Rzeczozmęczenie – znowu poczułam, że mam za dużo rzeczy

Przez moją półkę z książkami przewija się mnóstwo pozycji związanych z domem, pozbywaniem się zbędnych rzeczy czy minimalizmem. W większości są to poradniki, które krok po kroku omawiają jak zrezygnować z nadmiaru, wprowadzić minimalizm do swojego życia i być slow. Czytam je z ciekawością, ale ostatnio nie odkrywam w nich nic dla mnie nowego. Inaczej było z pozycją, którą zabrałam na nasz wakacyjny wypad. Książka „Rzeczozmęczenie. Jak żyć pełniej, posiadając mniej” dała mi mocno do myślenia o moim podejściu do posiadanych rzeczy, kupowania kolejnych przedmiotów i doświadczania nowych sytuacji.

Rzeczozmęczenie. Jak żyć pełniej, posiadając mniej

To nie jest kolejny poradnik, z którym wyrzucicie otaczające Was rzeczy. To książka, która sięga głębiej – do genezy nadmiaru. Szuka odpowiedzi na pytania, dlaczego gromadzimy rzeczy, jak czujemy się z nadmiarem i dlaczego posiadanie nas męczy. To książka, z którą można uświadomić sobie jak bardzo jesteśmy wkręceni w machinę konsumpcjonizmu.

Autor James Wallman analizuje skąd dopiero teraz wzięła się w nas świadomość tego, że mamy za dużo. Przytacza przy tym wiele badań socjologicznych i psychologicznych. Nie opiera swoich tez tylko i wyłącznie na swoim doświadczeniu, co w wielu pozycjach tego typu ma miejsce. Jest to olbrzymi plus tej książki, bo takiego naukowego spojrzenia na kwestię posiadania i nadmiaru brakowało w publikacjach, które pojawiały się do tej pory.

Wallman przytacza sytuacje, które spowodowały, że rzeczy zaczęły szybciej się zużywać. W końcu to przez tą szybszą zużywalność często kupujemy więcej. Ciekawostek z historii i świata reklamy jest tutaj całe mnóstwo i to ta część była dla mnie niesamowicie interesująca.

Lekarstwo na rzeczozmęczenie

Autor zdradza nam też lekarstwo na rzeczozmęczenie. I o dziwo, neguje minimalizm i slow life. Tutaj w kilku momentach, z jego tezami zgodzić się nie mogłam, bo sama w jednym i w drugim znalazłam dla siebie wiele wskazówek, które zmieniły moje życie na lepsze. Środkiem na rzeczozmęczenie według Wallmana ma być eksperientalizm, czyli doświadczanie zamiast gromadzenia. Eskperientalista zamiast gromadzić rzeczy, gromadzi doświadczenia. Coś co będzie mógł przeżyć i wspominać. Może to być przeczytanie książki, wycieczka rowerowa, spotkanie ze znajomymi, spróbowanie nowej kuchni.

Na potwierdzenie swojej tezy przytacza badania, które udowadniają, że doświadczenia dają nam bardziej długotrwałe szczęście niż rzeczy. Przedmioty najbardziej cieszą nas w momencie zakupu. Z czasem ekscytacja nimi spada, a my pożądamy kolejnej rzeczy. W przypadku doświadczeń i związanych z nimi wspomnień jest odwrotnie. Nawet, jeśli są sytuacje, które w trakcie doświadczania nie są wymarzone (np. deszcz nad morzem albo obita kostka na początku wyjazdu – to nam się właśnie zdarza, kostkę obiła moja mama), to we wspomnieniach zaczynamy się z nich śmiać, a te sytuacje przestają być takie straszne. Z czasem dają nam jeszcze więcej szczęścia.

Na końcu książki Wallman dzieli się metodami na to jak pozbyć się nadmiaru i jak wprowadzić eksperientalizm do swojego życia.

Jak ta książka podziałała na mnie?

Od zawsze twierdzę, że sprzątanie zaczyna się w głowie. A ta książka dostarcza dowodów i wskazówek, które pomogą zasiać ziarno do zmian. Często zastanawiałam się skąd pojawiają się u nas te problemy z gromadzeniem, trudnością w pozbywaniu się niepotrzebnych rzeczy. Czemu ciągle zostawiamy coś „bo jeszcze się przyda”. I cieszę się, że mogłam uzyskać odpowiedzi na większość tych pytań. Popatrzeć na swoje decyzje z szerszej perspektywy. Bo ta książka spowodowała, że kolejny raz zaczęłam zastanawiać się, czy naprawdę tego wszystkiego potrzebuję?

Nie mam problemu z tym, by pozbyć się rzeczy. Często chęć zakupu czegoś nowego zaspokoję samą obecnością w sklepie albo przeróbką rzeczy, które posiadam na takie, które bardziej mi odpowiadają. Kupuję i mam tylko te rzeczy, których faktycznie używam, a jednak przez Rzeczozmęczenie zaczęłam rozważać, czy sama siebie nie wpuściłam w pułapkę. Czy nie jest tak, że myśl, że nie mam problemu, powoduje, że pozwalam sobie na więcej?

Napewno jest to pozycja, która pobudza do myślenia. Szczerze ją polecam wszystkim tym, którzy szukają impulsu do zmian, ale nie lubią czytać typowych poradników. Jeśli chcecie poznać przyczyny tak dużej ilości rzeczy w okół nas, zmotywować się, by mniej gromadzić a więcej doświadczać, macie dość minimalizmu i wszystkich nawoływań do wolnego życia, to też jest książka dla Was.

Premiera książki 13 września.

Partnerem wpisu jest Wydawnictwo Insignis
Autorka: Ania Legenza

Jestem blogerką, żoną, mamą, miłośniczką planowania i dobrej organizacji. Wierzę, że porządek w domu oznacza porządek w życiu i od 4 lat przekonuję o tym innych :)

Close