Urządzanie i oswajanie aaowego mieszkania trwa w najlepsze. Ciągle odkrywam uroki nowej okolicy, staram się tutaj zadomowić i poczuć „jak u siebie”. I choć nie jest moje, to traktuję je jak własne. W tym momencie jest moim wymarzonym mieszkaniem, więc dbam o to by żyło mi się tutaj jak najlepiej.
Do stworzenia dzisiejszego wpisu zainspirowała mnie firma feeby.pl, której produkty pozwoliły mi bardziej zadomowić się w wynajmowanym mieszkaniu. Mimo, że styl nowego M bardzo mi odpowiada i mogłabym mieszkać w nim już na zawsze, to do całkowitego oswojenia i urządzenia po swojemu potrzebowałam kilku elementów. Na szczęście przekonałam się już, że aby czuć się jak w domu nie jest potrzebny akt własności ani mnóstwo naszych rzeczy. Niewielka ilość drobiazgów w pasującej nam estetyce, sprawi, że możemy stworzyć dom wszędzie tam, gdzie chcemy.
Jak oswoić i dobrze zorganizować wynajmowane czy też nowe mieszkanie?
- pomyśl o mieszkaniu i jego wyposażeniu jak o pustej przestrzeni i od początku rozplanuj ułożenie rzeczy – ja już na etapie oglądania mieszkania wizualizuję sobie, gdzie rozłożę się z naszymi gratami. Pozwala mi to choć trochę sprawdzić czy się ze wszystkim zmieścimy, czy z czegoś będziemy musieli zrezygnować i niemal od razu przystąpić do rozpakowywania i układania rzeczy na ich miejsce,
- zrób zdjęcia, na których zobaczysz, czego jest za dużo – zrobienie zdjęć pozwala spojrzeć na mieszkanie z innej perspektywy. Jeśli wydaje ci się, że coś jest nie tak, czegoś jest za dużo lub za mało, to na zdjęciach na pewno to zobaczysz. O tym jak robienie zdjęć pomaga w organizacji i zmotywowaniu się do sprzątania już kiedyś Wam pisałam w ramach akcji motywacji,
- utrzymuj zawsze porządek – w czystym mieszkaniu żyje się lepiej i uwierzcie, nic tak nie przytłacza jak bałagan w przestrzeni, w której nie czujemy się do końca dobrze,
- uporządkuj również to, czego nie widać na pierwszy rzut oka – dobrze zorganizowane szafki, z których nic nie wypada na głowę, to kolejny element, dzięki któremu poczujemy się dobrze nawet w mieszkaniu, którego nie lubimy,
- świeże kwiaty – to dodatek, który sprawdza się zawsze,
- wyeksponuj fotografie – nasze zdjęcia, to mój ulubiony dodatek, uwielbiam robić zdjęcia i równie mocno uwielbiam się nimi otaczać,
- postaw na własne mobilne dekoracje i dodatki – ulubiony wazon, kubek, plakaty, czy poduszki. To wszystko, co jest mobilne i pasuje do naszego wymarzonego wnętrza, bo wtedy sprawdzi się również w przyszłości.
U nas to właśnie mobilne dekoracje, fotografie i książki (ułożone kolorystycznie) stanowią te najważniejsze dodatki, które sprawiły, że mieszkanie zaczęło być bardziej nasze. Z pomocą feeby.pl w aktualnym mieszkaniu, postawiliśmy na akcenty, które oddają nasze podejście do życia, motywują do działania i sprawiają, że w każdym pomieszczeniu łatwo mogę przywołać uśmiech. Wybraliśmy inspirujące grafiki w ramach. Są dostępne w różnych rozmiarach, kolorach i wzorach. Poniżej możecie zobaczyć kilka naszych metamorfoz z wykorzystaniem plakatów. Mam nadzieję, że zainspirują Was do wprowadzenia małych zmian w Waszych wnętrzach.
Produktem, który absolutnie mnie ujął jest plakat z domowymi zasadami. Kiedy go zobaczyłam, pomyślałam, że ktoś wyjął te myśli z mojej głowy.
Jak są zasady, to wszyscy muszą je przyjąć i podpisać. Codziennie czuję moc tego plakatu. Szczególnie, gdy chodzi o punkt „jesteśmy cierpliwi”. W moimi przypadku wymaga on najwięcej pracy. To, że widzę go kilka razy dziennie tylko umacnia mnie w pracy nad własną cierpliwością.
Mała rzecz przy kąciku kawowym, czyli idealny motyw dla wszystkich kawoszy. Przerwa na kawę jest obowiązkowa, a w takim miejscu, kawa smakuje jeszcze lepiej.
Nasz stół i jednocześnie wieczorne miejsce pracy. To tutaj najbardziej brakowało mi jakiejś dekoracji, było bardzo pusto. Duży plakat w ramie sprawił, że zrobiło się znacznie przytulniej, nawet wtedy gdy akurat zabraknie świeżych kwiatów. Ostatnio potrzebuję różnych naocznych motywatorów i ten sprawdza się wyśmienicie. Nasze otoczenie ma na nas ogromny wpływ, dlatego warto otaczać się fajnymi rzeczami i hasłami, w które wierzymy.
Każdego poranka wita nas napis good morning i oczywiście nasze zdjęcia.
I teraz mój hit numer dwa, zupełnie nieoczywisty: zasady do łazienki. Łazienka jest takim miejscem, w którym trudno wprowadzić osobiste akcenty i sprawić by była bardziej nasza. Wystawione kosmetyki nierzadko powodują, że zamiast przytulności wprowadzamy bałagan. Tymczasem plakat z zasadami w skromnej ramie idealnie się wpasował w przestrzeń, a do tego ma wymiar praktyczny.
Jak widzicie większość naszych dekoracji stoi oparta o ścianę. Tak nam się podoba, ale z drugiej strony umówiliśmy się z właścicielką, że nie będziemy wiercić w ścianach. Żeby nie brudzić ścian i zapewnić ramkom odpowiedni opór aby nie zjeżdżały warto przykleić małe silikonowe podkładki odbojniki (można je dostać w wielu sklepach do domu i budowlanych).
Poniżej możecie obejrzeć więcej pomysłów na wykorzystanie produktów feeby.pl , bo plakaty to nie wszystko, co sklep ma w swojej ofercie. Znajdziecie tam również obrazy na płótnie, w ramie, listery 3D, parawany, gadżety, a także dzieła sztuki artystów malarzy i fotografików. Jest w czym wybierać, a do tego możecie zamówić również własne zdjęcie w obrazie.
Powyższe zdjęcia pochodzą ze strony feeby.pl
I jak Wam się podobają dekoracje w naszym nowym mieszkanku? Jakie dodatki najbardziej lubicie wprowadzać u siebie? Dla mnie kluczowe jest to, że gdy najdzie mnie ochota mogę dowolnie poprzestawiać ramki, stworzyć nowe kompozycje, a co najważniejsze będę je mogła wykorzystać też w innym miejscu.
Super pomysły, ale też spory wydatek.
Wszystko zależy od rozmiarów plakatu i ramy, a porównując ceny samych ramek nie wychodzi bardzo drogo 😉
Ja szukam ramek w niemieckim sklepie woolworth, moza kupic czasem nawet za 2 euro 🙂 A co do plakatow… zawsze mozna po prostu taniej wywolac zdjecia lub samemu cos wydrukowac i wtedy taka dekoracja juz w ogole jest za grosze 🙂 trzeba sie inspirowac i ruszyc troche glowa!
Dokładnie! Kiedyś sama robiłam takie plakaty i przemalowywałam stare ramki, żeby mi pasowały. A teraz już nie mam na to czasu i trochę mi się nie chce (starzeję się!), więc wolę gotowe rozwiązania. Ale chęciami można zdziałać wiele:)
Fajny pomysł, sama szukam jakichś do kuchni, ta z kawą piękna! Ja spłatę kredytu traktuje jak inwestycje. Do emerytury spłacę, aby płacić tylko czynsz, bo bo stać na wynajem pewnie za emeryturę nas nie bedzie:). Czarno ale szczerze 🙂 a póki co ciesze się urzadzaniem, dzięki za wskazówki, mimo product placement, fajny, inspirujący wpis 🙂
Wiesz, ja nie twierdzę, że całe życie będę na wynajmie. Teraz nam to pasuje z wielu względów, nie znaleźliśmy miejsca, gdzie chcielibyśmy osiąść na stałe i traktujemy to jako przystanek. A kto wie co będzie za kilka miesięcy 🙂
uuuuuuu sterylnie :O dużo ramek ale poza tym nic nie widać 🙁
To nie jest typowy home tour, tylko wpis o oswajaniu wynajmowanego mieszkania, więc są ramki, bo to lubię. A poza tym muszę zachować też coś tylko dla siebie 😉
Faktycznie, małe rzeczy, a zmiana ogromna. Dużo przytulniej i domowo się robi. Zainspirowałaś mnie, do upiększenia naszego tymczasowego pokoju u rodziców 😉 Już od dawna noszę się z zamiarem wstawienia tu ramek z naszymi zdjęciami i ciągle jest coś ważniejszego do zrobienia. Jednak widzę, że mogą znacznie ożywić nam wnętrze, więc czas nadać temu wyższy priorytet 😉
Koniecznie! Nawet jeśli masz różne ramki, to zawsze można je przemalować na jeden kolor albo postawić na czarno białe zdjęcia i kolorowe ramki. Ja właśnie w rodzinnym domu w moim pokoju tak kombinowałam na różne sposoby i małymi zmianami odmieniałam swoje otoczenie w zależności od humoru 🙂 Powodzenia w realizacji! Będzie pięknie 🙂
Dziękuję, wyżyję się twórczo razem z narzeczonym 😉
Rzeczywiście, wynajmowane mieszkanie to nie nasza własność i nawet żal by mi było za bardzo inwestować w stworzenie idealnego klimatu, dlatego uważam, że wybrałać idealny sposób na oswojenie mieszkanka. Sama mieszkam obecie w służbowym mieszkaniu i za bardzo nie mogę szaleć, bo kiedy sie wyprowadzę, to co zrobię z tymi wszystkimi idealnie dopasowanymi do tego miejsca mebelkami i dodatkami? W innym mieszkaniu (moim własnym) mogą już mniej pasować, poza tym, też nie mogę niczego zmieniać, bo za każdy uzczerbek czy nawet zmianę na lepsze zapłacę karę podczas wyprowadzki.
Przy zmianie na lepsze zawsze można się dogadać z właścicielem, zwykle nie robią problemów.
Ja już na poprzednim mieszkaniu zaczęłam kupować dodatki, ale właśnie takie, które będą pasowały do mojego wymarzonego mieszkania i dzięki temu idealnie się też wpasowały w obecne, które jest bardziej w moim guście. To chyba lepsze rozwiązanie niż usilne dobieranie dodatków, do tego co akurat mamy.
Ja też mieszkam na wynajmie, wszystkie ściany są kolorowe, więc efektu sterylnej i czystej bieli niestety nie mam :/ Mogę za to wiercić dziury w ścianach, więc na upartego mogłabym obwiesić się plakatami 😉 Rzecz w tym, że cały sufit jest wyłożony panelami, co daje uczucie ciepła i „zabudowania”, jeśli wiesz, o co chodzi. Dobór dekoracji musi być na tyle subtelny, żeby nie było wrażenia przytłoczenia i zagracenia. Dodatkowo mam ten „problem”, że mój partner, o ile lubi kwiaty (zupełnie inaczej niż ja), o tyle ma diametralnie inne zdanie w temacie home decor 😀 i tak sobie od roku eksperymentuję i szukam złotego środka 😀 Jeśli chodzi o Twoje mieszkanko… Te kadry wyglądają naprawdę świetnie. Myślę jednak, że osobiście poszłabym w polskie teksty („dzień dobry” brzmi równie dobrze, co „good morning”) 🙂
Fantastyczna jest ta list „w naszym domu…”!!! Przy każdym kolejnym punkcie uśmiechałem się coraz bardziej 🙂
A mieszkanie świetnie urządzone, choć szczerze powiedziawszy jeszcze bardziej niż samym wystrojem imponujecie mi podejściem do wynajmu. W otoczeniu, które często wręcz krzyczy „jak to wynajmujecie? Możecie przecież kupić na kredyt” to naprawdę odważny, ale i rozsądny krok! 🙂
Dawid
Razem z mężem nie przywiązujemy się w tym momencie do miejsca i ta mobilność bardzo nam odpowiada, choć faktycznie własne (a tak naprawdę banku) dla wielu osób wydaje się być bardziej pożądanym rozwiązaniem. Tu przynajmniej jak coś mi nie odpowiada, czy to w bloku, czy w sąsiedztwie nie jestem uwiązana do miejsca i nie muszę się denerwować co miesiąc przy spłacie kredytu, że kupiłam mieszkanie, w którym coś mnie wkurza, jak np. naprzykrzający się sąsiad ;).
Jestem identycznego zdania! 🙂 Wynajem daje mobilność. Daje również swego rodzaju „odwagę” i podnosi poziom tolerowanego ryzyka w prowadzeniu biznesu czy projektach których się podejmujemy. Wizja ciążącego nad głową kredytu, u wielu ludzi powoduje, że zastanowią się 3 razy zanim coś zrobią… i w rezultacie nie robią nic.
Dawid
Sama prawda!
U nas pokutuje jeszcze podejście rodem z PRL. Kiedy nie było niczego ludzie gromadzili co mogli i mieszkanie na własność było luksusem. Jest coś u nas w mentalności takiego co podpowiada, że lepiej jest mieć coś na własność. Poza tym istnieje też przekonanie, że trzeba coś kupić w sensie nieruchomość aby pozostawić spadek dzieciom…
Za każdym razem kiedy czytam taki komentarz, bardzo się cieszę 🙂 Gdybyśmy wszyscy mieli takie zdrowe podejście to ceny mieszkań kształtowałyby się na nieco innym poziomie.
Ale fantastyczna przemiana! Wydawałoby się, że to tylko kilka plakatów, grafik, a wprowadzają niesamowite wrażenie przytulności i takiego… ciepła. Cudownie!
Od dawna marzy mi się plakat ożywiający największą, niezaszafkowaną ścianę w kuchni, ale ściana jest tak krzywa, że obawiam się, że plakatem to podkreślę jeszcze.. Na razie zrobiłam sobie małą galeryjkę : trochę zdjęć i kilka rysunków dzieci. Jak mam poczucie zmęczenia wystarczy, że spojrzę – przecież to dla nich pracuję.
Super to wygląda, zwłaszcza ten kącik kawowy – marzy mi się taki kiedyś w domu 🙂 Dzięki za pomysł z silikonowymi podkładkami, nie wiedziałam, że takie coś istnieje nawet;)
Aniuuuu!!!! Dziękuję ci za ten wpis! Szukamy od roku, z mężem, jakiegoś obrazu na ścianę do salonu! Od roku szukamy, bo ciężko nam znaleźć taki, który spełni nasze kryteria (wymiary, kolor, tekstura, cena). Już prawie kupiliśmy obraz w Ikea! Ale za taką cenę, nie chciałam kupować „na siłę”. I na stronie, o której piszesz, znaleźliśmy kilka idealnych, które będą nam pasowały!!! Wieczorem siądziemy i wybierzemy 😀
A jeśli chodzi o grafiki, najbardziej podoba mi się ta na szarej ścianie z regułami w domu. Idealna harmonia pomiędzy ścianą i grafiką. Moja ulubiona reguła to „lubimy się bawić” oraz „przytulamy się” 🙂
Bardzo się cieszę, że tak pomogłam! Jak już u Was zawiśnie, koniecznie podeślij zdjęcia <3 a jednocześnie widać ją już od progu 🙂
Ta grafika jest też zdecydowanie moją ulubioną, idealnie się tam wkomponowała, bo jest w kuchni
To ten! Już jest! Przepraszam za jakość zdjęcia, ale już tak bardzo nie mogłam się doczekać, aby pokazać nasz obraz! Jest trochę większy niż myślałam (kobieta… A po co sprawdzać wymiary na długość skoro na szerokość jest IDEALNIE!), ale jak usiadłam przed nim … Spokój. I właśnie o to chodziło! Teraz tylko trzeba zagonić męża do wieszania i już 🙂
Zdecydowanie nie jestem fanką plakatów z górnolotnymi hasłami, wolę zdjęcia. Nawet znajdzie się coś swojego do wydrukowania 🙂
Ujęła mnie tabliczka łazienkowa. Bardzo mi się podoba. Szczególnie w takich pomieszczeniach jak łazienka, wyłożonych płytkami przyda się patent z silikonowymi podkładkami, wprawdzie nie wynajmuję mieszkania, ale jednak nie chciałabym wiercić dziur w płytkach. Bardzo ciekawe pomysły. Pozdrawiam
oooooooooo z domowymi zasadami rewelacja!!!
Malenkie drobiazgi, a zmieniaja tak wiele 🙂 U mnie w kuchni kroluje plakat „you only live once – lick the bowl!” 😀
Super mieszkanko ale jak juz wiadomo ile ludzi tyle pomyslow na zycie ja bym chyba nie potrafila sie zadomowic majac gdzies z tylu glowy ze i tak sie wyprowadze pieniedzy za wynajem tez by mi bylo szkoda to juz bym wolala co miesiac splacac kredyt na moje wlasne i tam od poczatku budowac moje miejsce na ziemi ale zdaje sobie sprawe ze sa osoby ktore uwielbiaja zmiany i kazde nowe miejsce to dla nich nowe wyzwanie i nikt nie ma z tym problemu 🙂 oby ci sie dobrze mieszkalo
U nas to przede wszystkim kwestia miejsca i bycia mobilnym. W tym momencie to bardzo cienimy razem z mężem. Niewykluczone, że w ciągu kilku miesięcy zupełnie zmienimy lokalizację alb podejmiemy decyzję o budowie domu, albo jeszcze zupełnie coś innego 😉 Na ten moment wynajem ma dla mnie więcej zalet niż uwiązanie do raty kredytu i w sumie też dzięki temu mieszka mi się dobrze 🙂
Super są takie cytaty w ramkach. Sama dzisiaj zamówiłam taką ramkę podzieloną na 8 części i planuję tam wkleić motywujące cytaty 🙂 Dzięki Aniu 🙂
Świetne te plakaty, muszę znaleźć u siebie miejsce w nowym domu na takie dekoracje 🙂
Sami wynajmujemy od lat i bardzo sobie chwalę tą formę, wbrew wielu krytycznym głosom 😀 😉
I cieszę się, że mimo iż było już bardzo blisko kilka razy, nie kupiliśmy jeszcze mieszkania, bo teraz widzę jak bardzo by nam to pokomplikowało życie i łatwość podejmowania różnych decyzji. Być może Kraków nas u siebie zatrzyma na dłużej – wówczas będziemy kombinować czy coś działać intensywniej w temacie.
Wracając jednak do wątku głównego 😀 – dla mnie kluczem są własne meble, dodatki, wyposażenie. 90% jest nasza i z nami się przeprowadza lub jest przez nas dokupowana i to daje ogromny komfort codziennego przebywania w takim swoim otoczeniu 🙂
Z wynajmem jest dokładnie tak jak napisałaś. Pewne decyzje byłoby dużo trudniej podjąć z kredytem na karku albo koniecznością sprzedaży mieszkania, które przecież jest takie nasze i dopiero co w nie zainwestowaliśmy. Myślę, że w tym wypadku na wszystko przyjdzie odpowiednia pora. I tak jak nie widzę nic złego w kupnie na kredyt, tak nie widzę nic złego w długotrwałym wynajmie. Grunt, to robić wszystko w zgodzie ze sobą 🙂
Dokładnie tak – trzeba kierować się własnymi zasadami 🙂
Też mam taką listę z zasadami panującymi w domu.:D:D Świetna jest, zawsze gdy obok niej przechodzę uśmiecham się. 🙂 Fajny wpis. A co do cierpliwości, to nie martw się dzieci nas tego bardzo dobrze uczą. 🙂 Pozdrawiam.
Już odczułam tę naukę cierpliwości 😀 Ale ja z tych bardzo niecierpliwych jestem, więc w innych sytuacjach taka przypominajka bardzo się sprawdza 🙂
Dzięki za ten wpis.
Akurat od stycznia wynajmuje i trochę mi nieswojo – trochę bardziej po domowemu poczułam się od kiedy mam koty. No właśnie koty- przez nie kwiatków nie sprowadzam bo zeżrą, i obrazów żadnych nie posiadam(zwalają- czy to ze ściany czy oparte).
Mieszkanie mam w duchu PRLu, i przez to, że nie wiem jak je udekorowac to jest to taki łysy PRL 😀
Natomiast do sypialni zwierzaki wstępu nie mają i myślę, że tam bym mogła coś zdziałać. Dzięki za inspirację.
PS. Porządek właśnie! U mnie cały czas syf 🙁 Przez 11 h nie ma mnie w domu, jak wrócę to padam, TŻ ma wysoka tolerancje na hałde garów w zlewie 😉 Musimy opanowac jakiś system dla zalatanych.
<3 Super! Masz rację, czuć od niego spokój, więc idealnie do domu i salonu, gdzie szukamy odpoczynku. Cieszę się, że mogłam się przyczynić do znalezienia idealnego obrazu do Waszego salonu 🙂
Och, wersje „przed” wyglądają zupełnie jak moje mieszkanie, którego wciąż nie mogę polubić! (Niestety jest to też kwestią bałaganu, bo nie nadążam ze sprzątaniem po dwójce małych dzieci na bieżąco, a wieczorami zwyczajnie nie mam już na to siły… Mam nadzieję, że będzie lżej, jak młodszy od września pójdzie do przedszkola.) Tyle że jak mam jakieś dekoracje, to zaraz mi się wydaje, że przestrzeń jest zagracona, a dodatki głównie zbierają kurz… Więc może takie plakaty to będzie idealne wyjście 🙂 Tyle że ja zdecydowanie preferuję ilustracje/zdjęcia.
Dla mnie plakaty, zdjęcia są właśnie najlepszą dekoracją również z tego względu, że łatwo je wyczyścić. Inne bibeloty, figurki czy świeczniki są trudniejsze do wyczyszczenia i choć może się wydawać, że minuta dwie więcej to jednak nie dużo, a w kontekście całego sprzątania to może być i 15 minut 🙂 I właśnie przy tej formie dekoracji nie mam wrażenia zagracenia przestrzeni, a dzięki nim nie jest tak sterylnie.
Aniu wybacz offtop ale moglabys zdradzic jaki masz kolor lakieru do paznokci na jednym ze zdjec powyzej? Jest sliczny! Pozdrawiam 🙂
To hybryda, zdaje się, że kolor to dzika orchidea 🙂
Świetne pomysły. Akurat zmieniam od przyszłego miesiąca mieszkanie więc przyda się parę inspiracji 🙂