Najfajniejsze gry planszowe

Pamiętam, że kiedy byłam w ciąży, wszyscy wokół mówili, żebyśmy nagrali się z mężem w planszówki na zapas, bo po narodzinach Córeczki „się skończy”. Przez pierwsze miesiące faktycznie z czasem na granie było trudniej, ale teraz nadrabiamy. Znaleźliśmy (a w zasadzie mąż znalazł) świetne gry, w które gra się do 30-45 minut, dają mnóstwo emocji i radości. Królują u nas niemal w każdy weekend i polecam je z całego serca. Jeśli więc wydaje się Wam, że nie macie czasu na planszówki, to podrzucam Wam kilka propozycji, na które na pewno znajdziecie chwilkę ;).

 

Najfajniejsze gry planszowe

Mój mąż jest wielkim fanem planszówek. Przez nasze mieszkanie przewinęło się ich kilkadziesiąt – na szczęście nie chomikuje wszystkich tytułów. Te ograne znajdują nowych właścicieli, w ich miejsce pojawiają się nowe. Czasem nawet jestem przerażona tempem w jakim się to zmienia. Mamy tytuły, które są niezastąpione, jak Wsiąść do pociągu czy Carcassonne. Myślę jednak, że wiele osób już o nich słyszało, więc nie będę się o nich rozpisywać. Za to opowiem Wam o grach, które są łatwe, przyjemne, jest przy nich dużo śmiechu i można w nie zagrać nawet podczas krótkiej drzemki dziecka ;).

Domek

najfajniejsze gry planszowe

Domek to jest planszówka, której jestem absolutną fanką. Jeśli lubiliście grać w tryb budowy w The Sims, to jest coś dla Was. W grze chodzi o to, by urządzić swój domek, wybudować w nim kuchnię, sypialnię, łazienkę i inne pomieszczenia. Mamy dodatkowo różne żetony wyposażenia. Na koniec liczymy punkty, kto sprytniej wykorzystał przestrzeń i dostępnych fachowców – wygrywa. Gra jest pięknie wydana, rysunki na kartach, to mistrzostwo, a zestawiając obok siebie, np. dwa salony czy dwie kuchnie, zawsze idealnie się połączą, tworząc jedno wspaniałe pomieszczenie. Co ważne, gra jest całkowicie polskim produktem, możemy być dumni!

 

Sushi go

najfajniejsze gry planszowe

Sushi go, to gra, która po pierwszej partii nas nie zachwyciła. Jednak z każdą kolejną było więcej śmiechu i mimo że nigdy w nią nie wygrałam, to uwielbiam w nią grać. Gra opowiada o komponowaniu stołu sushi. Im ciekawsze i kolorowe zestawy łączymy tym lepiej. Każdy z graczy dostaje 10 kart (w grze dwusoosbowej), zostawia dla siebie jedną, a następnie zamieniamy się kartami z ręki. Znów zostawiamy jedną itd.. Trzeba się nagłówkować, by jednocześnie zadbać o swoje sushi i przeszkodzić przeciwnikowi zostawiając u siebie karty, które jemu mogą się przydać. Wygrywa ten, kto po trzech rundach ma najwięcej punktów za swoje piękne sety. Spójrzcie na te cudne ilustracje, można zgłodnieć!

najfajniejsze gry planszowe

Dobble

najfajniejsze gry planszowe

Dobble to typowa imprezówka, sprawdza się na 2,3, a nawet 6 i więcej osób. W pudełku jest kilka wariantów gry, ale główna zasada polega na tym by jak najszybciej odnajdywać te same wzory na różnych kartach. Wszystko dzieje się „na hurra” czyli ten, który ma bystrzejsze oko, szybciej mówi czy po prostu ma lepszy refleks ma większe szanse na wygraną. Urocze są chwile paraliżu gdy nagle wydaje się, że „nic nie pasuje”, a później rusza lawina. Naprawdę świetna gra. Nawet największe snoby i sceptycy planszówek bawią się przy niej dobrze.

Monopoly Deal

najfajniejsze gry planszowe

Monopoly Deal to karciana wersja dużego Monopola, a jednocześnie najfajniejsza ze wszystkich. Tu wygrywa ten, kto pierwszy zbuduje trzy dzielnice. Brzmi banalnie, ale nie jest to takie oczywiste. Mamy dużą losowość, a na dodatek karty typu „po prostu powiedz nie”, która zblokuje niejeden misterny plan, albo „chytra transakcja”, która umożliwia zabranie innemu graczowi całej dzielnicy. Ilość kombinacji zagrywek jest ogromna, ale nie jest to ciężka strategia a raczej sprytna zabawa bez powtarzalnego kulania kostkami. Można zabrać Deal w kieszeń plecaka, a przy tym gra jest w cenie dla każdego finansowego ninja.

Osadnicy z Catanu Gra karciana

najfajniejsze gry planszowe

Gdy kupowaliśmy Osadników w wersji karcianej, nie mieliśmy kolekcji gier i celowaliśmy raczej w małe tytuły by nie zagracały półek. Ten tytuł to prawdziwa perełka, to najlepsza karciana adaptacja dużej gry. Oryginalna duża wersja Osadników to mega popularna gra, polecana przy niemal każdej okazji. Jeśli chcecie złapać ekonomicznego bakcyla i uwielbiacie budować, a przy tym nie specjalnie zależy Wam na negatywnej interakcji, to jest świetna pozycja dla Was. Instrukcja na jednej stronie, wielkość dwóch talii kart, klasyczny design. Idealny przepis na rozpoczęcie przygody z planszówkami.

 

Zakazana wyspa

Zakazana wyspa to gra kooperacyjna, gdzie gra się przeciwko grze. Jesteśmy rozbitkami na zakazanej wyspie i musimy się z niej wydostać, wcześniej zdobywając 4 skarby. Każdy z graczy ma inną rolę i specjalność. Mamy m.in. pilota, nurka, inżyniera. Niestety wyspę trawi kataklizm, ciągle wzbierająca woda utrudnia poruszanie się lub permanentnie odcina fragmenty wyspy. Poszczególne pola są zalewane i musimy współpracować, by je umacniać, przekazywać sobie wskazówki i zwyczajnie pomagać sobie. Wspólnie wygrywamy lub przegrywamy. Im bliżej jesteśmy zdobycia legendarnych artefaktów, tym wyspa coraz mniejsza, a im mniej pól, tym większe emocje. Jeśli lubicie współpracować – musicie w to zagrać (poziom trudności można regulować więc zagracie w Wyspę z wyjadaczami jak i z początkującymi).

Pandemic Cthulhu

Na koniec nasz najświeższy nabytek. Pandemic: Czas Cthulhu to wcielenie gry Pandemia, która polega na ratowaniu ludzkości przed epidemiami chorób. W wersji Czas Cthulhu chodzi o obronę świata przed przybyciem mitycznych stworów z horrorów H.P.Lovecrafta zwanych Przedwiecznymi. Mój mąż uwielbia te mroczne klimaty i przez nasz stół przepełzło wiele macek tytułowego Cthulhu. Ta gra jest z jednej strony lekka (w przeciwieństwie do Horroru w Arkham), ale temat w niej jest mocny, świetnie czuć zagrożenie i rosnącą moc złych sił. Jako badacze musimy ze sobą współpracować i wymieniać informacje, by nie dopuścić do przebudzenia tytułowego Cthulhu. By wygrać trzeba zapieczętować 4 bramy i nie dać się zdominować zaślepionym kultystom oraz oślizłym Shoggothom. Warunków przegranej jest tyle, że naprawdę trzeba się MOCNO pilnować…

 

Mam nadzieję, że Was zainteresowały nasze ulubione gry. Dajcie znać, czy je znacie i co fajnego polecacie w podobnym stylu. My teraz polujemy na Top Kitchen. Pewnie pokażę Wam ją niedługo na InstaStories 🙂 

Autorka: Ania Legenza

Jestem blogerką, żoną, mamą, miłośniczką planowania i dobrej organizacji. Wierzę, że porządek w domu oznacza porządek w życiu i od 4 lat przekonuję o tym innych :)

Close