6 moich prawd o planowaniu

Uwielbiam planować, wyznaczać sobie małe i duże cele. Moja lista sprawia, że mam po co wstać z łóżka. Gdy ją realizuję, czuję, że w moim życiu dzieją się dobre rzeczy. A im więcej spraw na głowie, tym bardziej, to poczucie działania jest mi potrzebne. Planując wyrzucam też z głowy nadmiar spraw. To pomaga. Jednak niesamowicie frustrujące jest, gdy nic nie idzie zgodnie z planem!

Planowanie nie załatwia wszystkiego. Ostatnie dwa lata, to czas ciągłej nauki i mierzenia się ze swoimi planami. Dlatego dzisiaj mam dla Was 6 moich prawd o planowaniu. I nie będzie to nic w stylu „motywacja nie istnieje”, ale myśli, dzięki którym z większą pokorą patrzę na moje plany. Które dodają mi cierpliwości, gdy nic zgodnie z tym planem nie idzie.

6 moich prawd o planowaniu

Nawet realizując „prawie nic” robię więcej niż wtedy, gdy nie mam planu

W tym punkcie tak naprawdę zawarty jest powód, dla którego tak bardzo kocham planować. Dzięki planowaniu robię więcej niż bez niego, ale najważniejsze jest to, że działanie przybliża mnie do życia, jakim chcę żyć. Mogłabym mieć moje 100 celów spisanych w pięknym zeszycie i na tym skończyć. Mogłabym się dzielić planami na kolejny miesiąc czy na jesień i nic z nimi nie robić. Dzięki temu, że wpiszę je na kartki mojego kalendarza, to ciągle o tych planach pamiętam i małymi krokami realizuję.

A wiecie, co się dzieje, gdy nie planuję? Robię to, co pilne. A pilne nigdy nie jest tym, co ważne. Tu trzeba odpowiedzieć na jakiegoś maila, tu wysłać jakąś umowę, w domu zawsze znajdzie się coś do zrobienia. I na takim działaniu przy pilnych sprawach, dni mijają. Czy ja wtedy się rozwijam i jestem bliżej realizacji moich celów? Nie bardzo.

Planowanie nie zabija spontaniczności

To jest moje ulubione zdanie, który zawsze mnie bawi: „jesteście bardziej spontaniczni czy stawiacie na planowanie”. Raczej nigdy w życiu nie byłam bardzo szalona, ale mam wrażenie, że odkąd planuję więcej części mojego życia, tym częściej ma miejsce spontaniczność. I choć czasem plan trudno zmienić, bo np. gdzieś wyjeżdżam i z tego nie zrezygnuję, to cały czas pojawiają się możliwości na spontaniczne wyjścia, wyjazdy, z których korzystam. Można planować i pozwolić sobie na odrobinę szaleństwa w życiu.

Planowanie, to sztuka rezygnacji

Lubię mówić o planowaniu, że pozwala znaleźć czas na to, co dla ciebie ważne. Ale tak naprawdę coraz częściej dociera do mnie, że planowanie, to sztuka rezygnacji. Jeśli wybieram, że dziś wieczorem ważne jest dla mnie, by spędzić czas z mężem, to jednocześnie muszę zrezygnować z czytania książki, zrobienia sobie domowego spa, posprzątania mieszkania, wyjścia ze znajomymi czy przygotowania strony Zacznij tutaj na blogu. Mąż z tego wszystkiego jest dla mnie najważniejszy, ale to nie znaczy, że nie chciałabym zająć się pozostałymi sprawami. I kiedy, to są drobne sprawy, to nie czuć problemu. Jeśli jednak nawarstwi się ich dużo, albo są większego kalibru, to dobrze uświadomić sobie, że tak po prostu jest.

Można zrealizować wszystko, ale nie w tym samym czasie.

Na wszystko przychodzi odpowiednia pora

Z jednej strony przy planowaniu i wyznaczaniu celów ważne jest to, by określić je w czasie. Łatwiej się zmotywować, by zacząć je realizować i łatwiej w tej realizacji wytrwać. A z drugiej strony powiem Wam, że na wszystko przychodzi odpowiednia pora.

Nie wiem, ile razy w życiu miałam tak, że bardzo starałam się jakiś cel zrealizować w wyznaczonym przez siebie czasie. Choćby produkcję balancy.calendar. I mimo wielu starań nie działo się. Aż nadeszła odpowiednia pora i wszystko zaczęło iść odpowiednim tempem. To jest strasznie frustrujące, jest mnóstwo chwil zwątpienia, ale planujemy realizację celów, które są dla nas totalnie nowe, więc nie wiemy, ile czasu nam zajmą. Nie jesteśmy w stanie przewidzieć niektórych przeszkód. A czasem sami musimy dojrzeć, by zrozumieć coś czego wcześniej nie widzieliśmy.

Dobry plan to cudowna opcja, ale tylko wtedy, gdy można czasem pozwolić sobie na zmianę ścieżki

Często planowanie jest traktowane jako coś raz na zawsze. Skoro wpisałam cel do kalendarza, to już muszę go zrealizować. A prawda jest taka, że nie muszę. Mogę wykreślić całą listę swoich 100 celów, nie dlatego że je zrealizowałam, tylko dlatego, że zmieniłam zdanie. Mogę myśleć, że to najlepsza droga do spełnienia moich marzeń, a za miesiąc wybrać inne.

Najważniejsze tu jest to, by realizować swoje cele i marzenia. A nawet, jeśli one się zmienią, to nie ma w tym nic złego. Sztywne trzymanie się planu, który przestał być Wasz nie ma sensu. Bo planowanie ma nam pomóc żyć życiem jakie zawsze chcieliśmy mieć. A nie wkładać nas w ramy, które sami sobie narzuciliśmy.

Tę myśl przeczytałam kilka lat temu u Edyty Zając i bardzo naprostowała moje podejście do planowania.

„Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie”

Ten cytat H. Jackson Brown Jr. też przeczytałam u Edyty. W momencie kryzysu, kiedy miałam ochotę rzucić wszystko, co robię, bo nic nie szło zgodnie z planem i znów trzeba było czekać. A przecież czas i tak upłynie. Więc nawet jak cel wymaga czasu, godzę się z tym, że warto na jego osiągnięcie poczekać. Taka moja nauka cierpliwości.


 

A te wszystkie refleksje naszły mnie, dlatego że  właśnie kończy się jeden z ważnych etapów w moim życiu, czyli sprzedaży balancy.calendar . To projekt, w który włożyłam mnóstwo serca, czasu i życiowe oszczędności. A w magazynie mamy już ostatnie sztuki. Z jednej strony się cieszę, z drugiej jest mi nawet trochę smutno. W tym roku już go nie będzie, w takiej formie raczej nie wróci, dlatego jeśli macie ochotę go kupić, to daję Wam znać, że organizujemy wyprzedaż w formie Happy Hours. O tym, kiedy startują dowiecie się z Facebooka i Instagrama balancy.me.

 

Dajcie znać, jakie Wy macie życiowe prawdy związane z planowaniem i organizacją czasu. Co nie pozwala Wam zrezygnować z obranego celu i przywraca wiarę w Wasze możliwości?

Autorka: Ania Legenza

Jestem blogerką, żoną, mamą, miłośniczką planowania i dobrej organizacji. Wierzę, że porządek w domu oznacza porządek w życiu i od 4 lat przekonuję o tym innych :)

  • Właśnie, przez wiele lat myślałam, że ja nie chcę planować, bo ja taka spontaniczna. Długo zajęło mi choćby spróbowanie planowania. Teraz kiedy zaczyna mi to wychodzić, mam wrażenie, że jestem bardziej spontaniczna. Wiem, że mogę sobie na to pozwolić. To, co ważne jest zrobione i to daje taką wolność. Poza tym dobry plan pozwala na przełożenie czegoś.

    • Cieszę się, że masz podobne doświadczenia do moich 🙂

  • Ivai Q

    Dla mnie planowanie to przede wszystkim zrzucanie odpowiedzialności z pamięci na papier 🙂 i w tej formie sprawdza się to u mnie najlepiej póki co. Natomiast sprawy, o których pamiętam (albo muszę o nich pamiętać) wrzucone w kalendarz dają poczucie ram czasowych. Tak to u mnie wygląda 🙂

  • Aga

    A ja właśnie dzisiaj zamówiłam :p I miałam pytać kiedy będą kolejne produkty 🙁

    • O to, zaraz będę do Ciebie wysyłać 💛 Nowe produkty będą w listopadzie. To, że kończy się balancy.calendar, to po prostu zapowiedź zmian. Czasem coś przyjdzie mi do głowy, takie jakby „oświecenie” i trzeba zacząć nową drogę 🙂

  • annalle

    a czy będzie można kupić kalendarz rodzinny (pdf do druku) na przyszły rok???

    • Tak, będzie :). Ale będzie też można kupić gotowy produkt! 🙂

  • Planowanie jest super i ja nauczyłam się jej głównie dzięki Tobie! 🙂 Najbardziej mi się podoba punkt ‚Planowanie nie zabija spontaniczności’ bo to sama prawda! :)))

  • Alicja Piotrowska

    Zaraziłaś mnie planowaniem, Aniu i teraz bycie „house menagerem” jest dla mnie nieco łatwiejsze, a ja spokojniejsza. Nie jestem w tym jeszcze dobra, ale i tak widzę poprawę. Punkt pierwszy tego postu jest dla mnie kluczowy. Faktycznie z planem udaje się więcej. Dziękuję za inspiracje 🙂

  • Ten ostatni cytat uwielbiam, sama nie wiem, kiedy go po raz pierwszy usłyszałam, ale towarzyszy mi od tamtej pory często: „Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie”

    • Mnie często podtrzymuje na duchu, gdy coś nie idzie tak szybko jak bym oczekiwała 🙂

  • Świetnie ujęłaś w słowa dwie rzeczy: „Aż nadeszła odpowiednia pora i wszystko zaczęło iść odpowiednim tempem.” i tą możliwość zmian planów! 🙂 To chyba ta wolność w planowaniu pozwala na spontaniczność i brak uczucia poruszania się w gorsecie…
    Co u mnie pomogło wdrożyć skuteczne planowanie to przejście na system wyznaczania priorytetów i ich kolejności, a nie wpisywanie wszystkiego na sztywno w kalendarz. Czyli w skrócie działam kiedy mogę i ile mogę, ale większość zadań nie ma terminów wykonania 🙂

    • Oj tak, brak ostatecznych terminów i działanie względem priorytetów u mnie też się super sprawdza! Chociaż nie zawsze bez terminu się da 🙂

  • Tomboy

    Zawsze kiedy coś planowałam,szło w niepamięć.
    Ale po tym wpisie postaram się to zmienić.
    Dzięki za pomoc :}

Close