Dzień z mojego życia, czyli jak łączę domowe obowiązki z pracą w domu

1-poranek

2 tygodnie temu zapowiedziałam Wam na Facebooku, że pokażę Wam jak wygląda typowy mój dzień, jak go łączę ze sprzątaniem i innymi domowymi obowiązkami. Od tego czasu miałam mało „typowych” dni, ale już wróciłam do normy 🙂 Na pierwszy ogień dzień, w którym pracuję w domu, ale zgodnie z Waszymi sugestiami pojawi się też drugi, gdy 8 godzin pracuję poza domem.

Nie wszystkie dni są identyczne jak ten, ale moje wplatanie sprzątania między realizację poszczególnych etapów pracy zwykle wygląda tak samo. W dużej mierze zależy też od tego jak wiele mam pracy, bo bywają dni, że jestem przyklejona do komputera i zapominam o jedzeniu i piciu. Innym razem mogę dysponować czasem do woli i zrobić sobie dłuższą przerwę w ciągu dnia. Czasem przesuwam realizację zadań z pracy na popołudnie, by przygotować zdjęcia na bloga w naturalnym świetle. Ale taki brak powtarzalności i pewna dowolność w organizacji czasu bardzo mi odpowiada 🙂

6:30

Mniej więcej od tej porze zaczyna się mój czas działania na śpiąco. Wstaję niedospana, ale długość dnia, którą dzięki temu mam jest warta tak wczesnej pobudki. Zabieram się za przygotowanie śniadania, a mój mąż okupuje łazienkę. Gdy śniadanie jest gotowe robię poranny spacer po mieszkaniu i ogarniam je, tworząc wrażenie porządku. Odkładam pilot od wieży na miejsce, ścielę łóżko i zabieram wieczorne szklanki z sypialni.

7:00

Jemy śniadanko. Nad kwestią śniadań dla zaspanych pracuję, na razie wieje nudą, więc standardowo kanapki i dla mnie zbożowa kawa. Po śniadaniu naczynia wstawiam do zlewu, ale jeszcze nie zmywam.

2-śniadanie

7.20

Mniej więcej o tej porze zostaję sama i mam czas by się ogarnąć. Nie lubię chodzić w piżamie będąc w pracy, bo wtedy czuję się jakbym była chora 🙂

7.45 – 8.00

Dzień przed komputerem czas start. Najpierw jednak wycieram stół, który zamienia się w biurko. 15 minut poświęcam na sprawdzenie Trello, mejla, fejsbuka, odpisuję na komentarze i jeśli starczy mi czasu, to zaglądam na ulubione blogi. Około 8.00 zaczynam dzień pracy.

3-startpracy

9.30

Robię pierwszą ok. 15-20 minutową przerwę, której nie spędzam przed komputerem. M.in. zmywam po śniadaniu, robię mało angażujące zdjęcia czy wykonuję telefony.

4-zmywanieposniadaniu

11.30

Druga przerwa. Środa w moim harmonogramie sprzątania jest dniem kuchni, więc w czasie drugiej przerwy, gdy robię coś do przekąszenia, wycieram kuchenkę.

5-kuchenka

A później wracam do pracy z kubkiem kawy.

5-kawa

13.30

Wychodzę na krótki spacer i do sklepu.

6-spacer

Nazbierałam trochę zieleniny 😀 Bardzo doceniam teraz miejsce, w którym mieszkam pod kątem darów natury. Ciągle miasto, a w koło mam i liściaste drzewa, i szyszki, i kasztany.

6-spaceroweznaleziska

14:15

Po powrocie do domu złapałam się za odkurzacz, mimo że tego w planach nie było. Siła entuzjazmu i podłogi, na którą już nie mogłam patrzeć 😀 A o 14:30 jestem z powrotem przed komputerem.

7-odkurzanie

17:00 

I tak do 17:00, kiedy wpadła moja przyjaciółka, mąż wrócił z pracy, zjedliśmy wspólny obiad i zaliczyliśmy spacer, na który jak to na profesjonalną blogerkę przystało, nie wzięłam ani aparatu, ani telefonu 😉

8-spotkanie

20:30

Powrót do domu i sprzątanie kuchni. Poobiadowe zmywanie i szybkie pucowanie na błysk.

8-sprzątaniekuchni

21:00

Usiadłam na chwilę do komputera, by opublikować wpis na bloga. Na szczęście miałam go już przygotowanego, bo po poniedziałkowym narzekaniu wróciła wena i od razu powstał drugi 🙂

9-koniec dnia

I tak to mniej więcej wygląda. W sumie na całe sprzątanie tego dnia poświęciłam 45 minut, ale rozłożone na kilka mniejszych serii, więc zupełnie tego czasu nie odczułam. A nie wykorzystując tych 5 minut w ciągu przerwy np. na pozmywanie naczyń, pewnie spędziłabym je przeglądając fejsbuka (co i tak się zdarza w trakcie pracy :D). U mnie ten system rozbicia sprzątania na małe partie między blokami pracy się sprawdza i na co dzień nawet nie odczuwam, że sprzątam. Pewnie to już kwestia nawyku, ale gdyby nie notowała co i o której godzinie miało miejsce, to chyba nie byłabym w stanie tego odtworzyć.

Mam nadzieję, że wpis Wam się spodobał i trochę przybliżył Wam, jak sprzątanie wygląda u mnie na co dzień. Oczywiście jestem ciekawa jak Wy sobie z tym radzicie i czy taki system mógłby sprawdzić się u Was 🙂

Udanego dnia!

 

Autorka: Ania Legenza

Jestem blogerką, żoną, mamą, miłośniczką planowania i dobrej organizacji. Wierzę, że porządek w domu oznacza porządek w życiu i od 4 lat przekonuję o tym innych :)

  • Maja Sieńkowska

    Aniu, a kiedy zrobiłaś obiad?

    • Jak przyszła przyjaciółka, plotkowałyśmy razem nad garami 🙂

  • Marlena

    mam takie same kapcie! 🙂

  • jestem fanką muffinkowego kubka!

  • Moje 1,5-roczne dziecko rozwala każdy system, zwłaszcza ten dotyczący sprzątania, więc.. no cóż – od jakiegoś czasu mamy wieczny bałagan 🙂

  • ja

    Jestem zwiedziona: dzień rozwleczony bez sensu (głownie sprzątania), a ciastka podane w kupnym opakowaniu O.o
    Nie wiem dlaczego, ale spodziewam się perfekcji, a jest … zwyczajnie.
    Myślę, że ja lepiej ogarniam temat będąc 10h poza domem.

    • Dzień pokazany pod kątem sprzątania, dlatego głównie widać sprzątanie. A Twój dzień zobaczę, może nauczę się tej perfekcji 😀

  • Kurczę, okazuje się, że ja też jestem „Niebałagnką” 🙂

    • Ano widzisz! Ciągle powtarzam Wam, że to nietrudne 🙂

  • Katarzyna Meres

    Podziwiam Cię, że potrafisz sprzątanie rozłożyć w ciągu dnia. Ja wolę najpierw wszystko posprzątać i mieć spokój na resztę dnia 😀

    • Edyta Ch.

      Ja mam dokładnie tak samo 😉

  • Edyta Zając

    Ja dodaję do tematu dzieci i dziś jest bardzo podobnie 🙂

  • Kasia Wu

    Dołóż dzieci i okaże się, że znalezienie domu pod bajzlem będzie już dziennym sukcesem, a kuchenka nie ulegnie dezintegracji nieumyta przez dwa dni 😛
    Czasem wybieram organizację i porządek, a czasem dotrwanie do 22 bez padnięcia na twarz ze zmęczenia 😉 Praca w domu przy dzieciach to jest dopiero czad 😀

  • ElaLiska

    Zazdroszczę możliwości pracy w domu 🙂 Wiem, że to nie sam miód i orzeszki, ale mi by się taki 2/5 system przydał.

  • Monika Latanowicz

    Szkoda, ze nie wyodrebnilas czasu na posilki w koncu na nie i ich przygotowanie poswiecamy spora czesc czasu. Pomysl prosze o tym w opisie z niem pracy po za domem, na pewno wiele osob rowniez to interesuje 😉

    • Ok, postaram się to bardziej wyeksponować 🙂

    • mantissa

      O właśnie tego mi brakuje. Bo zaznaczyłaś dokładnie, że obiad jednak jecie a w planie nie ma nic o jego szykowaniu. A jakby nie patrzeć, przynajmniej u mnie, to godzina, dwie wyjęte z programu. Poza tym plan bardzo fajny. 🙂 Chciałabym potrafić się zmoblizować i wstać tak wcześnie, kiedy nie muszę. 🙂

    • Postaram się to uwzględnić 🙂

  • coraz częściej marzy mi się praca w domu. Lubię biuro i ludzi wokół, ale winter is coming i najchętniej zaszyłabym się w domu. W zasadzie większość obowiązków mogłabym wypełniać w domowych pieleszach… takie kuszące, serio coraz częściej o tym myślę.
    Ania a Ty czym się zajmujesz zawodowo?

    • Ja już sobie innej pracy nie wyobrażam, chociaż 2 dni w tygodniu spędzone w biurze, między ludźmi dobrze na mnie działają, po całym tygodniu pracy w domu bywa ze mną ciężko 🙂 Jestem freelancerką i zajmuję się m.in. doradztwem w zakresie wizerunku w internecie. Zupełnie nie związane z naszymi studiami 🙂

      • Piona! mi też się tak ułożyło, że ani w admin. ani w filologii nie dane mi było popracować 😀 ale zobacz jak jest kolorowo, studiowałyśmy dla wyższych idei, rozwoju osobistego 🙂 co do Twojego systemu = 2 dni w biurze, reszta w domu – to chyba ideał, nadal masz kontakt ze światem, a jednak komfort większy. Cieszę się, że wszystko idzie po Twojej myśli. Pozdrawiam

        • Ja trochę pracowałam „w zawodzie”, ale to jednak nie moja bajka 😀 Trochę się pomęczyłam i dzięki temu wiem, co chcę robić w życiu, a przynajmniej teraz, bo kto to wie, co będzie za kilka lat 🙂

  • Szczerze mówiąc jakoś ten opisany przez Ciebie dzień wygląda niesamowicie idyllicznie… trochę sobie usiądę i popracuję, a teraz przerwa na pozmywanie i znów trochę popracuję, trochę sprzątnę, pójdę do sklepu, cośtam się ugotuje i tak zlatuje dzień. Jakoś mnie to nie przekonuje…

  • Fajnie – zwyczajnie, na luzie, a w międzyczasie mieszkanie ogarnięte, zaliczony spacer i ploteczki 😀

  • Karola

    DA my z 2,5 latka jesteśmy w stanie zrobić dużo jest 15.30 mamy umyte trzy okna, zrobiony obiad, odkurzony dom, zmieniona pościel. Alicja chętnie pomaga a gdy jak teraz ma drzemke ja mam czas na naukę, planowanie itp. Dla chcącego nic trudnego 😉

    • Też tak myślę i pozdrawiam Ciebie i taką pracowitą 2,5latkę! 🙂

  • Karolina

    Skąd taki piękny kubek-muffinka? Zakochałam się! 😉

  • D.

    O której zasypiasz?

    • Różnie, ale zwykle 22.00-23.00. Jestem strasznym śpiochem i 8 godzin snu mi mało!

  • Z innej beczki: używasz Trello? Jak? Do czego polecasz? Spotkałam się z tym ostatnio, ale jestem dość nieufna co do aplikacji.

    Małymi kroczkami wszystko można, no tak. Wiesz co? To ja pójdę pozmywać naczynia! Nie myślałaś o jakiejś grupie motywującej na fejsbuku? 😉 Skoro sa dietetyczno-ćwiczeniowe, to czemu nie sprzątające?

    • Trello używam do organizacji zadań i projektów. Tych w pracy – rozpisuję je na mniejsze zadania, itd. a że mam różnych klientów, to dla każdego mam osobną tablicę i listę zadań. A przez Trello mogę mieć też z nimi kontakt, więc to dobra aplikacja do mojej pracy. Tam też organizuję część spraw blogowych i część prywatnych. Można tworzyć listy zadań i je wykreślać, więc jest ten mobilizujący element, m.in. za to bardzo go lubię 🙂

      Grupa motywująca na FB? Chyba mogłoby się to sprawdzić, ale nie czuję się na siłach czasowych. Ale będę to miała z tyłu głowy 🙂

  • KasiaM

    Ania, a można zapytać jaki typ pracy wykonujesz:)? Z twojego dnia jest dobra zasada – lepiej przeznaczyć te 5 wolnych minut na sprzątanie niż je pominąć z myślą – „potem sprzątnę wszystko na raz”. Bo do wszystkiego na raz ciężko się zmobilizować:)

    • Jestem freelancerką i zajmuję się m.in. doradztwem w zakresie wizerunku w internecie.

  • Na zaspane śniadanie (szczególnie zimą) najlepsza owsianka 😉

    • Nie mogę się do niej przekonać. Próbowałam już wiele razy i coś mi nie pasuje 🙁

  • Chwilowo u mnie brakuje przerw w pracy. Jakoś jak usiądę to nie umiem się oderwać i zleci kilka godzin, nawet nie wiem kiedy.

  • Agnieszka

    Jestem tłumaczką i mam podobny tryb dnia, co Ania. Tak samo nie zmywam naczyń rano, tylko robię to w pierwszej przerwie czekając na zaparzenie kawy. W czasie późniejszej przerwy też chodzę do sklepu osiedlowego na zakupy, co zajmuje mi w sumie 15 min. Może dla kogoś to się wydaje rozwleczeniem dnia, ale te pożytecznie wykorzystane przerwy są niezbędne w intensywnej pracy umysłowej (nie ma nikogo w domu, gdy pracuję i z nikim nie rozmawiam w tym czasie, po prostu tylko pracuję). Robię je w logicznych punktach (np. po skończeniu tłumaczenia danego tekstu) i nie przeszkadzają mi one w późniejszym skupieniu się, bo często kolejny tekst jest i tak z zupełnie odmiennej branży.

    Jestem też przekonana, że wspomniany wyżej perfekcjonizm w zwyczajnych działaniach ludziom nie służy. Rodzi frustrację i poczucie winy, że nie jest idealnie. Nawet w pracy czasami też nie jest wskazany. Nigdy bym wtedy nie oddała tłumaczenia tekstu klientowi, bo jako nie native speaker ciągle nie byłabym zadowolona z wyniku pracy. I piszę to jako tłumacz przysięgły, gdzie odpowiedzialność jest najwyższa z możliwych. Profesjonalizm natomiast tak!

    Zastosowałam w praktyce już wiele Twoich rad, Aniu, i bardzo za nie dziękuję 🙂

    • Dziękuję Agnieszko za ten komentarz! Mimo że wykonujemy zupełnie inny rodzaj pracy, to w sposobie jej organizowania działamy tak samo. Perfekcjonizmowi też mówię nie, bo myślę, że on nie jest osiągalny, a dążenie do niego powoduje jedynie frustrację i zniechęcenie. I tak jest w sprzątaniu, w pracy, w różnych projektach zrób to sam, które wykonuję czy w każdej innej dziedzinie życia. Nie musi być perfekcyjnie, żebym czuła pełnię szczęścia 🙂

  • Podziwiam Cię, że umiesz robić sobie takie przerwy w pracy, ja jak się dosiądę do komputera to nic nie jest w stanie mnie od niego odciągnąć, a już tym bardziej sprzątanie, dlatego wolę je załatwić za jednym zamachem 🙂

  • Adriana

    Ja również staram się sprzątać malymi partiami ale jak tylko posprzatam zaraz ktos przyjdzie i mi nabrudzi! I wez sie tu kobieto nie zalam 😛
    PS.: uwielbiam wpisy wypełnione zdjeciami szczególnie z zycia codziennego 😉

  • No to dałaś mi do myślenia z tą 6:30! Spróbuję, a co!

  • Kasia

    Zawsze będę gorąco podziwiać osoby pracujące w domu, które są w stanie zmobilizować się do trzymania stałego rytmu dnia. Ja niestety w domu mam tendencję do wsiąkania w kanapę. Praca w domu spowodowałaby że zaległabym w nim na długie miesiące wychodząc tylko z psem, śpiąc do 12 i pracując w zrywach od wielkiego dzwonu, głównie w nocy. Niemniej jednak- trochę zazdroszczę! 🙂

    P.S.: mam takie same kapcie do pracy, a kilka dni temu kupiłam granatowe w białe gwiazdki do domu, są prze-wygodne! 🙂

  • Ania

    Niestety u większości ludzi ten system się nie sprawdzi. Mało kto pracuje w domu, a po powrocie z biura nie ma się już sił na „ogarnianie” :/

    • Wiesz Aniu, pytałam na fejsbuku, który dzień jest moim czytelniczkom bliższy z pracą w domu czy w biurze, i okazało się, że minimalna, ale większość była za pracą w domu 😉

      • Ala

        Jeśli się pracuje o stałych porach tzw. od-do, to i tak nie jest
        najgorzej, bo można wypracować system. Kiedy tak pracowałam część
        ogarniania robiłam rano, a część po pracy. Trudniej było gdy miałam
        firmę i klientów poumawianych na dziwne godziny przez cały dzień. Firmę
        miałam blisko domu i w wolnej godzince wybiegałam, żeby np. wstawić czy
        rozwiesić pranie itp. Dodam, że mam 4 dzieci. A dla humoru: pewnego
        szalonego dnia wybiegłam z firmy żeby posprzątać szybko w domu (miałam
        godzinkę). Wbiegam, wstawiam pralkę, odpalam odkurzacz, obieram
        ziemniaki…dzwoni telefon. Ja nie patrząc kto dzwoni pomyślałam, że
        szkoda czasu na gadanie, oddzwonię później. Za chwilkę dzwoni
        domowy…Wściekła, że ktoś koniecznie chce mi zabrać cenne sekundy,
        odbieram a w słuchawce głos: Witam! Dzwonię z przedszkola i mam pytanie
        czy Jakub zostaje dziś na noc w przedszkolu? Zdarzyło mi się, trudno:-)
        Fajne czasy. Wówczas każdy dzień był inny od poprzedniego, ale powiem
        Wam, że tamten dziki tryb życia nauczył mnie szybkiego „zderzania się”
        ze zróżnicowanymi obowiązkami. Dziś nie pracuję zawodowo. Ale zgadzam się z Tobą Aniu, że nie ma dwóch identycznych sytuacji życiowych i nie wszystko da się porównać. Musimy się umieć dostosowywać do różnych sytuacji.

        A blog jest super, kolejne gratulacje!

        • Dziękuję! Jesteś kolejnym przykładem na to, że się da 🙂 Wiadomo czasem jest lepiej, czasem gorzej, a czasem nic się nie układa tak jakbyśmy sobie tego życzyli. Ale właśnie sztuką jest dostosować się do różnych sytuacji. Ja w tym wszystkim staram się nie narzekać, bo jestem bardzo wdzięczna losowi, że tak mi się z pracą potoczyło, że mogę ją wykonywać z domu. Chociaż masz rację, że bywa ciężko z dostosowaniem się do różnych godzin klientów. Mimo że staram się kończyć pracę 16-17, to i tak pojedyncze sprawy załatwiam wieczorami i czasem dzień pracy nigdy się nie kończy 😉

  • Paulina Kinal

    mój dzień z pracą poza domem wygląda podobnie :))

    • Ewa

      Czyli w przerwach w pracy biegniesz do domu żeby pozmywać? o_O

  • Nie cierpię sprzątać – uważam, że to strata czasu, a kurz i tak zawsze wraca.

    Od kilku lat korzystam z usług sprzątaczki, ale i tak czasem muszę coś zrobić sama i wtedy wcale nie jest mi do śmiechu 😉 I nie wyobrażam sobie życia bez zmywarki. Zmywarka to podstawa – współczuję, że musisz zmywać ręcznie.

    • Kiedyś sobie odetchnę od tego zmywania! Na razie to nawet nie miałabym jej gdzie wstawić 😉

  • Magda Gniezno

    Przeczytałam Twój post i … zaczęłam się denerwować. Ja swój dzień zaczynam podobnie jak Ty, ide do pracy na 8 godzin, po czym wracam i zaczyna się jazda. Prowadzę firmę poza etatem. Mój dzień od 16 do 22 to jazda bez trzymanki – bez dokładnej rozpiski i organizacji cały plan dnia leży i kwiczy. Zatem to co Ty robisz od 8 do 17 ja muszę zmieścić od 16 do 22 z przerwami na jedzenie (obiad i kolacje). Pracuje w swoim biurze, w trakcie przerwy wykonuje szybkie obowiązki domowe: wstawiam pralkę, wstawiam zmywarkę, ogarniam kuchnie po obiedzie, odkurzam podlogi itp. Międzyczasie muszę znaleźć chwilkę dla partnera – wspólna kawa i luźna rozmowa (o związek też trzeba dbać). Międzyczasie jak mam luźniejszy dzień tj. nie przyjmuje klientów mogę pojechać zrobić zakupy produktów na kolejny dzień (czyt. tych szybkopsujących się). Ba, jeszcze chodzę na treningi bo o formę też trzeba dbać 🙂 Więc muszę 2-3 razy w tygodniu wygospodarować po 1,5h na trening w klubie, ewentualnie ide pobiegać na 30 min. Istny hardcore, a na hobby też niekiedy chcę znaleźć czas. Dopiero jak przychodzi weekend to mogę ze spokojem posprzątać dom, ogarnąć ogródek, iść na duże zakupy, odwiedzić znajomych. Nie obraź się, ale Twój dzień spędzasz na wielkim luzie- z takim planem dnia to mój dom byłby lśniący.

    • Każdy sam wybiera drogę jaką chce podążać przez życie. Wpis pokazuje jedynie esencjonalny kawałek mojego dnia, skoncentrowany na sprawach powiązanych w ten czy inny sposób z blogiem, stąd odebrane przez Ciebie poczucie „luzu”. Nie będę z tym dyskutować, ale kiedyś przeczytałam bardzo mądre słowa „Nikt nie zna całego obrazu”, dlatego nie oceniaj tak łatwo jakości swojego i mojego życia.

    • Magda BarwyOgrodu

      A co robi Partner? Czy nie będzie Ci łatwiej jeśli to on po powrocie z pracy wstawi pralkę, zmywarkę i ogarnie kuchnię?
      Pozdrawiam,
      m.

  • Och, jak ja Ci zazdroszczę pracy w domu 🙂 Ja cały czas bardzo intensywnie myślę o własnej firmie i cały czas szukam pomysłu na siebie 🙂

  • Anek

    Wpis potwierdził w większości moje podejście do pracy w domu. Moj chlopak nigdy nie moze uwierzyc, ze zmywam ” na raty’;) ale stanie 15 min nad zlewem potrafi zniechecic…a tak to po talerzyku 😉 przez kazde przejscie po kuchni i pozniej nawet nie pamietam, czy to ja zmylam do konca czy ktos inny 😉

    Ale inną sprawę chcialam pochwalić. Ścieranie stolika/biurka przed rozpoczęciem pracy/nauki.
    Kurde Aniu, mistrzostwo;) Dzisiaj tak zrobilam i od razu zapach odświeżonego miejsca pracy i duża przestrzeń wokol mnie, sprawiły, że mimo,iż jest sobota, ja już od 2h robie swoje projekty i bawię się świetnie 😉 i mam mega motywacje.

    dziekuje;) chyba bede scierac biurko w pracy codziennie, zeby zmyc stare mysli. Nowy dzien, nowe biurko 😉

    pozdrawiam;)

  • Mins

    Mogę spytać jaką masz pracę?

    • Jestem freelacerką i zajmuję się m.in. doradzaniem i dbaniem o wizerunek w internecie.

  • Szkoda, że ja w większości jestem poza domem, bo pewnie skorzystałabym z Twoich porad. Czekam na opis Twojego dnia z 8 godzinami poza domem 🙂

  • Sprzątanie na raty to jest coś, co mnie najbardziej irytuje. Ja muszę od razu posprzątać wszystko. Dzisiaj zaczęłam o 12.00 i z małą przerwą na zupę…właśnie skończyłam. Ale ogarnęłam wszystko włącznie z 4 praniami i układaniem filmów na DVD i płyt CD 😀 Na koniec wyczyściłam klawiaturę, wiadomo którym sposobem 😀

    • Jeszcze rok temu kochałam sprzątanie od razu wszystko, ba nawet teraz kocham! Ale przestało mi się to zupełnie sprawdzać, bo na większość weekendów wyjeżdżam, a w tygodniu nie jestem w stanie wygospodarować kilku godzin jednego dnia tylko na sprzątanie. Ale takie oczyszczanie jest potrzebne i jeśli tylko mam okazję to korzystam 😀

  • Moim „problemem” jest to, że muszę wszystko zrobić od razu 😉 jakoś nie potrafię zostawić naczyń w zlewie, no nie potrafię 😀
    Ale Twój dzień jest bardzo zorganizowany, muszę przyznać, że w ogarnianiu przestrzeni wokół siebie jesteś perfekcjonistką.

  • Klaudia Jaroszewska

    mam podobne kapcie 😉

  • Magda

    Uwielbiam Twoje posty 🙂

  • I tak trzymaj, Pani Blogerko! I z zostawianiem aparatu (czasem trzeba, no…) i z harmonogramem. Podziwiam za tak ścisłe trzymanie sie ustalonego porządku! ;))

    • Obecny harmonogram jest raczej spisaniem tego, co nam, w dany dzień łatwiej wychodzi, dzięki temu łatwiej też się go trzymać 🙂 A np. we wtorek nie było sprzątania ze względu na święto, więc np. odkurzanie przesunęło się na środę ;))

  • Zazdroszczę planu dnia i konsekwencji 🙂 Bardzo żałuję, że nie masz dziecka, bo potrzebuję na gwałt porad jak to wszystko ogarnąć i nie zwariować 😀

    • Ewa viosna

      Kasiu ja mam dwójkę Maluchów (3latka i 11miesięcy) i powoli zaczynam ogarniać rzeczywistość wokół siebie.
      Już kiedyś, tu u Ani pisałam, że u mnie sprawdza się metoda 10minutówek. Tzn sprzątam tylko obszary, których ogarnięcie wymaga max 10 min. Nie sprzątam już całej łazienki, a dzielę to na poszczególne sanitariaty (pn- toaleta, wt-umywalka, śr- wanna, czw- prysznic, pt- podłogi, sob ogólne ogarnięcie) i analogicznie inne pomieszczenia (kuchania: kuchenka, zlew, lodówka itd).
      Wiele rzeczy da się wykonać nawet z dzieckiem na ręku i to wykorzystuje.

      • Ewa dobry pomysł 🙂 Niestety ja jestem z tych ludzi, którzy jak się nosem nie podpierają w sobotę ogarniając cały dom, to nie czują spełnienia 😛 Chociaż odkurzanie i mycie podłóg już przekładam na inne dni 😉

        • Kasiu też kiedyś nie czułam spełnienia rozkładając sprzątanie. Musiało wszystko lśnić w tym samym momencie. Ale zmienił się tryb organizacji np. pracy, weekendy spędzałam poza moim mieszkaniem i musiałam to zmienić. Spróbuj, a w końcu docenisz taką metodę 🙂

  • Odrobina życia

    Jesteś bardzo dobrze zorganizowana! 🙂

  • www.fashionable.com.pl

    Fajnie, spokojny ten Twój dzień:)
    A ja też każdego dnia dołączam do obowiązków elementy sprzątania, co doprowadza wszystkich przebywających ze mną do szału:)

    • Jeden z tych długo wyczekiwanych spokojnych 🙂 Ale nic nie poradzę, że wolę slow life niż nieustannie dzikie tempo.
      A czemu dołączanie sprzątania do obowiązków doprowadza innych do szału? Nie lubią porządku? 😀

  • Monika

    Boszesz ty mój!
    Oczywiście musicie dowalić Ani za to, że pracuje w domu (czyli dla niektórych
    to tak, jakby nie pracowała) i że nie ma dzieci, i dwudziestu działalności
    gospodarczych obok oczywiście etatowej pracy. Mi jest o lata świetlne dalej do
    filozofii autorki bloga (jestem mega bałaganiarą, ale staram się ogarnąć i
    dlatego często bywam na tym blogu, szukam konkretnych porad). Przepraszam Cię
    Aniu, ale musiałam to napisać, bo po przeczytaniu wpisów tych wywyższających
    się pań aż krew mnie zalała. Wstydźcie się!

  • Magdallenka92 .

    Ja mam roczne dziecko, ale zawsze należałam do osób nielubiących sprzątać… Teraz gdy przychodzą goście zamiast „cześć!” mówię „sory za bałagan” 🙁 Nie potrafię tego zmienić, mam ogromną motywację czytając Twój blog ale za chwile to opada. Musiałabym usunąć wszystkie portale społecznościowe i odciąć kablówkę :/ Nawet planner sobie zrobiłam-i co z tego jak zapominam o nim 🙁 Podziwiam Cię i Twój czysty dom .

    • Zacznij od małych kroków. Ja wiem, że czasami łatwo się mówi, ale codziennie zrób jedną małą rzecz choćby przy oglądaniu TV. Motywację masz w sobie, potrzebujesz tylko chwili by ją odkopać 🙂 Trzymam kciuki!

      • Magdallenka92 .

        Dziękuję za słowa otuchy 🙂 Dziś rano ogarnęłam mieszkanie z wierzchu ot tak aby było „czysto” teraz czytam nowy wpis a w koło mnie tzw. uroczy bałagan. Piankowe klocki, auta, maskotki. Do tego pranie które chyba szybciej wybiorę gdy się przebieram niż trafi do szafy . Ale już rozpisałam sobie plan dnia na jutro i mam zamiar się tego trzymać jak i sposobu „na 2 min” . Pobudka o 7 😀

  • Mój dzień wygląda podobnie tyle że do pracy jadę. Wychodzę o 7 i wracam o 14. Jak gotuję obiad to w tym czasie sprzątam kuchnię. Wczoraj odmrażałam zamrażarkę, a dzisiaj myłam lodówkę 🙂

  • Justyna

    hej,
    mam pytanie o tą deskę do krojenia z Ikei.
    Kupiłam ją sobie bo bardzo mi się marzy drewniany blat i to na razie taka namiastka 😉
    Tylko mam problem jak ją czyścić?
    Nie mieści się do zlewu, ścieranie gąbką nie zawsze pomaga chociaż pewne rzeczy kroje na innej desce. Masz jakąś radę?

    • Cześć Justyno.
      Deskę przecieram ściereczką z płynem do mycia naczyń po każdym użyciu, mniej więcej raz w tygodniu przecierem ją cytryną i zostawiam z sokiem na kilkadziesiąt minut, ewentualnie do soku dodaję sól gdy mam jakieś większe plamy. Niedługo będę ją gruntownie odświeżać, więc szczegółowy post z takim codziennym dbaniem i takim „wyjątkowym” się pojawi. Dzisiaj nawet o tym myślałam.

      P.S. Też mi się marzy drewniany blat i kupiłam ją z tego samego powodu! 🙂

      • Justyna

        ooooo dzięki 🙂
        jutro będzie u mnie cytrynowo.
        Przeogromnie dziękuję

    • Ala

      Drewno nie lubi długiego moczenia w wodzie. Ja wycieram wilgotną ściereczką gąbczastą (taką co zatrzymuje w sobie dużo wody). Kiedy kroję coś zapachowego albo mięso( choć mięso staram się na mniejszej) to lekko zwilżam deskę i przesypuję sodą oczyszczoną. Wcieram szczoteczką i dokładnie wycieram. Soda jest spożywcza-bezpieczna dla zdrowia. A czasami jak mam wyciśniętą cytrynę, to przecieram taką połówką i już nie wycieram ściereczką. Ja mam bardzo duży zlew i u mnie się mieści, ale wkładam rzadko i nigdy nie moczę tylko spłukuję i wycieram do sucha. Możesz spróbować w wannie tylko później szybko wytrzyj i połóż na blacie bo może się zrobić łódka. Raz na jakiś czas warto zabezpieczyć ją specjalnym olejem do drewna, ale ja mam moją prawie 3 lata i jeszcze tego nie robiłam. Pilnuj tylko żeby okruszki spod niej wymiatać kilka razy dziennie bo świetnie rysują blat szafek.

  • JA się totalnie zdenerwowałam po tym poście. Jak można być aż TAK zorganizowanym? Ja nie pracuję tylko z domu ale jeśli chodzi o organizację to, oj!, sporo mam do nadrobienia!;)

  • TrzYen

    O której kładziesz się spać 🙂 Pracuję nad tym, aby z nocnego marka stać się rannym ptaszkiem.

    • Ok. 22-23. Ja jestem strasznym śpiochem i bywa, że 8 godzin snu mi za mało, więc kładę się raczej wcześnie, ale nie pomaga to na wczesne wstawanie 🙂 Na studiach kiedyś jednak udało mi się wyrobić budzenie się o 7 samemu, więc wszystko możliwe przy bardzo regularnym wstawaniu. Najchętniej wstawałabym przed 6, ale jeszcze daleko mi do tego 🙂

  • Kaś. Klub Kosmetyczny

    Brakuje momentu w którym przygotowujesz obiad:)

  • Magda

    hej, a moglabys napisac skad jest ten uroczy kubek?:)

  • bandola

    Hej, dąże do bycia zorganizowaną jak Ty.Wąłaśnie usiadłam nad grafikiem i myślę jak go tu ułożyć.W tygodniu pracuję na zmiany i w co najmniej 3 dni weekendowe też pracuję.Mam nadzieję że się uda.Męża angażować mi szkoda,bo sam pracuje 10-12 h dziennie;/ Biorę się za grafik:) pozdrawiam

    • Powodzenia w ustalaniu! Na pewno znajdziesz sposób by wszystko dobrze połączyć, grunt to się nie zrażać jeśli pierwszy plan się nie sprawdza 😉

  • Przeczytałam te wszystkie komentarze i od razu mi się przypomniało jak koleżanki całe liceum wyśmiewały się z jednej z powodu tego, że jej mama pracowała w domu. Ja zawsze uważałam, że praca w domu jest dużo cięższa od tej na etacie, ponieważ etat pozwala całkowicie odciąć się od innych obowiązków, a praca w domu, to praca zawodowa + troska o dom + ewentualne zajmowanie się dziećmi. Szkoda, że w Polsce panuje jakaś taka dziwna mentalność, że pracę w domu postrzega się jako pracę gorszą, obijanie się, czy nie wiem jak to jeszcze nazwać. Mam nadzieję, że wkrótce Nasz naród z tego wyrośnie. 🙂

    • Zarówno praca w domu jak i na etacie ma swoje wady i zalety. Ja przeszłam obie ścieżki i nie wyobrażam sobie powrotu na etat. Natomiast stereotyp, że to pracowanie kilka chwil w piżamie i same luzy jest mocno krzywdzący. A w sumie spotykam go na każdym kroku, począwszy od rodziny (a jesteś w domu, to wpadnę, co tam tylko sobie klikasz, albo nieustanne pytanie czy na pewno mamy z czego żyć), po znajomych w moim wieku. Też mam nadzieję, że niedługo Nasz naród z tego wyrośnie. Byłoby o wiele przyjemniej 🙂

Close