Jak skutecznie korzystać z kalendarzy i planerów? Książki pełne inspiracji

Planowanie dla samego planowania, nie jest dla mnie. Sens w planowaniu widzę tylko wtedy, gdy ma ono nam pomóc w realizacji celów i marzeń. Ułatwić organizację naszej codzienności. Sprawić, że zwyczajnie łatwiej nam się będzie żyło. Nawet wtedy, gdy na naszej drodze spotykamy mnóstwo przeszkód. Spojrzenie na planowanie szerzej niż tylko jako zapisanie ważnych dat w kalendarzu, zajęło mi mnóstwo czasu. Krok po kroku dodawałam do ważnych dat kolejne elementy, takie jakie priorytety dnia, zadania na danych tydzień czy podział dnia na bloki czasowe. Później doszło planowanie sprzątania, posiłków (do którego dorastałam 2 lata!), a na końcu pielęgnacji i czasu na przyjemności.

Jak skutecznie korzystać z kalendarzy i planerów?

Ostatnio trafiły do mnie dwie książki, które uczą kreatywnego i skutecznego planowania. W związku z tym, że na takie pozycje nie trafiam zbyt często, byłam bardzo ciekawa co znajdę w środku. I czy nauczę się czegoś nowego i przydatnego. Sam fakt, że Wam o nich piszę, to dowód na to, że okazały się być dla mnie bardzo inspirujące.

Być może ich nazwy naprowadzają Was na Bullet Journal i się zastanawiacie, dlaczego ja o nich piszę, skoro mam swój własny, idealnie dopasowany do moich potrzeb planer? Codzienne rozrysowywanie kalendarza, to nie jest coś na co chcę poświęcać swój czas, natomiast sama idea bujowego planowania, rozkładania na drobne elementy celów, kreatywnego monitorowania postępów, jest mi bliska. Takie elementy przemycam do mojego balancy.calendar. Z drugiej strony traktuję go bardzo narzędziowo. On nie jest moim rozwojowym zeszytem, a jedna z książek, o których chcę Wam powiedzieć, będzie pełnić taką rolę.

Twój rok z Bullet Bookiem. Jak dzień po dniu kreatywnie zorganizować sobie życie.

To jest książka, która uczy jak korzystać z planerów i kalendarzy. Jej główna myśl, to pokazanie jak połączyć w jedno dziennik, organizer i wszystkie listy rzeczy do zrobienia. Znajdziecie tu masę inspiracji do tego jak rozrysować w zwykłym notesie plan roku, miesiąca, tygodnia czy dnia, ale dla mnie ta książka okazała się bardzo wartościowa ze względu na inne wskazówki.

Używanie znaczników to dla mnie standard. Zazwyczaj obracam się wokół kwadratów. Pusty to rzecz do zrobienia, zamalowany to zadanie zrealizowane. Dwa zdjęcia wyżej możecie podejrzeć jak to mniej więcej wyglądało. Tym, co podkradam z tej książki jest  oznaczenie kreską notatek, typu nie pić tyle kawy oraz dodanie strzałki oznaczającej migrację zadań na kolejny dzień . Prosty patent a genialny!

W książce znajdziecie też pomysły na różne rodzaje znaczników – gwiazdki, serduszka, trójkąty. Dowiecie się jak w łatwy sposób narysować ozdobne litery, jak zrobić nietrudne rysunki. Niekoniecznie musicie używać ich do dekorowania stron swojego kalendarza. Ja takimi symbolami wyróżniam napisanie maila (@), wpisu na bloga (pióro), zrobienie zdjęć (aparat), zakupy (torebka). Dzięki takim oznaczeniom notuje się dużo szybciej i łatwiej ogarnąć wzrokowo, co jest do zrobienia.

Oprócz takich kreatywnych wskazówek, znajdziecie  porady dotyczące zwiększenia swojej efektywności Ściana chwały i Ściana wstydu jako recepta na prokrastynację? Brzmi ciekawie! Fajnym patentem jest też pasek czasu. Z jednej strony ma pomóc w wyznaczeniu bloków czasowych, ale myślę, że to fajniejsze rozwiązanie, gdy chcemy sprawdzić ile realnie czasu zajmują nam jakieś zadania. Wtedy po ukończeniu jednego z nich, wystarczy zakolorować lub oznaczyć w inny sposób odpowiedni odcinek na pasku. Takie monitorowanie tego, ile czasu zajmują nam dane zadania jest bardzo ważne, szczególnie gdy dopiero zaczynamy planować swój dzień.

Kolorowa mapa to również pomysł, który podkradnę. Oznaczenie miejsc, które już odwiedziliśmy, a może również tych, które dopiero mamy w planach?

Takich podpowiedzi znajdujemy tutaj mnóstwo. Począwszy od monitorowania ilości zjadanych owoców i warzyw, czy spożywania kofeiny, przez dziennik wdzięczności i rejestr problemów po prowadzenie rejestrów przeczytanych książek, słuchanych podcastów i oglądanych seriali. Znajdziecie tutaj pomysł na zorganizowanie każdej dziedziny życia (zakupów, porządków, przepisów a nawet do rozpoznania odmiany ziemniaków). W tej książce jest naprawdę wszystko, co chcielibyście wiedzieć o kreatynym planowaniu. I jestem przekonana, że skorzystają z niej nie tylko miłośniczki Bullet Book’ów, ale i zwykłych kalendarzy i planerów.

Bullet Book. Bądź pięknie zorganizowana

To książka na widok której pomyślałam, że jest śliczna. Ona może pełnić rolę Waszego życiowego organizera. Dla mnie jest zeszytem rozwojowym. W tym roku spisywałam sobie inspirującą listę na każdy tydzień roku, teraz mam zamiar podejść do tego bardziej zadaniowo, właśnie z tą książką.

Co w niej znajdziecie?

Na początku są strony, które wprowadzają w używanie Bullet Booka. Później Bilans życiowy Koło równowagi. Taki punkt wyjścia na kolejne miesiące. Możecie podejrzeć jak na początek listopada wygląda moje koło. Jest nad czym pracować, ale są też obszary, z których jestem dumna.

Później mamy plan roku, w którym możemy rozpisać swoje cele na najbliższy rok. Mi na tym etapie trudno jest przypisać je do kolejnych miesięcy, zwłaszcza, że wiele kwestii odnośnie przyszłego roku, dopiero się wyjaśni, ale wpisałam sobie moje główne cele na listopad i grudzień. Jak widzicie na każdej stronie znajdują się porady jak z niej skorzystać.

Tak wygląda strona planu miesiąca. To, co mi się najbardziej podoba w tym Bullett Booku, to mnóstwo inspirujących cytatów. Znajdują się niemal na każdej stronie. Ostatnio jestem bardzo podatna na wszystkie mądre myśli, bardzo mnie inspirują w codziennym działaniu, więc takie ozdobienie jej cytatami jest dla mnie świetne.

Żeby odnieść w czymś sukces, trzeba zacząć to robić – Mark Twain

Przy każdym kolejnym miesiącu mamy stałe strony Mój miesiąc, Rejestr dnia, Moja skarbonka czy Czas dla mnie. Jednak  w każdym miesiącu znajdziemy też inne strony, które pomagają w planowaniu kolejnych obszarów życia . I tutaj widzę to pole dla mojego rozwoju w obszarach, które najchętniej odkładam na później. Cele urodowe, zabiegi i kosmetyki do wypróbowania, plan i rejestr ćwiczeń, ale także zastanowienie się co mnie do tych ćwiczeń motywuje. Zachęta do stawiania sobie wzywań, czyli nowych doświadczeń i nowych sposobów działania.

Zapisywanie tych wszystkich przeżyć, myśli, planów, marzeń bardzo pozwala zajrzeć w głąb siebie.  Prowadzenie Bullet Book’a to taki czas, który poświęcamy na bycie sami ze sobą . Zastanowienie się nad swoimi oczekiwaniami, zmianami, które chcemy wprowadzić w swoim życiu. Lubię te chwile, bo one pozwalają się zatrzymać w codziennym biegu. Musiałam się powstrzymać, by nie wypisać całej książki od razu.

Zacznij od zrobienia tego, co konieczne. Potem zrób to, co możliwe. Ani się obejrzysz a dokonasz niemożliwego – Franciszek z Asyżu

Na końcu znajdziemy też Szablony tygodniowe do planowania tygodnia oraz adresownik. Oznacza to, że ta książka może stać się Waszym głównym kalendarzem i planerem. A miłośniczki kolorowanek dla dorosłych też będą usatysfakcjonowane, bo całą książkę można pokolorować! 🙂

jak skutecznie korzystać z kalendarzy

Najfajniejsze w tych pozycjach jest to, że podsuwają pomysły i rozwiązania, ale jednocześnie dają nam wybór do tego, by planować w sposób, który lubimy. Są podpowiedzią, co można zorganizować i jak to zrobić, ale wybór metody zostawiają nam. A wszystkie rady dotyczące planowania mamy w jednym miejscu i możemy je wykorzystać również w najprostszym kalendarzu.

Jestem bardzo ciekawa czy spotkaliście się wcześniej z takimi książkami i czy taka idea kreatywnego planowania do Was przemawia? 

O kreatywnym planowaniu poczytałam dzięki Wydawnictwu Insygnis
Autorka: Ania Legenza

Jestem blogerką, żoną, mamą, miłośniczką planowania i dobrej organizacji. Wierzę, że porządek w domu oznacza porządek w życiu i od 4 lat przekonuję o tym innych :)

  • Mariola Merkel

    właśnie czekam na obydwie książki, bardzo jestem ich ciekawa

    • Ciekawa jestem, czy też Ci się spodobają 🙂

  • Jeśli masz wątpliwości to na pewno obejrzenie jej na żywo pomoże Ci podjąć decyzję 🙂

  • Do przeczytania na raz na pewno format Kindle nie zrobi różnicy, natomiast jeśli chciałabyś do niej wracać i np. dziś narysować sobie tabelki do recenzji książek, które są pod koniec, to na Kindle nie będzie tak łatwo się do nich dostać jak w papierowej książce.

  • Bardzo zainteresował mnie bullet book. Od października zaczęłam prowadzić bullet journal, ale wciąż się uczę, więc wydaje mi się, że taka książka mogłaby mi pomóc 🙂

  • Od ponad dwóch lat prowadzę mój Passion Planner, któremu jestem wierna, ale ostatnio zaczynam szukać nowych rozwiązań i dodatków, które sama mogę do niego wdrożyć. Jestem ciekawa tej pozycji „Twój rok z Bullet Bookiem” i jeśli będę mieć możliwość chętnie ją przeglądnę.

  • Książki są na pewno ładnie wydane i z pewnością są osoby, którym się przydadzą. Dla mnie jednak są tylko ewidentną próbą zarobienia niemałej kasy na fali popularności bullet journal – szczególnie, że obie używają słowa „bullet” w nazwie („bullet journal” jest już nazwą zastrzeżoną, ale jestem pewna, że gdyby tak nie było, wydawcy na pewno by się nią posłużyli). Gotowe rubryczki i poradniki planowania są zaprzeczeniem głównej idei bullet journal – elastyczności i swobody decydowania o zawartości plannera. Wolę mój czysty notes i pomysły z własnej głowy.

    • Ja myślę, że to nie są książki skierowane do miłośniczek bullet journal. Tylko dla osób, które są gdzieś po środku. Z jednej strony mają potrzebę podejścia do planowania bardziej kreatywnie niż w zwykłym kalendarzu, a z drugiej rysowanie tabelek za każdym razem nie jest dla nich.

      • Nie twierdzę, że są skierowane do osób korzystających z bullet journal, ale że wydawcy korzystają z popularności tego hasła. Dlaczego nazywa się to „bullet book”, a nie np. „planuj kreatywnie”?
        Po prostu razi mnie to nastawienie „wykorzystajmy, że hasło bullet się teraz świetnie sprzedaje”, podczas gdy książki nie mają wiele wspólnego z pierwowzorem systemu, a więcej z jego przeinaczoną, instagramową wersją. Ludzie zaznajomieni z tematem powierzchownie mogą zostać po prostu wprowadzeni w błąd.

  • Przyznam, że ciekawe, ale nie wiem, czy potrzebne przy ilości informacji w Internecie, chociaż… Nawet ja wolę pewne informacje dostać na papierze, a nie wyświetlaczu więc pomysł jest ciekawy. Czasami idę po omacku i przydałby się taki przewodnik przy planowaniu.

  • Michalina Skonieczna

    Mhm, cała idea bullet journala pod inną nazwą, bo autor nazwy ją zastrzegł. Grunt, żeby się kasa zgadzała wydawcy i pomysłodawcy…

  • Książki czekają już w kolejce do zapoznania się z nimi. Idea Bullet Journala interesuje nas od kilku miesięcy, przeglądając powyższe pozycje mamy wrażenie, że będzie to idealnie zaplanowany i ogarnięty rok

  • Ja ostatnio mam jakiś taki przesyt książek związanych z nauką organizacji i planowania. Jakoś miałam wrażenie, że za dużo czasu poświęcam na czytanie zamiast działania. Wróciłam do powieści, odłożyłam na razie wszelkie poradniki i planuję na co dzień w bullet journal, plannerze na biurku gdzie szybko notuję i dużym kalendarzu dla całej naszej trójki.

    • Mnie też raz na jakiś czas dobija ilość poradników, ale jednak uwielbiam ten typ książek <3

      • Ja też, ja też 😉 <3 Jak odetchnę to na pewno znów zrobię sobie poradnikowy maraton, bo kolejne czekają już na mnie na półce :))

  • Dla mnie chyba trochę za dużo tych rubryczek. Rzeczywiście bardziej do mnie przemawia czysty i bardziej przejrzysty planer. Oczywiście bardzo ładnie przygotowane, jednak dla mnie sukces tkwi w prostocie. Mam wrażenie, że mając taki planer musiałabym zbyt dużo czasu poświęcać na jego wypełnianie, zamiast na działanie.

  • Ciekawe propozycje. Uwielbiam planować, mam tylko wątpliwości czy np. Bullet Book mógłby całkowicie zastąpić mój kalendarz gdzie każdy tydzień mam na dwóch stronach i widzę dokładnie co i kiedy mam zrobić. Tam pewnie część „kalendarzowa” jest mniejsza? Tak czy siak miałam wybrać się do empiku w poszukiwaniu kalendarza na ten rok więc chętnie obejrzę 🙂

    • Jutro podrzucę Ci zdjęcie układu tygodnia 🙂

      • O, byłabym wdzięczna 🙂

      • Właśnie – czy książka ma 52 tygodnie, może faktycznie być takim rocznym kalendarzem? I jaka jest jej grubość?

        • Tak, ma 53 tygodnie i może być kalendarzem.

  • super, wygląda na to, że planowanie może być jeszcze lepsze. A jest super 🙂

  • K. Zet

    Pani Aniu! Proszę o usunięcie rzekomej wypowiedzi św.Franciszka z Asyżu. Święty nigdy tych słów nie wypowiedział, ani nie ma ich w pozostawionych przez niego pismach (m.in. Reguła, Testament, Listy do wiernych, Oficjum o Męce Pańskiej). Jego pisma są głęboko biblijne, więc zgodnie z tym człowiek nie mógłby dokonać rzeczy niemożliwych, które zgodnie z Ewangelią według św. Łukasza czyni tylko Bóg (Łk 1, 35-37-„Dla Boga nie ma niczego niemożliwego”). Pozdrawiam

Close