Przeczytaj ze mną 3600 stron! Wyzwanie czytelnictwa

Mam koleżankę, której mieszkanie pełne jest książek. Półki uginają się od ich ciężaru, gdzie się nie ruszysz potykasz się o kolejne tomy, ciężko przecisnąć się do łazienki, bo wszędzie stosy książek, siadasz w fotelach z grimuarów i wyciągasz piwo z książkowej lodówki. Ok, to ostatnie zmyśliłem! Ale serio są tacy ludzie! Sam pamiętam wakacje za gówniarza, gdy raz w tygodniu wybierałem komplet książek z biblioteki i wchłaniałem je jak opętany. Jak to się działo nie wiem, bo dzisiaj z trudem ogarniam kilka stron nawet w ulubionej tematyce.

Gdy w październiku leżałem w szpitalu postanowiłem przeczytać książkę. Zmęczyłem jakieś 40 stron przez 3 dni. Bieda! Nie mogłem się nad czytaniem skupić i to mnie przeraziło. Dziennie w czasie pracy głównie czytam i piszę (heloł, nie książek!), gdyby to podliczyć to pewnie treści szły by w encyklopedyczne ilości (choć może się mylę). Jednak jak to w internecie bywa, treści są różne, a memy w czasie wolnym to nie czytelnictwo.

A propos! Czy wiecie, że według badania czytelnictwa z 2017 dokładnie 39% Polaków przeczytało w ciągu roku 1 książkę! Chyba leżeli w tym samym szpitalu co ja. Ale żarty na bok! W dobie komputerów przenośnych, smartfonów w łazience, filmów i muzyki na każde zawołanie zacząłem zastanawiać się czy aby nie zasuwam na zbyt wysokim biegu. Gdzie się nie obejrzę powiadomienie, mail, messanger, instagram itd. Proszzz! Ile można wytrzymać w tym ciągłym jazgocie informacji? Wstyd mi tych 40 stron ze szpitala, deficytu uwagi i zwykłej niecierpliwości.

Postanowiłem coś zrobić! Byłem w mat-fizie, więc mogę pozwolić sobie na proste obliczenia. I! Moje 40 stron w 3 dni ze szpitala, to 13 stron dziennie. Z reguły jestem leniem, więc dodatkowo zaokrąglam to do 10 stron. Dziesięć stron dziennie, w trzydziestodniowy miesiąc da – uwaga – 300 stron jak nic. To poważna lektura. A gdyby takich lektur uczynić tyle ile mamy miesięcy? Może wreszcie zapanowałbym nad własną uwagą, cierpliwością i świętym bezsmartfonowym spokojem? 12 miesięcy po 300 stron, to będzie jakieś (kalkulator!) 3600 stron. Encyklopedia!

Jakie książki można czytać? 50 archetypów

Tylko… jakie książki powinienem wybrać? Lubię proste zasady, dlatego sięgnę po takie, które podpowiada mi intuicja. Ale by wysilić trochę mózgownicę postanowiłem myśleć o typie książki, a nie konkretnym tytule. Tak opracowałem 50 różnych archetypów, z których wybrałem 12, a do tej dwunastki konkretne tytuły wraz z uzasadnieniem.

  1. Książka od babci
  2. Książka z dzieciństwa
  3. Lektura szkolna
  4. Książka, którą sfilmowano
  5. Biografia
  6. Książka historyczna
  7. Kryminał
  8. Sciene-fiction
  9. Fantasy
  10. Cthulhu
  11. Książka w obcym języku
  12. Tomik poezji
  13. Książka, której nie dokończyłem w przeszłości
  14. Zbiór opowiadań
  15. Książka motywacyjna
  16. Książka noblisty
  17. Mitologia (najlepiej, nie grecka)
  18. Poradnik dotyczący ubierania
  19. Książka dla zdrowia
  20. Książka wydana pierwszy raz w roku moich urodzin
  21. Horror
  22. Książka o sztuce album
  23. Święta księga: Koran, Pismo Święte itp.
  24. Dziennik podróżnika
  25. Książka o kulturze miejsca, do którego chciałbym się wybrać
  26. Książka ucząca mnie nowej umiejętności
  27. Rozmówki z języka obcego
  28. Praca naukowa
  29. Książka z biblioteki
  30. Książka, którą poleci mi mama/tata
  31. Książka za mniej niż 9 zł
  32. Książka w tematyce około muzycznej
  33. Książka o grach
  34. Książka dostępna jedynie jako ebook
  35. Książkę blogera 🙂
  36. Scenariusz filmu/sztuki
  37. Dramat
  38. Książkę o tytule zaczynającym się od tej samej litery co moje imię
  39. Zbiór baśni
  40. Książka o designie
  41. Gra fabularna
  42. Książka o mafii
  43. Książka o przyrodzie
  44. Książkę w wydaniu kieszonkowym
  45. Polską literaturę uznaną na świecie
  46. Książkę psychologiczną
  47. Książkę humorystyczną/komedię
  48. Książkę o finansach
  49. Książkę o fotografii/album
  50. Książkę, która nigdy mnie nie nudzi

Moje wybory

1. Książka, która powinienem dokończyć i o zgrozo jej tytuł to „Niedokończone opowieści…” – książka ze szpitala. Doskonałe otwarcie co?
2. Coś fantasy! Wiedźmin od Sapkowskiego jest na topie i jarałem się tym w moim ukochanym mat-fizie. Wrócę i przeczytam jeszcze raz!
3. Lektura szkolna. Zbrodnia i Kara to chyba niezły wybór, biorąc pod uwagę, że pamiętam jedynie o tym jak Raskolnikov bał się krwi, a książka ma jednak sporo kartek, chyba warto sobie odświeżyć.
4. Książka ucząca mnie nowej, a po trosze starej umiejętności, czyli „Jak rozpalić ognisko”. Tak naprawdę książka o drewnie, technologii ścinania, budowy i palenia – a jakże!
5. Tomik poezji, bo nigdy nic takiego nie miałem w rękach, a słyszałem o Wojaczku. Będzie dobre?
6. Gdy czytam biografie znanych i mniej znanych osób często zaskakuje mnie jak wiele wątków z ich przeszłości można odnieść do swojej własnej historii. Każdego z nas stać by coś w życiu osiągnąć, mnie ciekawi w tym roku biografia Kuby Wojewódzkiego
7. Są takie książki, które pamiętam, że były super. Piekiełko, w którym mieszkamy przypomina mi o Dzieciach z Bulerbyn czytanych w dzieciństwie. Gdy miałem ten tytuł pierwszy raz w rękach czułem się kimś! Gruba jak na dziecięce lata książka, pierwsza takiego kalibru przeczytana w całości (zajęło to chyba z miesiąc, wtedy dałem radę to teraz też dam)
8. Czarni bracia o długich włosach z pewnością kojarzą Cthulhu. Lubię te opowieści o przedwiecznej grozie, może dlatego, że dzięki fantastycznemu charakterowi mniej boję się drzew stukających w okno podczas burzy. A może to już nie drzewa…
9. Naprzeciw fantasy stoi dumnie niczym Polska w Europie – fantastyka-naukowa. Gdy o tym pomyślę, to przypominam sobie, że nigdy dość uważnie nie przeczytałem żadnej książki Lema. Czas zmyć z siebie ten wstyd.
10. Nie znam się na tym, ale podobno ludzie zaczytują się w kryminałach. Nie wiem co, ale dobry kryminał bym łyknął, może tutaj pomożecie.
11. Sporo czasu wstecz oglądałem świetny film o Hrabim Monte Christo, nigdy nie czytałem książki, wierzę, że warto nadrobić. Muszkieterzy Dumasa zachwycili mnie w liceum.
12. Moje ukochane gry planszowe też mają swoje lektury. Niedawno otrzymałem dobry tytuł by obudzić w sobie żyłkę projektanta i otworzyć bardzo dawno zamkniętą szufladę. Jest w niej tyle pomysłów.

A Wy jaką dwunastkę byście ogarnęli? Dołączycie do wyzwania? Jeśli tak zostawcie swoje 12 propozycji w komentarzach. Raz w miesiącu będziemy z Anią pisać jak nam idzie. Oznaczajcie też swoje postępy i wybrane książki #3600stron na instagramie. Bądźcie bardziej slow, bądźcie mądrzejsi, czytajcie książki. Nie warto być lamusem i poprzestawać na jednej (choć i to lepsze niż nic).

Autor: Sebastian

Kreatywna głowa, inspirator, projektant. Fan Trello, Slacka i myślenia wizualnego. Lubię ładne gadżety, poruszające książki, F1 i gry bez prądu.

Close