do Niebieskich Źródeł czy Arboretum w Rogowie, ale też te trochę dalsze do Poznania i Wrocławia. Bardzo fajny czas!

borowkowe-domki-11

Inne przyjemności

Oprócz tego spędziliśmy kilka dni u babci męża na wsi, przeprowadziliśmy się do fajniejszego mieszkania, prowadziłam album project life. I choć nie robiłam tego na bieżąco, mam jeszcze spore zaległości i mimo planów, nie pokazywałam go na blogu, to jestem szczęśliwa, że po kilku latach zwlekania, spróbowałam. Zorganizowałam też dwie imprezki: urodziny męża i roczek córeczki. W 2016 miałam kilka sesji zdjęciowych u fotografa, głównie rodzinnych i bardzo to polecam. Piękne zdjęcia to coś do czego cudownie wracać. Uczestniczyłam też w 3 kursach online i w tym roku mam zamiar ostro tę wiedzę wprowadzić w życie. Tak totalnie babsko, to w grudniu pierwszy raz w życiu trwale zafarbowałam włosy, czyli zrobiłam sobie refleksy, których na zdjęciach nie widać ;). I niemal przez cały rok chodziłam do kosmetyczki na paznokcie i pokochałam hybrydy. Zarejestrowałam się też w fundacji DKMS i podjęłam kilka działań charytatywnych.

dscf6167-kopia

Sytuacje z których jestem mniej zadowolona, to przede wszystkim, to że wzięłam na siebie zbyt dużą ilość zadań, co skutkuje totalnym przemęczeniem, oduczyłam się odpoczywać. Sporo pracy po nocach, szczególnie w ostatnich miesiącach też nie ma na mnie dobrego wpływu i w tym roku bardzo chciałabym to zmienić. Porzuciłam dietę i ćwiczenia, a zamiast zrzucać kolejne kilogramy, przytyłam (szczególnie w grudniu!). Wiele spraw realizowałam na ostatnią chwilę, z czego w ogóle nie jestem dumna.

I tak patrząc na ten rok, to myślę, że świetnie obrazuje go zdanie, które przeczytałam kiedyś u Happyholic, że szczęście nie zawsze jest przyjemne. Czasem trzeba wysiłku, który jest nieprzyjemny, by poczuć długofalowe szczęście, kiedy już ten wysiłek wykonamy.

 

To tyle na dziś i moje najmilsze momenty z minionego roku! Ciekawa jestem, jakie chwile to były u Was? Napiszcie mi koniecznie w komentarzach. Wiele z Was pytało mnie o plany na ten rok, będą jeszcze w tym tygodniu 🙂

Autorka: Ania Legenza

Jestem blogerką, żoną, mamą, miłośniczką planowania i dobrej organizacji. Wierzę, że porządek w domu oznacza porządek w życiu i od 4 lat przekonuję o tym innych :)

Close