Pomoc domowa a podział obowiązków w związku. Wywiad z Aleksandrą Stabrawą

Dobrze pamiętam moment, w którym trafiłam na profil Oli na Instagramie i jej piękny dom. Duże okna, jasne przestrzenie, porządek i niezagracona przestrzeń – wszystko, co kocham. Wysłałam wtedy jej profil do Sebastiana z dopiskiem „obserwuj, bo to prawie dom naszych marzeń”. Okazało się, że Ola jest projektantką wnętrz, a ta nasza Instagramowa znajomość przerodziła się w onlinowe i offlinowe regularne pogaduchy.

Tak od słowa do słowa, Ola zdradziła mi, że przez kilka lat korzystała z pomocy domowej, a bez niej podział domowych obowiązków średnio wychodzi, czasem nawet jej i Maćkowi zdarza się o to pokłócić. Zaproszenie ich do tego wywiadu wydało się naturalne i mam nadzieję, że będzie on dla Was inspiracją do tego, by szukać ułatwień również na zewnątrz.


Powiedzcie w skrócie jak wygląda Wasze życie. Czym się zajmujecie, jak pracujecie i ile osób wchodzi w skład Waszej rodziny? Mieszkacie w domu czy mieszkaniu?

Nasze życie toczy  się na podkrakowskiej wsi – mieszkamy tutaj od kilku lat w domu jednorodzinnym.

Obecnie jesteśmy trzyosobową rodziną: mamy 6 letnią córkę Lilianę, która chodzi do przedszkola a za niespełna miesiąc pojawi się na świecie nasze drugie dziecko. Ja już od pewnego czasu nie pracuję (z zawodu jestem projektantką wnętrz – tutaj znajdziecie bloga i stronę Oli, przyp. Ania), powoli szykuję wyprawkę i zajmuję się domem, na ile jest to możliwe. Maciek jest kierownikiem działu IT, pracuje w firmie w Krakowie.

Jak ważny w Waszym życiu jest porządek? Musi być perfekcyjnie, bałagan Wam nie przeszkadza czy jest Wasz wariant “po środku”? Lubicie sprzątać?

Dla mnie porządek jest bardzo ważny, dzięki niemu mam poczucie wewnętrezgo ładu: łatwiej mi się pracuje, odpoczywa i po prostu funkcjonuje. Niekoniecznie musi być perfekcyjnie, ale powinno być czysto – naczynia w zmywarce, żadnych ubrań na podłodze. Maciek nie jest tak wymagający – to co mi przeszkadza, jemu niekoniecznie. 

Myślę że nie będę oryginalna mówiąc, że nie lubimy sprzątać, ale efekt „po“ daje nam mnóstwo satysfakcji, więc siłą rzeczy to po prostu robimy.

Jak wygląda u Was podział obowiązków? Czy macie sztywny plan, kto się czym zajmuje czy ustalacie to na bieżąco? Jak jest dziś, gdy pomocy domowej nie ma?

Jakiś czas temu przygotowaliśmy sobie harmonogram prac domowych i podzieliliśmy się nimi między sobą. Jednak w praktyce nie do końca nam to wychodzi, bo mając masę innych zadań i obowiązków (praca, czas spędzony z córką, prace ogrodowe, odpoczynek), sprzątanie spada na drugi, albo dalszy plan. 

Teraz, kiedy jestem w ciąży są pewne rzeczy którymi nie mogę się zajmować (np. mycie łazienki z użyciem chemii czy sprzątanie kociej kuwety), więc Maciek ma więcej na głowie.

Korzystaliście z pomocy pani do sprzątania. Dlaczego się na nią zdecydowaliście i jakie widzicie korzyści z tej decyzji? Czy tak było od początku Waszego wspólnego mieszkania czy ta decyzja była wynikiem jakiejś sytuacji?

Zdecydowaliśmy się na pomoc domową zaraz po narodzinach naszej córki. Ilość nowych obowiązków związanych z pojawieniem się w domu dziecka, spowodowała, że nie radziliśmy sobie z regularnym sprzątaniem domu. Pomoc domową mieliśmy przez ponad 5 lat, dzięki czemu nie musieliśmy o tym myśleć, ani jakkolwiek się tym zajmować. Fakt, że ktoś zajmuje się domem i podstawowymi obowiązkami domowymi (również praniem i prasowaniem), pozwalał nam na wykorzystanie czasu w zupełnie inny sposób. 

Od kilku miesięcy nie mamy pomocy domowej, ale po narodzinach drugiego dziecka planuję kogoś znaleźć do pomocy. 

Olu, projektujesz wnętrza, czy projekt Waszego domu sprzyja utrzymaniu porządku? 

I tak, i nie. Bo z jednej strony mamy dużo okien i dla osoby z zewnątrz to może wskazywać że nasz dom wymaga sporo pracy, choć wbrew pozorom nie są trudne do mycia. 

Jeśli jednak popatrzymy pod kątem ilości mebli, dekoracji, półek i zastosowanych materiałów np. płytki gresowe w salonie, farba ceramiczna na ścianach, to wnętrze zdecydowanie sprzyja utrzymaniu porządku. 

Może zdradzisz nam kilka rad jak zaprojektować takie wnętrze, które łatwo się sprząta?

Tak jak wspomniałam wcześniej: warto zwrócić uwagę na materiały jakie będą w domu oraz ilość drobiazgów i dekoracji. Kurz pojawia się wszędzie w tej samej ilości, ale to od nas zależy czy tych powierzchni będzie dużo, czy nieco mniej. Prosty, nowoczesny i lekko minimalistyczny styl, w którym dominują zamknięte szafki, proste meble i raczej ukryte sprzęty dużo szybciej się sprząta, niż dekoracyjne wnętrza w stylu prowansalskim, w którym każdy detal mebla i każdy bibelot wymaga uwagi.

Co więcej warto zwrócić uwagę na materiały: np. blat kuchenny z litego drewna wymaga większej ilości czasu i pracy (olejowanie) niż blat kamienny czy z laminatu, który wystarczy tylko przetrzeć wilgotną ściereczką, by byl czysty. 

Połyskujące ciemne powierzchnie (np. fornty lakierowane), lustra, powierzchnie szklane na pewno mocniej pokazują kurz, więc jeśli się na nie decydujemy, warto mieć świadomość, że trzeba będzie je częściej sprzątać.

Polecam wybór lepszych farb do wnętrza, szczególnie w miejscach gdzie jest większych ruch – okolice schodów, węższe korytarze a także kuchnia i łazienka. Dobre farby łatwo się myją i mimo że plamy się pojawią, łatwo można sobie z nimi poradzić, a wnętrze jest czyste.

Kolejna sprawa to organizacja – jeśli na etapie projektowania przemyślimy miejsca do przechowywania najróżniejszych rzeczy, to bardziej oczywiste jest, że łatwiej będzie odkładać na miejsce: okrycia wierzchnie i garderobę, naczynia i akcesoria kuchenne, domowe tekstylia, przybory biurowe itp. 

Możecie opowiedzieć jak wygląda Wasz przykładowy dzień? Kto pierwszy wstaje, kto szykuje śniadanie, kto odwozi Lilianę do przedszkola? Jak się organizujecie w takim codziennym życiu? 

W ciągu tygodnia nasze dni są bardzo podobne. Oboje wstajemy dość wcześnie, ok. 6 rano, Lili budzę ok. 7 rano i szykuję ją do przedszkola, wyjeżdżamy o.k 7:30, a ponieważ zawożę ją do Krakowa, to wracam do domu po 8:00 i zajmuję się bieżącymi sprawami. Kiedy jeszcze pracowałam, część dni spędzałam w terenie (na spotkaniach z klientami),  pozostałe w mojej pracowni, którą mam w swoim domu. 

Po południu odbieramy Lili z przedszkola, staramy się robić to na zmianę, raz ja, raz Maciek. W zależności od tego jakie mamy dalsze plany, to zostajemy w Krakowie lub wracamy do domu. Tutaj toczy się życie rodzinne przy wyspie kuchennej: malowanie kredkami, rozmowy,  wspólne gotowanie – to na co mamy ochotę.  

Ostatnio mam więcej wolnego czasu więc zajęłam się porządkowaniem i organizacją w domu: przeglądałam szafki, szuflady, wyrzuciłam lub oddałam sporo rzeczy, bo przez ostatni czas trochę ich przybyło. Nie lubię kiedy nasz dom jest zagracony niepotrzebymi rzeczami więc lubię od czasu do czasu zrobić przegląd. Teraz był na to idealny moment.   

Czy pojawienie się córeczki zmieniło coś w Waszej domowej organizacji?

Zdecydowanie tak! Na początku czułam ogromny chaos gdyż małe dziecko wymaga ogromnej uwagi. Z czasem jednak zaczęłam się lepiej organizować i przyznaję że teraz dużo lepiej funkcjonujemy jako rodzina (no może z wyjątkiem sprzątania). 

Dzięki temu, że wstaję wcześniej niż córka, już o poranku mogę zająć się swoimi sprawami: napisaniem artykułu na bloga, czytaniem, przed ciążą ćwiczyłam. O poranku mam czas dla siebie. 

Od roku planujemy tygodniowe posiłki i robimy większe zakupy na cały tydzień. Z wyprzedzeniem planujemy różne aktywności weekendowe – przeglądamy co się dziejeje w Krakowie, jakie atrakcje są dla dzieci, tak by spędzać je aktywnie. Choć przyznaję że też pojawiają się dni, kiedy do południa biegamy w piżamach, robimy naleśniki na śniadanie i wylegujemy się na sofie.  

Czy Liliana ma obowiązki domowe? Czy trudno zaangażować ją do dbania o dom?

Tak, staramy się włączyć ją do codziennych obowiązków. Są to raczej drobne czynności jak składanie naczyń do zmywarki po obiedzie, sprzątanie swojego pokoju czy nakrywanie do stołu. Mimo wszytsko najbardziej lubi wspólne gotowanie, kiedy może dodawać poszczególne składniki, włączać mikser i wałkować ciasto. 

Olu, co najlepiej robi w domu Maciek?

Zdecydowanie wszytsko to, co jest związane z naprawą oraz drobnym remontem w domu. Przyznaję, że jest najlepszy we wszelkich precyzyjnych pracach. 

Maćku, co najlepiej robi w domu Ola?

Gotuje.

Jakich 3 rad udzielilibyście parom/rodzinom, które chcą dokonać zmian na lepsze w swojej rodzinnej organizacji?

Zastanowić się co sprawia najwięcej trudności i na tym się skupić, u nas to były regularne zakupy i gotowanie. Kiedy wprowadziliśmy planowanie posiłków z tygodniowym wyprzedzeniem oraz robienie większych zakpuków, skonczył się problem pod tytułem: co dziś na obiad? 

Druga rzecz to oddanie pewnych prac w dobre ręce, czyli: pranie dywanów, zawiezienie zasłon do pralni czy pomoc domowa. Jeśli rzeczywiście przytłaczają nas te wszystkie obowiązki, warto poszukać rozwiązania na zewnątrz.

Trzecia rzecz, to nauka odpuszczania. Przyznaję, że w talentach Gallupa moją najmocniejszą cechą jest maksymalista, a tym samym mam duże skłonności do perfekcjonizmu. Powoli uczę się lekkiego odpuszczania.☺


Dziękuję bardzo Oli i Maćkowi za wywiad. Mam nadzieję, że w ich podejściu znaleźliście też coś inspirującego dla siebie. A zdjęcia do wywiadu zrobiłam ja w ich pięknym domu!

Autorka: Ania Legenza

Jestem blogerką, żoną, mamą, miłośniczką planowania i dobrej organizacji. Wierzę, że porządek w domu oznacza porządek w życiu i od 4 lat przekonuję o tym innych :)

Close