Rzeczy, których nigdy nie wyrzucam

rzeczy, których nie wyrzucam

Nie lubię otaczać się rzeczami, których nie używam. Jeśli nie korzystam z czegoś przez pół roku lub w kolejnym sezonie (to zwykle dotyczy świątecznych dekoracji), to znak, że już do danej rzeczy nie wrócę. Ta zasada sprawdza mi się przy ubraniach, dodatkach, kosmetykach czy rzeczach codziennego użytku. Dlatego też tak często namawiam Was to tego, by na bieżąco robić przeglądy i rozstawać się z przedmiotami, które zalegają wokół nas. Łatwiej wtedy o porządek i lepszą organizację.

Jest jednak kilka rzeczy, których nigdy nie wyrzucam. Dlaczego? Bo nawet jak minie kilka lat, to wiem, że zdarzy się w moim życiu sytuacja, że będę ich w końcu potrzebowała. Co to takiego?

rzeczy, których nie wyrzucam 3

Rzeczy, których nigdy nie wyrzucam

Rzeczy, których nigdy nie wyrzucam, to przede wszystkim wszystkie kreatywne, rękodzielnicze dodatki. A co najważniejsze rzadko kiedy sama je kupuję. Zostawiam to, co do mnie trafiło przy różnych okazjach:

  1. Wstążeczki i sznurki – czasem są przy prezentach, czasem przy kwiatach, a pokaźną ilość uzbierałam przy zakupie pościeli, która była wstążkami przewiązana. Wykorzystuję je oczywiście podczas pakowania prezentów czy do szybkich dekoracji. Zawsze się przydają.
  2. Bibuły, papiery ozdobne i do pakowania – później służą mi do oklejania pudełek, czasem jako tło do zdjęć, wypełniania pudełek z prezentami, robienia kartek świątecznych. Zawsze znajdę im jakieś zastosowanie.
  3. Ozdoby i dodatki – typu kwiatuszki, szpileczki z ozdobnymi główkami, spinacze z jakimś motywem. Te też wykorzystuję do dekoracji albo ozdabiania prezentów.
  4. Torebki na prezenty – jeśli tylko są w nienaruszonym stanie, to zostawiam i przy nadarzającej się okazji stawiam na drugi obieg. Czasem najdzie mnie ochota, by jakąś przerobić lub dodatkowo ozdobić.
  5. Małe pudełka – te zwykle spływają do mnie podczas zakupów online. I zostawiam je, a przy najbliższej okazji wykorzystuję do zapakowania prezentu, który sama mam dać.
  6. Artykuły papiernicze – moja wielka słabość i choć staram się na bieżąco zużywać, to i tak mam ich spore ilości. Długopisy, zakreślacze, karteczki, papiery samoprzylepne, taśmy ozdobne.

rzeczy, których nie wyrzucam 2

W moim pudle z przydasiami są też farby, pędzle, kordonki, serwetki do decoupage czy korki od wina. Znajdzie się też organza, którą kupowałam przy okazji ślubu. Choć teraz z nich nie korzystam, to wiem, że przyjdzie czas, kiedy je zużyję. Wracałam do niektórych dodatków po kilku latach i jestem pewna, że jeszcze takie sytuacje są przede mną.

Oczywiście nie jest tak, że nie kontroluję ilości. Na te rzeczy mam przeznaczone dokładnie jedno pudło, które mieści się w szafie. Dopóki nic mi z niego nie wypada – jest dobrze. Raz na jakiś czas zaglądam i sprawdzam aktualność dr0biazgów w pudle. Bardzo rzadko decyduję się na to, by pozbyć się zawartości w inny sposób niż poprzez praktyczne użycie.

 

.

Nie namawiam Was do tego, byście też zostawiały takie kreatywne przydasie. Niekoniecznie muszą się Wam przydać. Ale jestem bardzo ciekawa czy Wy macie wokół siebie takie rzeczy, o których z pełnym przekonaniem możecie powiedzieć, że użyjecie ich nawet za kilka lat? 

P.S. Daję też znać, że od poniedziałku (29.08) w Biedronce będą dodatki do wnętrz i m.in. składane kosze do przechowywania oraz przezroczyste organizery na kosmetyki (klik), które zwykle mega szybko znikają. Ja tym razem też się wybieram na polowanie ;).

Autorka: Ania Legenza

Jestem blogerką, żoną, mamą, miłośniczką planowania i dobrej organizacji. Wierzę, że porządek w domu oznacza porządek w życiu i od 4 lat przekonuję o tym innych :)

Close