Urządzanie wynajmowanego mieszkania – mój klucz do szczęścia [WYGRAJ NAWET 30 TYS. ZŁ]

Lubię żyć w sprzyjającym mi otoczeniu, w uporządkowanej przestrzeni, gdzie bałagan nie przeszkadza w cieszeniu się codziennością. Lubię otaczać się pięknymi i przydatnymi rzeczami. Doceniam, gdy czuję się jak u siebie, mimo że mieszkam w wynajmowanych mieszkaniach czy teraz w wynajmowanym domu.

Jednocześnie przy ich urządzaniu zawsze trzeba uwzględnić ograniczenia narzucone przez wynajmującego, np. to, że nie można wiercić w ścianach, a także zmierzyć się z komentarzami bliskich osób, które na każdą zmianę wprowadzaną do wnętrza reagują miłym „ładnie, gdyby było wasze”. Do tego dochodzą osobiste watpliwości, czy dana rzecz się przyda, czy będzie pasować do kolejnego mieszkania i jak dam radę się z tym wszystkim przeprowadzić?

Sama przepracowałam każdą z tych przeszkód i myślę, że znalazłam rozwiązanie idealne. Bo mogłabym czekać z zabawą dodatkami w urządzaniu wnętrz, na czas kiedy będę na swoim. Tylko, że życie toczy się tu i teraz i nie chcę czekać na ten lepszy moment.

Urządzanie wynajmowanego mieszkania – trochę naszej historii

Nasze pierwsze wynajmowane mieszkanie, to był czas, kiedy mocno towarzyszyły mi dwie myśli: „po co kupować skoro i trzeba będzie się z tym przeprowadzić” i „rzeczy, które będą pasować do tego mieszkania, nie będą pasować do mojego wymarzonego wnętrza”, więc bez sensu się urządzać inaczej niż stosując plan minimum, czyli korzystamy z tego, co już mamy. Urządzałam się jednak „po swojemu” przestawiając meble. Nigdy nie spotkałam się z niechęcią właścicieli to tego typu zmian. Od tego można zacząć swoją przygodą z urządzaniem: przestawić fotel, kanapę czy komodę, może podpiąć firanki lub zdjąć całkowicie itp.

Drugie mieszkanie to miejsce, w którym wypracowałam inne podejście. Stwierdziłam, że jeśli chcę kupić dodatki czy meble, to warunkiem jest to, by pasowały do mojego wymarzonego wnętrza. Nawet jeśli w tym aktualnym będą wyglądać trochę dziwnie albo nie będą pasować kolorystycznie. Okazało się, że w jakiś sposób da się te dwie historie i różne style połączyć, a dzięki temu mieszkanie nabrało bardziej osobistego charakteru. „Najpoważniejszym” zakupem wówczas był stół wraz zestawem krzeseł z sieciówki. Wprowadzenie tego mebla odmieniło całkowicie nasze obiady, wizyty gości, a także pracę. Nasz główny pokój, mimo małego metrażu, wreszcie przeistoczył się w salon. Ten stół był również elementem salonu w kolejnym mieszkaniu, a dziś jest biurze blatem roboczym Sebka.

Trzecie mieszkanie, które wynajmowaliśmy, było urządzone bardzo w „naszym” stylu. Tam weszłam z dodatkami do mojego wymarzonego wnętrza i okazało się, że pasują idealnie. To też uświadomiło mi, że moja strategia jest dobra – nie muszę unikać zmian, kupowania dodatków czy mebli. Ważne jest jednak to, bym widziała dla nich zastosowanie nie tylko dziś, ale i w przyszłości. W tym mieszkaniu postawiłam też na zakup dodatków organizacyjnych: pudełek, przegródek i innych drobiazgów, dzięki którym mogłam zapanować nad zawartością szaf i szuflad. Dobre rozmieszczenie pojemniczków wewnętrznych z jednej strony zapewniło świetny dostęp do ukrytych rzeczy, z drugiej nadało minimalistyczny styl pokojom, ale i zrobiło miejsce na dodatki, które do dziś zdobią moje przestrzenie.

Moje klucze do szczęścia

  • kupuję dodatki, meble, które pasowałyby do mojego wymarzonego domu/mieszkania
  • te zakupy muszą być przemyślane i muszę być ich pewna w 100%
  • lub muszą to być rzeczy, które będę mogła przerobić, np. pomalować na inny kolor lub sprzedać bez dużej utraty ceny
  • życie toczy się tu i teraz, więc nie zostawiam lepszego otoczenia na później
  • a wprowadzając się za jakiś czas do siebie będę mogła chociaż w podstawowy sposób się umeblować, co będzie korzystne z finansowego punktu widzenia

Urządzanie dzisiaj

Dzisiaj jak nigdy do tej pory, czuję potrzeby posiadania swojego miejsca, takiego z aktem własności. I być może będę je miała już w tym roku, a może dopiero w przyszłym. Czy to oznacza, że powinnam wszystkie wnętrzarskie zakupy zostawić na czas, gdy będziemy wprowadzać się do naszego domu? Nie! Bo moje życie dzieje się tu i teraz. Tu i teraz chcę jeść posiłki przy stabilnym stole, spać pod niezniszczoną pościelą czy przestać patrzeć na ścianę w kolorze, który wysysa za mnie energie.

Jednocześnie jest to dla mnie olbrzymia lekcja sprawdzenia własnych potrzeb, przemycania rozwiązań, które widziałabym we własnym domu. Za każdym zakupem stoi historia wyniesiona z poprzednich lat i te rzeczy będą budować wnętrzarską historię w naszych czterech kątach.

A za Twoim wnętrzem jaka historia stoi? WYGRAJ 30 tys. złotych!

Jeśli masz żyłkę dekoratora, piękne wnętrza, mieszkanie z duszą – to konieczne pochwal się nim! Właśnie wystartował konkurs O!Twórz Mieszkanie organizowany przez markę PORTA DRZWI.

Wystarczy, że wyślecie zgłoszenie ze zdjęciami swojego mieszkania i krótko opiszecie jego wystrój i historię urządzania, a będziecie mogli wygrać nawet 30 tysięcy złotych. Warto spróbować, prawda?

Na stronie konkursu znajdziecie regulamin i inspiracje, a także porady jak sfotografować wnętrze. Wśród jurorów konkursu O!Twórz Mieszkanie są między innymi Asia Real-Studzińska i Beata Kwiatkowska, architektki wnętrz z bloga Make Home Easier.

Trzymam za Was kciuki! Zgłaszajcie się na stronie PORTA klikając w ten link.

A Wy jakie macie podejście do urządzania swoich mieszkań?

Partnerem wpisu jest marka PORTA DRZWI
Autorka: Ania Legenza

Jestem blogerką, żoną, mamą, miłośniczką planowania i dobrej organizacji. Wierzę, że porządek w domu oznacza porządek w życiu i od 4 lat przekonuję o tym innych :)

Close