Plany i cele na dwa tysiące szesnasty

plany-na-2016-niebalaganka

Nowy rok, to nowe plany i nowa energia do działania!

Uwielbiam planować, bo planowanie ma dla mnie mnóstwo zalet i bardzo wiele mi daje. Dlatego początek roku jest dla mnie kolejną wspaniałą okazją by jeszcze raz przyjrzeć się planom i celom i wybrać te najważniejsze do realizacji w najbliższym czasie. Ten moment, kiedy rozpoczynamy z kolejny, nowy czas zawsze dodaje mi nowej energii do działania, znów wierzę, że wszystko zależy ode mnie. I choć ostatni miesiąc to u mnie ogromna zmiana, jeśli chodzi o planowanie i realizację nawet małych zadań, to głęboko wierzę, że najbliższe miesiące będą bogate w zrealizowane cele. Dziś dzielę się z Wami częścią moich planów (trochę tajemnicy musi być) i przemyśleniami o planowaniu z niemowlakiem u boku.

.

Moje plany i cele na 2016

Tak na prawdę spisanie planów na ten rok, to była u mnie weryfikacja listy stu celów, którą zrobiłam w sierpniu pod wpływem książki „30 dni do zmian. Dokonaj życiowej metamorfozy w kilka tygodni”. Wtedy też z tych stu celów wybrałam 11 do realizacji w najbliższym roku. Część z nich jest już odhaczona, ale pozostałe musiałam ocenić i zastanowić się czy ciągle mają dla mnie tak priorytetowe znaczenie. Bo myślę, że samo wyznaczenie konkretnych celów jest ważne, ale równie ważne jest sprawdzanie w trakcie ich realizacji czy nadal tak bardzo nam na nich zależy.

Zdrowy styl życia

Ten punkt powinien brzmieć „schudnąć po ciąży”, ale nie o samo schudnięcie mi chodzi. Mój cel to kontynuować wprowadzanie zdrowego stylu życia, a gubienie kilogramów ma być skutkiem ubocznym :). W ramach zdrowego stylu życia, chcę się nauczyć gotować nowe dania i robić zdrowe przekąski, a do aktywności fizycznej dołożyć jogę.

Podróże

Uwielbiam podróżować i poznawać nowe miejsca, a do tego tak nie wiele potrzeba, bo w samej Polsce jeszcze mam tak wiele do odkrycia. W tym ubiegłym roku tych podróży nie miałam tak wiele jakbym chciała, albo były za krótkie, by wszystko zobaczyć, dlatego teraz mam zamiar nadrabiać. Przekonałam się już, że nawet krótki wypad pozwala mi bardziej odpocząć niż długie leniuchowanie, więc będę z tego korzystać. W planach mam Kraków, Wrocław, Ogrody Hortulus, wakacje na Mazurach i Sylwestra spędzonego w Górach. To takie moje minimum i mam nadzieję, że spontanicznie ta lista bardzo się wydłuży.

Kreatywność

Chcę by ten rok był bardzo kreatywny. Pierwszy punkt, to więcej przydatnych projektów zrób to sam, w stylu kuchennej organizacji. Opracowywanie takich ułatwiaczy życia sprawia mi dużo frajdy, ale jeszcze więcej daje używanie ich na co dzień. A pomysłów nie brakuje. Drugi aspekt tej kreatywności to Project Life, czyli bardzo twórczy sposób na dokumentowanie wspomnień (całoroczna forma grudniownika, do przygotowania, którego zachęcałam Was przed Świętami). Wiele już ma gotowe, ale bieżące uzupełnianie stron mi nie idzie, a jeszcze grudniowe zdjęcia czekają na wywołanie! Lada moment wszystko nadrabiam!

plany-na-2016-niebalaganka-2

Prawo jazdy

Nigdy nie widziałam sensu w robieniu prawa jazdy, tylko po to by pochwalić się, że je mam, a ostatnią jazdę za kierownicą pamiętać ze zdanego egzaminu. Już jakiś czas temu ta sytuacja się u mnie zmieniła, a ja i tak kwestię prawa jazdy zostawiałam na bliżej nieokreśloną przyszłość, dlatego w tym roku wpisuję je na listę moich priorytetów. Jak nie zrealizuję tego punktu to jestem ciapa ;).

Blog

A blogowo Wam nic nie zdradzę! Możecie być jednak pewni, że nie zamierzam przestać pisać, a wręcz przeciwnie. Planuję kilka niespodzianek, ale na razie nic nie zdradzę.

Nie oszaleć

Ten punkt podsunęła mi jedna Czytelniczka na Facebooku i on też zasługuje na miejsce na mojej liście. Bo w tym wszystkim najważniejsze, to właśnie nie oszaleć. I chyba pierwszy raz nie mam żadnego dużego ciśnienia na realizację moich celów, ale jednocześnie wiem, że ich realizacja pozwoli mi nie oszaleć ;).


plany-na-2016-niebalaganka-3
Jak mam zamiar to wszystko zrealizować przy małym dziecku?

Sa dni kiedy zastanawiam się, czy realizacja czegokolwiek jest możliwa :D. Ten wpis powstawał 4 dni, mimo że jego szkic miałam stworzony już wcześniej i sama publikacja też nie poszła zgodnie z planem. Mimo wszystko jednak uważam, że da się planować i realizować te plany nawet wtedy, kiedy wydaje się, że nic nie można zaplanować. Gdyby nie plan na styczniowe wpisy, pewnie nie powstałby żaden. Gdyby nie spisana codziennie lista codziennych czynności, to w wolnej chwili nie wiedziałabym w co ręce włożyć. I choć często nie zrobię nic z listy, to kiedy mam taką możliwość, udowadniam sama sobie, że jednak można wszystko. A słowo klucz w tym planowaniu to elastyczność.

Co nie działa:

  • bloki czasowe wyznaczone przeze mniekiedyś pisałam Wam, że wyznaczam bloki czasowe na realizację poszczególnych zadań, odłączam się wtedy od rozpraszaczy i działam. Teraz bloki czasowe wyznaczają drzemki mojej córki, które bardzo często bywają dziesięciominutowe i totalnie nieregularne. Dziś miałam przez pół dnia luksus w postaci drzemek prawie godzinnych, więc mogłam zaszaleć ;).
  • konkretne terminy – mam ogólny plan, ale to kiedy go zrealizuję nie jest powiązane z żadną konkretną datą. To w moim przypadku jest dosyć trudne, bo konkretny termin zawsze mnie najbardziej mobilizował. Brak terminu, to brak wykonanego zadania. Teraz się to zmienia, bo kiedy zaplanuję coś z konkretną datą, to mogę być pewna, że wtedy tego nie zrealizuję.

Co się sprawdza:

  • lista zadań – ogólna lista zadań, bez przypisanych terminów ich realizacji to moje wybawienie w ostatnim miesiącu. Spisuje wszystko, co muszę i co chciałabym zrobić w jednym miejscu. W dużej mierze dzięki temu, każdego dnia znajduję chociaż chwilę, by zrobić coś dla siebie.
  • priorytety – na mojej liście oznaczam zadania priorytetowe, np. umówienie wizyty u lekarza. Cała reszta, to rzeczy, które chcę zrealizować, ale nie muszę, czyli np. moje cele na ten rok, jak znalezienie nowego zdrowego przepisu. Kiedy mam wolną chwilę i ochotę, wykorzystuję je właśnie na realizację któregoś z zadań.
  • wykorzystywanie każdej wolnej chwili – moje ostatnie motto brzmi: czasem od snu ważniejsze jest zrobienie czegoś co kocham. I nie namawiam Was do tego by nie spać, w żadnym wypadku! Sen jest ważny i ogromnie mi go brakuje, ale zauważyłam, że mi drzemki w dzień nic nie dają. Czuję się jeszcze bardziej zmęczona niż zanim się położyłam, dlatego wolę ten czas spędzić inaczej, robiąc coś dającego efekt, który cieszy. Po prostu odpoczywam w innym sposób, a przy okazji małymi krokami realizuję swoje plany.

Ciągle myślę, że mając małe dziecko się da, choć całe planowanie wymaga dostosowania do nowych warunków. Ciekawa jestem jakie Wy macie plany i cele na najbliższy czas. Podzielcie się koniecznie swoją listą i sposobami na ich realizację! 🙂

Autorka: Ania Legenza

Jestem blogerką, żoną, mamą, miłośniczką planowania i dobrej organizacji. Wierzę, że porządek w domu oznacza porządek w życiu i od 3 lat przekonuję o tym innych :)

  • Nie pozostaje mi nic innego jak tylko jeszcze raz życzyć Ci udanego roku. Co do prawa jazdy – przybijam piątkę – ja prawdopodobnie nie w tym roku, ale wkrótce będę musiała do niego wrócić…

  • Miałam dokładnie to samo przy pierwszym i drugim dziecku – drzemki w środku dnia sprawiały, że byłam totalnie wytrącona z rzeczywistości, czasami miałam wrażenie, że zamiast dnia minęły mi dwa dni 😉 Trzymam mocno za Ciebie kciuki – szczególnie za godzenie marzeń z malutką Niebałaganką. Dla mnie macierzyństwo było i jest nadal najlepszym treningiem zarządzania czasem 😉 Myślę, że z Twoim nastawieniem, organizacją i planami będzie tylko doskonale 🙂
    Zapraszam na kawę do Krakowa – obowiązkowo!

    • Jesteś moją inspiracją, jeśli chodzie o pogodzenie macierzyństwa z realizacją marzeń i mam nadzieję, że dam radę. A kawa w Krakowie obowiązkowa!

  • Iza

    Ja świeżo upieczoną mamą byłam już jakiś czas temu, ale z doświadczenia podwójnego powiem, że ten początkowy czas wcale nie jest jeszcze taki trudny do opanowania. 🙂 Dopiero jak dzidziuś robi się bardziej niezależny, zaczyna raczkować i chodzić czas wolny jeszcze bardziej się kurczy. Później odchodzi czas drzemek i właściwie dopiero przedszkole, a później szkoła dają ponownie uczucie panowania nad własnym czasem. 😉 Życzę Ci Aniu powodzenia w realizacji planów i oby nie opuszczał Cię Twój optymizm i pogoda ducha. Jestem pewna, że Ci się uda. 🙂

  • Wiele planów nam się pokrywa (tylko ja nie mam niemowlaka u boku, więc tym bardziej podziwiam tak ambitną postawę!). Możemy się wzajemnie rozliczać z realizacji co jakiś czas 😉

    • Koniecznie! Takie wsparcie bardzo mi się przyda 🙂

  • Ja właśnie dzisiaj miałam kolejną jazdę, więc prawo jazdy zbliża się do mnie wielkimi krokami 🙂 powodzenia w twoich planach 🙂

  • Ten rok mamy głównie zaplanowany pod względem podróżniczym, chciałybyśmy zobaczyć więcej, niż czas nam pozwoli, a to też niebezpieczne, ale z drugiej strony będziemy miały w czym wybierać. Co do planowania z małym dzieckiem, doświadczenia nie mamy, aczkolwiek mamy w planach, jak będziemy jeszcze blogować, przygotować sobie spory zapas wpisów. Zobaczymy. Tobie, Aniu, i tak świetnie idzie!

  • Moja droga, Wrocław czeka z otwartymi ramionami! :*
    Co do prawa jazdy – to był mój plan na zeszły rok, na szczęście udało mi się go zrealizować! Im później, tym trudniej, niestety. Dlatego najlepiej mieć z głowy tuż po osiemnastce, bo z wiekiem czasu nie przybywa;) Ale wracając – dało się chodzić na lekcje i zdać na luzie, chociaż u mnie cały proces przeciągnął się do jakiegoś pół roku. Tak samo jak Ty nie zależało mi na papierku, ale ani trochę nie żałuję poświęconego czasu, bo nowa umiejętność zdążyła się przydać już bardzo wiele razy! Powodzenia 😉

  • Nawet nie wiesz jak bardzo mnie motywujesz, bo skoro ‚Ania Niebałaganka z małą Zosią potrafi się zorganizować, to ja tym bardziej- przecież nie jestem mamą żadnej Istotki’ 🙂

  • Z doświadczenia mogę powiedzieć, że za prawko trzeba się brać jak najszybciej. Z tego co kojarzę jesteś z Łodzi? Mogę Ci polecić autoszkołę Dajlor- nie wiem w jakiej dzielnicy mieszkasz, pan jest z Górnej/Chojen, ale z tego co wiem dojeżdża w konkretne miejsce jak poprosisz, a przynajmniej jest to do dogadania :). Jest mega wyluzowany, konkretny i świetnie uczy. Ja miałam nieprzyjemną przygodę z inną autoszkołą i dzięki temu panu zdałam (za szóstym bo za szóstym, ale trzeba mieć szczęście ;D). Potem pół roku nie jeździłam i bałam się wsiąść. Aktualnie autko się popsuło ale brakuje mi jazdy bardzo.
    Powodzenia w realizacji celów!

    • Dzięki za polecenie autoszkoły! Z prawem jazdy na pewno wstrzymam się aż mała skończy 3 miesiące, a w międzyczasie czeka nas przeprowadzka, więc może dzielnica mi podpasuje 🙂

  • Łączak Sonia

    Wszystkiego dobrego w Nowym roku:) Od jakiegos czasu śledzę Twojego bloga i dzięki Tobie nauczyłam się planować i organizować czas. We wrześniu gdy urodziła sie moja córeczka przestało to być możliwe, ale czytając Twój dzisiejszy wpis widze że nie tylko mnie to dopadło 🙂 MOja malutka juz coraz bardzo interesuje się wszystkim wkoło wiec moge ją zostawić na chwile w łóżeczku i coś zrobic, ratuja mnie wtedy Twoje porady na dobrą organizację i świetnie sprawdza się lista rzeczy do zrobienia bo tak jak TY gdy mam chwilę czasu to nie wiem w co rece włożyć:) Pozdrawiam

  • Jestem przekonana, że przy małym dziecku Twój blog dalej będzie oazą zorganizowania i kreatywności. Trzymam kciuki za powodzenie wszystkich planów, bo chciałabym wciąż móc tutaj zaglądać i czytać te wszystkie świetne teksty 😉

  • Nie oszaleć otóż to 🙂 Ja mam dwójkę czasoumilaczy lat 5 i 10 miesięczne więc wiem jak ciężko jest znaleźć czas na cokolwiek ale kreatywność to coś co stale ,,trenuję” więc jakoś wszystko ogarniam. Nawet ogranizuję u siebie na blogu akcję Kreatywna Zima 🙂 Podpisuję się u ciebie pod punktem prawko 🙂 Sama intensywnie o tym myślę, zwłaszcza że mieszkam na wsi a tu bez auta ani rusz i póki co korzystam z usług szoferskich męża choć wolałabym sama.

  • Taka pozytywna energia bije z tego wpisu! Dziękuję! <3

  • Życzę dużo kreatywności, najważniejsze, żebyś się dalej realizowała. Fajna z Ciebie dziewczyna!

  • Podziwiam Cię Aniu, bo ja mając małe dzieci, nie dałam rady czegokolwiek planować czy tym bardziej prowadzić bloga. Ale wiem, ze Tobie się to uda.
    Przepraszam ale nie napiszę Ci o planach choć mam jeden priorytetowy, a inne drobniejsze ale nie chcę niczego zdradzać 🙂

  • Bardzo ambitnie jak na świeżo upieczoną mamę 🙂

  • Nadine

    A ja coraz bardziej odczuwam brak praktyki w prowadzeniu auta… Tyle razy by się przydała! Na szczęście prawko mam zdane (uff, nie wiem naprawdę jak jak teraz bym je gdzieś wcisnęła 😉 wiec po cichu sobie obiecuję, że wykupię kilka lekcji przypominających.
    Po pół roku macierzyństwa, w końcu się ogarnelam. Kluczem jest rutyna która warto kształtowac od samego początku a która zaczyna tak naprawdę działać po „czwartym trymestrze” . Staraj się przyzwyczajać Małą do spędzania czasu samotnie. Kropek juz się pięknie bawi sam i wystarczy tylko że może rzucić na mnie okiem. 🙂 No i drzemki są moje! Wszystkie obowiązki ogarniam podczas aktywności, często z nosidłem jeśli nie da się inaczej. Kładę Kropka o 19 wiec i wieczór mam wolny no i ostatnio wstaje 3 godziny przed jego właściwą pobudką. Do snu przerywanego i krotkiego można się przyzwyczaić. 🙂

  • Bardzo ambitne plany, będę trzymać kciuki za ich realizację. 🙂 Też chciałabym postawić w tym roku na kreatywność jednak nie wiem czy uczelnia, pisanie pracy mgr i praca dorywcza mi na to pozwolą…

  • magda

    Oj Aniu a właśnie się przymierzam do bloków czasowych… U mnie może zadziała, choć młodsza córka ma 2,5 roku i powoli nie chce drzemać w ciągu dnia, a to zawsze było 1,5-2h na załatwienie najpilniejszych spraw. Teraz to jest robienie wszystkiego z przerwami co 5-10 minut na sprawdzenie co moja wszędobylska zmalowała. Ech.. Ja właśnie zapisałam się na kurs Oli Budzyńskiej- Zorganizuj się w 21 dni- więc może swoje plany i priorytety na ten rok dzięki temu łatwiej zrealizuję:) Pozdrawiam Cię ciepło i życzę realizacji Twoich celów i planów na rok 2016, a i więcej snu;)

  • Motywujesz! W piątek wróciłam do domu z noworodkiem, na razie plany planami a życiem…życiem ;-). Nawet nie miałam odwagi zaplanować nic na końcówce roku, nie miałam pojęcia, jak będzie wyglądało nasze życie po urodzeniu Jaśka. Teraz, tak jak Ty, próbuję wpisać się z jakąkolwiek aktywnością (najprostszą, np. jedzenie czy mycie włosów) w czas drzemki synka, ale nie jest łatwo, kiedy więcej godzin na dobę karmisz niż śpisz. O pisaniu na blogu już w ogóle nie wspomnę, nie potrafię się skoncentrować na rzeczach tak odległych od tego małego terrorysty w łóżeczku. Ale będę próbować, w końcu macierzyński jest długi! 😉 Jasiek pozdrawia trochę starszą koleżankę Zosię!

    • Wiesz, my miałyśmy półtora miesiąca luzu. Wpisy na bloga zaplanowane, zero obowiązkowej aktywności, tylko spędzanie czasu ze sobą i uczenie się siebie. Teraz próbuję wprowadzić trochę rutyny, stałych elementów dnia, ale wiadomo i taka mała rządzi 😀

      Pozdrowienia dla Ciebie i Jasia!

  • Wraz z rozwojem dziecka, będą się zmieniać Twoje plany i możliwości. Dawniej miałam dla siebie 3 drzemki, potem dwie, na dzień dzisiejszy tylko jedną 😉 ale za to zazwyczaj w tym samym czasie – wszystko mam dostosowane do dziecka: obiad, zakupy, wyjścia, sprzątanie… 😉 takie uroki macierzyństwa! Piękny czas 🙂

  • To ja życzę przede wszystkim wytrwałości i powodzenia, bo przy małym dziecku musi być niezły sajgon 😉 podziwiam za chęci!

  • Truscaveczka

    Ekhem w temacie snu. Najbardziej wysypiałam się przy noworodku i małym niemowlaku, więc wiesz
    Mnie się odechciało planowania życia sensu stricte, ale mam ramy czasowe związane z pracą zawodową, wiadomo, dedlajny nie mają drzemek 😉 No i ze wszystkimi rzeczami niekoniecznymi i tak wygrywają dzieci 😉

  • Ja zaczęłam prowadzić bloga gdy synek miał 8 miesięcy. Wszystko się da tylko rzeczywiście trzeba być elastycznym. I nic na siłę. Teraz Maksio ma prawie 1,5 roku i nawet zaczęłam pisać posty na zapas :):) Jedynie należy dostosować się do rytmu dziecka. Powodzenia i jeszcze raz gratuluję córeczki :):)

  • Hej, trzymam kciuki za Twoje plany 🙂

  • Ala Sung

    Witaj Aniu,

    Na wstępie chciałam się przywitać, bo piszę pierwszy raz, a czytam….od dawna:) Wspaniały blog, ciepły i przytulny:)
    Mam pyt. o kalendarz, czy wiadomo, kiedy będzie w sprzedaży, bo już bym chciała go mieć i nie wiem, czy brać się za robotę…no i jeszcze miała być tam niespodzianka:)
    Wszystkiego dobrego dla Ciebie i Twojej Rodziny!

    A.

    • Alu, na razie konkretnego terminu nie mam, początek roku nie jest dla mnie łatwy pod względem zdrowotnym, dlatego nie mogę skupić się na kalendarzu w 100%, a czasu na to mam mniej niż do tej pory. Chcę to zrobić najszybciej jak się da, ale jednocześnie poświęcić tyle czasu ile będzie trzeba by być maksymalnie zadowoloną z efektu. Bardzo zależało mi na zeszłym roku i nie wyszło, mimo że chciałam pójść na wiele kompromisów. Teraz już na nie nie idę, a wszystko wymaga czasu 🙂

      • Ala Sung

        w takim razie zrobię sama, a jeśli Twój będzie na rynku jeszcze fajniejszy, to na pewno się skuszę! pozdrawiam i życzę dużo zdrowia:)
        A.

  • Ja jestem ciapa do kwadratu, bo pomimo trzech podejść nie tylko nie zdałam, ale chyba nawet na dobre nie poddałam. Prawo jazdy to jedyna rzecz za którą kompletnie nie mogę się zabrać, chociaż wiem, że bardzo by mi się przydało. Ci do realizacji celów, u mnie sprawdzają się listy zadań, ale i konkretne terminy. Tak naprawdę im bardziej rygorystyczne, tym lepsze 🙂 O dziwo zawsze ze wszystkim zdążę na czas, mimo że na początku wydaje się to kompletnie niemożliwe.

    • Nina

      Ja robiłam prawo jazdy 4 lata z dwuletnią przerwą w środku, zdałam za 4 razem i wyjeździłam oszałamiającą liczbę 300 godzin ( planowo jest 30). Najważniejsze to się nie poddawać

      • Podziwiam! Wiem, że nie powinnam się poddawać, niestety jestem chyba kompletnym beztalenciem jeśli chodzi o jazdę samochodem 🙂 Bycie kierowcą trochę mnie przeraża, a każda jazda była dla mnie wielką dawką stresu. Szczerze mówiąc nie wiem, czy odważyłabym się jeździć sama, najpierw długo musiałabym walczyć z tą blokadą 🙂

    • Konkretne terminy do tej pory też były mi bardzo pomocne, ale teraz wiem, że chyba żadnego bym nie dowiozła, niestety. Mam nadzieję, że niedługo się to zmieni, póki co dostosowuję się do nowej sytuacji i działam bezterminowo, ale najszybciej jak się da 🙂

  • Aga Sz

    Świetny temat :)) Podpisuje sie pod wszytskim co piszesz jesli chodzi o orgnizacje siebie przy Malym dziecku . mamy 3,5 miesiaca i troche sie zorganizowalismy wiemy kiedy jest spiacy a kiedy glodny jest tez czas na zabawe…choc czasem wszytsko bierze w leb i nie wiem gdzie co kiedy i jak sie nazywam. Na szczescie w miare sie wysypiam a wieczory spedzam nadrabiajac gazetki ksiazki blogi i nowosci zycoiwe. Buziaki i pozdrawiamy z Maksiem Zoske:))

  • Ja działam zadaniowo, bez konkretnych terminów. Moja mała czasem spędza całe dnie w moich ramionach i tak jak teraz piszę jedną ręką jedno zdanie kilka minut. Pozwala mi to na krótkie notatki czy zaparzenie herbaty. Teksty dopracowuję jak tatuś przejmuje tę słodycz. Problemem jest odkurzanie i inne głośne roboty domowe.

    • Moja za to uwielbia odkurzacz, suszarkę, itd. To ją najlepiej uspokaja 🙂

  • Ja tez w tym roku mam w planach prawo jazdy 😉 możemy sie wspierać duchowo ;). Życzę spełnienia wszystkich noworocznych planów 😉

  • Prawo jazdy.. no tak. Mam już je od około 4 lat, ale nie korzystam bo… na samym początku nie miałam samochodu, a później jak już z mężem go kupiliśmy to bałam się wsiąść za kierownicę. I tak już zostało. Ale mój cel na ten rok to znowu zacząć jeździć 😉 Nie tylko jako pasażer 😀
    I inny, równie dla mnie ważny – zacząć studia doktoranckie i napisać przynajmniej jedną publikację 😉

    • Powodzenia w realizacji planów, brzmią bardzo ambitnie! 🙂

  • Podziwiam Cię ogromnie i życzę mnóstwo okazji do snu! 🙂

  • Myślę, że to będą okolice wiosny i lata, ale pewnie będę dawać znać na Insta i Fejsie 🙂

  • Mamuskax4

    Aniu, ja do swojego kursu podchodziłem dwa razy. Pierwszy kurs czyli jeszcze wtedy 20 godzi wyjeżdżam w dwa lata. Co daje mniej niż godzinę miesięcznie 🙂 a tak na prawdę to jazdy było tylko 18h.
    Za drugo razem zmotywować mnie mąż. Powiedział, że i tak nie skończę…. wiec postanowiłam nu pokazać jak to się robi.
    Gdy moje pierwsze dziecko skończyło 5 miesięcy wykupiła nowy kurs (juz 30 godzinny) ruszyłam z kopyta. Po do gadania się z instruktorem robiłam jednocześnie teorie i praktyce. I od pierwszy zajęć teoretycznych do dnia zdania egzaminu upłynęło równo 30 dni!!!! O dziwo zdałam za pierwszym razem…. ale to dla tego, że zagadalam egzaminatora na śmierć i juz nie chciał więcej mnie widzieć 🙂
    Nie ma to jak dobra motywacja i „wsparcie” najbliższych 😛
    Tobie też Aniu z pewnością się uda. Ja w tym roku planuje nauczyć się jeździć na motocyklu, a jak złapie bakcyla to, kto wie…. pewnie pojawi się nowa kategoria w moi Prawie Jazdy
    Mamuśkax4

  • Zadbać o zdrowie – to jest mój number one w tym roku 😉

  • nie zwariować i kreatywność 😀 szczególnie ta kreatywność. Niestety ostatnimi czasy u mnie leży, ale wkręciłam się na tyle mocno w Project Life, że nic tylko albumy wyklejam 🙂

  • Wszystko jest do zrobienia jeśli się chce i dobrze zaplanuję. Życzę powodzenia
    Ja planuje że rok 2016 będzie bardzo istotny w moim życiu.
    Stawiam na rozwój mojego bloga i Siebie oczywiście:)

  • nienajgorszamama

    Kochana moim zdaniem, chcieć to móc 🙂 skoro dajemy radę wychowywaćgh dzieci, ogarniać dom itd. często będąc przez większość czasu samej w domu. To i damy radę zrealizować nasze noworoczne postanowienia. Trzymam za Ciebie kciuki i pozdrawiam 🙂

  • oooj tak… planowanie przy bobasie to już level master 😀 ale jasne że się da! U mnie (niestety) najczęściej kosztem snu lub przynajmniej chwili świętego spokoju 😉 ale tak bardzo lubię tworzenie bloga, że mogę je zaliczyć do kategorii relaks 😉 od stycznia trenuję 3 dni w tygodniu, zanim zaczęłam myślałam że już więcej nie jestem w stanie robić, ale okazało się że jednak na spokojnie się da. Jak się chce to się szuka sposobu 🙂

    • Dokładnie, myślę, że chęci są najważniejsze 🙂 Wtedy i sposób się znajdzie, choć łatwo nie jest. U mnie też tworzenie bloga to kategoria relaks, choć największy problem mam teraz ze zdjęciami. Do południa czasu na sesje nie ma, a później nie ma odpowiedniego światła 😀

      • Tak, z tym jest najgorzej! I jeszcze teraz są dni kiedy światła jak na lekarstwo. Dla mnie wybawieniem jest Świąteczny prezent od męża – lampa pierścieniowa imitująca światło dzienne. Wtedy mogę robić zdjęcia i w nocy o północy (pod warunkiem że jeszcze mam siłę ;))

  • Za niecałe trzy miesiące moje życie zostanie wywrócone do góry nogami, a powodem tego będzie mały szkrab, który jeszcze fika w brzuchu. 🙂 Jednak powoli próbuję sobie poukładać w głowie, jak to będzie już w komplecie. Mam nadzieję, że choć trochę pomoże mi w tym planner – tworzenie listy zadań, spisywanie celów tych bliższych i dalszych. 🙂 Niemniej spoglądam w „jutro” ze spokojem i jeszcze większą radością. Dzięki Twoim wskaźnikom co działa, a co nie wiem, że choć nie zawsze wychodzi zgodnie z planem, to jednak się da! 🙂

  • Planowanie przy Maleństwie i wykonie tego planu też uważam za realne 🙂 Jednak jak się już przemieszcza i ma przemieszczające się rodzeństwo – armagedon. Czasem planowanie ogranicza się do punktu „zrobić obiad, umyć dzieci, przetrwać.” Ale są dni kiedy moje chłopaki są tak anielsko grzeczni że plan jest wykonany w 101% – kocham takie chwile.
    Na ten rok założyłam sobie rewolucję w żywieniu, szczególnie postawić na zdrowe i nowe. I tak marzę wreszcie o wspólnych wakacjach bo jeszcze nigdy razem nie byliśmy nigdzie.
    A szczerze odkąd do Ciebie trafiłam to w napięciu oczekiwałam na czas jak zostaniesz Mamą. Bo do tej pory Twoje wpisy spowodowały dużo zmian w moim postrzeganiu porządków i organizacji przestrzeni i czasu ale jednak musiałam modyfikować troszkę pod moich Rozbójników. Dlatego czekam na Twoje porady właśnie co do tego zmienionego świata – Świata który się kręci wokół i dla Cudownej Maleńkiej Istotki 🙂 Pozdrawiam!

    • Bardzo miło mi to czytać <3 Jeszcze się docieramy, ale cały czas notuje co działa, co nie działa i jak to u nas wygląda 🙂 Mimo wszystko jednak na razie większość się sprawdza, choć oczywiście nie ma takiej swobody jak do tej pory. I podobnie jak u Ciebie czasem planowanie to tylko "zrobić obiad, umyć dzieci, przetrwać", ale są dni, kiedy można wszystko, nawet jeśli dziecko nie śpi 😀

  • decuinspiracja.blogspot.com

    Robić więcej dla siebie, zadbać o swoje potrzeby – to mój nr 1. Na pierwszy rzut oka wydaje się być egoistyczny, ale teraz wiem, że szczęśliwa mama jest bardziej potrzebna dzieciom niż zrypana, zmęczona, sfrustrowana i wściekła. W tym punkcie mieści się również cel, aby dalej rozwijać się w mojej pasji, jaką jest decoupage, a co za tym idzie więcej się inspirować, tworzyć i relaksować, robiąc to, co kocham 🙂

  • Mamuskax4

    Ja mamuśka czwórki dzieci również polecam publikacje Tracy Hong tylko pod tytułem „Język niemowlat”. Przeczytałam dziesiątki książek o tej tematyce i ta u mnie się najlepiej sprawdziła, a miałam na kim eksperymentować:-)
    Pewnie nie wszystko da się przełożyć na realia poszczególnych mam i ich dzieci, ale ściągawka z rozpoznawania płaczu jest nie do zastąpienia w pierwszych dniach życia dziecka dopuki się wzajemnie nie poznamy
    Mamuśkax4

  • megi2580

    mam pytanie w jakich programach robisz te wszystkie piękne planery itd. dopiero od niedawna interesuję się organizcją itp. i czy one są płatne?
    Podrawiam

  • Joanna Otter

    Jeśli chodzi o wakacje na Mazurach to mogę coś podpowiedzieć 😉 Ale to jeszcze zależy jakie rejony byście wybierali.
    I oczywiście polecam 😀