Plany i cele na dwa tysiące szesnasty

plany-na-2016-niebalaganka

Nowy rok, to nowe plany i nowa energia do działania!

Uwielbiam planować, bo planowanie ma dla mnie mnóstwo zalet i bardzo wiele mi daje. Dlatego początek roku jest dla mnie kolejną wspaniałą okazją by jeszcze raz przyjrzeć się planom i celom i wybrać te najważniejsze do realizacji w najbliższym czasie. Ten moment, kiedy rozpoczynamy z kolejny, nowy czas zawsze dodaje mi nowej energii do działania, znów wierzę, że wszystko zależy ode mnie. I choć ostatni miesiąc to u mnie ogromna zmiana, jeśli chodzi o planowanie i realizację nawet małych zadań, to głęboko wierzę, że najbliższe miesiące będą bogate w zrealizowane cele. Dziś dzielę się z Wami częścią moich planów (trochę tajemnicy musi być) i przemyśleniami o planowaniu z niemowlakiem u boku.

.

Moje plany i cele na 2016

Tak na prawdę spisanie planów na ten rok, to była u mnie weryfikacja listy stu celów, którą zrobiłam w sierpniu pod wpływem książki „30 dni do zmian. Dokonaj życiowej metamorfozy w kilka tygodni”. Wtedy też z tych stu celów wybrałam 11 do realizacji w najbliższym roku. Część z nich jest już odhaczona, ale pozostałe musiałam ocenić i zastanowić się czy ciągle mają dla mnie tak priorytetowe znaczenie. Bo myślę, że samo wyznaczenie konkretnych celów jest ważne, ale równie ważne jest sprawdzanie w trakcie ich realizacji czy nadal tak bardzo nam na nich zależy.

Zdrowy styl życia

Ten punkt powinien brzmieć „schudnąć po ciąży”, ale nie o samo schudnięcie mi chodzi. Mój cel to kontynuować wprowadzanie zdrowego stylu życia, a gubienie kilogramów ma być skutkiem ubocznym :). W ramach zdrowego stylu życia, chcę się nauczyć gotować nowe dania i robić zdrowe przekąski, a do aktywności fizycznej dołożyć jogę.

Podróże

Uwielbiam podróżować i poznawać nowe miejsca, a do tego tak nie wiele potrzeba, bo w samej Polsce jeszcze mam tak wiele do odkrycia. W tym ubiegłym roku tych podróży nie miałam tak wiele jakbym chciała, albo były za krótkie, by wszystko zobaczyć, dlatego teraz mam zamiar nadrabiać. Przekonałam się już, że nawet krótki wypad pozwala mi bardziej odpocząć niż długie leniuchowanie, więc będę z tego korzystać. W planach mam Kraków, Wrocław, Ogrody Hortulus, wakacje na Mazurach i Sylwestra spędzonego w Górach. To takie moje minimum i mam nadzieję, że spontanicznie ta lista bardzo się wydłuży.

Kreatywność

Chcę by ten rok był bardzo kreatywny. Pierwszy punkt, to więcej przydatnych projektów zrób to sam, w stylu kuchennej organizacji. Opracowywanie takich ułatwiaczy życia sprawia mi dużo frajdy, ale jeszcze więcej daje używanie ich na co dzień. A pomysłów nie brakuje. Drugi aspekt tej kreatywności to Project Life, czyli bardzo twórczy sposób na dokumentowanie wspomnień (całoroczna forma grudniownika, do przygotowania, którego zachęcałam Was przed Świętami). Wiele już ma gotowe, ale bieżące uzupełnianie stron mi nie idzie, a jeszcze grudniowe zdjęcia czekają na wywołanie! Lada moment wszystko nadrabiam!

plany-na-2016-niebalaganka-2

Prawo jazdy

Nigdy nie widziałam sensu w robieniu prawa jazdy, tylko po to by pochwalić się, że je mam, a ostatnią jazdę za kierownicą pamiętać ze zdanego egzaminu. Już jakiś czas temu ta sytuacja się u mnie zmieniła, a ja i tak kwestię prawa jazdy zostawiałam na bliżej nieokreśloną przyszłość, dlatego w tym roku wpisuję je na listę moich priorytetów. Jak nie zrealizuję tego punktu to jestem ciapa ;).

Blog

A blogowo Wam nic nie zdradzę! Możecie być jednak pewni, że nie zamierzam przestać pisać, a wręcz przeciwnie. Planuję kilka niespodzianek, ale na razie nic nie zdradzę.

Nie oszaleć

Ten punkt podsunęła mi jedna Czytelniczka na Facebooku i on też zasługuje na miejsce na mojej liście. Bo w tym wszystkim najważniejsze, to właśnie nie oszaleć. I chyba pierwszy raz nie mam żadnego dużego ciśnienia na realizację moich celów, ale jednocześnie wiem, że ich realizacja pozwoli mi nie oszaleć ;).


plany-na-2016-niebalaganka-3
Jak mam zamiar to wszystko zrealizować przy małym dziecku?

Sa dni kiedy zastanawiam się, czy realizacja czegokolwiek jest możliwa :D. Ten wpis powstawał 4 dni, mimo że jego szkic miałam stworzony już wcześniej i sama publikacja też nie poszła zgodnie z planem. Mimo wszystko jednak uważam, że da się planować i realizować te plany nawet wtedy, kiedy wydaje się, że nic nie można zaplanować. Gdyby nie plan na styczniowe wpisy, pewnie nie powstałby żaden. Gdyby nie spisana codziennie lista codziennych czynności, to w wolnej chwili nie wiedziałabym w co ręce włożyć. I choć często nie zrobię nic z listy, to kiedy mam taką możliwość, udowadniam sama sobie, że jednak można wszystko. A słowo klucz w tym planowaniu to elastyczność.

Co nie działa:

  • bloki czasowe wyznaczone przeze mniekiedyś pisałam Wam, że wyznaczam bloki czasowe na realizację poszczególnych zadań, odłączam się wtedy od rozpraszaczy i działam. Teraz bloki czasowe wyznaczają drzemki mojej córki, które bardzo często bywają dziesięciominutowe i totalnie nieregularne. Dziś miałam przez pół dnia luksus w postaci drzemek prawie godzinnych, więc mogłam zaszaleć ;).
  • konkretne terminy – mam ogólny plan, ale to kiedy go zrealizuję nie jest powiązane z żadną konkretną datą. To w moim przypadku jest dosyć trudne, bo konkretny termin zawsze mnie najbardziej mobilizował. Brak terminu, to brak wykonanego zadania. Teraz się to zmienia, bo kiedy zaplanuję coś z konkretną datą, to mogę być pewna, że wtedy tego nie zrealizuję.

Co się sprawdza:

  • lista zadań – ogólna lista zadań, bez przypisanych terminów ich realizacji to moje wybawienie w ostatnim miesiącu. Spisuje wszystko, co muszę i co chciałabym zrobić w jednym miejscu. W dużej mierze dzięki temu, każdego dnia znajduję chociaż chwilę, by zrobić coś dla siebie.
  • priorytety – na mojej liście oznaczam zadania priorytetowe, np. umówienie wizyty u lekarza. Cała reszta, to rzeczy, które chcę zrealizować, ale nie muszę, czyli np. moje cele na ten rok, jak znalezienie nowego zdrowego przepisu. Kiedy mam wolną chwilę i ochotę, wykorzystuję je właśnie na realizację któregoś z zadań.
  • wykorzystywanie każdej wolnej chwili – moje ostatnie motto brzmi: czasem od snu ważniejsze jest zrobienie czegoś co kocham. I nie namawiam Was do tego by nie spać, w żadnym wypadku! Sen jest ważny i ogromnie mi go brakuje, ale zauważyłam, że mi drzemki w dzień nic nie dają. Czuję się jeszcze bardziej zmęczona niż zanim się położyłam, dlatego wolę ten czas spędzić inaczej, robiąc coś dającego efekt, który cieszy. Po prostu odpoczywam w innym sposób, a przy okazji małymi krokami realizuję swoje plany.

Ciągle myślę, że mając małe dziecko się da, choć całe planowanie wymaga dostosowania do nowych warunków. Ciekawa jestem jakie Wy macie plany i cele na najbliższy czas. Podzielcie się koniecznie swoją listą i sposobami na ich realizację! 🙂