Tu i teraz… Oczekując na zmiany

tu-teraz-1

Dzisiejsze sobotnie popołudnie nastraja mnie trochę refleksyjnie. Siedzimy, odpoczywamy i czekamy. Lada moment nasze życie zmieni się całkowicie. Naszło mnie na spisanie kartki z pamiętnika i utrwalenia tych ostatnich chwil we dwójkę.

Wszystko jest gotowe, nawet zadbałam o kilka świątecznych akcentów, na wypadek gdybym później nie miała do tego głowy (reniferowe spinacze do zdjęć już wiszą). Chyba nigdy tak bardzo nie byłam „zaplanowana” do przodu, bo mimo planów, szczegółowych notatek, wszystko jakoś tak kończyłam na ostatnią chwilę. A dziś jest inaczej. I tak sobie siedzę i patrzę na ten słodki kącik, i czekam. Zatrzymałam się. Najmocniejsze TU I TERAZ od kilku miesięcy (wcześniej miałam taki stan na początku ciąży).

Inspiracją do spisania moich przeżyć w takiej formie była seria wpisów Here&Now u Kasi, która prowadzi bloga Worqshop.pl. Bardzo go Wam polecam, bo to mega kreatywne miejsce.

tu-teraz

Chwila dla mnie…

Czuję się mega szczęśliwa, ale jednocześnie zmęczona i ociężała. Chodzenie i wstawanie wydaje mi się wyczynem na miarę Nobla ;). Ale jednocześnie jest to tak słodki ciężar, że nawet zupełnie nie mam ochoty narzekać. Mimo wielu ciążowych niedogodności i trudów staram się nie marudzić. Ogólnie nie lubię narzekać (bo przecież zawsze może być gorzej, a samo narzekanie nic nie zmieni), a z takich powodów, to już zupełnie nie czuję potrzeby.

Jestem wdzięczna za to, co mam. Za rodzinę, męża i za to, że nic nie muszę. Że mogę w spokoju czekać na to, co przyniesie kolejny dzień. I choć wiem, że ten spokój jest efektem mojej mobilizacji z ostatnich miesięcy, to jednak jestem pewna, że nie byłoby go gdyby Ktoś nie czuwał nad tym, by właśnie tak to się wszystko ułożyło.

Cieszę się na pojawienie się Maleństwa. Tak bardzo, że nie jestem w stanie opisać tego słowami!

Boję się. Jednocześnie tym wszystkim emocjom towarzyszy lekki strach, jak to będzie. By poród przebiegł bez komplikacji, by Mała była zdrowa. A zupełnie nie boję się tego jak sobie poradzimy i czy będę taka zorganizowana jak do tej pory ;). Daję nam czas na naukę życia we trójkę i na pewno znajdziemy dla nas idealny rytm.

Chciałabym jeszcze w tym roku zrealizować jeden ważny cel (tak,o tym mówię), ale czasem nawet szczegółowe i bardzo realne plany nie pomagają, bo są sprawy, których nie da się przeskoczyć. Mam jednak nieocenioną Mężową pomoc i robię wiele, by dotrzymać danego Wam słowa. Jestem już pewna, że nie będzie tak jak sobie wymarzyłam, ale co się odwlecze, to nie uciecze :)).

Myślę o tym, co dobrego przyniósł ten rok. Jak wiele zmian nastąpiło, jak dużo marzeń mogę wykreślić z mojej listy i jak bardzo zmieniło się moje podejście do wielu spraw. Kilku postanowień nie zrealizowałam, ale wydarzyło się tyle niezaplanowanych fantastycznych rzeczy, o których nawet nie śmiałabym marzyć, że zupełnie się tym nie przejmuję.

Robię świąteczne ozdoby DIY. Jeszcze tydzień temu zupełnie nie miałam weny do takich działań, nic nie przychodziło mi do głowy, jeśli chodzi o nowe dekoracje zrób to sam. Ale rozkręcenie świątecznych przygotowań rozbudziło moją kreatywność. Jeden pomysł już zrealizowany, drugi będzie umilał dzisiejszy wieczór.

Planuję grudniowe przyjemności, takie jak pieczenie świątecznych pierników. I choć to plany z serii „jak nie zrealizuję, to nic się nie stanie”, to jednak myślę, że znajdę chwilę na obejrzenie ulubionego filmu, zimowy spacer czy mini foto sesję. A na najbliższe miesiące patrzę z nastawieniem, że zmiana planów to najlepsze co może nam się przytrafić :).

Nie mogę się doczekać naszego Maleństwa i pierwszy wspólnych Świąt we trójkę! W tym roku cieszą jak nigdy i nigdy nie czułam się do nich tak przygotowana do Świąt jak teraz.

 

A Wam jak mija ten listopadowy wieczór? Jak zapatrujecie się na najbliższe dni? 🙂

Autorka: Ania Legenza

Jestem blogerką, żoną, mamą, miłośniczką planowania i dobrej organizacji. Wierzę, że porządek w domu oznacza porządek w życiu i od 4 lat przekonuję o tym innych :)

  • Jejku, to już. 🙂 No to rzeczywiście to będą wyjątkowe święta. 🙂 Ja już kupiłam większość prezentów, a dzisiaj znalazłam upominek dla siebie. Zazwyczaj z ozdabianiem pokoju czekałam do 6 grudnia. W tym roku jednak chyba się pokuszę o wcześniejsze zrobienie dekoracji. W końcu stancja też może mieć świąteczny klimat. 🙂

    A w przyszły weekend wraz z moją siostrą będziemy robić prezent dla kuzynki, której w styczniu rodzi się synek. Postawiłyśmy na girlandę z jego imieniem. Będzie kolorowo, mięciutko i mocno DIY. 😀

    • Ja zazwyczaj wszystkie przygotowania, łącznie z dekoracjami, zaczynałam w grudniu i właśnie przy okazji Mikołajek 🙂 Teraz sama jestem zdziwiona tym moim szykowaniem wszystkiego na zapas 😀 A stancja też może być klimatyczna, nawet kubek może przybliżyć odrobinę Święta 🙂

      Prezent dla kuzynki zapowiada się wspaniale 🙂 Pochwalisz się na blogu?

      • Obowiązkowo! 🙂 Dlatego zajmie mi to dwa razy więcej czasu, niż powinno. Będzie co chwila: „Czekaj, muszę zrobić zdjęcie do tutorialu!”. 🙂

    • My LittleRedThink

      U mnie w tym roku przygotowania zaczęły się wyjątkowo szybko – z dwa dni temu 🙂 Ale to dlatego, że zdecydowałam się zrobić mojemu D. kalendarz adwentowy DIY, mam nadzieję, że mu się spodoba! 🙂

  • W.

    Bardzo przyjemna chwila dla Ciebie, płynie z niej taki spokój i szczęście i jakoś tak… podnosi. Miło czytać takie wpisy 😉 U mnie nauka do wtorkowego egzaminu, a w przerwach uzupełniam plan świątecznych przygotowań i listę prezentów.

  • My LittleRedThink

    Końcówka tego roku jest dla mnie stanem „między” – patrzę na swoje życie, planuję, podejmuję decyzję, zastanawiam się w zasadzie, w którą stronę iść. Walczę ze swoimi słabościami i pielęgnuję relację łączącą mnie z narzeczonym. Staram się nie bać za bardzo świata, który coraz bardziej wydaje się straszny (nie tylko lokalnie, nie tylko jako Polska, ale też ogólnie jako Świat właśnie, a raczej ludzie, którzy krzywdzą innych). Cieszę się z małych rzeczy i jestem dość szczęśliwa, mimo że ze stabilizacja i planowanie (takie dłuższe) nie jest ostatnio możliwe (powrót do mniejszego, rodzinnego miasta po studiach nie jest dobrym pomysłem jeśli chodzi o znalezienie satysfakcjonującej pracy, choć bardzo potrzebny dla tęsknoty i niepewności).

    Spokojnego grudnia życzę! 🙂

    • Ostatnie wydarzenia chyba wszystkich wprawiają w taki refleksyjny stan, szczególnie gdy zbiega się on ze zmianami, które w dużej mierze zależąc od naszych decyzji. Życzę Ci by odpowiedzi na wszystkie pytania, które się pojawiają, pojawiły się bardzo naturalnie, czasem wystarczy tylko dobrze odczytać różne znaki 🙂

  • bardzo lubię takie pozytywne, ciążowe wpisy 🙂 jakieś takie ciepło z nich bije 🙂

  • Ewa J.

    Notki ‚tu i teraz’ są najpiękniejsze, a z Twojej bije taki cudowny spokój.. Swoją drogą doskonale Cię rozumiem – niektóre rzeczy przychodzą naturalnie, jak takie oczekiwanie albo takie głęboki spokój – właśnie tego doświadczam, bo chyba się zakochałam, a może mi się tylko wydaje..? Tak czy siak, wewnętrzny spokój i oczekiwanie czy coś z tej relacji wyniknie brzmi w mojej głowie bardzo podobnie do Twojego wpisu 🙂
    Trzymam kciuki za Ciebie, Męża i Maleństwo, to będzie magiczny czas :*

    • Dziękuję! A stan zakochania jest taki piękny <3

    • Anna Zawadzka

      Zgadzam się z poprzedniczką! Bardzo miły wpis Aniu 🙂

  • Ivai Q

    Wstęp do tego postu przeczytałam kilka razy, a słowa wytłuszczonym drukiem mają taką siłę, że aż mnie ciarki przeszły…
    Piękny stan 🙂 tak namacalne szczęście emanuje z Twojego wpisu, że aż człowiek nie dowierza. Spokoju dla Was 🙂 i możliwie najszybszego przyjścia Maleństwa na świat!

  • Olga

    Też jestem na etapie czekania (termin porodu na czwartek), nie mogę powiedzieć żebym domknęła wszystkie kwestie organizacyjne, ale to w sumie nieważne, powoli się wyciszam i cieszę tym co tu i teraz… Oby tylko Twoja i moja córeczka (też będę miała dziewczynkę :-)) urodziła się zdrowa, to najważniejsze na ten moment. Ściskam ciepło!

    • Dokładnie, zdrówko najważniejsze! 🙂 Trzymam kciuki za Was, my termin mamy na jutro <3

  • Anna Szymańska

    To takie dziwne uczucie bo doskonale pamiętam to oczekiwanie na zmiany – dokładnie w lipcu zeszłego roku. A tu kolejny raz tak jak ty jestem w końcówce ciąży i znów te same uczucia tylko strach o reakcje córki na młodszego brata jako bonus się pojawia.
    Życzę Ci szczęśliwego rozwiązania i dużo zdrowia dla Ciebie i córeczki 🙂

  • Justyna

    Ech, przeczytałam z łezką w oku 🙂 3 lata temu czekałam na mój Skarb 🙂 choć termin miałam na miesiąc później niż Ty, na 22 grudnia 😉 I obawa czy urodzę przed świętami, czy już razem spędzimy święta, jak to będzie, śmieszne myśli, że jak urodzę przed świętami to nie zjem uszek z grzybami, kapusty czy czegoś tam jeszcze 😉 Ja osoba bardzo zaplanowana, w ciąży odpuściłam, nie dopadła mnie faza zakupów dla dzieciaczka, miałam tylko to co trzeba, choć całą ciążę byłam aktywna, pełna energii, na przełomie 6/7 miesiąca byłam z mężem w górach, w 8 miesiącu jeździłam na szkolenia i warsztaty z pracy, miałam tyle spraw tu i teraz, że w dniu w którym Synio się urodził miałam jechać na zakupy kupować wanienkę, bo jeszcze ta sprawa była nie załatwiona 😉 Nie pojechałam, bo się zaczęło 😉 ale pierniczki, choinkę inne sprawy świąteczne dopięłam 😉 i Wigilię już spędzaliśmy razem w domu, bo Mały pospieszył się 4 dni 😉

  • Aniu,
    Czytając ten wpis zakręciła mi się w oku łezka, bo mijają dwa lata od moich oczekiwań na córkę.
    Jestem pewna, że świetnie sobie z mężem poradzicie w roli rodziców, trzymam za Was kciuki 🙂
    Mam nadzieję, że opiszesz nam, jak wygląda Twoje życie „po”. Z mojego doświadczenia – przed urodzeniem córki byłam perfekcyjną panią domu, latałam ze ściereczką, prałam co chwilę, by tylko móc poprasować, co chwila zmieniałam pościel i myłam okna. Pojawienie się mojej córki zrobiło wielki chaos, bo ona bała się dźwięku odkurzacza, miksera itp. Wiele rzeczy poszło na bok, a ja jakoś nigdy do formy sprzed nie wróciłam, bo może nie umiem, albo rzeczywiście nie jest tak łatwo 😀 Jestem pewna, że Ty to łatwo wszystko ogarniesz i chciałabym byś o tym napisała, by ktoś mógł motywować młode mamy do pracy. Mnie czegoś takiego może zabrakło 😉
    Kochana, odpoczywaj, ciesz się tymi ostatnimi chwilami sam na sam z mężem i nie myśl o porodzie – na pewno będzie wszystko ok, ale i tak jest inaczej niż w wyobrażeniach, więc rozmyślanie nie ma sensu.
    Serdecznie pozdrawiam.

    • Pięknie dziękujemy! Wiesz, ja w zasadzie na sprzątaniu nie spędzam bardzo dużo czasu – to mój cel, mieć czysto, ale bez ciągłego biegania ze ściereczką 😀 Zobaczymy jak to będzie, ale wierzę w to, że nawyki, które sobie wyrobiłam pozwolą się odnaleźć i w nowej sytuacji 🙂

      O przebiegu porodu nie myślę, jakoś tak nie mogę sobie tego wyobrazić, jestem otwarta na to, co przyniesie 🙂

  • Magda

    Aniu, takie wpisy jak ten dają wrażenie jakbym siedziała obok Ciebie i grzała się tym ciepłem i optymizmem i szczęściem, które bije od Ciebie. Na pewno wszystko ułoży się po Twojej/Waszej myśli. Trzymam moooocno kciuki za szczęśliwe rozwiązanie i cudne dopełnienie Waszej rodziny. Pozdrawiam Cię ciepło:)

  • Ten post jest tak cudowny, po prostu emanuje radością i spokojem. Dużo zdrowia dla Was, będzie wspaniale! :*

  • Ja mam do porodu jeszcze 3 miesiące, a zaczynam być jakaś niespokojna. W zasadzie nic nie jest gotowe i dlatego się obawiam. Ale cieszę się, bo moja córeczka jest jak na razie w pełni zdrowa 🙂
    Cieszę się razem z Tobą Twoim szczęściem, które nosisz pod sercem i zarówno Tobie jak i maleńkiej życzę zdrowia i powodzenia 🙂

    • Dziękujemy! Na pewno zdążysz wszystko przygotować 🙂 Ja miałam plany w głowie i na papierze, a gdy zaczęliśmy je realizować, to poszło szybko i sprawnie. W zasadzie kącik i różne potrzebne rzeczy mamy już od miesiąca, na sam koniec zostawiliśmy wózek i fotelik do samochodu i to załatwiliśmy 2 tygodnie przed planowanym terminem. Jak się wie co jest potrzebne, to całe przygotowania nie zajmują dużo czasu. Polecam tylko jak najwięcej zrobić przed 9 miesiącem, bo to jednak już nie ta sprawność i siły.

      • Niestety ja wszystko będę mogła zrobić miesiąc przed porodem, bo wtedy dopiero będę po przeprowadzce. Dlatego modlę się by mała nie przyszła na świat wcześniej.

        • To trzymam kciuki! Ale polecam zrobić rozeznanie oraz mieć już gotowy plan na to, co będzie potrzebne. I poprosić bliską osobę o pomoc, żeby poszło sprawniej 🙂 Wszystkiego dobrego dla Was :*

          • Powiem tak. Ubrania i inne rzeczy mam już praktycznie kupione. Kwestia tylko tego by rodzina wszystko spakowała i wysłała mi tu, gdzie jestem.
            Meble i wózek dla Julii mam już upatrzone. Więc od razu po przeprowadzce zamierzam je zamówić. Miejmy nadzieję, że wszystko pójdzie po naszej myśli.

          • Będzie dobrze! 🙂

          • Musi być dobrze 🙂 Dziękuję :*

          • Na pewno Twoja Julka będzie wspaniała. I to chyba nie jest takie ważne, kiedy się dokładnie urodzi ani czy wszystko „dopniesz na ostatni guzik” czy nie.
            Najważniejsza w tym wszystkim jest Julka 🙂

          • Dzięki za miłe słowa. Ale wiesz, mimo wszystko obawiam się, że mała przyjdzie na świat, a ja nie będę miała jej gdzie położyć, bo łóżeczko nie dojedzie na czas itp. To mnie przeraża.

          • Bycie gotowym w tej sferze materialnej, buduje też nasz spokój, więc Cię rozumiem. Dowiedz się w sklepie ile czeka się na mebelki (na niektóre nawet 3 miesiące), będziesz odrobinę spokojniejsza 🙂

          • Podobnonw tym sklepie do 3 dni się czeka, więc nie tak tragicznie. Jakoś to będzie 🙂

          • To będzie spała z Tobą w łóżku 🙂 To wcale nie jest problem. Może po prostu trochę za mocno boisz się, ze nie dasz rady sprostać jakimś oczekiwaniom?
            Ale tak już jest, że jednym oczekiwaniom sprostasz a innym nie. Nic w tym złego. W końcu nikt nie jest idealny.

          • Jak ze mną w łóżku. Żebym ją zagniotła? Raczej nie zaryzykuję. A obaw mam mnóstwo. Ale to ponoć naturalne.

          • Nie zagnieciesz jej choć dobrze wiem, że wielu tak myśli. Spotkałam się z takimi uwagami w szpitalu, gdy brałam moje niemowlaki do łóżka ale czułam, że to nieprawda.
            Zresztą nasze niemowlaki często spały z nami w łóżku, bo były karmione piersią a dzięki temu nie musiałam stale do nich wstawać, bo były leżały przy mnie 🙂

          • Moja mama kładła mnie na swoim brzuchu i piersiach i tak razem ze mną zasypiała. I nigdy mnie nie zgniotła, więc pewnie mi też się uda 🙂 Ale i tak mam nadzieję, że uda mi się przygotować kącik dla mojej Julii 🙂

          • To życzę, żeby Ci się udało ten kącik przygotować 🙂

  • Cudownie czytać takie pozytywne wpisy! Wiesz ile Twoja Mała ma internetowych cioć, które tylko czekają aż się pojawi? 🙂 Trzymam kciuki za Was! 🙂

  • Różyczka

    Pamiętam TEN czas 😀 Przeżywałam podobny szczęśliwie aż 3 razy 🙂
    Powodzenia Aniu! Szczęśliwego rozwiązania i wspaniałych chwil we troje.

  • Pamiętam, jak miesiąc temu też czekałam. Co prawda na telefon, że Maluch pojawił się na świecie, ale jako że mam jedynego brata i było to pierwsze w rodzinie dziecko, nastrój oczekiwania i radość – przeogromna. Mały jest najrozkoszniejszy na świecie, i choć wywrócił ich życie do góry nogami – nie mogło im się przytrafić nic piękniejszego! Życzę Ci pomyślnego rozwiązania i wiele, wiele radości!

  • Podziwiam Cię. Pomimo bliskiego terminu Ty nadal masz tyle energii do działania i mnóstwo pomysłów. Oby ten grudzień cały był spokojny (pomimo Maleństwa, a właściwie dzięki niemu).

    • Chyba nadrabiam pierwsze 3 miesiące ciąży 😀 Ale myślę, że to właśnie ciąża i pojawienie się Maleństwa daje mi takiego kopa do działania :))

  • Tu i Teraz to temat, który mnie szczególnie interesuje.
    Pięknie piszesz o swoich radościach i obawach. Rozumiem Ciebie, bo sama przechodziłam to kilka razy 🙂
    Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego.
    Marzeana

  • Izabela

    Droga Aniu! Trzymam za Ciebie kciuki i za Twoje maleństwo 🙂 Mając taką mamę, która tak dba o siebie, na pewno przyjdzie na świat zdrowe i uśmiechnięte 🙂 A propos małego DIY pytałam się Ciebie ostatnio o jakieś pomysły na małe upominki 🙂 Tym razem mnie coś bardzoo zainspirowało wczoraj w Home&You i chciałam się pochwalić, może komuś się to przyda 🙂 Wymyśliłam, że będę robić takie kule jak ta! Nie jest to trudna rzecz 🙂 Wystarczą styropianowe kule, klej na gorąco, szyszki, spraye, i jakieś inne pierdółki, które spodobają nam się podczas zakupów w hurtowni 🙂 Ja osobiście kupiłam do moich kul paczuszkę Potpourri, czyli ususzone płatki kwiatów, jakieś kulki, wszystko pofarbowane na kolor fioletowy, dodatkowo pachnące lawendą 🙂 Mam zamiar połączyć fiolet, ze srebrem i bielą, może troche brokatu 🙂 żeby było tak nie typowo 🙂
    Pozdrawiam ciepło !!

    • Fantastyczne! Jak wykonasz podeślij zdjęcia koniecznie! 🙂

      • Izabela

        A oto bombka w moim wykonaniu :)) naprawdę szybko i dosyć łatwo się to robi no i chyba nie jest to tak kosztowne.. a na pewno od serca 🙂 Pozdrawiam!!

  • Petite foodie

    Bycie tu i teraz jest bardzo cenne… 🙂 Dużo zdrowia, spokoju a jednocześnie nadal niewyczerpanych pokładów energii i inspiracji!

  • Cudowna modlitwa dziękczynna ♥

  • Aniu, pięknie to wszystko opisałaś. Spokój, radość, ciepło i miłość aż promieniują z każdego zdania 🙂 Z całego serca trzymam kciuki za Was i za to, żeby wszystko poszło jak najlepiej. I niech te chwile we troje, które Was niedługo czekają, będą inspiracją do kolejnych tak pięknych wpisów 🙂 Ściskam,
    Kinga

  • Cudowny, spokojny, spełniony wpis. Czytałam z przyjemnością i ze wzruszeniem. Myślę, że mnóstwo osób czeka na twoje Maleństwo razem z tobą i mnóstwo kciuków jest zaciśniętych 🙂

  • Rozmarzyłam się czytając Twój wpis. Tyle w nim ciepła, miłości i radosnego oczekiwania. To będą najpiękniejsze święta, bo pierwszy raz w trojkę! Powodzenia, już tak mało zostało! 🙂

  • Bardzo miło czytało się Twoje refleksje. Przed Tobą cudowny moment, który odmieni Wasze życie na LEPSZE. Codziennie czekam z niecierpliwością, gdy mój synek wróci ze szkoły, daje mi ogromną dawkę radości i miłości. Życzę Wam dużo zdrówka i spełnienia wszystkim marzeń 🙂 Czekam na Twój organizer! 🙂

  • Jola

    W jakiś sposób „zazdroszczę” Tobie Aniu podjęcia decyzji o dziecku. Nie wiem ile masz dokładnie lat, ale myślę, że do trzydziestki jeszcze trochę pozostało 🙂 Ja przed 30 brałam ślub, nie zdecydowaliśmy się na dziecko na początku małżeństwa z wielu „życiowych” powodów (urządzanie się, zmiana pracy i jej brak itd. swoboda bycia we dwoje). Nie czuliśmy też potrzeby posiadania dziecka jako czegoś najistotniejszego w związku i do tej pory tak jest. Jesteśmy szczęśliwi, realizujemy się na różnych płaszczyznach życia, a swoboda, którą mamy jest dla nas istotna. Obecnie jesteśmy przed 40, niekiedy zastanawiam się czy podjęliśmy dobrą decyzję… może jakby instynkt macierzyński zadziałał w moim przypadku było by prościej…
    Pozdrawiam.

  • To z pewnością będzie piękny i magiczny czas w Waszym życiu. Trzymamy mocno kciuki!

  • Bije od Ciebie spokój radość, miłość. Wasze Maleństwo będzie mieć cudownych rodziców. Jestem pewna, że wszytko pójdzie tak jak sobie wymarzyłaś. Trzymam kciuki :*

  • Ania.aa

    :))))

Close