5 lekcji, które wyniosłam po przeczytaniu „Książeczki Minimalisty”

książeczka minimalisty

Książeczka Minimalisty trafiła do mnie już dawno temu. Przeczytałam ją w jeden wieczór z wielką ciekawością i odkryłam, że mam w sobie więcej z minimalistki niż myślałam. A po lekturze zapragnęłam wprowadzić kolejne zmiany.

W książce znajdziemy same konkrety, zbiór porad i doświadczeń związanych z wprowadzaniem minimalizmu we wszystkie sfery życia. Począwszy od organizacji dnia i domu, po jedzenie i fitness. Wszystko po to, „by zrobić miejsce na spokój, wolność i lekkość” i zyskać czas na przyjemności.

Książeczka minimalisty. Prosty przewodnik szczęśliwego człowieka

Jak to z poradnikami tego typu bywa, tutaj też znajdziemy fragmenty, które mogą wywołać nasz wewnętrzny sprzeciw. Ogolenie się na łyso, zrezygnowanie z drukowanych zdjęć, czytanie wyłącznie w formie elektronicznej, czy pozbycie się dekoracji z domu, wzbudza mój sprzeciw. Nie umiałabym i nie chcę z tego wszystkiego rezygnować.

Ale jeśli podejdziemy do niej z dystansem, to można z Książeczki Minimalisty wyciągnąć wiele wskazówek, które pomogą nam zminimalizować ilość rzeczy w domu, tak byśmy mogli łatwiej i lepiej cieszyć się z codzienności. Kiedy po nią sięgałam nie wiedziałam do końca czego się spodziewać. Z jednej strony rzadko trafiam na książki dotyczące „poskromienia bałaganu”, które są mnie w stanie czymś zaskoczyć. Z drugiej wiele z nich jest na tyle radykalna, że w trakcie lektury mam ochotę rzucić je w kąt, bo przedstawiają jedyną słuszną drogę. Tutaj sam autor często podkreśla, że jest to droga, którą on wybrał i niekoniecznie musi być tą jedyną, a inni minimaliści wcale nie muszą się z nim zgadzać.

książeczka minimalisty

Jest jednak kilka rad, które pod wpływem lektury postanowiłam wprowadzić do swojego życia. Dziś chciałabym się nimi z Wami podzielić, bo stosuję je od kilku miesięcy i małymi krokami zmieniają moje życie na lepsze.

1. Uproszczenie planu dnia

Tutaj podstawą jest rezygnacja z zobowiązań, na które się zgodziłam a nie są dla mnie najcenniejsze. Nie jest to łatwe, ale bardzo pomogło w nauce odpuszczania i ustaleniu ważnych priorytetów. Leo Babauta radzi, by „na wszelkie prośby odpowiadać „już się robi” lub „nie”. „Niech będzie” nie wchodzi w grę”. Pozbywając się wszystkich zbędnych zobowiązań, mamy czas by swobodnie zająć się tym, co zawsze chcieliśmy robić. To samo dotyczy różnych spotkań. Jeśli mogę coś załatwić z domu, to wolę w taki sposób, bo spotkania zabierają masę czasu (chociażby przeznaczonego na dojazd).

2. Jeszcze bardziej minimalistyczny komputer

Ikon na pulpicie zawsze miałam mało, najczęściej był to sam kosz. Korzystam jednak z Docka, do którego przypięte miałam ulubione programy. Pod wpływem Książeczki zostawiłam tylko te obowiązkowe i 4 z których korzystam wielokrotnie każdego dnia. Ciężko było mi w to uwierzyć, ale zdecydowanie poprawiło to mój komfort pracy i przestało rozpraszać. Przerzucenie się szybką i prostą możliwość wyszukiwania programów i plików sprawiło, że w ogóle nie odczuwam negatywnych skutków tej zmiany. Chcę też maksymalnie uprościć system katalogowania plików w folderach, bo zgubiła mnie zbyt duża szczegółowość. A od czego mamy wyszukiwanie?

3. Proste gotowanie

Nie przepadam za gotowaniem, ale to właśnie przygotowywanie prostych i nieskomplikowanych potraw zaczyna sprawiać mi przyjemność. Między innymi dzięki tej książce zaczęłam zwracać uwagę, by potrawy, który jem były jak najmniej przetworzone. A nad polubieniem gotowania ciągle pracuję i myślę, że jestem na dobrej drodze.

4. Odkładanie zakupów na później

Staram się by moje zakupy były dobrze przemyślane, a czas między „chcę to mieć” a „kupuję” to zawsze było co najmniej kilka dni, jeśli nie tygodni. Leo Babauta radzi by wprowadzić 30 dniową listę zakupów i dopiero po upływie tego terminu daną rzecz zakupić, jeśli ciągle jej potrzebujemy. Zrobiłam sobie taką listę, którą ciągle aktualizuję i większość rzeczy przestaje mi być potrzebna po tych 30 dniach. Jeśli chcecie ograniczyć swoje zakupy, to bardzo polecam Wam ten sposób.

5. Minimalistyczne podróżowanie

Często pakujemy za dużo, a połowy rzeczy nawet nie wyjmujemy z walizki. Sama skupiałam się na trikach pomocnych w pakowaniu niż ograniczeniu przedmiotów i ubrań, które ze sobą zabierałam. Po przeczytaniu Książeczki…  zwracam na to większą uwagę i pakowanie tylko tego, co naprawdę niezbędne wychodzi mi coraz lepiej. Minimalistyczne podróżowanie to oprócz lekkiego bagażu, także luźne nastawienia i luźny plan. Nad tym też pracuję.

Książeczka… dla mnie ma niepowtarzalną zaletę jaką jest zmotywowanie do zmian. Czasem potrzeba zewnętrznego bodźca, nawet do małych porządków i ona go daje, jednocześnie nie pozostawia wrażenia, że albo ta droga, albo żadna inna. Myślę też, że wielu osobom mogą przydać się rozdziały poświęcone prostemu życiu z dziećmi i nieminimalistycznym bliskim.

Czytaliście Książeczkę Minimalisty? Jestem ciekawa Waszych opinii na jej temat i tego co myślicie o tych małych zmianach. Dziś jak na nie patrzę, to brzmią banalnie, ale najczęściej to właśnie proste rozwiązania powodują najlepsze zmiany. Okazuje się, że można jeszcze prościej 🙂

Autorka: Ania Legenza

Jestem blogerką, żoną, mamą, miłośniczką planowania i dobrej organizacji. Wierzę, że porządek w domu oznacza porządek w życiu i od 4 lat przekonuję o tym innych :)

Close