Nie przepadam za gotowaniem (stali Czytelnicy bloga już to wiedzą), ale robię wszystko by uprzyjemnić sobie tę czynność. Ciągle szukam sposobów i przepisów, które pozwolą mi na szybkie i proste przygotowywanie posiłków przy jednoczesnej minimalizacji bałaganu, który powstaje podczas gotowania. Ostatnio w ramach usprawnienia tej czynności ograniczyłam ilość różnych kuchennych przydasi. Zostałam też wyjątkowo rozpieszczona i dostałam do testów wielofunkcyjne urządzenie, które smaży, gotuje, piecze a po tym wszystkim do umycia mamy tylko jedno naczynie. Brzmi jak ideał?
Do gotowania najbardziej brakuje mi cierpliwości. Chciałabym szybko i na już, a kiedy muszę poczekać, to nie gapię się bezczynnie na garnek, tylko zajmuję się czymś innym. A to tylko krok od kulinarnej katastrofy – przypalenia, wykipienia, wygotowania. Dlatego lubię dania w 30 minut, bo wtedy cały czas mam coś do roboty i nie chcę opuszczać kuchni 😉 Okazuje się jednak, że są kuchenne gadżety, dzięki którym przypalenie i wykipienie nie jest możliwe, danie bez naszego wielkiego udziału wychodzi idealne, a gdy jest gotowe – samo urządzenie daje nam o tym znać sygnałem dźwiękowym. I to wszystko potrafi sprzęt wielkości mikrofalówki Multicooker REDMOND RMC-M151E.
Multicooker to urządzenie, którego główną zaletą jest wielofunkcyjność – może zastąpić kuchenkę gazową, piekarnik, tradycyjne garnki, garnki do gotowania na parze, mikrofalówkę, patelnie, frytownicę czy wypiekacz do chleba. Posiada automatycznie programy do gotowania i przy wielu przepisach wystarczy wrzucić składniki do misy, wybrać odpowiedni program, ustawić czas i wcisnąć przycisk start, a reszta zrobi się sama.
Multicookera testuję od kilku tygodni i choć przestawienie się na gotowanie w nim ze zwykłej gazowej kuchenki nie jest tak oczywiste, to z każdym kolejnym dniem i przygotowanym daniem, lubię go coraz bardziej. Przy wielu potrawach naprawdę trudno byłoby mi się teraz przesiąść na tradycyjne gotowanie, bo ma trzy cudowne cechy, dzięki którym gotowanie zamienia się w przyjemność:
- Przede wszystkim przygotowanie potraw twa krócej niż przy tradycyjnym gotowaniu. Ciepło do potrawy dociera nie tylko od dołu, ale też z boku i z góry. Podsmażenie cebuli do zupy cebulowej, które zajmowało mi około 30 minut, tutaj trwało 10 minut. I to właśnie na smażeniu czuć największą różnicę. Nic nie pryska, nie dymi, a do tego jest bardzo szybko. Nawet jeśli danie robi się dłużej, to bez obaw możemy zostawić włączony Multicooker i przez ten czas do niego nie zaglądać, a nic nie wykipi ani się nie przypali, dzięki funkcji automatycznego wyłączenia. Różnicy w smaku potrawy przygotowywanej w sposób tradycyjny a w Multicookerze nie czuć.
2. Po drugie – jest poręczny i wygodny. Można go używać wszędzie, bo potrzebne jest tylko gniazdko. Myślę, że idealnie sprawdziłby się na działkach, w domkach letniskowych, podczas remontu czy budowy domu. I jak na sprzęt, który ma w sobie pięciolitrowy garnek zajmuje niewiele miejsca.
3. Co ważne dla wszystkich nielubiących zmywać – do zmycia zostaje nam tylko jedna misa (którą można myć w zmywarce), niezależnie czy gotujemy zupę, czy makaron z sosem. Utrzymanie porządku i czystości w kuchni nie wymaga tak wiele pracy, a sama po tygodniu dziwiłam się czemu kuchenka jest tak czysta jakbym dopiero ją myła – po prostu jej nie używałam, bo całe gotowanie wziął na siebie Multicooker. Do tego ma funkcję samoczyszczenia.
Multicooker posiada też inne interesujące cechy, jak chociażby opóźnienie startu przygotowania potraw, dzięki czemu możemy mieć gotowy czy odgrzany obiad od razu po wejściu do domu. Mamom przyda się też funkcja sterylizacji, a miłośnikom domowych weków pasteryzacji.
Możliwości co przyrządzić w Multicookerze są praktycznie nieograniczone. Dołączona jest książka z przepisami, która jest nieoceniona przy poznawaniu możliwości urządzenia. Wystarczy wybrać kilka przepisów by umieć samemu dobrać program, czas i temperaturę. A wybierać jest w czym, można sięgnąć po sałatki na ciepło, zupy tradycyjne i kremy, sosy, pizzę, idealne frytki, dania na parze, przez ciasta i desery po przetwory i napoje. Ja przede wszystkim stawiałam na to, co sprawdzone: bolognese, leczo czy zupę cebulową, ale też wypróbowałam przepisy, których normalnie bym nie przygotowała: ryż na mleku, domowy jogurt czy ryż z warzywami w stylu „chińskim”.
Gotowanie w Multicookerze wymaga jednak przestawienia się na inne podejście do gotowania oraz zmiany nawyków i dotychczasowych przyzwyczajeń. A to nawet mi, zwolenniczce dwóch garnków i jednej patelni, wcale nie przyszło łatwo i potrzebowałam kilku przygotowanych dań, by każdy przepis przełożyć na danie jednogarnkowe. Przy testowaniu przepisów z dołączonej książki, ważne jest by dbać o dokładną proporcję składników. Ciasto marchewkowe mi nie wyszło i przypuszczam, że to właśnie kwestia braku wagi i naruszenia proporcji przy gotowaniu „na oko”. Gdyby funkcja pomocnika głosowego była w języku polskim, a panel dotykowy z możliwością przechowywania przepisów, to wszystkie moje technologiczne wymagania byłyby spełnione.
Myślę, że Multicooker to idealne urządzenie, dla osób, które nie przepadają za gotowaniem oraz dla tych, którzy nie mają dużo czasu na przyrządzanie własnych posiłków, a nie chciałyby rezygnować z domowego jedzenia. Gdybym była singielką to myślę, że zupełnie by mi wystarczył i nawet nie czułabym potrzeby posiadania piekarnika czy kuchenki gazowej.
Na zachętę pokażę Wam pyszności, które ugotowałam z pomocą Multicookera 🙂
Jedyny sprawdzony przepis na ryż z warzywami jaki miałam, wymagał dużo czasu i zapiekania w piekarniku. Tutaj przygotowanie całego dania zajęło 45 minut, z czego 30 minut bez mojego udziału.
Leczo
Mój pierwszy kapuśniak 🙂
Domowe hot-dogi na wieczór filmowy – bułki uparowane nad gotującymi się parówkami.
Zupa cebulowa ze sprawdzonego przepisu, a czas jej przygotowania o połowę krótszy. Przepis znajdziecie tutaj (w mojej wersji bez wina).
Spaghetti bolognese na jeden garnek – najpierw ugotowałam makaron, odcedzony czekał na sos, którego przygotowanie zajęło 12 minut.
Ciasto piernikowe
Domowy jogurt bananowy. W zestawie do Multicookera są też specjalne pojemniki do przechowywania jogurtu.
Ryż na mleku – ulubiona przekąska mojego Męża
Dla mnie Multicooker to prawie ideał, codziennie jest w użyciu. A jakie cechy Waszym zdaniem powinien mieć idealny wielofunkcyjny sprzęt do kuchni? Jeśli macie jakieś pytania odnośnie tego modelu, piszcie śmiało :).
To cudo jest niesamowite, ale obawiam się, że nie potrafiłabym ogarnąć jego wszystkich możliwości 🙂
Na początku miałam tak samo, ale kilka przepisów i już nie ma przede mną tajemnic 🙂
Posiadam podobny multicooker, ale jakoś nigdy nie potrafiłam się przełamać by cokolwiek w nim ugotować. Jakoś tak – dziwnie 😀 Obiad jednogrankowy… Bez garnka? Zastanawia mnie przede wszystkim ile energii zużywa taki sprzęt? Zauważyłaś różnicę?
Mój sprzęt stoi nieużywany od prawie pół roku… Może jednak warto to zmienić? W każdym razie dania wyglądają fantastycznie!
Przełam się na prostych potrawach. Według mnie warto go mieć, gdy przestawimy się na gotowanie przede wszystkim w nim, ale to jest zupełnie inna filozofia gotowania, i tak jak napisałam we wpisie, nawet ja się musiałam poprzestawiać na inne myślenie o gotowaniu 🙂
Co do energii to akurat trafił mi się okres rozliczenia rachunków i prognozy na kolejne miesiące, a to przychodzi z miesięcznym opóźnieniem i nie wiem jak wyszło w ostatnim miesiącu, kiedy go używałam 🙂 Ale też jestem tego bardzo ciekawa.
Uwielbiam mieszać w garnkach, czuć ten aromat i bawić się przepisami, więc to totalnie nie dla mnie.Odkąd nauczyłam się dobrze smażyć, to nic nie dymi, nie pryska i nie śmierdzi. Ja po prostu lubię gotować 🙂
Aż strach myśleć, ile kosztuje 🙂
Aniu, potrawy, które prezentujesz na zdjęciach wyglądają obłędnie!
Cena nie jest nawet taka straszna, bo 800 zł a to jeden z najdroższych modeli, więc jeśli nastawimy się na to, że będziemy używać przede wszystkim jego, to według mnie nie jest to drogo.
P.S. Dziękuję! Staram się, żeby zawsze tak wyglądały, nawet jak nie robię im zdjęć, choć tutaj otoczenie było odrobinę „podrasowane” 😉
Ja mam podobny sprzęt, nazywa się Thermomix, ma on ekran dotykowy z menu w języku polskim i wgraną bazę przepisów. Ma też funkcję ważenia każdego dodawanego składnika. Ale chyba jest trochę mniej pojemny. Tak poza tym to się za bardzo nie różni (chyba że wizualnie). Ja jestem nim zachwycona, sprawdza się świetnie, zwłaszcza przy gotowaniu kremów i zup.
Słyszałam o nim, ale jego cena 5 razy wyższa niż Multicookera, ale też trochę inne opcje. W ogóle to i tak fajnie, że powstaje tyle urządzeń, które pomagają usprawnić domowe czynności 🙂
Ja także mam Thermomix, ale tą pierwszą wersję. I.. prawie w ogóle go nie używam. Bo w nim można jedynie gotować i kroić. Więc w grę wchodzą : zupy,sosy, dzemy i wyrabianie ciast na pizze,pierogi itp. ( to wyrabianie ciast to jedyne, co w nim lubię. No i nic więcej. A czytając Twoją recenzję skłaniam się ku kupieniu Mooticookera, poleca ten sprzęt także Małgosia z qchennych inspiracji. Będzie to świetny wybór dla mnie i mojego chłopaka – obydwoje jestesmy sportowcami, wiec duszenie i gotowanie na parze będą jak znalazł! W dodatku ja nie mam czasu gotowć a mój chłopak potrafi jedynie ugotowac piers w wodzie z solą 🙁 Dzięki niemu i ja i on będziemy mogli przygotować dla siebie wartościowe posiłki.
Myślę, że byłby dla Was bardzo pomocny. Ostatnio robiliśmy obiad na parze i też wyszedł fajnie, więc do takiego gotowania na pewno Wam się sprawdzi 😉
Do tej pory z urządzeń tego typu znałam tylko Thermomix, ten też mi się bardzo podoba 🙂
Nie zgadzam się z opiniami, że takie urządzenia są tylko dla nielubiących gotowania. Moja mama ma Termomiks, który i mnie się marzy – nie zamiast gotowania, tylko dla usprawnienia. Czasami mam czas na wielogodzinne pichcenie, a czasami chcę zrobić tylko szybką zupę krem. A w Termomiksie świetne są te wszystkie funkcje rozdrabniania i mieszania, które oszczędzają mnóstwo czasu.
Moja Mama marzy o takim sprzęcie, ale jako zwolenniczka tradycyjnego gotowania, trochę obawia się takiego cuda techniki 🙂 Z Twojej opinii wynika, że to naprawdę fajne i przydatne urządzenie – a najbardziej przekonałaś mnie zdjęciami dań, jakie przygotowałaś z jego pomocą: ciasta, zupy, dania główne… Nie do wiary, chyba sama chętnie przekonałabym się, jak działa to cudo 🙂
Obawy Twojej mamy są dosyć zrozumiałe, bo trzeba się przestawić na inną filozofię gotowania 😉 Chyba że będzie go używać jako pomocnika do usprawniania, a nie podstawowy sprzęt. U nas tej też się bardzo dobrze sprawdza.
Teraz jest podobny sprzęt w biedronce za śmieszne pieniądze 😛 Zastanawiałam się jak to działa i czy warto sobie zagracać kuchnię 🙂 Domyślam się, że Twój jest bardziej zaawansowany niż ten z dyskontu, ale brzmi naprawdę fajnie. Czy ciasto on piecze w środku? Mogłabyś np pokazać przygotowywanie jakiegoś przepisu w tym urządzeniu krok po kroku?
Tak, ciasto piecze się w tej misie pod zamknięciem. Postaram się zrobić taki wpis, bo faktycznie może tego tutaj brakować 🙂
jaaaaaakie piekne zdjęcia, mogłyby być reklamą dla tego urządzenia! 🙂
są reklamą tego urządzenia 🙂
Thermomix też robi dania na parze, jest super i nie zamieniłabym go na nic innego:) Powodzenia w gotowaniu!
Zastanawia mnie tylko jedno, jak z tego wyszło takie ciasto? 😀
Czary! 😀 A poważnie, to też się obawiałam czy sobie poradzi z ciastem i po tym marchewkowym z ich książki byłam bardzo sceptycznie nastawiona, ale zrobione według mojego przepisu wyszło idealne <3
Najbardziej zaskoczyło mnie ciasto! Wyszło pięknie. Jestem konserwatywna, jeżeli chodzi o gotowanie. Ale to urządzenie zapowiada się na prawdę na baaardzo pomocne
Genialne. Produkt dla mnie!!! 🙂 I dodatkowo zrobiłaś mi sama na leczo! Będzie w weekend 🙂
Na jakiej zasadzie on piecze chleb? Ma mieszadła jak w maszynie do chleba, czy trzeba sobie ten chleb ugnieść a on wypiecze?
Niestety nie ma mieszadeł i trzeba ciasto wyrobić samemu, ale taka opcja daje możliwość praktycznie całkowitego zastąpienia piekarnika 😉
Nie no, piekarnika nie zastąpi. Ciasteczek czy muffinów ci raczej nie upiecze 😉
Dla mnie gadżet, ale trzeba przyznać ze ma dobra strategię marketingowa 😉 Mam wielka słabość do gadżetów kuchennych, ale jednego czego mnie takie wynalazki nauczyły, to że ktoś ten obiad musi jednak zaplanować, warzywa obrać, pokroić, coś tam podsmażyć, coś doprawić. Cudów nie ma 🙂
To nad czym się zastanawiam, to czy nie uda mi się znaleźć takiego urządzenia które połączy, używane przeze mnie stale, wolno-war i szybkowar i jeszcze najlepiej maszynkę do ryżu, bo wtedy to byłaby znaczna oszczędność miejsca.
Jasne, że za nas wszystkiego nie zrobi, ale wiele usprawnia 🙂 Wiem, że są opcje multicookera połączonego z szybkowarem, a w tym program do gotowania ryżu też jest. Musiałabyś prześledzić dokładnie programy i ich możliwości 🙂
Jeżeli można ułatwić sobie codzienne czynności warto skorzystać z takiego urządzenia 🙂 na pewno zastanowię się nad kupnem
Marzy mi się taki Multicooker, a zdjęcia Twoich pyszności są bardzo przekonujące do zakupu. 🙂
Posiadam multicookera z szybkowarem. Bardzo go kocham i używam praktycznie codziennie od kilku miesięcy.
Czy uważasz że potrawy przygotowane w tego typu urządzeniach są zdrowe?
Nie wiem dlaczego miałyby być niezdrowe. Myślę, że dużo większe znaczenie mają składniki, których używamy niż rodzaj urządzenia.
W sensie czy nie tracą swoich dobrych właściwości. Bo np mikrofalówka ma wielu przeciwników, nie wiem jak jest w przypadku takich urządzeń.
Nie chodzi o samą mikrofalówkę tylko gotowe dania, które ludzie kupują i tam je odgrzewają
Świetne urządzenie i ile czasu można oszczędzić 🙂
To jest multicooker z Biedronki? Zastanawiałam się nad jego kupnem, bo jest o wiele tańszy od oryginalmnego termomiksa. Pytanie tylko, czy jest tak samo dobry?
Nie, to nie z Biedronki. I termomiks ma też inne programy i opcje niż Multicooker, choć wydają się dosyć podobne. Najlepiej porównaj parametry i funkcje wszystkich urządzeń. Nie wiem czy ten biedronkowy ma opcję ustalania dowolnej temperatury i czasu gotowania/pieczenia, bo dzięki tej funkcji można przygotować praktycznie wszystko według swojego pomysłu, nie ograniczają nas gotowe programy 😉
Zdecydowanie nie zgodzę się z Tobą w kwestii tego że nie czuć różnicy w smaku czy gotujesz tradycyjnie czy w multicookerze. Osobiście mam Philipsa , ale koncepcja jest ta sama. Jak dla mnie nawet zwykły rosół smakuje o niebo lepiej, bo cały smak zostaje w potrawie.Dodatkowo też myślę, że przydaje się nie tylko dla singli. Z mężem korzystamy z niego na codzień i prawie wcale nie używamy kuchenki. Co do ciast to przynajmniej w philipsowym wychodzą tylko te które są w książeczkach – takie robione z tradycyjnych przepisów lepiej jednak robić tradycyjnie
Aniu, dopiero teraz ogarnęłam, że korzystasz z mojego przepisu na zupę cebulową – jakże mi miło 🙂
A w sprawie sprzętu, to bardzo podoba mi się możliwość ustawiania konkretnej godzinny rozpoczęcia gotowania – to musi być niezwykle pomocne i faktycznie ta kwestia kusiłaby mnie najbardziej, jeżeli miałabym rozważyć zakup Multicookera.
Opóźnienie startu i podtrzymywanie ciepła są bardzo użyteczne. A zupa cebulowa z Twojego przepisu najlepsza <3
Ja się właśnie zastanawiam nad takim urządzeniem, bo mam strasznie małą kuchnię. Piekarnik turystyczny, który kupiłam, jest już w takim stanie, że mam ochotę go wynieść z domu na kopach. Kusi mnie ten multicooker, nie powiem… Nadal go używasz? Jakie są twoje wrażenia po roku? Bo mam ostatnio mało czasu na stanie przy garach, nie mówiąc o tym, że mam tylko dwa palniki.
Ja używam Multicookera Philpiaka i jestem pod wrażeniem jego wielofunkcyjności. Trudno nawet zliczyć ile ten niepozorny sprzęt zastępuje mi wcześniej używanych urządzeń.