Minimalizm w naszej kuchni

minimalizm-w-kuchni

Wprowadzenie minimalizmu w kuchni planowaliśmy z mężem już od dawna, a wszystko pod wpływem Książeczki Minimalisty, o której pisałam Wam kilka miesięcy temu. Plan z prostym i możliwie najmniej przetworzonym jedzeniem się sprawdza, natomiast ilość kuchennych sprzętów na minimalizm nie wskazywała. W tym miesiącu wzięło nas tak bardzo na oczyszczanie przestrzeni, że w końcu postanowiliśmy nasz minimalistyczny plan na kuchnię wprowadzić w życie.

Mimo że nie uważam się za 100% minimalistkę, to w wielu aspektach ta filozofia jest mi bardzo bliska i przenika do mojego życia. Mniej rzeczy, to mniej sprzątania i organizowania, a to klucz do prowadzenia niezabałaganionego życia. Domagacie się bym pisała więcej o minimalizmie po mojemu, więc dziś krok po kroku zabieramy się za kuchnię.

Minimalizm w naszej kuchni – założenia

Wprowadzenie minimalizmu do naszej kuchni odbywa się w dwóch sferach: organizacyjnej i kulinarnej. O dziwo z kulinarną poszło łatwiej i idealnie wpisuje się ona w moje ulubione podejście do gotowania, czyli szybko i smacznie. W sferze organizacyjnej obydwoje czuliśmy, że mamy za dużo garnków i sprzętów, których nie wykorzystujemy na co dzień. A to najlepszy powód do zmian.

Jeśli chodzi o sferę kulinarną to kluczem jest jedzenie możliwie naturalnych produktów i unikanie mocno przetworzonej żywności, gdzie przyrządzenie jedzenia powinno być możliwie proste, tak by nie spędzać całego dnia w kuchni. Właśnie taka filozofia przyświeca mi przy poszukiwaniu nowych przepisów i zwykle czas poświęcony na gotowanie to 30 minut przy dobrej organizacji. Przy okazji wpisu o planowaniu posiłków pytaliście o dania, które można przygotować w 30 minut. Niedługo planuję podzielić się z Wami listą moich ulubionych dań, których przygotowanie nie zabiera wiele czasu :).

Organizacja minimalistycznej kuchni

minimalizm-w-kuchni-2

Przede wszystkim zależało nam na tym, by mieć tylko tyle talerzy, garnków, sztućców, patelni i kuchennych gadżetów, ile potrzebujemy. Ani więcej, ani mniej. Tutaj trzeba uwzględnić gości, bo o ile da się funkcjonować na dwa talerze w dwie osoby, to przy sześciu może pojawić się spory problem ;).

Z kuchennymi gadżetami niestety jest tak, że trudno im się oprzeć. Są piękne, urocze i przecież umilą znielubiane gotowanie. Sama wychodzę z założenia, że jeśli mam mieć już garnek, to musi być ładny, tak bym z przyjemnością z niego korzystała. Nie zaszkodzą też inne ładne dodatki, np. pieprzniczka i solniczka, ładna patera, czy papierowe słomki. Jednak ich ilość powinna się ograniczać do jednej, góra dwóch sztuk.

Na początek lista. Pewnie już zdążyliście zauważyć, że oczyszczanie przestrzeni zaczynam od zrobienia listy rzeczy do oddania, sprzedania, wyrzucenia. Bo zawsze kiedy nachodzi mnie na tego typu porządki już mniej więcej wiem czego chciałabym się pozbyć. Uproszczenie i oczyszczenie kuchni rozpoczęliśmy od usunięcia naczyń i urządzeń, których nie używamy i nie potrzebujemy.

I tak po wprowadzeniu rewolucji do naszej kuchni zostały nam:

  • garnki i patelnie: dwa garnki różnej wielkości i jedna patelnia
  • małe urządzenia: grill elektryczny, sokowirówka, toster, blender
  • inne: jeden duży nóż, dwa mniejsze w tym jeden ceramiczny, durszlak, deska do krojenia, łyżka wazowa i łopatka do mieszania, wyciskarka do czosnku, otwieracz do puszek, korkociąg i filtr do wody, jedna brytfanka do pieczenia i naczynie żaroodporne
  • przyprawy, które mieszczą się w słoikach (żadnych zapasów w torebkach) i tylko te, których regularnie używamy
  • zapasy sypkie przejrzane i uporządkowane, również do maksymalnie jednej sztuki. Nie ma obaw, że czegoś braknie, bo raz w tygodniu przy planowaniu posiłków robimy przegląd i uzupełniamy to, czego brakuje.

Zrobiłam też listę kubków i filiżanek, z którymi potencjalnie chciałabym się rozstać. Ostatnio rzadko ich używam, bo zwykle pijałam w nich kawę, a teraz mój ulubiony napój to woda z cytryną. Przeczekam jesień i zobaczę, czy wrócą do łask czy jednak nie.

minimalizm-w-kuchni-3

Na koniec szczegółowa lista rzeczy do kupienia. Oczyszczenie przestrzeni i przynajmniej tygodniowe życie z małą ilością kuchennych gadżetów, pozwoliło nam szczegółowo określić czy czegoś brakuje lub czy coś wymaga wymiany na lepszy model. U nas z pewnością są to garnki, które niestety do trwałych nie należą. I tu przy kolejnym zakupie stawiam na jakość, nie ilość. Nawet z jednym garnkiem dalibyśmy radę funkcjonować, więc jego cena może chwilowo zwalić z nóg. Najważniejsze by był porządny i nie wymagał kolejnej wymiany za pół roku.

Przy innych gadżetach i sprzętach stawiamy na wielofunkcyjność. Osobna krajalnica, maszynka do mielenia mięsa, robot kuchenny, itp? To zdecydowanie nie dla mnie, bo zbyt rzadko z tego korzystam. Gdyby były jednym sprzętem pokochałabym z całego serca ;).

W takich eksperymentach najbardziej doceniam to, że uświadamiają, że mam wszystko czego potrzebuję. I to nie od ilość a od jakości tego czym się otaczam zależy moje sprawne funkcjonowanie. Bo nie jest sztuką obudować się kilkonastoma gadżetami, z których każdy ma nam ułatwić życie, a w rzeczywistości jedynie je zagraca i zabiera wolną przestrzeń.

A jak wygląda ilość rzeczy, które posiadacie w kuchni? Im więcej tym lepiej czy jednak stawiacie na minimalizm? Jestem bardzo ciekawa Waszego podejścia.

Autorka: Ania Legenza

Jestem blogerką, żoną, mamą, miłośniczką planowania i dobrej organizacji. Wierzę, że porządek w domu oznacza porządek w życiu i od 3 lat przekonuję o tym innych :)

  • To jest świetny pomysł, tak można zrobić z każdym pomieszczeniem. Ja mam mało garnków, noży itp. zapewne to efekt wielu przeprowadzek 🙂 ale też nie uważam żeby było mi więcej potrzeba. Najwięcej mam kubków, a używam tylko paru i tak.

  • Nika

    Dzięki wyzwaniu #OczyszczamPrzestrzeń ostatnio pozbyłam się zbędnych, nieużywanych rzeczy. Po przeprowadzce rodzice pomogli nam i dali kilka garnków, kubków itd. na start. Jednak nie cierpię rzeczy nie do pary, nie pasujących do reszty i kupiłam nowe, a stare porozdawałam innym. Mam tylko to, co używam na codzień :). Jestem szczęśliwą posiadaczka małej komórki w mieszkaniu, gdzie mieści się odkurzacz, deska do prasowania itp., a także mam kilka półek na zapasy żywności. Pewnie gdybym nie miała tego miejsca, to tez bym zminimalizowała swoje żywnościowe zapasy, ale na szczęście nie muszę i gdy jesteśmy na zakupach, możemy kupić więcej rzeczy, które sobie mogą jeszcze postać i praktycznie nie zabierają miejsca.

    • U nas było podobnie – mieliśmy jeszcze kilka garnków, noży, kubków, z którymi mieszkaliśmy w akademiku. Po przeprowadzce do mieszkania rodzice też nam pomogli i dali kolejne rzeczy na start. I tak je sukcesywnie wymieniamy, bo też nie lubię rzeczy nie do pary. Zestaw garnków dostaliśmy na prezent ślubny, ale okazało się, że jest słabej jakości mimo różnych certyfikatów a poza tym z połowy nie korzystaliśmy. Na dodatek na wyposażeniu mieszkania były podstawowe naczynia i sztućce, a kuchnia jest wielkości mikro, więc dobrze było się z tym wszystkim rozstać 🙂

  • U mnie z minimalizmem w kuchni poszło dość łatwo, bo wprowadzając się do nowego mieszkania z takich kuchennych rzeczy nie mieliśmy praktycznie nic 🙂 od razu poinformowaliśmy rodzinę, znajomych itp. żeby nam nie kupowali niczego do kuchni, sami wybraliśmy sobie najpotrzebniejsze rzeczy (komplet garnków, talerzy etc.). Chciałam, żeby wszystko było dobrej jakości i pasowało do siebie. Wygląda na to, że udało nam się zgromadzić nie za dużo i nie za mało, tak w sam raz. Za to znajomi, którzy również niedawno urządzali nowe mieszkanie, dostali od gości w sumie 6 różnych kompletów filiżanek…

    • Tak jest najlepiej 🙂 My mieliśmy różne pojedyncze sztuki jeszcze z czasów akademickich, ale sukcesywnie je wymienialiśmy na takie, które teraz nam się podobają. Nie mogliśmy sobie pozwolić na pełną kompletację sprzętu od razu, więc dostaliśmy trochę ratunkowych rzeczy na start (z naciskiem przecież Wam się to przyda! szczególnie gdy na początku był u nas taki minimalizm, że gdy rodzice przyjechali do nas na obiad, to musieli dowieźć głębokie talerze) a teraz je oddajemy. Już się przekonali, że lepiej te kwestie zostawić nam i niczego nie narzucać 🙂

  • Mam zdecydowanie więcej rzeczy w kuchni, ale odpowiada to moim potrzebom. Zaczynałam od jednej patelni a doszłąm do 3, ale są to 3, które po prostu często używam. Podobnie z garnkami. Teraz na swoim obrastamy w rzeczy, ale wynika to z naszych faktycznych potrzeb i dbam, by nie gromadzić. Natomiast nie cierpię tych jednofunkcyjnych sprzętów i gadżetów. Tak jak piszesz, trudno się im oprzeć, wydaje się, że wszystko się przyda, a potem tylko zagracają przestrzeń. Zawsze stronię od takich rzeczy i zawsze przed potemcjalnym zakupem zastanawiam się, czy faktycznie często korzystałabym z danego sprzętu i czy nie mam rzeczy, która świetnie sobie już z danym zadaniem radzi.

  • Marta

    Osobna krajalnica, maszynka do mielenia mięsa, robot kuchenny, itp – czy Thermomix nie będzie idealny?

    • Da się w Thermomixie pokroić pieczywo czy wędlinę jak na krajalnicy? Jeśli chodzi o mielenie mięsa to słyszałam różne opinie. Na pewno ilość funkcji jest bardzo na plus i zmierza w kierunku mojego wymarzonego sprzętu, ale to jeszcze nie to 😉

      • Ania

        Powinnaś jednak spróbować theromixu, ja odkąd go używam ( 3 lata) nie potrzebuję innych urządzeń w kuchni- chleb kroję ręcznie, a dzięki niemu mam swoją kostkę rosołową, swoją vegete, CODZIENNIE piekę bułki orkiszowe ( mój syn je uwielbia)- od momentu rozpoczęcia do wyjęcia z pieca zajmuje 55 min, co 3 dni chleb na zakwasie, w weekendy pasztet- i wszystko bez dodatkowych naczyń- dla mnie to urządzenie jest fenomenalne ( nie jestem sprzedawcą)

  • Dorota

    Jeśli chodzi o garnki, to polecam firmę Zepter. Fakt ich cena powala, ale moja mama używa ich od 20 lat i dalej są w dobrej kondycji. 🙂 Moim zdaniem w tym wypadku opłaca się zainwestować.

    • Barbara Chronowska-Cholewa

      Dołączam się do opinii, to samo chciałam napisać 🙂 Sama używam od zawsze i jestem bardzo zadowolona, nic się z nimi nie dzieje.

      • Dzięki! W sumie to od dawna pewna i sprawdzona firma, jeśli chodzi o garnki, więc tutaj będę szukać 🙂

        • Również stanowczo polecam 🙂 Nasze zepterowskie naczynia (a mamy ich dość dużo – 2 garnki, patelnia, 3 miski, ekspres do kawy z zestawem filianek, łyżeczek, durszlak, krakta do gotowania na parze, zestawy sztućców do gotowania itd) przeżyły pożar (nawet rączki nie zostały uszkodzone!), spalone przez pięć godzin mleko (fakt, domywaliśmy garnek 4 tygodnie :)) wielokrotne spalenie ziemniaków, upadki, i atak mnie jako dziecka 🙂
          Wyglądają prawie jak nowe, nadal świetnie się sprawują i lubią się z zmywarką – ideał 🙂

          • Zaraz po przeczytaniu wpisu chciałam zapytać w komentarzach, jakie garnki warto kupic 😉 teraz juz wiem 🙂

    • O, to ja też skorzystam. Odkładam zakup garnków w nieskończoność, bo nie umiem wybrać porządnych 🙁

      • etydynauni .

        No to ja polecam garnki firmy ELO. Moja ślubna wyprawka. Nie są tanie, ale bardzo dobre jakościowo – mają grube dno, są solidnie wykonane.

    • Ja posiadam dokladnie takie garnki jak na zdjeciu. Byly dosc tanie. Uzywam ich od ponad 10 lat i nic sie z nimi nie dzieje, z wyj jednego, ktory sie wykrzywil po zalaniu zimna woda gdy byl goracy. Garnkow i naczyn mam troche za duzo, ale zmywarke nastawiam co pare dni, wiec potrzebuje troche wiecej. A zmywarki bym sie nie wyrzekla za skarby. To taka wygoda! Z niepotrzebnych sprzetow mam tylko wyciskarke do sokow, ktora dostalam od Lubego mimo zapewnien, ze jej nie chce i nie wiem co teraz zrobic. Obrazi sie jak wydam 🙁

      • Zapomnialam dodac… czekam z niecierpliwoscia na 30-minutowe przepisy. Jestem fanka szybkiego gotowania, najlepiej jednogarnkowego i mozliwego do zamrozenia 🙂

    • U nas sprawdza się Philipiak 🙂

  • Ja na szczęście nie miałam problemów z kuchnią, od początku urządzaliśmy ją w duchu minimalizmu. Problemy pojawiły się potem, wraz z parapetówką, weselem i różnymi innymi okazjami do prezentów. Jakoś nie mam sumienia pozbywać się podarowanych nam, ale jednak zbędnych, talerzy, suszarki, patelni na naleśniki itd. Ktoś chciał dobrze i miał nadzieję sprawić radość, a ja tu jak ostatni niewdzięcznik wywalę, sprzedam lub „podam dalej”. Eff…

  • Widzisz, a my najbardziej lubimy gotować razem 🙂

  • U mnie jak zwykle pragmatyzm niejako wymusza minimalizm – ja po prostu nie mam miejsca na pierdoły :)!

    • Właśnie za to kocham małe przestrzenie 🙂

  • Robisz takie cudowne zdjęcia <3

  • Monika

    Jeżeli chodzi o garnki i patelnie to też mam ich po kilka sztuk ale nie wyobrażam sobie żeby mieć ich mniej. Może nie zdarza się to bardzo często, ale czasami gotuję kilka rzeczy na raz (tak jak w przypadku świąt czy większej ilośći gości) i wtedy potrzebuję więcej garnków. poza tym garnki i patelnie (każda sztuka) jest używana przynajmniej raz czy 2 razy w miesiącu. Brakuje mi talerzy, bo ile na co dzień jest ich wystarczająco dużo to w momencie kiedy pojawiają się goście bywa ciężko. Szklanek i kubków mam dość dużo, ale ostatnio też zrobiłam porządek z nimi i paru się pozbyłam. Poza tym mam małą kuchnię i niewiele miejsca do przechowywania kuchennych rzeczy, więc raczej nie mam niczego w nadmiarze.

  • Tykotka

    Też mogę polecić Zeptera 🙂 są w domu od jakichś 18, może 20 lat i wyglądają jak nowe, mimo że gotuje się w nich dużo i często. Są dość ciężkie, ale solidne. Noże też mamy z tej firmy (zestaw, kupowane razem z garnkami) i przez te wszystkie lata służą dzielnie i się nie zniszczyły.
    Niestety, u nas w domu garnków jest więcej, bo rodzice gotują sobie, a my sobie – moje zdrowie wymaga nadzwyczaj zdrowej diety i padliby chyba z głodu 😉

    Jeśli chodzi o kupowanie nowych sprzętów, to zanim coś kupię, co najmniej kilka razy muszę dojść do wniosku, że żałuję, że tego nie mam i teraz by się przydało 🙂

  • finesja

    Minimalizm jak najbardziej, ale dwa garnki?! Nie przeżyłabym tygodnia, bo brudne garnki wkładamy do zmywarki (mamy 60tkę), poza tym często jedzenie na dzień kolejny wrzucam właśnie w garnku do lodówki, a czasem do obiadu potrzebny mi więcej niż jeden garnek. W ogóle dla mnie jakoś tak garnki to jakiś mało istotny temat, przez 4 lata samodzielnego mieszkania wymieniłam chyba wszystko w domu (bo na początku jak każdy, funkcjonowałam na resztkach zastawy pozbieranej po rodzinie, tak samo sztućce czy sprzęty), oprócz garnków właśnie. Zabrałam kilka sztuk od mamy i nie mam pojęcia, co by się musiało stać, żebym je wyrzuciła, bo nie wiem, czy da się zniszczyć takie stalowe, srebrne garnki? Dużą część jedzenia przygotowuje na patelni i tu fakt, wymieniam ją co 2 lata i inwestuje zawsze w porządną. To na patelni robię sosy do makaronów, potrawki, farsze i inne tego typu rzeczy. Garnek u mnie służy do…gotowania makaronu itp. i owsianki co rano. Może dlatego ich tak nie zużywam 😉
    A jeśli chodzi o minimalizm w kuchni to dla mnie najważniejszą jego zasadą jest czystość na blacie. Mam otwartą kuchnię i lubię mieć w niej porządek, więc na widoku stoi tylko ekspres do kawy, toster, blok z nożami, ładne pudełko z herbatami i czajnik. Reszta rzeczy pochowana w szafkach, tam łatwiej utrzymać porządek i kurz się nie zbiera 😉

  • Oj, też muszę wziąć się za taką kuchenną rewolucję… Mam kilka patelni, a używam jednej, góra dwóch :p
    Gratuluję ogarnięcia tego jakże trudnego przedsięwzięcia! 🙂

  • Moi goście śmieją się, że zamiast aneksu kuchennego w salonie mamy aneks salonowy w kuchni 😉 a właściwie to wielką staropolską kuchnię, w której stoi kanapa i telewizor 😉 Osobiście uwielbiam blaty, szuflady, gadżety, ściereczki na każdą porę roku, wszystko uporządkowane w szufladach i szafkach i niemal puste blaty. Mamy też zmywarkę więc taka mała ilość naczyń by się u nas zwyczajnie nie sprawdziła. Ale za to pracuję nad minimalizmem w… łazience 😉

    • Też uwielbiam różne kuchenne dodatki, cudnie zorganizowane szuflady, pojemniczki i ściereczki też mam na każdą porę roku! Przed totalną organizacją po mojemu wstrzymuje mnie tylko kwestia wynajmowanego mieszkania. Nie jestem w stanie przewidzieć wymiaru szafek u siebie a wiem, że raczej będą się różnić od tego, co tutaj mamy i wtedy połowa gadżetów by się nie nadała. A taki aneks salonowy w kuchni to świetny pomysł! Chociaż o ile dobrze kojarzę, to Ty (podobnie jak ja) nie za bardzo lubisz gotować? 😀

      • Oj tak Aniu – nie za bardzo lubię gotować 😉 te ściereczki i porządek miały sprawić, że mi się zachce 😉
        No i jak miałabym gotować w osobnym pomieszczeniu to już w ogóle by mi się nie chciało, a tak jak coś robię to jestem ze wszystkimi i mam większą motywację 😉
        A wynajmowane mieszkanie i organizację świetnie rozumiem, my wynajmowaliśmy 2 mieszkania zanim poszliśmy na swoje, ale za to wiedzieliśmy dokładnie czego chcemy i potrzebujemy 🙂

  • Ivai Q

    Niestety jeszcze nie mam swojej kuchni i pewnie przez dobrych kilka lat mieć nie będę. Mieszkamy u teściów więc aranżację wnętrza pozostawiam teściowej, która właśnie ubóstwia filiżaneczki, cukierniczki, itp., itd. Ale zbiera ładne rzeczy, nietandetne.
    Z moich sprzętów to mam aż blender 😀 i jest to dla mnie kitchen’s must have. Inne „graty” dzielimy z teściową i kiedy jest potrzeba to wyrzucamy stare i kupujemy nowe na pół.
    Ale swoja kuchnia mi się marzy 🙂 z taką skrytką pełną kompotów i innych skarbów.

  • Agata

    Wiosną zrobiłam lifting kuchni. Malowanie, przeglądnięcie każdej szafki i szuflady. Usunięciu wielu sprzętów i naczyń. Efekty zauważyłam od razu. Szybciej się sprząta, na bałagan nie możemy sobie pozwolić, bo nie będzie na czym jeść. Teraz wdrażam odpowiednik capsule 333 tylko w jedzeniu. Pierwszy cykl kończy się zimą. Mam nadzieję, że uda mi się wytrwać w upraszczaniu. Pozdrawiam agata

  • Karola

    Jest nas 4 osoby i po 8 szt . wszystkiego+mała zmywarka wiec szybko sie zapełnia i wieczorem jest włączana. Do tego wszystkie sprzęty zamienilismy na jeden Thermomix. Uwielbiam minimalizm

  • Hania

    W naszym wynajmowanym mieszkanku kuchnia jest niewielka i nieciekawie zaplanowana, dlatego minimalizm towarzyszy nam od pierwszego dnia mieszkania tutaj 🙂 Nie dałabym sobie rady bez trzech garnków (duży, średni i malutki). Dzięki małej ilości wolnej przestrzeni zrezygnowałam z kupienia blendera, przez co ostatnio miażdżyłam gotowaną marchewkę i dynię w moździerzu w celu zrobienia zupy-kremu. Na wszystko znajdzie się sposób 🙂

    • Dokładnie! Wiele sprzętów czy nawet małych gadżetów nie jest potrzeba, bo można je zastąpić innym sprzętem, a do tego dzięki temu rozwija się nasza kreatywność 🙂 Ja mam blender ręczny, zamieniłam na niego mikser i jest mi dużo wygodniej. Ale my blendujemy dosyć często, dlatego na niego musi znaleźć się miejsce 😉

  • U mnie przydałaby się rewolucja, bo graty są wszędzie. Przypraw w torebkach jest mnóstwo i nawet gdzieś jest prodiż, w ogóle nieużywany.

  • Ciężka sprawa. W kuchni wszystko się może przydać… niezapowiedziani goście, dla których zawsze mam 3 paczki ciastek (jakby co). Mąkę i cukier kupuję hurtowo… bo potem budzę się z przysłowiową ręką w nocniku i nie mam z czego przyrządzić naleśników.
    Sprzętów mam sporo – ale nie wyobrażam sobie życia bez expressu do kawy czy thermomixu, zajmują dużo miejsca, ale użytkuję dzień w dzień.
    Odkąd jestem mamą Juniora, kuchnia przeistacza się w totalny nieład. Kaszka tu, mleko tam oraz lekarstwa które w danej chwili bierze (w kuchni zawsze je widzę i nie zapomnę). Wszędzie owoce, butelki z wodą i sokami. Jak mogę zapanować nad szafą, tak kuchnia żyje własnym życiem.
    PS. nie których szuflad nie mogę otworzyć, bo takie są upchane przyprawami itp 😛

    • Ola

      U nas minimalizm tez nie sprawdza sie w kuchnii. Przy 2 dzieci nigdy nie wiadomo co sie przyda i co sie „na szybko” przygotuje. Z lekami jest tak samo. Apteczke mam w toalecie, bo tam jest najchlodniej. Ale to co biezace stoicie w kuchnii. Thermomix moim zdaniem zajmuje duzo mniej miejsca niz inne maszyny kuchenne a dzieki niemu pozbylam sie tez kilku innych sprzetow.

      • Jest dokładnie, tak jak mówisz 😉 Muszę się też teraz pozbyć paru sprzętów bo stoją nieużyteczne.

      • Justyna

        Dokładnie!
        Ja sobie nie wyobrażam funkcjonowania bez Thermomix 😉 mimo że dość drogi to wg warto! oszczedność i miejsca i czasu 😉

  • Bardzo interesuje mnie minimalizm. Czy w szafie czy w codziennym życiu. Jednak zawsze wszystko może sie przydać… W kuchni zamierzam wnieść trochę zmian. Mam manie zbierania kubków i plastikowych pudełek do przechowywania żywności. Z tych drugich korzystam praktycznie cały czas, gorzej z kubkami, bo nie mam serca ich wyrzucić, bo cos tam przypominają. Ale czas sie zabrać za zmiany.
    A co do garnków? Moja Mama używa szwajcarskich (są znane). Zamówiliśmy jej w prezencie na Allegro, bo była mega przecena i jest z nich ogromnie zadowolona. Nie dość, ze potrawy szybciej sie gotują, to jeszcze nie narzeka na mycie garów. Sama będę musiała swoje zamienić na takie.

  • Ja mam mnóstwo rzeczy, na swoje usprawiedliwienie powiem tylko, że ich używam 😉 Nie wyobrażam sobie mieć dwóch garnków, mam 3 mniejsze i 3 większe, patelnie 3 plus do naleśników i grillową i naprawdę ich potrzebuję 😉 Fakt, wkurzają mnie nieraz wysypujące się z szafek naczynia, ale jak miałam mniej to ciągle się wkurzałam, że wszystkiego brakuje.
    No i potrzeba trochę więcej, jak się ma zmywarkę – zanim się uzbiera, to czasem nam brakuje talerzy, a trochę ich mamy 😉 A kubki… osobna historia. Mam osobne do kawy rano, kawy po południu, herbaty, osobne na różne nastroje, i nigdy nie wiem, z którego będę chciała skorzystać. A i tak ostatnio sporo rzeczy z kuchni wywaliłam (dwa kartony).

  • Kawał dobrej roboty, gratuluję samozaparcia, bo ja chyba bym nie umiała funkcjonować z dwoma garnkami:)

  • Nie przepadam za słodyczami, odkąd miałam problem ze zdrowiem… oduczyłam się drogą detoksu 🙂 teraz mi to służy. Co nie zmienia faktu, że czasem coś podjadam.

  • Justyna Anna Chruściel

    Ja dostałam blender kilka w jednym, uciera, ściera, miesza nawet ciasto i inne cuda. Dodatkowo zajmuje mało miejsca – ideał 😀

    • To faktycznie ideał! My mamy ręczny nieduży, ale też uciera, ubija i rozdrabnia. Jestem z niego mega zadowolona 🙂

  • Justyna Knap Szydłowska

    Czekam na te przepisy w 30 minut 🙂 Tobie przydałby się Thermomix dania szybko się robią i smaczne i nie potrzeba garnków do tego 😉 Tak poza tym bardzo podoba mi się Twój blog, a odkryłam go niedawno 🙂
    U mnie na szczęście nie ma dużo sprzętu w kuchni

  • Bee

    Masz mniej rzeczy ode mnie, co w sumie nie byłoby dziwne, gdyby nie fakt, że jestem studentką i moja kuchnia to jedna szafka w pokoju w akademiku. 🙂 Nie wiem jak dajesz radę z dwoma garnkami, dla mnie trzy to czasem za mało. Za to talerzy i sztućców mam w sam raz. Nie wiem jak mogłam żyć bez piekarnika i naczynia żaroodpornego przez wcześniejsze studenckie lata. A brakuje mi wyciskarki do czosnku i blendera. Ale natchnęłaś mnie, mam zdecydowanie za dużo kubków i szklanek. Niektóre szklanki jeszcze mogłabym powyrzucać, ale kubki? Ja je wszystkie uwielbiam. ;<
    Pozdrawiam Was serdecznie! 🙂

    • W akademiku miałam jeden garnek i jedną patelnię 😀 Co prawda mój wtedy nie mąż mieszkał w tym samym akademiku i mieliśmy podwójny zestaw 😉 Po Twoim komentarzu wnioskuję, że lubisz gotować, a ja dopiero zaczęłam lubić i to tylko wtedy gdy gotuję już moje sprawdzone i szybkie dania. Pewnie z tego wynika ta niewielka ilość rzeczy, której potrzebujemy.

  • Minimalizm w kuchni jest ważny szczególnie gdy nie mamy zbyt wiele rzeczy. Ja znów przeniosłam się do mieszkanka, które ma 3 razy mniejszą kuchnię od mojej w rodzinnym domu i odczuwam to! Teraz muszę się zmieścić w jednej szafce ze wszystkim 🙂

  • Ja mam mnóstwo naczyń i sprzętów. Tata gadżeciarz, siostra chomik. Coś czuję, że się dorwę do tego i z kuchni polecą graty. Na szczęście mam w mieszkaniu spiżarkę i tam powędrują rzadko używane sprzęty, ale ją też mam do ogarnięcia. Trudno jest być jedyną osobą w domu lubiącą ład i porządek 😉

  • tak

    Mam garnki z ikei, jakieś 365 czy coś, dają radę od kilku lat, już nie raz coś na nich przypaliłam, nie czuję potrzeby ich wymiany. Za to przydałaby mi się jakaś dobra patelnia.

  • Ja zakochałam się w teflonowych garnkach z Ikei. Mam też rondelek. Jedyną ich wadą jest, że nigdzie nie mogę znaleźć teflonowego/drewnianego/plastikowego tłuczka do ziemniaków, a tylko takich materiałów można w nich używać 😉

    • Ala

      Taki tłuczek z tworzywa ma w ofercie Tupperware, ale ja dostałam kiedyś w Biedronce. Wyglądał średnio solidnie, a służy już blisko 2 lata i jest ok.

  • ana

    Ja polecam maszynkę do mielenia Zelmer. Można dokupić do niej później dostawki takie jak szatkownica, wyciskarka soków, młynek 🙂 Do tego blender ręczny z końcówką do miksowania oraz ubijania i mam wszystkie potrzebne sprzęty w jednej szufladzie.
    Czasem tylko kusi mnie blender kielichowy, ale zajmuje zbyt dużo miejsca.

  • My też zastaliśmy trochę naczyń w tym mieszkaniu, ale jest jedna nieporęczna szafka, w której to zbunkrowałam 🙂 Cieszę się, że znalazłaś etykiety!

  • Mam tak samo! Dlatego wolę nie mieć słodyczy w domu, bo wtedy uch nie jem 😀

  • Magdalena Baran

    to ja mogę powiedzieć, że mam z górki bo dopiero zaczynamy „gromadzić” rzeczy do kuchni-chociaż…nie wiem czy tak z górki bo każdy nam coś na nowy dom jak to w zwyczaju daje i tak oto wiem juz że mam za dużo szklanek:) za to ani jednego kieliszka do wina i pewnie jak już sobie kupię do drugi komplet dostanę xD….czasem dobrze jest mieszkać na 2 a nawet 3 domy-jak w moim przypadku-w jednym miejscu mam czegoś za dużo ale w drugim szklanki się przydadzą:)

  • Minimalizm 🙂 z racji poruszania się na wózku, mam ograniczona przestrzeń kuchenna do której mogę sięgnąć 😉 i dlatego też wszystko musi być na swoim miejscu

  • Elka

    Ależ mam zaległości po wakacjach 🙂 A wpis bardzo dla mnie, bo u mnie kuchnia i minimalizm są od siebie daleko. Ja potrzebuję np co najmniej 2 patelni i 3 garnków, ale mam też używany bardzo często szybkowar i wolno-war.

    Deski do krojenia co najmniej 2, do surowego mięsa używam innej niż do warzyw. Z większych sprzętów robot kuchenny i maszyna do chleba i maszynkę do gotowaniu ryżu, którą kocham :). Zrezygnowałam z parowaru (o ile tak to się nazywa), ekspresu do kawy i czajnika elektrycznego. I prawdopodobnie pożegnam się kuchenką mikrofalową.
    Ale z wprowadzeniem minimalizmu kulinarnego będzie problem. Lubię azjatyckie smaki, a to niestety wymaga dużego wachlarzu przypraw i sosów (nie każdy sos w butelce to zło 😉 i tutaj ciężko się będzie ograniczyć, chyba że wprowadzę zasadę ustalania menu tematycznie: np we wrześniu – kuchnia wietnamska, w październiku tajska itp. Ale to z kolei będzie nudne 🙂 Nie mam na to pomysłu.

    Natomiast jeśli chodzi o szybkie posiłki to kopalnią pomysłów są dla mnie książki Jamiego Oliviera o obiadach w 30 i 15 minut. Bardzo polecam.

    • O przepisach Jamiego słyszałam tyle, że wydaje się krótko a gotujesz pół dnia i masz mnóstwo naczyń do zmywania, więc z góry założyłam, że to nie dla mnie, ale skoro mówisz, że da się szybko, to muszę po nie sięgnąć. Mi jeszcze sprawdzały się przepisy Ani Starmach z książki „Pyszne 25”.

  • Myślę, że to zależy. Gotowanie jest moją największą „domową” pasją, więc w swojej kuchni chciałabym mieć porządne zapasy (spiżarnia! <3) oraz zestaw utensyliów upraktyczniających gotowanie. Ale to rodzaj hobby, więc chyba mam do tego prawo 😉 Zwłaszcza że urządzanie przyjęć na kilkanaście osób to dla mnie świetna rozrywka!

    • W takim wypadku jak najbardziej! Ja właśnie dlatego nie zostanę ogromną minimalistką, bo uważam, że są pewne dziedziny, chociażby związane z naszymi pasjami, gdzie ten nadmiar nie powoduje nic złego. Sama mam ogromne pudło z różnymi przydasiami handmade i mimo że niektórych nie używam np. rok, to później wracam i się przydają :))
      A nawet trochę Ci zazdroszczę tej pasji do gotowania, bo to w wielu sytuacjach ułatwia życie 🙂

  • ika901

    Mam 1 średni garnek, 1 patelnię, drewnianą łyżkę i szpatułkę, 2 płaskie talerze, 2 miseczki, jeden duży i 1 mały nóż, obierak do jarzyn, kubek. Jak na moje jednoosobowe gospodarstwo domowe, w zupełności wystarcza. Muszę tylko dokupić mniejszą patelnię, bo moja właśnie się zużyła.

  • Ania

    A ja z innej beczki 🙂 To ciekawe, też jestem w ciąży i jedyne co bym teraz piła to woda z cytryna i to najlepiej wyciśnięta, żadne tam plasterki 🙂 A co do minimalizmu w kuchni – moja zmora, mam zbyt dużą słabość to wszelkich pięknych kuchennych gadżetów i ciężko, oj ciężko powstrzymać się od kupowania kolejnych… 🙂

  • daniela

    jeżeli chodzi o maszynke do miesa, mikser, blender i maszyne do krojenia to gorąco polecam Boscha MUM. Dostałam go dwa lata temu w prezencie ślubnym i jest rewelacyjny

  • Jaki masz blender? Kielichowy czy ręczny? Właśnie się zastanawiam co wybrać, zwłaszcza, że niedługo urodzę i będziemy mielić wszelkie zupki i owocki 🙂

    • Ręczny, ale teraz wybrałabym kielichowy 🙂

      • Chyba też skuszę się na kielichowy, ręczny pewnie będzie mi pryskał po całej kuchni 🙂

  • Paulina Karp

    Lubię minimalizm wszędzie 🙂 u mnie np cała zastawa obiadowa jest jasna, bez żadnych udziwnień, w sklepie Dajar udało mi się taką wyszukać, tak moa kieliszki, szklanki, wszystko klasyczne, zwykłe, bez żadnych zdobień.