Życie bez śmieci – czy jest możliwe?

Od zawsze popieram działania proeko. Gdy tylko mogę zamiast butelkowanej wody wybieram filtrowaną w domowym dzbanku. Mam mnóstwo ekologicznych toreb, które zabieram na zakupy, choć czasem zdarzy się foliówka, którą później wykorzystuję jako worek na śmieci, bo tych nie kupuję wcale. Zanim coś wyrzucę na śmietnik upewniam się czy nie ma możliwości by wykorzystać je ponownie. Zamiast kupować kolejny produkt do wyczyszczenia czy odkamienienia konkretnego sprzętu, używam octu albo sody. Mniej plastiku i mniej chemii w otoczeniu. Wydawało mi się, że te drobne sprawy wystarczą. A później przeczytałam książki Życie zero waste i Pokochaj swój dom. I dotarło do mnie jak dużo jeszcze mogę zrobić.

Życie zero waste – czy jest możliwe?

Życie zero waste, to idea która ma nas zmobilizować do zminimalizowania śmieci. Bea Johnson, blogerka i autorka książki Pokochaj swój dom w ciągu roku przy czteroosobowej rodzinie wytworzyła słoik odpadów. A teraz zastanów się, ile słoików śmieci wyrzucasz każdego dnia? Mnie ta myśl przeraziła! Mówienie o tym, że plastikowe torebki rozkładać się będą przez kilkaset lat już nam się opatrzyło. Każdy o tym wie, ale nic sobie z tego nie robi. I dalej zasypujemy świat tymi plastikami. Po lekturze książki Kasi Wągrowskiej Życie Zero Waste zaczęłam przyglądać się moim zakupom i stwierdziłam, że bardzo często nie mamy wyboru. Jeśli chcemy coś kupić „tam, gdzie zwykle”, to dostajemy nawet cukinię zapakowaną w folię. Fasola w folii, kasza niby w papierowym pudełku, ale w środku 4 foliowe woreczki, rukola w plastikowym pudełku i opakowana w folię, szpinak w folii, a do zapakowania luźnych warzyw i owców foliowe woreczki. I to pytanie przy kasie „dlaczego nie zapakowała pani tego do torebki?”.

Praktycznie wszystkie kosmetyki, które mamy w łazience są w plastikowych opakowaniach. Sama łazienka to wór plastiku, mimo że ja mam naprawdę niewiele kosmetyków i tylko takie, których faktycznie używam. A nawet, jeśli coś się trafi w szklanym opakowaniu, to i tak ma plastikowe wieczko. Żeby nie kupować kolejnego plastikowego opakowania mydła w płynie, kupuję zapas w foliowym opakowaniu. To straszne – z braku alternatywy, tak naprawdę zamieniam plastik na plastik!

Moje osobiste wyzwanie ograniczenia ilości śmieci

Postanowiłam podjąć swoje osobiste wyzwanie ograniczania ilości śmieci, a przede wszystkim plastikowych opakowań.  Życie bez odpadów opiera się na 5 krokach: 

  • Odmawiaj
  • Ograniczaj
  • Użyj ponownie
  • Przetwarzaj
  • Kompostuj

Co dla mnie ważne jest bliskie mojej filozofii posiadania tylko tych rzeczy, które są nam naprawdę potrzebne. Z jednej strony ograniczajmy ilość i zakupy, ale z drugiej pozbywajmy się tego, co niepotrzebne w mądry sposób. A jeśli da się coś uratować, naprawić, szukajmy możliwości, by to zrobić. 

Posiadanie kompostu z dżdżownicami w domu, trudno mi sobie w tej chwili wyobrazić, ale nie wykluczam, że kiedyś zmienię zdanie. Naprawianie zamiast wyrzucania wcielam w życie. 3 rzeczy z zepsutymi suwakami zamiast do kosza trafiły do naprawy.

Co jeszcze wprowadziłam?
  • wielorazowa maszynka do golenia – na żyletki, zamiast jednorazówek
  • kubeczek menstruacyjny (trudne początki, ale nie tracę nadziei)
  • oczyszczanie twarzy olejami, żeby zminimalizować ilość płatków kosmetycznych
  • czarne mydło syberyjskie do mycia ciała i włosów – jeden produkt zamiast dwóch, a działa lepiej niż wszystkie dotychczasowe szampony do włosów
  • janginizacja przetworów – z dodatkiem szczypty soli zamiast szklanki cukru
  • rezygnuję z wszystkich gratisików i dodatków do zakupów, których nie potrzebuję. Wiecie darmowe próbki itp.. Nawet w uwagach do internetowego zamówienia wpisuję, że za to dziękuję
  • nie zapominam o bawełnianych torebkach, a jeśli zdarzy mi się ich przy sobie nie mieć, kupuję tylko tyle produktów, ile wejdzie mi do shopperki, albo ile jestem w stanie wziąć w ręce
  • zwracam większą uwagę na to w co są zapakowane produkty, których potrzebuję i staram się wybierać te z mniejszą ilością plastiku

Nie zawsze się udaje, najtrudniej mi pamiętać o własnych torebkach na pieczywo. Szukam jednak miejsc, gdzie mogę kupić np. kasze, makrony czy bakalie na wagę. Nie chcę totalnej rewolucji, chcę zmian małymi krokami, tak by nowy styl zakupów wszedł mi w nawyk i stał się naturalny.

Lubię ułatwiać sobie życie, często „ten plastik” nam w tym pomaga. Myślę jednak, że trzeba znaleźć złoty środek między tym, co wygodne, a tym, co ważne. I nad tym chcę pracować, tak, by produkowanych przeze mnie śmieci było mniej. Najprostszy krok jaki możemy zrobić już jutro, to nie brać kolejnej foliówki na zakupach. Tym samym pokazujemy, że produkcja plastiku w takich ilościach nie jest potrzebna. Tutaj naprawdę każda torebka ma znaczenie.

Książki Życie zero waste Pokochaj swój dom

Na koniec jeszcze dwa słowa o książkach. Ostatnio sporo książek na blogu, ale tej jesieni dużo czytam, a to są książki, które bardzo wpłynęły na moją codzienność. Czy któraś z nich jest lepsza? Obie przeczytałam niemal się nie odrywając, robiąc wielkie oczy i myśląc, jak to możliwe, że o tym nie pomyślałam. Ogromnym plusem książki Życie zero waste jest to, że odnosi się do naszych polskich realiów. Czytając Pokochaj swój dom można pomyśleć, że jest w tym dużo racji, tylko jak mam to odnieść do rzeczywistości, w której moda na życie bez śmieci dopiero kiełkuje. W książce Kasi znajdziemy odpowiedzi na wszystkie nurtujące nas pytania. Przeczytamy informacje o lokalnych kooperatywach czy o sposobach, które się nie sprawdziły. Poznamy też spojrzenie na zero waste innych osób, niektóre z nich na pewno znacie. W Pokochaj swój dom wybrane tematy są szerzej omówione, nie tylko pod kątem śmieci, ale i optymalizacji czasu podczas wykonywania różnych czynności. Możecie liczyć na porady np. jak układać produkty w szafce, żeby było szybciej. Obie książki są świetne, ale to Życie zero waste zasiało we mnie pierwsze ziarno, które spowodowało, że sięgnęłam po kolejną książkę w tej tematyce.

Jestem bardzo ciekawa jakie jest Wasze zdanie w temacie produkcji śmieci i życia bez odpadów? Da się czy nie? Czy czasem nie jest nam zbyt wygodnie wyrzucić śmieci z domu, bo wtedy wydaje nam się, że mamy problem z głowy, a tak naprawdę staje się to wtedy problem całego świata? 

Autorka: Ania Legenza

Jestem blogerką, żoną, mamą, miłośniczką planowania i dobrej organizacji. Wierzę, że porządek w domu oznacza porządek w życiu i od 4 lat przekonuję o tym innych :)

Close