50 faktów o mnie

50-faktów-o-mnie-niebałaganka

Pomyślałam, że najwyższa pora poznać się trochę bliżej i zdradzić Wam kilka sekretów z mojego życia. Krążący po Internecie TAG 50 faktów o mnie okazał się w tym bardzo pomocny, więc zapraszam na 50 przypadkowych faktów o mnie.

50 faktów o mnie

  1. Kocham paski, kropki i chevron. Inne wzory mogłyby dla mnie nie istnieć.
  2. Nie mam prawa jazdy, chociaż bardzo bym chciała. Ciągle obiecuję sobie, że w końcu je zrobię, ale co miesiąc odkładam rozpoczęcie kursu za miesiąc.
  3. Nie lubię oglądać telewizji poza programem Dorota Was Urządzi, który absolutnie ubóstwiam.
  4. Kocham kuchnię włoską i mogłabym jeść tylko makarony… i pizzę.
  5. Mojego męża poznałam prawie 10 lat temu.
  6. Na szczęście na początku naszej znajomości nie poddał się starając o moje serce, kiedy „zniknęłam” podczas lektury Harry’ego Pottera, ale do tej pory mi to wypomina.
  7. Jestem strasznym śpiochem.
  8. Nie znam tytułów i wykonawców ulubionych piosenek.
  9. I w ogóle mam problem z zapamiętaniem nazw kosmetyków, perfum, programów, itp. Są to dla mnie tak mało istotne rzeczy, że nawet nie próbuję tego zmienić.
  10. Uwielbiam muzykę rockową, ale w podróży najchętniej słucham Vox FM.
  11. Nie znoszę zapachu papierosów. Sama nigdy ich nie paliłam i nie będę. Świństwo!
  12. Nigdy specjalnie nie lubiłam sprzątać, dopiero jak wyprowadziłam się z domu odkryłam jak ważny jest dla mnie porządek.
  13. Nie lubię się spóźniać i staram się być punktualna. Bardzo cenię to też u innych ludzi.
  14. Płakałam na wszystkich ślubach poza swoim.
  15. Bardzo stresuję się podczas rozmów przez telefon. Jeśli mam gdzieś zadzwonić, szukam miliona wymówek, by tylko odłożyć to na później. A gdy czekam na telefon, to cały dzień jestem zestresowana tą rozmową.
  16. Coraz bardziej podoba mi się minimalizm estetyczny we wnętrzach. Mimo to nie umiem wprowadzić tego u siebie, mam wrażenie, że wtedy jest „łyso”.
  17. Uwielbiam dzieci.
  18. Kocham sklepy papiernicze i wszystkie biurowe przydasie. Na szczęście nauczyłam się walczyć z potrzebą posiadania ich wszystkich na własność. Zazwyczaj wystarczy mi gdy tylko na nie popatrzę.
  19. Nigdy nie uważałam się za minimalistkę, ale po przeczytaniu „Książeczki minimalisty” stwierdziłam, że jednak nią jestem.
  20. Jeśli mam powiedzieć cokolwiek, to wolę nic nie mówić. Nie umiem „lać wody”.
  21. Strasznie denerwuje mnie, gdy ktoś mówi „udało się”. Wszystko jest efektem naszej pracy i zaangażowania, dlatego nic się samo nie udało. Takie myślenie przyjęłam po lekturze „Ikhakimy” Jacka Walkiewicza i teraz bardzo zwracam na to uwagę.
  22. Uwielbiam kolor magentowy, choć za typowym różowym nie przepadam.
  23. Jestem uczulona na kurz, trawy, drzewa, zboża i żyto, ale od ponad 3 lat się odczulam z bardzo dobrym efektem. W końcu mogę oddychać wiosną.
  24. Bardzo lubię grać w gry planszowe.
  25. „Cholela nic tu dla mnie nie ma” – powtórzyłam za mamą w wieku 3 lat. Do teraz mówię to podczas każdej wizyty w centrum handlowym.
  26. Uwielbiam fotografie, te prawdziwe, które można wziąć do ręki i rozsiąść się na kanapie. Mam ich tysiące. Swoje, rodzinne, pamiątkowe.
  27. Sama złożyłam meble w swoim rodzinnym domu, pomalowałam ściany i pomagałam układać panele – do dzisiaj jestem z tego strasznie dumna (i nie mogę doczekać się kolejnego remontu).
  28. Remont mogłabym robić co tydzień. Uwielbiam zmiany. W ostateczności wystarczy przesuwanie mebli.
  29. Podobno zagarniam 80% łóżka. Nie wiem, ale sypiam bardzo wygodnie.
  30. 11 to moja szczęśliwa liczba. Urodziny mamy, moje, męża, szwagierki. 29 czerwca (2+9=11) zostaliśmy parą z mężem, 24 maja (2+4+5=11) wzięliśmy ślub. A jest tego znacznie więcej.
  31. Nie przepadam za gotowaniem. Za to uwielbiam piec słodkości, ale nie mogę ich za dużo wcinać… dlatego nie piekę (i tego się trzymajmy).
  32. Moje kołysanki nie dają mężowi spać. W drugą stronę działa to na odwrót – zasypiam przy pierwszej zwrotce.
  33. Uwielbiam scrapbooking.
  34. Mogłabym mieć psa lub kota. Byleby nie rósł i pozostał wielkości dłoni.
  35. Nie wyjdę z domu bez śniadania.
  36. A najchętniej jadłabym je na świeżym powietrzu.
  37. Jeden z moich ulubionych etapów edukacji – nauka tańca.
  38. Ciężko mnie upić, ale wariuję po szampanie, nawet odrobince.
  39. Książki czytam na kilogramy, a jak się wkręcę to nic nie jest w stanie mnie od nich oderwać (patrz punkt 6).
  40. Kocham drobne upominki, zwłaszcza kartki z podróży, sama wysyłam do kogo tylko mogę.
  41. Jestem introwertykiem i potrzebuję dużo czasu by się otworzyć.
  42. Oscypek bez żurawiny to zbrodnia. Z żurawiną to ósmy cud świata.
  43. Nie nadużywam słowa „przyjaciel”.
  44. Najlepiej odpoczywam na spacerach.
  45. Nie ma dla mnie rzeczy niemożliwych. Wszystko da się zrobić. Trzeba wierzyć i do tego dążyć.
  46. Ze strachu nie oglądam horrorów, poza „Zmierzchem” 😉
  47. Boję się też owadów, nie jestem insekt-killerem.
  48. Marzę o domu, z dużym ogrodem i małym domowym ogródkiem, choć padają przy mnie wszystkie rośliny.
  49. Gdy mi na czymś zależy potrafię być bardzo uparta.
  50. Nie lubię mówić o sobie. Ten wpis był dla mnie ogromnym wyzwaniem, dlatego Mąż pomógł w opracowaniu połowy tych punktów. Dziękuję :*

Mam nadzieję, że dowiedzieliście się o mnie czegoś nowego :). Chętnie poczytam podobne fakty dotyczące Was. Nie zapomnijcie się nimi podzielić!

Autorka: Ania Legenza

Jestem blogerką, żoną, mamą, miłośniczką planowania i dobrej organizacji. Wierzę, że porządek w domu oznacza porządek w życiu i od 4 lat przekonuję o tym innych :)

  • Ja troszkę się bałam nawet na Zmierzchu, kiedy Tym Złym Wampirom robiły się czerwone oczy 😀

  • Ania

    Czy to zbieżność imion, czy dnia urodzenia – mamy wiele wspólnego! Uczulenie, nieoglądanie horrorów (po których przez kolejne tygodnie męczą mnie koszmary), strach przed owadami, stres związany z rozmowami przez telefon, nienadużywaniem słowa”przyjaciel” i oczywiście umiłowanie wszystkiego, co związane z artykułami papierniczymi! (to mam po Tacie) – nieraz myślałam o tym, żeby pracować w takim sklepie :))) pozdrawiam!

  • Bardzo fajny wpis, Aniu 🙂 Można Cię lepiej poznać. 🙂
    Mamy sporo wspólnych rzeczy. Też nie lubię rozmawiać przez telefon, staram się nie nadużywać słowa przyjaciel i boję się owadów. Jest tego więcej, ale nie chcę, żeby to był komentarz w stylu hej-jesteśmy-takie-same-a-teraz-przepiszę-pół-notki. 😀
    Miłego dnia! :*

    • Do tego jeszcze Harry i Simsy! Zapomniałam o nich tu wspomnieć 😀

  • Kupiłaś mnie 17-tką 😉

  • Mamy bardzo wiele wspólnych cech 🙂 Pozdrowienia!

  • Aleksandra Owczarek

    Kocham kaktusy, książki i koty (6 ogonów pod opieką). Jestem telewidzem niszowym (jakie to ja dziwności oglądam…). Nie lubię za bardzo zmian. Pozdrawiam!

  • Ja płakałam na wszystkich ślubach ale na swoim najbardziej ;D strach o moj makijaz byl tak duzy ze martwili się chyba wszyscy łącznie z księdzem heheheh. Jesli chodzi o sprzatanie również dopiero po wyprowadzce od rodziców uświadomiłam sobie jak duze znaczenie ma dla mnie porzadek w domu. Lubię wpisy tego typu bo w końcu można lepiej poznać autora bloga.;)

    • Ja się płaczu na swoim ślubie bardzo bałam, ale nie miałam kiedy się wzruszyć 😀 Za to nieustannie się śmiałam 🙂

  • Kiedy się spotkałyśmy od razu zauważyłam, że jesteś introwertyczką 🙂 To miła przeciwwaga dla mojej osoby 😀

    • Za to wśród moich znajomych jest bardzo wielu ekstrawertyków. Ktoś musi więcej mówić, by była równowaga w przyrodzie 🙂

  • Mam wrażenie jakbym czytała o sobie, serio. Może jesteś moją ukrytą siostrą bliźniaczką? 😉

  • faktycznie, fajna taka notka, bo często gęsto nie ma jak się poznać 😉

  • Kurcze, w wielu punktach jakbym czytała o sobie! 😀 Och jak ja Cię rozumiem 🙂

  • Zastanawiałam się ile mamy wspólnego i okazuje się, że więcej niż się spodziewałam widząc ten wpis u Ciebie. 🙂 A co do mówienia o sobie ja ciągle się zbieram, mi to jeszcze trudniej chyba wychodzi.

  • Sylwia

    Pod wieloma punktami się podpisuje, mam podobnie szczególnie z tym płakaniem na ślubie – wszystkie poza swoim i super 🙂

  • Magda K-ska

    Też po lekturze Książeczki minimalisty poczułam się minimalistką, choć u mnie dotyczy to tylko otoczenia, bo w działaniu jestem maksymalistką:) Poza tym od tej książki zaczęła się moja mania książek o porządkowaniu, sprzątaniu itp. marzy mi się przeczytanie wszystkich tytułów Dominique Loreau.

    • Ja akurat za książkami Loreau nie przepadam, ale wiem, że wiele osób motywują do pozytywnych zmian. Może już nie jestem w grupie docelowej. A którąś już przeczytałaś?

      • Magda K-ska

        Mnie się marzy przeczytanie książek Loreau, ale powiem tak: Nie podoba mi się styl autorki, taki jest narzucający, mam wrażenie jakby stała nade mną i krzyczała, a ja bardzo tego nie lubię. Jej książki robią wrażenia jakby autorka uważała, że to jedyne słuszne podejście i nie ma innych możliwości. Ale dlaczego chcę je przeczytać? Bo sporo jest tam pomysłów, które podchodzą pod mój charakter i pomagają mi uporządkować niektóre sprawy czy rzeczy. Loreau czytałam Sztukę prostoty, chciałabym jeszcze te o porządkowaniu i sprzątaniu, ale ciekawa też jestem tej o umiarze i planowaniu, jak umieściła to w ramach minimalizmu. Z tymże na Loreau trafiłam już po lekturze kilku innych pozycji o minimalizmie itp. i nie zrobiła na mnie wrażenia na tyle by zmotywować do zmian, więc podzielam Twoje zdanie w tej kwestii. Raczej dzięki niej wprowadziłam kolejne kroki porządkowania, które już trwało. Jak dotąd za najbardziej motywujące uważam Książeczkę minimalisty, Lekcje Madame Chic, a ostatnio Magię sprzątania. Choć nie zgadzam się z autorką w kilku kwestiach, to niewątpliwie książka daje kopa motywacyjnego.

  • Wiele podobieństw odnajduję w tych stwierdzeniach! Mam nadzieję, że kiedyś poznamy się osobiście 🙂

    • Ja też 🙂 Wybierasz się może w lipcu na SeeBloggers?

      • Mam w planach, mam nadzieję, że się uda 🙂

  • Urszula Jaworska

    Mamy wiele wspólnego… Chyba też będę musiała usiąść i napisać podobny tekst. Może czegoś się o sobie dowiem, hihi Pozdrawiam!

  • Wiola Bojar

    90 % (albo i więcej) punktów przypisałabym do siebie 😀

  • Sandra

    Fajnie, że jesteś introwertyczką. Ja sama nią jestem i uważam (mimo iż pewnie nie powinnam tego mówić) takie osoby są dużo bardziej wartościowe niż ekstrawertycy 😛

    • Miło to czytać, choć ja widzę sporo wad w byciu introwertyczką. Ale walczę z nimi 😀

    • Nina

      Świetny pomysł – wartościować ludzi ze względu na to, czy są intro- czy ekstrawertykami. Brawo, brawo.

  • Znalazło się kilka punktów, przy których możemy sobie przybić piątkę 😉 To tak:11,13, 28 (zdecydowanie zbyt często przestawiam meble 😀 ), 34 (marzy mi się taki piesek i niedługo to marzenia mam nadzieję uda się spełnić) 35, 48. 🙂
    Ja też niedawno uległam tej ‚modzie’ i podzieliłam się swoimi 50 faktami na swoim blogu, fajna zabawa, choć myślę sobie, że niektórzy mówiąc o jej to takie trudne, nie znajde tylu faktów, raczej szukają wymówki, a to tylko zabawa 🙂
    Brawa dla Ciebie, że się zdecydowałaś i podołałaś jak widać da się! 😉

  • świetna 50-tka 🙂

  • 24 i 34 – wiedziałam, że o czymś zapomniałam tworząc listę o sobie 😉 poza tym mamy wiele innych wspólnych punktów, np. 48- najlepiej jeszcze z werandą i fotelem bujanym na niej. Pozdrawiam!

  • Marta

    lubię Cię! 😉

  • Punkt 15! Łączę się w bólu 🙂

  • Mogłybyśmy się spokojni zakumplować 😉

  • Basiu, ja niestety teraz nie mogę. Wynajmujemy mieszkanie i w umowie mamy zapisane żadnych zwierząt :/

  • Martyna Antoniak

    O boże, jesteś mną :O Też nie umiem rozmawiać o niczym, rzadko używam słowa „przyjaciel” i uwielbiam oglądać stare zdjęcia (spędzam po 5 minut przy każdym zdjęciu, oglądam każdy najmniejszy szczegół). Denerwuję się przed rozmowami telefonicznymi i kocham makarony! 🙂

  • Rozmowy telefoniczne, zwłaszcza do/od obcych ludzi też mnie niesamowicie stresują! Fajnie, że dałaś się nam, czytelnikom, lepiej poznać 🙂

  • No tak, pod wieloma punktami mogłabym się podpisać. Jesteśmy kobietami, to jasne. Dorzucę jednak od siebie, że nie dość iż zajmuję 80% łóżka (naprawdę dużego łóżka) to jeszcze wykonuję jakieś dziwne pozy podczas snu. Nie gadam przez sen, nie zdejmuję kołdry jak niektórzy, ale np. cały czas składam i rozkładam nogi 😀 Mąż się zastanawia, co mi się takiego śni 😉 No i powiedział, że kiedyś mnie sfotografuje. Jak byłam młodsza obudziłam się z głową na poduszcze, a z nogami na podłodze. Nie mam pojęcia, jak to zrobiłam. Lubiłam też spać z pluszakami, ale każdy lądował na podłodze. Jak byłam mała to je za to przepraszałam 😉 Zainteresowałaś mnie programem o Dorocie, muszę to nadrobić.

    • Mnie mój mąż często fotografuje jak śpię. Zwykle gdy jestem owinięta w kokon 😀

  • Uwielbiam czytać takie rzeczy, taka to moja ciekawska natura 😀 Z wieloma punktami miałam tak, że pomyślałam ‚O rany! Ja też!’ 😀

  • Widzę wiele wspólnych punktów;) Fajnie poznać Cię tak bardziej o prywatnej strony:)

  • Jesteśmy do siebie bardzo podobne 🙂 Kiedyś też spróbuję napisać taką listę 🙂

  • Fajny wpis, lubię czytać najróżniejsze fakty, czasami człowiek się pośmieje, czasami pomyśli „o też tak mam!”. I właśnie: jeśli chodzi o pamięć do piosenek – jeszcze w miarę jest, ale jeśli chodzi o aktorów – masakra! Zazwyczaj w moim wykonaniu to jest „no ten, co grał w ‚tym i tym’ filmie!” 🙂

  • 15… dlatego staram się w ogóle nie rozmawiać przez telefon 🙂 z innymi też się zgadzam – tez lubie dzieci, lubię zdjęcia, rock itp. 🙂

  • Mamy wspólnych ponad 10 punktów 🙂 Najbardziej zaskoczył mnie ten o zamiłowaniu do remontów i przemeblowań bo mam identycznie. Właśnie wczoraj skończyłam kolejny remont, tym razem gruntowna odmiana salonu, jest teraz minimalistycznie. Muszę coś w domu zmieniać co kilka miesięcy bo aż mnie nosi. A mąż jak tylko widzi że znowu intensywnie się wpatruję w jakieś pomieszczenie i nie daj boże trzymam w ręku metrówkę to już się pyta co znowu wymyśliłam 🙂 Ale z każdej takiej mojej metamorfozy w domu jest zadowolony, zwłaszcza że w większości zrobię ją sama.

    • Ja właśnie mocno cierpię na brak remontów. W wynajmowanym mieszkaniu ratuje mnie tylko przestawianie mebli i zmiana dekoracji 😀 A z moim mężem jest podobnie, nawet jeśli na początku nie jest przekonany do jakiejś zmiany, to ostatecznie jest zadowolony a i w trakcie się przyłączy. Powoli go zarażam taką częstą potrzebą zmian 🙂

  • W kilku punktach odnalazłam siebie, a jakże! Też mam kilka kategorii słów, których zapamiętanie uważam za zbędne. Są to imiona aktorów i nazwy struktur gramatycznych w obcych językach – po co mam je znać, jeśli już umiem ich używać? 😀

  • Paulina Kinal

    Ja tez się boje horrorów 🙂

  • www.jedenmoment.wordpress.pl

    Ja również wcześniej nie lubiłam sprzątać, ale od kiedy jestem żoną bardzo się staram aby wokół panował ład i porządek. Mój mąż nazywa mnie czasem perfekcyjnie zorganizowaną i uporządkowaną kobietą 😉 Żartuje, że ze mną nie zginie! Nie lubię rozmawiać przez telefon… Jąkam się, szukam odpowiednich słów, gubię się w tym co miałam powiedzieć. Uwielbiam maile ;D i tak jak Ty uwielbiam makarony!!!

  • Ja też bardzo się stresuję przy rozmowach telefonicznych! Kiedyś usłyszałam dobrą radę- jak boisz się rozmawiać z kimś przez telefon- załóż kominiarkę 😀

    • Ciekawa rada 😀 Ja wiem, że najlepszym sposobem jest przełamanie się i odbycie rozmowy. Wtedy cały stres znika 😀 Tylko tak trudno się do tego zmobilizować 🙂

      • No właśnie, ta mobilizacja.:) Chyba po prostu czasem za dużo myślimy, zamiast zrobić to co trzeba hehe.:)

  • ElaLiska

    Miło Cię poznać 😉 Nienawidzę rozmawiać przez telefon i panicznie boję się owadów ale tylko tych karalucho – podobnych. Jestem introwertykiem, ale nie uważam tego za wadę. Nie oglądam TV (nie mam), nie lubię bibelotów, sporo tego 😉

  • Dagmara Sobala

    Dzięki temu wpisowi dowiedziałam się o tobie wielu rzeczy. I nie miałam pojęcia, że mamy tyle wspólnego 🙂 Myślałam, że tylko ja nie lubię rozmawiać przez telefon. Zaskoczyłaś mnie, że też nie przywiązywałaś wagi do porządku. Ja dopiero zaczynam życie na „własnym garnuszku” i powoli doceniam porządek. Przyznam szczerze, że twój blog ma w to duży wkład 🙂

  • Kurcze, nie wiedziałam, że aż tak dużo osób ma problem z rozmowami telefonicznymi, witam w klubie.:) Też tego nie cierpię, stresuję się na samom myśl dzwonienia i nawet czasem odkładam to w nieskończoność. Ale jak mus to mus. Mi też padają wszystkie roślinki (naprawdę nie wiem jak to się dzieje), a ja uparcie co jakiś czas kupuję nowe z nadzieją, że te w końcu wytrwają.

  • „Uwielbiam kolor magentowy, choć za typowym różowym nie przepadam”
    Magenta to tak na prawdę purpura i nie ma nic wspólnego z różem ;D

  • anek

    Ja też nie znam tytułów i wykonawców ulubionych piosenek i cieszę się, że nie jestem sama. Poza tym chciałam tylko delikatnie wyprostować jeden zapis- żyto to również zboże (punkt 23).

    • Zgadza się, tylko mam już taki nawyk z poradni alergologicznej, a tam czy w testach, czy w mojej szczepionce są trzy punkty: trawy, zboża, żyto 😉

  • aga

    Aniu, Twojego bloga odkryłam jakiś czas temu i po prostu WIEDZIAŁAM, że będę tu wracać i wracać. Jest świetny ! Założyłam nawet specjalny zeszyt z notatkami. DZIĘKUJĘ.

  • Aniu, widzę że mamy trochę wspólnego 🙂 Fajny pomysł z tymi faktami. Muszę kiedyś pomyśleć o czymś takim u mnie.

    • Koniecznie. W takiej formie przyswajanie niemieckiego będzie samą przyjemnością 🙂

  • Iza

    Jak tak czytam Twoją 50 to uświadamiam sobie ile z tego do mnie pasuje;) Nie wszystko oczywiście ale jakieś 70%;)
    A tak ogólnie czytam Twojego bloga od kilku dni jak szalona, każdy wpis po kolei! I muszę przyznać że w moim domu już widać poprawę, na pierwszy ogień poszła szafa z pościelą. Teraz wygląda świetnie, mimo że wcześniej był w niej jako taki porządek teraz po ułożeniu wszystkiego wg. Twoich rad wygląda doskonale!;) Dziękuję za natchnienie do sprzątania i organizacji, bo im więcej czytam Ciebie tym większą widzę potrzebę wprowadzenia w życie tego co piszesz:) Pozdrawiam

    • Dziękuję ♥ Nawet nie wiesz jak miło mi to czytać!

  • Fajny pomysł z przedstawieniem siebie. Dzisiejszej nocy myślałam właśnie nad zawodami, które chciałabym wykonywać. Oto moja lista:
    1. Pisarka
    2. Programistka
    3. Copywriterka
    4. Webmastera
    5. Pozycjonerka SEO
    6. Grafik komputerowy
    7. Wieczna Studentka – bardzo mile wspominam czas studiów.

  • Ania

    Aniu (swoją drogą również nazywam się Ania 🙂 Miło mi zatem Cię poznać:) ), czytam i nie wierzę. Ktoś tutaj wspomniał, że prawie 70% punktów pasuje do niego. Do mnie również. Co chwile w myślach powtarzam „ojej! ja też tak mam!!” to zabawne 🙂 Rozbroił mnie Twój strach przed rozmowami przez telefon. Ja też się strasznie boję!! Najgorsze jest to, że moja praca polega właśnie na tym… Ogólnie kocham jak wszystko jest posprzątane, co jest dziwne, bo jako dziecko byłam okropnym bałaganiarzem. Dopiero jak poszłam na studia i mieszkałam przez chwile u rodziny, a później dopiero poszłam na swoje, nauczyłam się co znaczy porządek i jak przyjemnie jest kiedy jest czysto. Mój narzeczony mówi, że mam obsesję na punkcie sprzątania i jak się wkręcę to już koniec, nie ma mnie. Faktycznie, sprzątam dla przyjemności, nie robie tego codziennie, ale co sobotę zaraz po zakupach biorę się za gruntowne sprzątanie. Uwielbiam szczególnie łazienkę i kuchnię. Sprzątam również kiedy jestem zła, to mnie uspokaja 🙂 słucham głównie rocka i punka, chociaż kiedy jest mi ciężko, najlepsze jest najdurniejsze disco polo 😀 te teksty są gwarantem poprawy humoru, polecam! 😀 Prawo jazdy – długo się opierałam, w końcu poszła. Defacto powinnam pójść na egzamin już jakieś pare miesięcy temu, ale niestety, mój instruktor powiedział coś, co mnie tak zdołowało, że nie jestem w stanie się przełamać… Może kiedyś.

    Twojego bloga przeczytałam z zaparnym tchem od deski do deski w 8 godzin (tak, liczyłam :D), jest wiele rzeczy które wykorzystam również u siebie, chce tylko przeżyć remont pokoju, który właśnie się rozpoczął. Na pewno skorzystam z porad ślubnych, jestem również na etapie przygotowań, więc akurat 🙂

    Pozdrawiam Cię cieplutko 🙂

    • Aniu, cieszę się, że się odezwałaś! 🙂 Co do disco polo, to też zdarza mi się słuchać, głównie w samochodzie, ale na odreagowanie podczas sprzątania też się sprawdza. Ja prawo jazdy jeszcze jednak odłożę, albo zrobię w lipcu. Zobaczę jak się ułożą inne sprawy 🙂 To straszne, że instruktorzy potrafią tak zdemotywować zamiast uczyć. Zawsze ciężko mi zrozumieć ludzi, którzy za wszelką cenę chcą chcą dopiec drugiej osobie. Jeśli Ty jednak wierzysz w swoje umiejętności i jazda samochodem sprawia Ci frajdę to się nie poddawaj.

      Cały blog w 8 godzin? ❤❤❤ Takie wiadomości mnie zawstydzają, bardzo mi miło 🙂 A co do remontu, to my też jesteśmy w trakcie, remont nam się rozwleka, bo nie jesteśmy na miejscu, ale mamy z niego dużo przyjemności. Na pewno pojawią się remontowe wpisy na blogu i triki jak się uporać z remontowym bałaganem.

      • Ivai Q

        Miałam podobnie jak Ania!! 😀 Prawie jakbym czytała o sobie!
        I zacytuję jej zdanie „sprzątam również kiedy jestem zła, to mnie uspokaja” – no mam identycznie! Mało tego! Jestem w tedy w stanie największe góry bałaganu przenosić!
        Pozdrawiam serdecznie Was obie 😀

        • Ania

          O tak, podczas nerwów człowiek ma niespożyte ilości energii, wiem po sobie. W złości jestem w stanie wyszorować największe i najgorsze zakamarki w domu o wiele szybciej niż w stanie pogodnego nastroju.

      • Ania

        Jazda samochodem sprawiała mi przyjemność, do czasu tego incydentu… Teraz nie mam nawet ochoty wsiadać za kierownice. Najgorsze we wszystkim jest to, że ten instruktor (miałam dwóch w tym samym czasie, jednego weekendowego – to ten demotywujący, drugiego w tygodniu), na samym początku był moim ideałem instruktora. Spokojny, cierpliwy, człowiek do rany przyłóż po prostu, jazdy z nim to była dla mnie przyjemność i aż nie mogłam się doczekać kiedy wsiądę za kółko. To on właśnie na początku motywował mnie i powtarzał, że na pewno wszystko pójdzie super i się nauczę, aż tu na przedostatnich jazdach taka niespodzianka! Ale cóz, może kiedyś.

        Blog czyta się bardzo lekko, jednym tchem post po poście, więc szybko poszło 🙂
        Czekam z niecierpliwością na triki antybałaganowo-remontowe, bo conocne sprzątanie już spędza mi sen z powiek 🙁

        • Wpis będzie, ale jak się trochę uporam z remontem, a rozwleka to się w czasie niestety :/ Robimy go sami, ale w innym mieście i większość tygodnia nas tam nie ma. Jak skończymy malowanie, to się za niego zabiorę.

          To przykre jak taka sytuacja może odmienić całe nasze podejście i zaangażowanie. Może warto się przełamać?

          • Ania

            próbuję od paru miesięcy, ale jak widać z marnym skutkiem. Być może po urlopie zacznę coś działać w tym kierunku.

  • Magdalena Zając

    Bardzo fajna lista. Wiele z punktów pasuje do mnie :D. Fajnie się czytało. Choć ja to ogólnie lubię tagi 🙂

  • natsbby

    Najlepszy wpis! Pozdrawiam 🙂

Close