Jak urządzić domowe biuro? Nasza metamorfoza przed i po

Przeprowadzka w góry, mieszkanie w domu i ZMIANY z tym związane, zaowocowały tym, że nareszcie mamy domowe biuro! Mimo że od wielu lat (z małymi przerwami) obydwoje pracujemy z domu, nasze „biuro” to był stół w salonie. Z czasem dorobiłam się mojego mikrobiureczka, ale prawda jest taka, że razem z Sebastianem czuliśmy, że potrzebujemy miejsca, w którym będziemy mogli skupić się tylko na firmowych sprawach. Dom dał nam tę możliwość i dziś z przyjemnością pokażę Wam jak urządziliśmy nasze biuro.

Biuro przed  metamorfozą – jak było?

Wprowadziliśmy się do domu i rozłożyliśmy nasze rzeczy w pokojach, w których powinny się znajdować, tak by dało się funkcjonować. Urządzanie każdego z pomieszczeń po swojemu zostawiliśmy na czas, kiedy już ogarniemy się troszkę w nowej rzeczywistości. Szybko się jednak przekonałam, że dla mnie otoczenie ma ogromne znaczenie i nie potrafię funkcjonować i pracować między kartonami. Dlatego też urządzanie zaczęliśmy od biura. Z jednej strony wymagało najmniej pracy. Niewielkie zmiany dały duży efekt. Z drugiej strony to tutaj spędzamy co najmniej pół dnia, a często i więcej, bo Zosia też polubiła ten pokój.

Weszliśmy do pokoju, w którym znajdowało się białe biurko i dwie małe kanapy. Idealna baza do aranżowania! Na zdjęciach obrazujących stan PRZED już biuro z naszymi rzeczami i początkowym bałaganem. No nie mogłam zbyt długo wytrzymać w takim pomieszczeniu :).

Jak urządziliśmy biuro – efekt po!

Nasze oczekiwania:

  • miejsce do przechowywania – byłam przerażona ilością pudełek jakie mamy, kiedy leżały obok siebie, ale na szczęście okazało się, że przy małej reorganizacji zminimalizujemy ich ilość
  • każde z nas ma osobne biurko
  • każde z nas ma widok na ukochane góry
  • urządzenie strefy kreatywnej, w której możemy robić burzę mózgów

Intuicyjnie wybraliśmy się po meble biurowe do IKEA, bo mamy od nich sporą część wyposażenia i wiedzieliśmy, że kolejne będzie nam pasować. Dlatego bardzo się cieszymy, że razem z IKEA możemy pokazać Wam jak zmieniają się nasze wnętrza. Połączyliśmy rzeczy, które już od dawna nam towarzyszą z nowym wyposażeniem domowego biura i mamy miejsce, w którym znakomicie się czujemy.

Ściana pomalowana farbą tablicową

Pierwszy raz w historii naszych wynajmowanych mieszkań mamy możliwość by np. pomalować ściany na wybrany przez nas kolor. Nie byłabym sobą gdybym nie chciała z tej możliwości skorzystać. Szalone kolory do mnie nie przemawiają, lubię mieć neutralną bazę a kolorami bawić się w dodatkach, ale urządzając biuro spełniłam jedno ze swoich wnętrzarskich marzeń – mam ścianę pomalowaną farbą tablicową!

Uwielbiam tę ścianę! Nie służy tylko do wyglądania, rozpisujemy sobie tu zadania na kolejne dni, planujemy, rysujemy i zostawiamy wiadomości. Tutaj też mamy przyczepioną naszą tablicę inspiracji na ten rok, kalendarz rodzinny na kolejne miesiące i różne podręczne notatki.

Biurka i krzesła

Bardzo zależało nam na tym, by każde z nas miało wygodną przestrzeń do pracy, więc dwa biurka to absolutna podstawa. Przy wymiarach 120×60 cm ilość miejsca jest wystarczająca nie tylko do pracy na komputerze, ale również w sytuacjach gdy pracujemy koncepcyjnie, rysujemy, tworzymy różne prototypy. Rozważaliśmy też inne ustawienie biurek, ale priorytetem był jak najlepszy dostęp do światła dziennego i dobry widok na góry.

Białe biurko LINNMON / LERBERG to moje centrum dowodzenia. Biurko Sebastiana to nie jest typowe biurko, a stół JOKKMOKK, który pewnie już dobrze znacie i kojarzycie, bo często pojawiał się na blogowych zdjęciach. Ten stół to nasz pierwszy wspólny mebel i odnajduje się już w trzecim wnętrzu, świetnie pełniąc funkcję zarówno stołu jak i biurka. Dzielnie też znosi moje metamorfozy. Sebastian docelowo myśli o wymianie biurka na takie z regulowaną wysokością blatu, np. BEKANT. Jest wysoki, a bezpośrednio przed komputerem spędza więcej godzin niż ja.

Jako krzesła biurowe obecnie wykorzystujemy te, które wcześniej mieliśmy: JOKKMOKK i STEFAN. Mamy przy tym zapewnioną ergonomię pracy. Wysokość siedziska pozwala na oparcie stóp na podłodze a podczas pisania na klawiaturze ręce tworzą kąt prosty. Myślę jednak, że z czasem wrócą one do stołu w salonie, a my postawimy na rozwiązania typowe dla biura: krzesła obrotowe na kółkach i z podłokietnikami.

Oświetlenie

Czasem zdarza nam się pracować wieczorami albo realizować nasze kreatywne pasje właśnie w biurze (mój Project Life i Sebastiana malowanie figurek), więc oprócz oświetlenia sufitowego chcieliśmy mieć też lampki na biurku. Moją JANSJÖ miałam już wcześniej, daje punktowe światło. Lampka biurowa Sebastiana to FORSÅ.

Obie lampki można łatwo skierować w dowolne miejsce, bo ich ramiona są regulowane. U nas stoją po lewej stronie biurek, bo oboje jesteśmy praworęczni i dzięki temu nie zasłaniamy sobie światła, np. podczas pisania.

Przechowywanie

Kluczową dla nas kwestią było zorganizowanie miejsca do przechowywania. Firmowe dokumenty, ale też próbki papierów, kolorów materiałów, prototypy naszych plannerów czy wspomniane rzeczy do hobby. Chcieliśmy by to wszystko znalazło miejsce w biurze. Mieliśmy też mnóstwo pudełek, które są z nami już długo, dlatego wiedzieliśmy, że postawimy raczej na otwarte półki niż na zamknięte komody. Nasz wybór padł na dwa regały GERSBY. Początkowo myślałam, że to za mało, ale po rozłożeniu pudełek i segregatorów okazało się, że miejsca jest wystarczająco. Do wszystkiego mamy swobodny dostęp, a w razie potrzeby zmieszczą się kolejne notesy, książki, segregatory czy pudełka.

Pudełka i segregatory na dokumenty FJÄLLA mamy już kilka lat i świetnie nam służą do przechowywania dokumentów, ale też długopisów i karteczek czy kabli, ładowarek i zewnętrznych dysków. Gdyby te wszystkie rzeczy leżały na wierzchu mielibyśmy niezły bałagan, nawet jeśli wydawałoby się, że są uporządkowane, a tak zawsze mamy porządek :).


Do podtrzymania notesów i książek wykorzystaliśmy podpórki do książek BUSBASSE i ogromnie polecam Wam to rozwiązanie, jeśli książki nie stoją ustawione od brzegu do brzegu. Oprócz tego trochę dodatków, które sprawiają, że biuro jest bardziej „nasze”. Ramki na zdjęcia, plakat, ulubiony wazonik i rośliny.

Do przechowywania na biurku wykorzystaliśmy minikomodę MOPPE z 4 szufladami. To też rzecz, która jest z nami bardzo długo, jej pierwszą metamorfozę pokazywałam Wam kiedyś na blogu. Dotychczas służyła jako miejsce na biżuterię – zegarki i kolczyki, ale podczas przeprowadzki zminimalizowałam ilość tych rzeczy, a komoda znacznie bardziej sprawdza nam się w biurze.

Podczas malowania ściany w 3 minuty kilkoma pociągnięciami farbą nadałam jej nowy wygląd, tak by pasowała bardziej do biura. Przechowujemy w niej pieczątki, słuchawki, taśmę czy nożyczki, czyli wszystkie te rzeczy, które dobrze jest mieć na wyciągnięcie ręki.

Na ścianie zamontowaliśmy półkę MOSSLANDA, która przeznaczona jest do zdjęć. W biurze oprócz funkcji ozdobnej służy również jako miejsce do przechowywania dużych słuchawek i najczęściej używanych mężowych farbek.

Organizacja kabli

Funkcjonalne biuro to dla mnie też brak kabli na podłodze. Wykorzystaliśmy więc poziomą maskownicę do kabli SIGNUM. Przyczepiona od spodu blatu biurka mieści całą listwę zasilającą i wszystkie kabelki, dzięki czemu mamy wizualny porządek a do tego zdecydowanie łatwiej odkurza się podłogi.



Kąt kreatywny

Obok regałów na książki mamy naszą strefę kreatyną, czyli kąt z kanapami. Początkowo mieliśmy zostawić tylko jedną kanapę, jednak okazało się, że są mega wygodne i dobrze przeprowadza nam się na nich burze mózgów. Z ich perspektywy świetnie też widać mamy na naszej tablicowej ścianie.

Między nimi znalazło się też miejsce na moje lampy do zdjęć, których w końcu nie muszę rozkładać za każdym razem, gdy chcę ich użyć.

Podsumowanie wyposażenia i kosztów

Na koniec mam dla Was zestawienie wykorzystanych mebli biurowych i dodatków, których użyliśmy urządzając biuro. Z całej listy na potrzeby tej metamorfozy kupiliśmy tylko regały, lampkę, półkę, maskownicę do kabli i kosz na śmieci. Reszta to rzeczy, które już mieliśmy, a kiedyś sprawdzały się świetnie w innych pomieszczeniach. I właśnie za to kocham IKEA :).

Czy to koniec zmian tutaj? Znając mnie, za miesiąc już coś przestawię albo pojawią się nowe rzeczy. Mocno rozważamy zakup ładowarek bezprzewodowych i akumulatorków, żeby zminimalizować ilość zużytych baterii. Możliwe też, że będziemy potrzebować kolejnego regału do przechowywania i wtedy wybierzemy taki z regulowaną wysokością półek. Rozpatruję też inne rolety, bo te nie chronią przed ostrym słońcem, ale z tą decyzją wstrzymam się do lata. I koniecznie – więcej zielonych roślin!

Dajcie znać jak podoba Wam się nasze biuro! Mamy już idealne miejsce do pracy, więc teraz będzie się działo :).

Biuro urządziliśmy razem z IKEA
Autorka: Ania Legenza

Jestem blogerką, żoną, mamą, miłośniczką planowania i dobrej organizacji. Wierzę, że porządek w domu oznacza porządek w życiu i od 4 lat przekonuję o tym innych :)

Close