Dlaczego nigdy nie zostanę Perfekcyjną Panią Domu? Moja filozofia sprzątania

Czy Niebałaganka to Perfekcyjna Pani Domu? Czy porządek jest najważniejszy w moim życiu? Czy cały czas biegam ze ściereczką, bo nie mogę znieść widoku kurzu i brudu?

Mam nadzieję, że stałym Czytelnikom bloga odpowiedzi na te pytania nasuwają się same, ale postanowiłam opisać w jednym miejscu moje podejście do sprzątania. I choć od początku istnienia Niebałaganki jest ono zawarte w zakładce o blogu, to czas rozszerzyć temat! 

Nie musi być perfekcyjnie, ale kiedy wszystko w domu ma swoje miejsce łatwiej jest być otwartym na codzienne wyzwania i czerpać z życia pełnymi garściami.

Lubię proste, szybkie i niedrogie rozwiązania, a przede wszystkim cenię sobie czas. Zwłaszcza ten, którego nie muszę spędzać na sprzątaniu. Pracuj lepiej a nie ciężej, to dewiza, którą staram się wprowadzić do mojego życia. Sprawdza się nie tylko w pracy, ale też podczas dbania o dom. Bo czyste i zorganizowane wnętrze wcale nie wymaga ogromnych nakładów czasu.

Moja filozofia sprzątania

1. Szybko i skutecznie

W tych dwóch słowach zamyka się moje podejście do sprzątania. Mimo że lubię sprzątać, to znam całe mnóstwo przyjemniejszych rzeczy do zrobienia niż sprzątanie. Na dodatek dosyć często mi się nie chce. Dlatego też szukam najlepszych sposobów na wykonanie tej samej pracy. Tak, by było szybko i skutecznie, bo nie chcę na sprzątaniu spędzać całego życia.

Zasady sprzątania, rytuały, nawyki, listy, harmonogramy – to wszystko sprawiło, że na co dzień nie myślę o tym, że muszę coś posprzątać. Większość codziennych czynności robię przy okazji. I nie jest tak, że się z tym urodziłam. To wypracowana rutyna, dzięki której nauczyłam się utrzymywać porządek.

2. Lepiej często i krótko, niż rzadko i długo

Ze sprzątaniem jest jak z ćwiczeniami. Nie uzyskamy długotrwałych i dobrych efektów ćwicząc raz w miesiącu przez 3 godziny. Tak samo jest z porządkami. Efekt nawet, jeśli będzie, to utrzyma się krótko. Dlatego jestem ogromną zwolenniczką rozkładania sprzątania na małe zadania i codziennie zrobienie choćby jednej rzeczy.

Mi też na samą myśl o szorowaniu starych, zaschniętych plam, czyszczeniu przypalonego piekarnika, który nie był myty przez rok, robi się słabo. Ale zawsze z tyłu głowy mam myśl, że da się tego uniknąć, przeznaczając 5-10 minut dziennie na codzienne porządki.

3. Pogódź się z niedoskonałością

Perfekcjonizmowi w domu mówię stanowcze nie i pisałam też o tym na początku blogowania. Godząc się na pewne niedoskonałości, jesteśmy w stanie zrobić więcej, widzimy efekty naszej pracy i zwyczajnie łapiemy motywację do kolejnych działań. Czasem biorę dwa głębokie oddechy i nie zwracam uwagi na to, że nasz dywan 30 minut po odkurzeniu wygląda tak samo jak przed nim. Dzięki temu jestem w stanie zrobić coś innego dla domu albo dla siebie. I jestem szczęśliwsza.

4. Czysty dom jako droga do celu, sprzątanie nie jest celem samym w sobie

Ja naprawdę lubię mieć wokół siebie porządek, ale sprzątanie samo w sobie nigdy nie było moim celem. Wiem, że w otoczeniu, które jest czyste, zorganizowane, funkcjonalne i ładne po prostu lepiej mi się żyje. Nie denerwują mnie wysypujące się rzeczy z szafek, nie biegam po mieszkaniu w poszukiwaniu kluczy przed wyjściem z domu, nie stresuje mnie to, co znajduje się wokół. Dzięki temu mam więcej energii na spędzaniu czasu w sposób, który daje mi szczęście i łatwiej realizuję swoje cele. Porządek wokół ma mi pomagać w realizacji tego, co jest dla mnie ważne.

5. Porządek w domu, to porządek w życiu.

Nie wiem, czy też tak macie, ale gdy coś nie układa się mi w życiu, to mam wrażenie, że do domu też wkracza chaos. Rzadziej mi się chcę, przestaję odkładać rzeczy na miejsce i najczęściej myślę „zrobię to jutro”. I zawsze okazuje się, że najlepszym sposobem na odreagowanie i znalezienie rozwiązania są porządki. Wyrzucenie zbędnych rzeczy oczyszcza nie tylko myśli, ale i umysł. Dlatego mocno wierzę w to, że porządek w domu, to porządek w życiu.

.

Jestem tylko człowiekiem, czasem sobie odpuszczę, a później żałuję, bo bałagan strasznie mnie frustruje. Wtedy zanim zacznę cokolwiek robić muszę posprzątać :). Nie uważam siebie za Perfekcyjną Panią Domu, bo ta kojarzy mi się z osobą, która oprócz dbania o dom, serwuje codziennie czterodaniowy obiad w szpilkach i w wyjściowej fryzurze. Jednocześnie nie widzę też w tym nic złego, ale moją Niebałagankową stylówkę widać na zdjęciach. W takiej mi najlepiej, bo przecież nie musi być perfekcyjnie, żeby było idealnie ;).


Na koniec przypominam o urodzinowym konkursie. Do wygrania spotkanie ze mną! Przyjadę do dowolnego miejsca w Polsce na jeden cały dzień, żeby się z Tobą spotkać, wypić kawkę, rozprawić się z bałaganem albo umyć Ci piekarnik ;). To Ty decydujesz jak spędzimy ten czas. Szczegóły konkursu znajdziecie pod poprzednim wpisem: #4lataNiebałaganki

Autorka: Ania Legenza

Jestem blogerką, żoną, mamą, miłośniczką planowania i dobrej organizacji. Wierzę, że porządek w domu oznacza porządek w życiu i od 4 lat przekonuję o tym innych :)

Close