Podział obowiązków w związku. Wywiad z Agnieszką i Tomkiem Skupieńskimi

Pamiętacie wywiad z Edytą i Mirkiem, którzy opowiedzieli mi jak wygląda podział obowiązków w ich związku? Dzisiaj mam dla Was kolejną odsłonę tego cyklu wywiadów. Tym razem moimi rozmówcami byli Agnieszka i Tomek Skupieńscy. Agnieszkę na pewno kojarzycie jako ekspertkę w blogosferze od tego jak zarabiać, nie wychodząc z domu (a jeśli nie to koniecznie nadróbcie lekturę jej bloga – To się opłaca!).

To kolejna para, którą miałam przyjemność poznać osobiście, a z Agnieszką wielokrotnie wymienić się blogowymi doświadczeniami. Oprócz blogowania łączy nas to, że pracujemy razem ze swoimi mężami z domu. I za te kulisy mogłam zajrzeć, ale o tym jak wygląda ich domowe życie nigdy nie rozmawiałyśmy. Dlatego Agnieszka i Tomek przyszli mi do głowy od razu, zwłaszcza, że model ich rodziny pokrywa się z tym, który dominuje u większości z moich Czytelników.

Zapraszam Was serdecznie do lektury, bo znajdziecie tu naprawdę wartościowe wskazówki na to jak ustalić i wypracować fajny podział obowiązków!


Powiedzcie w skrócie jak wygląda Wasze życie. Czym się zajmujecie, jak pracujecie i ile osób wchodzi w skład Waszej rodziny? Mieszkacie w domu czy mieszkaniu?

Agnieszka: Ja i Tomek jesteśmy freelancerami i oboje pracujemy z domu. A dokładniej z mieszkania, bo mieszkamy w bloku w dużym mieście. Nie mamy niestety osobnego pomieszczenia na biuro, więc często praca i potrzebne do niej sprzęty “wkraczają” w życie pozapracowe. A to pracuję z komputerem na kolanach na kanapie, a to rozstawiam miejsce do zdjęć w sypialni itd.

Nie mamy dzieci, za to mamy psa o imieniu Spacja 🙂

Jak wygląda u Was podział obowiązków? Czy macie sztywny plan, kto się czym zajmuje czy ustalacie to na bieżąco?

Aga: Tak i to dość dobrze się sprawdza. Ja odpowiadam za gotowanie i w ogóle przygotowanie jedzenia, zaopatrzenie lodówki, a Tomek zmywa. Ja karmię Spację, a Tomek ją wyprowadza i zabiera do weterynarza. Sprzątaniem mieszkania też dzielimy się mniej więcej po równo.

Dzięki temu, że mamy ustalone, kto za co odpowiada, nigdy nie mamy do siebie pretensji w stylu “teraz twoja kolej rozładować zmywarkę’ albo “ja ostatnio odkurzałam trzy razy a ty wcale”.

Czy tak było od początku Waszego wspólnego mieszkania czy podjęliście jakieś konkretne kroki, które doprowadziły Was do punktu, w którym dziś jesteście?

Aga: Tak i to jest historia, z której do dziś się śmiejemy. Gdy po raz pierwszy zaprosiłam Tomka do siebie na obiad, od razu powiedziałam mu, że proponuję taki podział zadań: skoro ja ugotowałam obiad, to on może pozmywać 😉

Tomek: I podałaś na obiad zimne ziemniaki!

Aga: No może i były letnie, ale za to pozmywane było super 🙂 Kiedy zaczęliśmy razem mieszkać, od razu ustaliliśmy, kto za co będzie odpowiedzialny. Niektóre ustalenia ewoluowały z czasem, ale zawsze był jakiś podział obowiązków w naszym domu.

Kiedy mieliście pierwszy punkt zapalny w zakresie podziału obowiązków i co to było?

A: Nie wiem czy to był pierwszy punkt zapalny, ale jakieś 2 lata temu zaczęliśmy się często spierać, kto ma więcej obowiązków. Oczywiście każdy uważał, że jest bardziej zapracowany i ma więcej do zrobienia 🙂

I wtedy przyszło nam do głowy, że zrobimy eksperyment. W Sylwestra spisaliśmy w tabelce absolutnie wszystkie obowiązki, które mamy. Od tych codziennych, jak wyprowadzanie psa, do tych sporadycznych, jak przeglądy samochodu czy kupowanie prezentów znajomym i rodzinie. A od początku stycznia zamieniliśmy się obowiązkami.

T: I wyszło, że ja miałem więcej! Ale przyznaję, że dużo łatwiej mi wyjść ze Spacją, niż ugotować dobry, no, zjadliwy, obiad 😉

A: Moim zdaniem wyszło, że mamy ich tyle samo 😀 Ale fakt, że np. spacery z psem zajmują dużo czasu, więc gdyby zsumować czas, spędzony na domowych pracach, to faktycznie czasem Tomek ma więcej do zrobienia niż ja.

Ale polecam taki eksperyment każdemu, każdej parze. Zamiana obowiązków pomaga docenić tą drugą stronę i zobaczyć, ile ona pracy wkłada w utrzymanie domu. Ja do dzisiaj jestem pełna podziwu dla Tomka, że wstaje rano i wyprowadza Spację na takie długie spacery. Ja po dwóch tygodniach miałam dosyć i stwierdziłam, że chcę z powrotem swoje obowiązki 🙂

Możecie opowiedzieć jak wygląda Wasz przykładowy dzień? Kto pierwszy wstaje, kto szykuje śniadanie, kto wyprowadza psa na spacer? Jak się organizujecie w takim codziennym życiu?

T: Z reguły pierwszy wstaję ja. Staram się to zrobić o 5:45. Jeżeli Aga daje oznaki życia, to czekam na nią i razem jemy śniadanie. Jeżeli nie, to idę ze Spacją na spacer i “przy okazji” kupuję pieczywo na drugie śniadanie. Chociaż ostatnio w tym wyręcza mnie Aga, która w okresie, gdy dostępne są świeże owoce, wychodzi przed śniadaniem na krótkie zakupy. Staram się koło 7-7:30 być już przy komputerze. Wtedy nie dzwonią telefony, ani nie spływają maile, więc można spokojnie popracować 😉

Oboje pracujemy do 10-10:30 gdy jemy drugie śniadanie. Potem pracujemy gdzieś do 13. Wtedy albo ja ruszam w teren na spotkania z klientami, czy załatwiać jakieś sprawy. Korzystam z tego, że jako freelancer mogę przemieszczać się gdy większość ludzi jest w pracy. To minimalizuje konieczność czekania w kolejkach.

Średnio co dwa dni staramy się zabierać Spację na długi spacer do parku. Robimy to właśnie około 13:30.

Obiad jemy około 14-15. A po obiedzie… cóż, ja z reguły znów siadam do komputera. Staram się definitywnie skończyć pracę około 18-19, kiedy idę ze Spacją na trzeci spacer. Dość często towarzyszy mi na nim Aga.

A jak wygląda u Was praca z domu? Macie stałe pory wyznaczone tylko na pracę? Czy jednak praca się przenika z innymi czynnościami? I czy macie wspólny rytm, czy każde z Was pracuje o innych porach?

A: Na szczęście najczęściej pracujemy w tych samych godzinach i zwykle są to stałe pory, od rana do jakiejś 15 (Tomek zwykle trochę dłużej). W tym czasie mamy przerwę na wspólne drugie śniadanie, a koło 14.30 jemy obiad. Po obiedzie zwykle trudno mi jest zabrać się jeszcze do pracy, Tomek pod tym względem jest bardziej zdyscyplinowany.

To jeszcze podpytam o organizację przestrzeni w mieszkaniu, które jest także Waszym biurem. Przed naszą przeprowadzką w góry, byliśmy w podobnej sytuacji i bardzo brakowało nam pomieszczenia, w którym mogliśmy mieć tylko sprawy biurowe. Zwłaszcza wtedy, gdy powstawały nowe pomysły i projekty. Zamknąć je tam na czas poza pracą. A jak jest u Was? Przeszkadzają Wam rzeczy do pracy w czasie, gdy nie pracujecie? Może macie system ich organizacji, który ułatwia Wam życie?

A: Niestety też nie mamy osobnego pomieszczenia na biuro i mniej więcej raz na rok zastanawiamy się, czy nie wynająć czegoś, co pozwoliłoby nam oddzielić pracę od życia prywatnego.

Na co dzień tych “pracowych” rzeczy nie jest dużo – dwa biurka i dwa komputery. Ale są takie okresy, gdy w domu robi się porządny chaos. Np. przez ostatnie tygodnie przygotowuję nową książkę z przepisami na drinki, do której tworzę przepisy i sama robię zdjęcia. Robocze “studio” rozstawione jest w sypialni, wszędzie jest pełno gadżetów do zdjęć, a połowę blatu w kuchni zajmują butelki i kieliszki. Niestety nie da się jednocześnie efektywnie pracować i utrzymywać porządku w takiej sytuacji, bo chowanie tego wszystkiego każdego dnia i wyjmowanie ponownie następnego dnia zajmowałoby za dużo czasu. Ale trzeba się z tym pogodzić, jeśli chce się pracować w domu.

T: Sporo bałaganu mieliśmy jeszcze zanim zleciliśmy wysyłkę naszych produktów ze sklepu zewnętrznej firmie. Wtedy też wszędzie stały pudełka z książkami, kartony z akcesoriami do drinków i nie miało to za wiele wspólnego z porządkiem.

Czy zauważyliście, że pojawienie się psa w Waszej rodzinie spowodowało, że musicie więcej sprzątać? Jakie to są obowiązki?

T: Spacery ze Spacją obiektywnie rzecz ujmując są sporym obowiązkiem. Zwłaszcza, że podchodzę do nich sumiennie, tak żeby trwały przynajmniej 3 * 20-30 minut marszu. Dla Spacji to jedna z niewielu atrakcji w ciągu dnia, bo resztę dnia przesypia.

Ja do spacerów ze Spacją nie podchodzę jednak jak do obowiązku. To tak naprawdę jedyna szansa dla mnie, abym regularnie się ruszał, oderwał wzrok od komputera, nacieszył się piękną zielenią polany i parku, obok których mieszkamy… Spacery ze Spacją są czasem “dla mnie”, podczas których mogę pomyśleć o niebieskich migdałach, posłuchać podcastu (zawodowego lub dla rozrywki), zadzwonić do kogoś. Zdarza mi się wprawdzie, że dzwonię do klienta, ale staram się raczej tego nie robić.

Jest oczywiście jeszcze kwestia weterynarza. Spacja jest niestety dość chorowitym zwierzem, ale na szczęście jako freelancer mogę jechać do lecznicy np. koło 12 czy 13 i rzadko czekam w kolejce.

A: Z karmieniem psa jest tak, że może być bardzo łatwe, jeśli karmimy zwierzaka suchą karmą, albo nieco bardziej skomplikowane, jeśli zdecydujemy się mu gotować (bo to nie tylko gotowanie, ale i zmywanie, pamiętanie o jedzeniu dla psa przy zakupach). Niestety nasz pies kręci nosem na suchą karmę, za to za gotowane jedzenie dałby się pokroić 🙂

Czy zdarza Wam się korzystać z pomocy rodziców, pani do sprzątania?

A: Na co dzień nie, z pomocy mamy korzystamy tylko podczas wyjazdów, kiedy zostawiamy Spację pod jej opieką.

Tomku, co najlepiej robi w domu Agnieszka?

T: Najlepsze drugie śniadania pod słońcem! Generalnie sens chodzenia na śniadanie do restauracji jest niewielki, bo Aga serwuje tak dobre! Potrafi też szybko wyczarować naprawdę znakomity obiad. Bardzo doceniam to, że ponieważ różnimy się w podejściu do niektórych składników, to dość często robi coś tylko dla mnie np. krewetki z czosnkiem. Albo piecze mięso w osobnych naczyniach, dla mnie dodatkowo zamarynowane w ostrej papryce.

No i oczywiście kwestia dekoracji wnętrz. To, że w domu zachodzą pozytywne zmiany to całkowicie jej zasługa. Ona wymyśla koncepcje, wie dokładnie co kupić, ja tylko z nią jadę i przywożę.

Agnieszko, o co najlepiej dba Tomek?

A: Każdy, kto dobrze zna Tomka odpowiedziałby na to pytanie tak samo: to najlepiej zorganizowana osoba, jaką znam. Jest mistrzem tabelek w Excelu. To on dba o nasz budżet domowy i dzielnie spisuje wydatki już chyba od 6 lat. Zawsze wie, kiedy kończą się ubezpieczenia, kiedy trzeba coś załatwić, bo zbliża się ostateczny termin. Ma zarchiwizowane wszystkie dokumenty i w dowolnej chwili jest w stanie odnaleźć każdy świstek, który jest mu potrzebny. Pod tym względem jesteśmy jak dzień i noc, bo ja jestem totalnym bałaganem 🙂

Jakich 3 rad udzielilibyście parom/rodzinom, które chcą dokonać zmian na lepsze w swojej rodzinnej organizacji?

A: Moje 3 rady byłyby takie:

Po pierwsze: ustalcie na spokojnie kto za co odpowiada i trzymajcie się tego.

Po drugie: spróbujcie zamienić się rolami chociaż na tydzień, żeby zobaczyć, jakie obowiązki ma druga strona i jak trudne są zadania, które wykonuje każdego dnia.

I po trzecie: wspólny dom to wspólna sprawa. Utrzymanie domu to nie tylko zadanie kobiety (chyba że podział jest taki, że mężczyzna pracuje zawodowo, a kobieta zajmuje się domem, ale mówię tu o przypadku, gdy obie osoby pracują zawodowo). Dlatego dobrze jest uczciwie podzielić się obowiązkami, a jeszcze lepiej podzielić się tak, żeby każdy robił to, co bardziej lubi i w czym jest lepszy od tej drugiej strony.

T: U mnie zaczyna się podobnie:

Po pierwsze podzielcie się obowiązkami jasno i konkretnie. Wiadomo, że jedna strona czasem wyręczy drugą, ale trzeba wiedzieć, kto ostatecznie musi wynieść śmieci, zanim pójdą same.

Po drugie spisujcie wydatki. Dzięki temu będziecie mieć świadomość na co idą wasze wspólne pieniądze i gdzie można pokusić się o oszczędności. W końcu nie chodzi o to, żeby spirala “wydatki -> praca -> więcej wydatków -> więcej pracy” stale się nakręcała. Poza tym unikniecie sporów o pieniądze lub łatwo będzie wam je rozstrzygnąć. My mamy wspólny budżet domowy, ale “zachcianki” finansujemy z “kieszonkowego”. Dzięki temu w ogóle mnie nie interesuje ile Aga wydaje na fryzjera, a ją ile ja wydaję na gadżety.

Stosując punkty 1 i 2 będziecie mieć w zasadzie z głowy dwa poważne punkty zapalne, które mogą przytrafić się w każdym związku, typu “On nigdy po sobie nie zmywa, ona wydaje krocie na kosmetyki”.

Trzecia rada ode mnie jest taka, żebyście ze sobą rozmawiali. Wiadomo, że łatwiej ponarzekać do znajomego czy kolegi z pracy na żonę, ale to niczego nie rozwiąże i w żaden sposób nie przybliży nas do zmiany irytującego nas stanu rzeczy. Za to szczera, spokojna, rzeczowa rozmowa zawsze przynosi poprawę sytuacji, nawet jeżeli pierwszą reakcją będą nerwy.


Bardzo dziękuję Agnieszce i Tomkowi za ten wywiad. I zachęcam Was do tego byście w swoich związkach przeprowadzili eksperyment ze spisaniem obowiązków i wymienienim się nimi na jakiś czasu. Dzięki temu naprawdę można docenić to, co robi druga osoba, nawet jeśli do tej pory wydawało nam się to mało znaczące :).

Mam nadzieję, że czujecie się zainspirowani i czekacie na kolejny wywiad!

Autorka: Ania Legenza

Jestem blogerką, żoną, mamą, miłośniczką planowania i dobrej organizacji. Wierzę, że porządek w domu oznacza porządek w życiu i od 4 lat przekonuję o tym innych :)

Close