Do zrobienia we wrześniu – domowe cele, plany i wyzwania

Nie wierzę, że już pora, by pisać wpis z planami na kolejny miesiąc! Tak wiele się dzieje, że dni mijają mi szybciutko, odhaczam kolejne punkty na swojej liście, czasem zbyt późno zdając sobie sprawę z tego, że ile tak naprawdę zrobiłam. Zaczęłam też pić herbatę, a to najlepszy dowód na to, że idzie jesień. Mniej więcej od kwietnia herbata mi nie wchodzi i po prostu piję wodę lub kawę. A herbata mogłaby nie istnieć. Powrót do tego smaku, to dla mnie zwiastun jesieni. I nie cieszę się na nią bardzo, bo nie zdążyłam nacieszyć się latem. Choć wiem, że to będzie najpiękniejsza jesień w moim życiu :).

Sierpień był dobrym miesiącem, choć minął zdecydowanie za szybko. Upały bardzo dały mi się we znaki (mimo że uwielbiam taką pogodę). Czułam się nimi totalnie zmęczona i od 12.00 do 17.00 praktycznie nie funkcjonowałam. Rosnący brzuszek też tego nie ułatwiał, a ostatnio o 19.00 padam ze zmęczenia. Najwyższa pora zwolnić i wyznaczać mniej zadań na dzień.

Jak mi poszło z realizacją celów a sierpień?
  • Skompletować wyprawkę dla dzidziusia – tutaj wszystko, co niezbędne mamy. Mogę rodzić. Choć brakuje nam kilku gadżetów, ale to nie są niezbędne rzeczy i zdążę je dokupić. Wpis z tym na co teraz stawiamy się pisze, ale okazało się, że mam tak dużo na ten temat do powiedzenia, że końca nie widać. A chciałabym zamknąć się w jednym tekście, by stworzyć taki kompleksowy poradnik moim oczami.

Działam wyprawkowo! 🤰🏻 Nie wiem czy to kwestia drugiej ciąży czy raczej wewnętrznej potrzeby niezapeszenia zbyt wczesnymi przygotowaniami, ale dopiero w zeszłym tygodniu poczułam, że to jest ten moment, by zacząć kompletować wyprawkę. Okazało się, że prawie wszystko mamy, w tym tygodniu dokupię brakujące rzeczy i jesteśmy gotowi 💪🏻 ⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀ Wiele z Was pyta o wyprawkowe posty. Będą! Dziś moje doświadczenia są inne niż 3 lata temu, kiedy to nie wiedziałam nic. Bazowałam głównie na intuicji i opiniach innych osób. Wtedy chciałam kosz Mojżesza, ale wiele osób odradzało, a po porównaniu cen łóżeczka, które posłuży na długo i kosza, który wystarczy na 6 miesięcy, wybór był oczywisty. Teraz wątpliwości nie miałam i wiem, że kosz Mojżesza nam się przyda. A kupiłam go dzięki Instagramowi! Od Małgosi @dom.w.kadrze 😊️😘 ⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀ Są tu przyszłe mamy? Chcecie więcej zdjęć z naszych przygotowań? ⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀ #wyprawka #rodzew2018 #shnuggle #koszmojzesza #interior123 #interior4you1 #babyroomdecor #bedding #nordichome #minimalistic #homedecor #babyroom

Post udostępniony przez Ania Legenza (@niebalaganka)

  • Skompletować wyprawkę do porodu dla siebie – tutaj też pełen sukces. Mogę rodzić :).
  • Wygospodarować miejsce na dzidziusiowe rzeczy – zgodnie z planem zamknęłam się w jednej szufladzie w komodzie. Zapasowe pudełko z większymi ubrankami mamy w szafie, tam też grubsze ubrania na wyjście. I na ten moment to na absolutnie wystarczy.
  • Urządzić ogród – doczekałam się mojego wymarzonego ogrodu. W tym wpisie możecie podejrzeć więcej zdjęć!

  • Zorganizować urodzinowe kino letnie w ogrodzie – pogoda troszkę popsuła nam plany i kino letnie odbyło się w naszej sypialni. Ale to mega sprawa oglądać film na tak dużym ekranie, dlatego się nie poddajemy i szukamy okazji, by zorganizować je w ogrodzie.
  • Sesja ciążowa – ten punkt też zrealizowany. Cieszę się bardzo, że Magda znalazła czas podczas powrotu z urlopu i mogłyśmy się spotkać po drodze podczas sesji z widokiem na góry.
  • Wdrożyć nowy wygląd bloga – punkt, który nie został zrealizowany. Razem z Sebastianem doszliśmy do wniosku, że nie jest to aż taki priorytet, a spraw technicznych, które trzeba rozgryźć jest na tyle dużo, że nie będziemy się z tym śpieszyć. Mamy wszystko przegadane i krok po kroku będziemy ten nowy wygląd wdrażać, ale bez pośpiechu.
  • Fryzjer i kosmetyczka, a na co dzień nowy plan pielęgnacji włosów – wszystko zrealizowane! Czuję się zadbana, widzę poprawę w stanie włosów, dlatego chcę bardzo ten system kontynuować.
  • Wyjazd do rodziny do centrum Polski – to punkt, który nie był obowiązkowy, ale znaleźliśmy czas na weekendowy wyjazd. Miały być 3 dni, ale upał w mieście i podróż z pieskiem, który pierwszy raz był w bloku, sprawiły, że wróciliśmy wcześniej. Głównie dlatego że ja się fatalnie czułam. Nie zmienia to faktu, że dobrze było spotkać się z bliskimi, chociaż na chwilę.
  • Zapisać Zosię do przedszkola – punkt zrealizowany, a jutro moja mała dziewczynka idzie do przedszkola. Jestem ogromnie wdzięczna za to, że mamy miejsce w przedszkolu, które sobie dla Zosi wymarzyliśmy. Początki były słabe, bo miejsc już nie było, ale kilka zbiegów okoliczności, rozmowa z panią dyrektor, która wpisała nas na listę rezerwową a po południu telefon, że jedno z dzieci będzie chodzić do oddziału w innej miejscowości i dla Zosi jest miejsce. W takich chwilach jestem pewna, że Ktoś nad nami czuwa i czuję ogromną wdzięczność.
  • Zdjęcie co rok o tej samej porze i w tym samym miejscu – plan zrealizowany, choć miejsce się nie zgadza. O tym, dlaczego taka zmiana, napisałam na Instagramie i tam Was odsyłam.

  • I na koniec wszystkie projekty związane z pracą – tutaj naprawdę dużo zrobiłam. Choć nie tak dużo jak chciałam i wiecie, miałam taki moment, że zwątpiłam, że dam radę. A później zerknęłam na listę, zobaczyłam ile tych punktów jest zrealizowanych i wiem, że dałam z siebie maksimum tego, ile byłam w stanie i że ogrom spraw poszedł do przodu. Nie zrealizowałam wszystkich wpisów, które miały pojawić się na blogu w sierpniu, ale też uświadomiłam sobie, że chcąc tworzyć wartościowe posty, robić do nich swoje zdjęcia, nie jestem w stanie publikować więcej niż 3 razy w tygodniu. Szczególnie, gdy za kulisami powstają wpisy „na zapas”i gdy pracujemy nad nowymi produktami do sklepu. Cieszę się też, że nauczyłam się doceniać to, ile jestem w stanie zrobić, skupić się na tym, co jest zrobione, a nie tylko na tym, co zrobione nie jest.

Do zrobienia we wrześniu – plany, cele i wyzwania!

Wrzesień jest miesiącem, kiedy uroczyście postanawiam zwolnić. Nie oznacza to, że nie będę nic robić, bo we wrześniu pojawią się nowe produkty w sklepie i w związku z tym planuję na blogu coś fajnego, ale bardzo chciałabym, by tych moich codziennych obowiązkowych aktywności było znacznie mniej niż w sierpniu.

Jeśli chodzi plany domowe, to tutaj też szaleć nie będę. Czuję, że się urządziliśmy i jesteśmy gotowi na drugą córeczkę. I choć są rzeczy, które jeszcze chciałabym dokupić czy o nie zadbać, to jednak stawiam na działanie w stylu „będzie to świetnie, nie to nic się złego nie stanie”.

  1. Dokończyć renowację starego krzesła – nie wiem czy pamiętacie, ale dawno temu (chyba w zeszłym roku) pokazywałam krzesło, które przytachałam z jednego z łódzkich śmietników. I tak sobie czeka na renowację z miesiąca na miesiąc. W sierpniu pozbyłam się warstwy farby i lakieru z 3 nóg, także wkraczam w ostatnią fazę metamorfozy i w ciągu najbliższych dwóch tygodni będzie gotowe.
  2. Zdjęcia zmieniającej się przyrody – na drzewach zaczynają się pojawiać złote liście i mam taki plan, by codziennie rano (może co 3 dni), robić zdjęcie w tym samym miejscu i uwiecznić to jak we wrześniu zmieniał się nasz krajobraz za oknem. Mam nadzieję, że wytrwam w tym wyzwaniu!
  3. Zapas jedzenia – troszkę brzmi jakbym szykowała się na jakąś wojnę albo klęskę żywiołową, a ja tylko szykuję się na pierwsze miesiące po porodzie. Zaczęliśmy już mrozić część naszych obiadów (zupa krem, bulion czy leczo), bo dużo takie awaryjne dania bardzo się przydają.
  4. Kupić węgiel na zimę – z bardzo przyziemnych kwestii, o których pierwszy raz w tym roku musimy pomyśleć, jest zakup węgla.
  5. Kupić jesienne ubrania dla Zosi – tutaj też już sporo za mną, ale zostały nam jeszcze na liście kaloszki i jesienne buty. Mam ogromne poczucie, że już powinnam ogarnąć nasze domowe sprawy na jesień i zimę :).
  6. Pójść z Zosią do Smykolandii – Zosia uwielbia takie miejsca, a żeby ten punkt nam nie umknął wpisałam go na wrześniową listę celów.
  7. Zapisać się na pedicure – punkt tylko dla mnie. Ogólnie nie lubię robić tego zabiegu poza domem, ale doszłam do wniosku, że to jest taki moment, że powinnam. Wpisałam go na wrześniową listę celów i mam nadzieję, że nie będę żałować, że się przełamałam.
  8. Pisać, pisać i robić zdjęcia „na zapas” – im więcej tekstów i zdjęć do nich zrobię już dziś, tym spokojniej będę działać za miesiąc czy dwa, dlatego bardzo zależy mi, bym mogła teraz skupić się na pisaniu.

We wrześniu ruszy też sprzedaż 2 edycji mojego kursu online „Jak utrzymać porządek na co dzień”. Razem zaczniemy działać 19 października, ale chcę dać więcej czasu na zakup kursu, więc w sprzedaży pojawi się ok. 15 września. Będę Wam jeszcze dawać znać.

Wrzesień to też czas, kiedy w moim sklepie Piękne Przydatne pojawią się nowe produkty fizyczne. Niektóre czekają w pudłach na ten moment już naprawdę długo. Wróci też balancy.calendar, czyli planer książkowy. Nazwa będzie dużo prostsza, odrobinę zmieni się graficznie, ale funkcjonalnie to ciągle ten sam produkt :). Bardzo Wam też dziękuję za wszystkie pytania o to, czy będzie jeszcze w sprzedaży. To jest dla mnie najlepszy motywator do działania – wiedzieć, że go chcecie mieć. Dziękuję Wam za to pięknie!

To, co? Działamy z tym wrześniem? Mam zamiar go wykorzystać dbając o siebie w każdym aspekcie. O ciało, rozwój zawodowy, czas z rodziną, ale przede wszystkim budując swój spokój na kolejne miesiące. A Wy jakie macie plany na wrzesień?

Autorka: Ania Legenza

Jestem blogerką, żoną, mamą, miłośniczką planowania i dobrej organizacji. Wierzę, że porządek w domu oznacza porządek w życiu i od 4 lat przekonuję o tym innych :)

Close