Druga połowa roku z Project Life – nowy album i dodatki

Jednym z moich celów na ten rok było regularne prowadzenie albumu Project Life tydzień po tygodniu. Całkiem regularnie udaje mi się w tym postanowieniu wytrwać, chociaż zdarzają się tygodnie, gdzie nadrabiam cały miesiąc. Na początku roku pisałam Wam o tym jak go będę tworzyć, o zakupach i ulubionych dodatkach (KLIK klik). Ten album starczył mi na troszkę ponad 6 miesięcy. Przy większych okazjach nie ograniczałam się do jednego widoku stron, ale też kilka tygodni wypadło nam z życia, więc można przyjąć, że format 15×20 cm to właśnie takie pół roku uzupełniania tydzień po tygodniu.

Zastanawiałam się czy na kolejne miesiące kupić jeszcze raz ten sam album, czy przerzucić się na duży, którego używanie w końcu zaczęło mieć dla mnie sens. Wcześniej wydawał mi się dużo za duży. Stwierdziłam jednak, że zostanę przy tym formacie, a większy rozważę od nowego roku. Tym razem mój wybór padł na album polskiej marki Family Portraits.

Album do Project Life

Zdecydowałam się na  pudrowo różowy album  (kogoś to dziwi?) (Klik klik). I od razu zapragnęłam wymienić moje pozostałe dwa albumy na takie. Okładka nie jest papierowa, tylko ma fajną fakturę i bardzo mi się to podoba. Jest też odrobinę wyższy i szerszy, więc więcej koszulek się tutaj zmieści.

Małym minusem albumu jest inne rozstawienie uchwytów na koszulki. Jeśli mamy koszulki na zdjęcia innej marki, trzeba im po prostu zrobić dodatkowe dziurki. Mi zostało kilka koszulek pasujących do poprzedniego albumu, więc miałam dodatkową zabawę w dziurkowanie.

Karty

Nadal używam dużego  Core Kit Midnight , ale przy okazji zakupu albumu i koszulek, zamówiłam też  dwa małe zestawy kart . Śliczne, delikatne, pastelowe i pudrowo różowe. Totalnie zdominowały mój album, zastanawiam się czy nie sprzedać dużego Core Kit i w to miejsce  nie kupić więcej tych małych zestawów.

Fajne w nich jest to, że są taniutkie (3 zł za 6 dwustronnych kart). Samemu możemy je dociąć tworząc mniejszy format. Ja też zaokrąglam rogi, tak jak przy zdjęciach, rogowym dziurkaczem.

Dodatki

W kwestii dodatków niewiele się zmieniło, bo korzystam głównie z tego co mam. Nadal ulubione są wypukłe naklejki (niestety już mi się kończą te z napisami z AliExpress i szukam dla nich zastępstwa). Zamówiłam tusz do stempla z datą i świetnie uzupełnia moje zapiski.

Ale totalnym odkryciem i ulubionym dodatkiem są ostatnio  zdjęcia z InstaStories . Nie wiem, czy kojarzycie, ale można tam dodawać „naklejki” z lokalizacją, hashtagami czy komentarzem. I to jest super sprawa! Nie muszę podpisywać każdego zdjęcia z danym miejscem, mam to gotowe, a do tego świetnie wygląda.

Materiały:

Więcej o tym, co stało za moimi wyborami i czego potrzeba do rozpoczęcia przygody z Project Life przeczytacie w tym wpisie (KLIK klik).


Family Portraits podarowało mi dla Was kod zniżkowy na produkty marki Family Portraits 10% na hasło: niebalaganka

Ciekawa jestem, kto z Was skusił się na prowadzenie albumu w tym roku i jak Wam się podoba ten sposób na dokumentowanie wspomnień? Mnie świetnie to relaksuje, mogę się kreatywnie wyżyć, a powrót do różnych wydarzeń jest mega przyjemny.

Dajcie znać, czy chcielibyście wpis o tym jak planuję strony w albumie i przygotowuję zdjęcia do wydruku! 🙂

Autorka: Ania Legenza

Jestem blogerką, żoną, mamą, miłośniczką planowania i dobrej organizacji. Wierzę, że porządek w domu oznacza porządek w życiu i od 4 lat przekonuję o tym innych :)

Close