Jak zyskać więcej czasu?

jak-mieć-więcej-czasu-2

„Nie mam na to czasu!” – chyba każdemu z nas zdarzyło się wielokrotnie wypowiedzieć to zdanie. W pewnym momencie zdecydowanie zbyt dużo czasu spędzałam przed komputerem. Wydawało mi się, że już lepiej być nie może, ale codzienne prawie 12 godzin w pracy i podczas blogowania sprawiało, że nie byłam zadowolona z tego jak funkcjonuję. Bo w końcu zawsze zależało mi na tym, by pracować efektywniej, a nie dłużej. By mieć czas na codzienne przyjemności inne niż siedzenie przed komputerem.

Do wprowadzenia zmian pchnęła mnie lektura książki „4 godzinny tydzień pracy” Tima Ferrissa (bardzo Wam polecam!). Pozwoliła mi przeanalizować co mogę zmienić, by zyskać nawet kilka wolnych godzin w ciągu dnia. Bo zyskać więcej czasu możemy usprawniając nasze zadania i pracując nad efektywnością.

Jak mieć więcej czasu?

Dzięki tym sposobom, praktycznie z dnia na dzień, zyskałam 2-3 godziny w ciągu dnia, które mogę spędzić z dala od komputera, zajmując się rzeczami, na które wcześniej nie miałam czasu. Czy sprawdzą się w każdym przypadku, tego nie wiem, ale jeśli narzekacie na brak czasu, to zawsze warto spróbować.

1. Bycie offline

O tym jak ważne jest bycie offline podczas wykonywania poszczególnych zadań, pisałam nawet przy okazji motywacji do robienia porządków. Tylko jak to zrobić, jeśli do naszej pracy potrzebujemy internetu, ważna jest szybka reakcja a media społecznościowe są jej elementem. Na początku wydawało mi się to niemożliwe, chyba szukałam wymówki do bycia ciągle online. W końcu jak się odłączę to na pewno stanie się coś, co będzie wymagało mojej natychmiastowej reakcji.

Postanowiłam jednak spróbować. Te zadania, które nie wymagały bycia online, zaczęłam realizować bez ciągłego zaglądania w okno przeglądarki. Pomogło!

2. Brak powiadomień

Ciągły dostęp do informacji, to jedno z największych dóbr naszych czasów, a jednocześnie największe zagrożenie wiecznym rozproszeniem. Bombardujące powiadomienia, które odrywają nas przecież tylko na chwilkę. A brak powiadomień w telefonie czy na komputerze nie boli aż tak bardzo jakby mogło się wydawać. Wcześniej podczas ważnych zadań odcinałam się od świata trybem samolotowym. Nie trwało to zwykle długo, chyba że ostatecznie zapomniałam go włączyć. Od kilku miesięcy jednak mam wyłączone wszystkie powiadomienia w telefonie. Żadnych plakietek, banerków, dźwięków. Żadnych smsów, fejsbuków, instagramów, mejli, w momencie, w którym nie chcę ich sprawdzać. Sama byłam zdziwiona tym jak szybko przestałam zauważać ich brak.

Wszystkie powiadomienia sprawdzam wtedy, kiedy chcę. Czasem jest to często, a czasem czekają do jutra. To nie one żądzą mną tylko, ja nimi.

3. Wyłączone radio

Ale muzyka jest dozwolona! W radiu słyszymy reklamy, wiadomości czy inne pogawędki, które mogą nas rozpraszać. Odwracają naszą uwagę od tego nad czym pracujemy, przez co czas poświęcony na wykonywane zadanie się wydłuża. A przecież chcemy szybko skończyć pracę :).

Podczas pracy czy pisania tekstów najlepszym tłem są dla mnie playlisty, których nie znam. Właśnie dlatego że się na nich nie skupiam. Gdy słucham ulubionych utworów i wykonawców, to często odpływam myślami. Czasem lubię też pracować w kompletnej ciszy, bo nic tak nie pozwala się skupić jak cisza.

4. Koncentracja

Bycie offline, brak powiadomień i muzyka sprzyjająca pracy, to najlepsze wspomagacze koncentracji. Jednak to tylko od naszej woli zależy czy się nie złamiemy. Zawsze przychodzi chwila, w której otwieramy nowe okno przeglądarki, by włączyć jeden z  ulubionych rozpraszaczy. Ale zyskujemy ułamek sekundy, w którym możemy zareagować i jednak tego nie zrobić. Skupienie się tylko na jednej rzeczy to klucz do sukcesu. Do tego lista priorytetów, dzięki której nie mamy wątpliwości na czym powinniśmy się skoncentrować.

5. Tylko tu i teraz

Świadomość bycia tylko tu i teraz bardzo pomaga zaoszczędzić czas. Jeśli wiem, że dzięki szybkiemu uporaniu się z zadaniem będę miała wolne kilka godzin, to chętniej wprowadzam wszystkie punkty i po prostu skupiam się na tym, co mam do zrobienia. Bo jeśli nie znajdę motywacji wewnątrz siebie, to na pewno znajdę kilkadziesiąt wymówek by rozciągnąć zadanie w czasie. Liczy się to, co robię w danym momencie. A cała reszta świata może zaczekać.

6. Wiadomości, maile, telefony mogą zaczekać

Tim Ferriss sprawdza pocztę raz w tygodniu. Raz w tygodniu! Trudno w to uwierzyć, szczególnie, że jest to ważny element jego pracy. Mojej był na tyle ważny, że w ogóle nie zamykałam aplikacji pocztowej albo okienka Gmaila. Przychodzące maile ciągle mnie rozpraszały, choć nie zawsze odpisywałam na nie od razu, ale często rzucałam wszystko, by zająć się zadaniem z maila.

Dochodziło do takich sytuacji, że jedno i to samo zadanie od klienta robiłam 4 razy, bo po skończeniu zadania, które zajmowało godzinę, dostawałam maila z poprawką i musiałam robić je od nowa. A po godzinie przychodziła kolejna zmiana, którą musiałam wprowadzić, nie wynikająca z mojego błędu. I zamiast wykonać je w godzinę, zajmowało mi aż cztery.

Uświadomienie sobie istnienia takich sytuacji sprawiło, że zaczęłam wyznaczać sobie godzinę dziennie na maile. Czasem sprawdzam pocztę częściej (gdy czekam na ważną odpowiedź), ale zwykle poświęcam na ogarnięcie maili godzinę. Mailami od wspomnianego wyżej klienta zajmuję się pod koniec dnia, kiedy mam mniej więcej pewność, że nie przyjdą kolejne zmiany. Okazało się, że nie muszę odpowiadać na te wiadomości od razu. Nie muszę odbierać telefonów od razu, czy oddzwaniać na nie natychmiast. Bo co złego może się stać, jeśli nie zajmę się tym w tej chwili?

jak-zyskać-więcej-czasu

7. Co złego może się stać?

To pytanie, które zadaję sobie zawsze, gdy nachodzą mnie myśli, że może jednak powinnam odebrać, oddzwonić czy sprawdzić pocztę. Okazuje się jednak, że nie odpisując na maila nawet przez tydzień nic złego się nie dzieje. Są ważne maile, na które warto odpowiadać jak najszybciej, ale to kwestia ustalenia priorytetów, szybkiego przejrzenia poczty i podjęcia decyzji czym warto zająć się od razu, a co może zaczekać.

Jeśli nachodzą mnie wątpliwości, że powinnam być dostępna od razu, to zawsze zadaję sobie pytanie „co najgorszego może się stać?”, „czy przez te cztery miesiące, kiedy nie jestem na zawołanie, stało się coś złego”? Nie! Dotyczy to wszystkich wiadomości, które mogłyby rozproszyć mnie w czasie pracy, czy przerwać relaks w czasie wolnego popołudnia. Czasem bardzo długo zajmuje mi wysłanie odpowiedzi na wiadomość na fejsbuku czy odpisanie na smsa. Czy coś złego się wtedy dzieje? Nie, bo kiedy już się za to zabieram, staram się być dostępna w 100%.

8. Wyznaczenie czasu na wykonanie poszczególnych zadań

Tutaj chciałabym Wam polecić aplikację E.ggtimer, która działa w oknie przeglądarki. W jej towarzystwie tworzę także ten tekst. Odlicza wyznaczony przez nas czas, np. na napisanie tekstu czy spędzenie bezproduktywnego czasu w internecie. Takich aplikacji jest całe mnóstwo, ale prostota tej najbardziej mnie przekonuje. Wystarczy wkleić link: http://e.ggtimer.com/15minutes i wpisać czas, który chcemy poświęcić na dane zadanie. Jest minimalistyczna, wygodna i nie wymaga instalowania.

9. Zlecanie zadań

To jedna z ważniejszych umiejętności, nad którą pracuję, a której wagę uświadomiła mi właśnie lektura „4 godzinnego tygodnia pracy”. Przyzwyczailiśmy się, że dobrze umieć robić wszystko, na wszystkim się znać, wszystkiego dopilnować samemu. A przecież są rzeczy, których zwyczajnie robić nie lubimy lub nie umiemy, a ich nauka nie przychodzi nam łatwo. Dlatego zamiast się z tym z czymś męczyć, lepiej zlecić do wykonania. Koszt zlecania takich zadań może okazać się nieporównywalnie niski z czasem, który dzięki temu oszczędzimy. A ten możemy poświęcić na rozwijanie tego, co wychodzi nam najlepiej.


Zmiany u mnie w największym stopniu dotyczyły pracy przy komputerze, czy to zarobkowej czy blogowej, ale tak naprawdę można je odnieść do każdej sfery życia. Bo czy nie marnujemy czasu, który moglibyśmy wykorzystać na ogarnięcie mieszkania, sport, czy zwykłe wyjście na spacer, właśnie na takich drobiazgach?

Nic nie zastąpi zwykłego zabrania się za realizację zadania, ale często nie zdajemy sobie sprawy, jak wiele drobiazgów ma wpływ na to, że zajmujemy się czymś bardzo długo. Wprowadzenie tych wszystkich punktów pozwoliło mi zyskać co najmniej 2 godziny każdego dnia. Wiadomo czasem jest lepiej, czasem gorzej, ale przynajmniej mam świadomość tego, że to nie tyle brak czasu, a moje lenistwo odciąga mnie od realizacji niektórych zadań 😉

Ciekawa jestem jakie macie tutaj doświadczenia. Czy często wydaje Wam się, że nie macie czasu, a chcielibyście mieć go więcej? I jakie są Wasze sposoby, by mieć go więcej? Koniecznie podzielcie się nimi w komentarzach!

Autorka: Ania Legenza

Jestem blogerką, żoną, mamą, miłośniczką planowania i dobrej organizacji. Wierzę, że porządek w domu oznacza porządek w życiu i od 4 lat przekonuję o tym innych :)

  • W.

    Życie bez powiadomień jest piękne! Wprawdzie najpierw zmusiła mnie do tego słaba bateria telefonu i aplikacje w tle, potem utraciłam smartfona i zastępczo miałam telefon bez dostępu do Internetu i wielu smartfonowych aplikacji – największym i najprzyjemniejszym szokiem było to, że złapałam się na tym, że ta cała wygoda, którą daje smartfon wcale nie jest mi potrzebna, a życie bez powiadomień jest piękniejsze! Owszem, brakowało mi Instagrama, co teraz nadrabiam mając znów dostęp do smartfona, ale uważniej podeszłam do organizacji aplikacji, ograniczyłam je do minimum, wyłączyłam też powiadomienia i nie śpię z telefonem koło głowy, nie jest ostatnią rzeczą przed snem i pierwszą po przebudzeniu. Polecam wszystkim przywiązanym do telefonów taki detoks!

    • Najważniejsze to znaleźć złoty środek, bo masz rację życie bez powiadomień jest piękniejsze! Ja nawet nie chciałabym z tego dostępu i korzyści wynikających z użycia smartfona rezygnować, ale nie można dać się zwariować. I taki mały detoks, nawet na próbę może wszystko odmienić 🙂

      • W.

        W pełni się zgadzam! Nie wiem czy gdyby sytuacja mnie nie zmusiła zdecydowałabym się na takie ograniczenia, bo też tak naprawdę nie zdawałam sobie sprawy ile czasu to zajmuje. Od jakiegoś czasu jednak stawiam na uważność, takie swoiste tu i teraz połączone z jedną rzeczą w tym samym czasie. Wielozadaniowość, mimo opanowania jej do perfekcji, powoli mnie wykańcza.

        • Moja polonistka w liceum powiedziała, że przestała wierzyć w wielozadaniowość, gdy ktoś ją zapytał czy to znaczy, że całując się jednocześnie potrafi wstawić pranie. I mnie to też przekonuje. Nie jesteśmy w stanie zrobić dobrze dwóch rzeczy jednocześnie. Choć nie powiem, że łatwo mi to przychodzi, bo zbyt często jeszcze mam momenty kiedy robiąc jedną rzecz, coś innego wpadnie mi do głowy i próbuję działać na dwie ręce.

  • feelingofpeace

    Także przerabiałam nadmierne przywiązanie się do telefonu. Szybko się skończyło, gdy zepsuł się na amen. Jedyne czego mi brakuje to możliwość łatwego robienia zdjęć.

  • Ja lubię korzystać z czegoś takiego jak „złota godzina” – to czas, który wydzielam na jedną aktywność i tylko jedną, oczywiście bez powiadomień i innych rozpraszaczy. Często też powiadamiam najbliższe otoczenie, że „do tej i do tej godziny pracuję i proszę mi nie przeszkadzać.” Dobrze sprawdza się przy regularnych czynnościach, np. treningach 😉

    Miłego!

    • Podziwiam! Mnie udało się na razie wydzielić „magiczny kwadrans” i to raczej na przyjemności, na które khm… „nie mam czasu”. 😉 Ale pracuję nad tym wytrwale. Pozdrawiam!

      • „Złota godzina” to taka figura retoryczna, jak „zasada dwóch minut” 😉 Kwadrans to paradoksalnie też sporo czasu, jeśli go dobrze wykorzystać. Powodzenia w rozszerzaniu go 😉

  • KasiaGosposia

    Również często pracuję w domu – jestem doktorantką, nie prowadzę badań laboratoryjnych, a siedzenie na uczelni mnie rozprasza, bo zawsze ktoś coś czegoś chce, niekoniecznie produktywnego ;). A jak skupiam się w domu? W głowie układam sobie plan dnia i kolejność wykonywania zadań. Nie mogę być wtedy offline, bo często podczas pracy szukam informacji w internecie. Czasami mnie coś rozprasza – wiadomo, ale staram się nad tym panować :).

    • U mnie lista zadań i plan dnia są absolutną podstawą, gdy mam bardzo bardzo mało zadań, to bywa, że odpuszczam ich tworzenie, ale nie wyobrażam sobie produktywnego funkcjonowania bez listy 🙂
      Mi też dużo trudniej pracowało się wśród ludzi, którzy ciągle coś czegoś chcą, więc dobrze Cię rozumiem. Niestety w domu też bywa różnie, bo nie dla każdego praca w domu oznacza realną pracę, bo przecież siedzisz w domu.

  • Dobre rady 🙂 zapiszę je sobie i zacznę się stosować

  • Genialne! Uwielbiam posty tego typu bo zawsze mi uświadamiają że powinnam coś zmienić,, no ale różnie z tym bywa. Twój post idealny na środek sesji kiedy to cierpię na permanentny brak czasu i stale jestem przez coś rozpraszana 😀 Wierzę że tym razem uda sie je wprowadzić w życie i być bardziej produktywną.

  • Tez sie lapie na tym, ze zamiast pracowac wiecznie sprawdzam powiadomienia czy to z facebooka czy instagrama. Najwyzszy czas cos z tym zrobic! Dzieki za inspiracje!

  • Ta aplikacja z odliczaniem jest genialna:) Popełniam wszystkie możliwe błędy o których piszesz, ale obecnie jestem w fazie próby ogarnięcia swojego czasu. Myślę, że dzięki takim wpisom mi się to uda:)

  • My LittleRedThink

    Pamiętam, jak na zajęciach z psychologii kazano nam zrobić swój dzienny zegar. Polegało to na tym, że na tarczy rysowaliśmy średnią długość codziennych obowiązków i zajęć, np. 7 h snu, 1h dojazdy, 5h uczelnia,1h posiłki. Nagle, mimo moich dwóch kierunków, okazało sie, że kilka godzin w ciągu dnia mi ucieka. A były to dwa, trzy lata temu, jak jeszcze broniłam się przed kontem na fb! 🙂 Boże, chyba powinnam znowu zrobić ten zegar, bo ostatnio dużo czasu marnuję.

    • Ja takie koło robiłam przy okazji warsztatów z osiągania celów wraz z analizą, na które czynności chciałabym mieć więcej czasu. I wyszło, że praca i blogowanie pochłaniają większość jego ogromną większość. Uwielbiam blogować, ale nie można w tym wszystkim dać się zwariować. Dlatego ostatnie miesiące to tak wiele organizacyjnych zmian w moim życiu, choć bardziej związane są z czasem i zarządzaniem zadaniami 🙂

  • Zdecydowanie bycie offline sprzyja 🙂 Są takie dni kiedy siadam do komputera, chcę popracować nad blogiem a tu fb i godzinka minie lekko 🙂

  • Bycie offline nie jest dla mnie problemem. Zazwyczaj tracę zainteresowanie wszystkimi powiadomieniami, mailami, kiedy nie mam nic innego do zrobienia. Najgorzej jest, kiedy muszę się uczyć. Oj, wtedy z wszystkimi blogami, Instagramami, facebookami i innymi takimi jestem na bieżąco. Udało mi się trochę to opanować od kiedy trzymam się planu: godzina nauki, 15 minut przerwy. Zazwyczaj ustawiam sobie budzik w telefonie, ale spróbuję polecaną przez ciebie aplikację, powinna się sprawdzić 🙂

    • Dobra jest też aplikacja Pomodoro na telefon. Ustawiasz tam godzinę nauki i 15 minut przerwy, po upływie tego czasu dzwoni i przypomina, że albo pora na przerwę, albo czas wziąć się do nauki 🙂

      E.ggtimer jest ok, ale musisz mieć włączoną przeglądarkę, a przy nauce lepiej komputer odłożyć w kąt 😀

      • Taka sugestia – mogłabyś zebrać w jednym poście podsumowującym te wszystkie aplikacje. Używałam kiedyś LeechBlocka do blokowania wciągających stron (głównie fejsa) – chętnie poznałabym plusy i minusy różnych narzędzi.

        • Kiedyś pisałam o takich aplikacjach, fakt – doszły nowe, z części ostatecznie już nie korzystam, bo w obecnej sytuacji przestały się sprawdzać, ale wszystkie są warte uwagi: http://niebalaganka.pl/ulubione-aplikacje-zarzadzania-zadaniami/ Za jakiś czas pomyślę o aktualizacji tego wpisu 🙂

          Teraz korzystam z Trello, Kalendarza Google, Evernota, i E.ggtimer. Z Mailboxa zrezygnowałam, by przychodzące maile mnie nie rozpraszały, ale tej segregacji maili jednak trochę brakuje.

  • Zdecydowanie powiadomienia i bycie online cały czas to wróg wolnego czasu, koncentracji i produktywności. Kiedyś nie mogłam żyć bez sprawdzania fb co sekundę, teraz odzwyczajam się od tego, ale wciąż zabiera mi to wiele cennych minut, a nawet godzin.

  • Natalia

    Witaj Aniu, bardzo lubię Twojego bloga, jesteś dla mnie inspiracją, dlatego też, jeśli mogę zapytać: czym się zajmujesz, co studiowałaś, pracujesz w domu? Jestem przed decyzją wyboru studiów a w Tobie widzę ( na ile mogę zobaczyć 🙂 czytając bloga) swoje podobieństwo.
    Pozdrawiam Cię serdecznie Natalia.

    • Pracuję w domu, prowadzę własną działalność, zupełnie nie związaną z kierunkiem moich studiów. Pracowałam „w zawodzie” i mimo że studia mnie interesowały to jednak ten rodzaj pracy u kogoś na etacie, kiedy musisz odsiedzieć swoje nie jest dla mnie. Jeśli miałabym Ci coś doradzić to idź na studia, które Cię interesują i są w jakiś sposób powiązane z tym czym lubisz się zajmować. A jeśli nie ma takich to wybierz mało angażujący kierunek, dzięki któremu znajdziesz czas by znaleźć to czym chcesz się zajmować :))

  • Życie bez powiadomień jest piękniejsze, a moje stało się jeszcze piękniejsze, gdy zupełnie usunęłam facebooka z telefonu. Mało tego, nawet na kompie ograniczyłam go sobie do 10 minut dziennie pluginem do przeglądarki. To był mój największy złodziej czasu, a teraz jestem od niego wolna. Dzięki za ten eggtimer – praktyczna rzecz, właśnie testuję 😀

  • Iza

    Jakiś czas temu zrezygnowałam z powiadomień na komputerze. Niby teraz nic mnie nie rozprasza, ale zauważyłam, że jak mam do zrobienia „coś co mi nie leży” i tak sama znajduję rozpraszacze. :/ Właściwie chyba najlepiej sprawdza się u mnie tradycyjna metoda – kartka i papier, ale później denerwuje mnie fakt, że muszę to i tak wklepać do komputera i kółko się zamyka. :/ Myślę, że najbardziej pomocne mogą być dla mnie wskazówki: tylko tu i teraz oraz wyznaczanie konkretnego czasu. Muszę spróbować – dziękuję za motywację. 😀

    • Z tym „coś mi nie leży” w 100% się zgadzam, dlatego też staram się wprowadzać punkt 9. Nie zawsze się da i nie jest to łatwe, w przypadku gdy ma się charakter Zosi Samosi. Z kartką i papierem mam tak samo, nawet jeśli usiądę do pisania w tradycyjnej formie, to szybko się poddaję, bo przepisywanie zajmie mi jeszcze więcej czasu.

  • Ja najwięcej czasu marnuję czytając artykuły o… organizacji czasu! Mam nadzieję, że jak już pojmę tę tajemną wiedzę to będę potrafiła efektywnie z niej skorzystać.
    Za to wyłączenie internetu w telefonie sprawiło, że przestałam odruchowo sprawdzać powiadomienia i czytać głupoty z internetu 🙂 I tak spędzamy ogromną ilość czasu w sieci – czasem po prostu dla higieny psychicznej trzeba się odłączyć od czasu do czasu.

  • ojj ciężkie zadanie;p bycie offline-ok, często tak robię, ale wyłączenie wszelakich powiadomień- to chyba najcięższe zadanie, biorąc pod uwagę, że już weszło mi w krew systematyczne sprawdzanie, to telefonu, to fb, to maili.. ale może to jest sposób 😉 obiecuję, że chociaż SPRÓBUJĘ ;))

  • Ja na szczęście nigdy nie miałam problemów z chodzeniem wszędzie z telefonem, ale chyba mam za dużo czasu, który marnuję siedząc kilka godzin dziennie przed komputerem…

  • Ewa J.

    Polecam jeszcze aplikacje blokujące czasowo dostęp do wpisanych stron, np. dodatek do Chrome’a BlockSite; niezwykle pomaga przy korzystaniu z internetu bez zbędnych rozpraszaczy 😉
    Osobiście praktykuję raczej inne metody na to, żeby mieć więcej czasu 🙂
    1. Za często martwię się na zapas i zniechęcam – pora przestawić myślenie! Dlaczego mam nie zdążyć z napisaniem artykułu do 21, skoro pozostały mi jedynie poprawki? Ależ oczywiście że dam radę dzisiaj to zrobić! (to samo z gotowaniem, sprzątaniem itp..) Czas spędzony na malkontenctwie przeznaczam na działanie 🙂
    2. Chcę komuś coś udowodnić – po co? To i tak nie ma sensu. Kto ma się na mnie poznać, powinien mnie docenić bez zbędnego ‚szpanerstwa’ a ja zyskuję czas na bycie sobą i skupienie się na tym co naprawdę ważne.
    3. Nie, nie muszę mieć zawsze racji – choć często mam xD ale wykłócać się o to że ‚moja prawda jest mojsza niż twojsza!’ – a czas leci.. i nerwy..
    4. Przestałam brać odpowiedzialność za innych – kumpel pisze ze mną artykuł? Świetnie! Ale on ma swoje zagadnienia, ja swoje. On nawali? Trudno, musi to nadrobić. Nie będę nadrabiała czyichś niedociągnięć, skoro wywiązałam się ze swoich. Co z tego że to moja praca magisterska… ^^” Jesteśmy dorośli i powinniśmy się z obietnic wywiązywać #MarzenieŚciętejGłowy – oszczędza to energię i czas, który przecież można spożytkować inaczej 😉
    5. Przestałam czekać na odpowiedni moment, by coś zrobić – dokładnie tak jak to bywa z ćwiczeniami czy dietą – od jutra.. od przyszłego tygodnia.. od nowego roku.. a dlaczego nie teraz? Zamiast planować, kalkulować czy analizować – działam!
    Ot, takie tam wnioski po 4 latach studiów 😉

    • Bardzo ważne kwestie poruszyłaś! I w zasadzie też je praktykuję i staram się, bo z tym zamartwianiem nie zawsze tak pięknie wychodzi. Mają duże znaczenie pod względem brania na siebie niepotrzebnych zobowiązać (pkt 2. i 4.) To chyba najważniejsza wiedza wyniesiona ze studiów! 🙂

      • Ewa J.

        w sumie to nawet nie nauka ze studiów, a doświadczenie bycia przez dwa lata prezesem studenckiego koła naukowego.. 😉
        dzisiaj odkryłam jeszcze jeden trik, który pozwala mi skupić się na pracy: spadek dobrego humoru – stany ‚dołowe’ pozwalają mi się skupić na wykonywanym zadaniu jak nic innego 😀
        a co do powiadomień.. w telefonie wyłączony by oszczędzać baterię (jak i internet), na laptopie odznaczyłam automatyczne logowania na różne strony.. a jak przychodzi co do czego, to po prostu nie chce mi się znowu logować 😉 ach, czyżby dobra strona lenistwa? 🙂

  • Cały czas walczę o lepszą organizację czasu i momentami nie jest łatwo… 🙂 W każdym razie ostatnio wyłączam wifi w telefonie, kiedy zaczynam pracować, korzystam z Pomodoro i aplikacji czasowo blokujących strony (blokuję sobie społecznościówki). Również słucham nieznanych mi wcześniej playlist, w przeciwnym razie zaczynam śpiewać i tańczyć… 😀

  • Zdecydowanie się z Tobą zgadzam.Jak uczyłam się do egzaminów,zawsze musiałam być offline,bo mnie zbyt kusiło .. 😉

  • U mnie wylaczenie sie on line zaowocowalo przyspieszeniem prac nad blogiem paradoksalnie. Pozdrawiam serdecznie Beata

    • Trudno w to uwierzyć, ale tak właśnie bywa. Do pracy online najlepiej się z tego online wyłączyć 🙂

  • Zaczynam walczyć z rozpraszaczami! Serio. Tym bardziej, że zaraz sesja a notatki leżą i czekają. Dipiero kiedy zaczęłam blogować zobaczyĺam jak dużo czasu zabiera bycie online. Wyłączę też te powiadomienia. Powiedz mi proszę, jeśli chodzi o np. odwiedzanie innych blogów też wyznaczyłaś sobie pewne limity? To mi zabiera ogrom czasu.

    • Generalnie ostatnio blogi czytam w przelocie na telefonie. Zainstalowałam aplikację Bloglovin i czytam w podróży lub przed snem. Niestety objawia się to też mniejszą ilością zostawianych przeze mnie komentarzy, ale coś za coś :/ Miałam też taki plan by nadrabiać np. w weekendy, ale wtedy to już w ogóle mało czasu spędzam przed komputerem.

  • Bardzo lubię mieć zorganizowany czas i życie, a Twoje rady na pewno mi się przydadzą. Dziękuję! :*

  • Ja sobie wmawiałam, że nie mam czasu na pisanie bloga. Phi. Jak się chce to się da 🙂 Świetny wpis!

  • Ja mam jeden stały patent na sprzątanie – zawsze słucham audiobooka. Dzięki temu mam wymówkę, żeby przez dwie godzinki „poczytać”. A kuchnia , łazienka i tym podobne głupoty są wyczyszczone jakby przy okazji;)

  • Pingback: Jak zwiększyć zaangażowanie fanów na Facebooku? Linki tygodnia. - VADEMECUM BLOGERA()

  • G B

    Wiem, że wszystko to, co napisałaś, doskonale by się sprawdziło w moim przypadku. Wyłączyć się, choćby na jakiś czas z życia online, z facebooka, z tych wszystkich zabieraczy czasu i wziąć się wreszcie za coś pożytecznego. To plan do działania – choć ciężki do realizacji w moim przypadku 😉

  • Dopóki nie założyłam bloga jakoś sobie radziłam z notorycznym sprawdzaniem wszystkich powiadomień, ale od niedawna muszę mocno się kontrolować, żeby nie sprawdzać fejsa, insta, bloga co kilka minut. Tak jak piszesz, świat się nie zawali, a mnóstwo czasu można zaoszczędzić.
    Pozdrawiam 🙂

  • Super lista – stosuję od paru lat. Szczególnie nie odbieranie telefonów i nie sprawdzanie poczty co 5 minut, pozwala być znacznie bardziej efektywnym w pracy. Choć niestety nie wszyscy są to w stanie zrozumieć, no ale cóż 🙂 Uważam, że osoby, które nie ogarniają terminów, to są osoby, które pozwalają innym na przeszkadzanie im w trakcie robienia czegoś – właśnie telefonami w całkiem innych sprawach czy mailami.

    • To prawda. Ja mam lepsze i gorsze dni, jeśli chodzi o odłączenie się, ale gdy jakieś zadanie jest bardzo pilne czy ważne to odłączam się w 100%.

  • fochzprzytupem

    ten e.ggtimer jest genialny! od dziś poświęcam 15 min dziennie na sprzątanie dlatego jest jak znalazł 🙂

  • Nooo, prawdziwa kopalnia wiedzy w tym poście, na pewno skorzystam z tych porad! Już pierwszy rzut oka na podtytuły uświadomił mi, od czego zacząć, żeby zyskać czas! A ja go naprawdę potrzebuję!

Close