Domowy budżet – zaczynam planowanie

IMG_1969-2

Tematykę kontroli wydatków zawsze traktowałam trochę z doskoku. Nie jestem rozrzutna, wiem jakie mam stałe wydatki (opłaty) i niezależnie od tego, ile wpływało na moje konto zawsze coś odkładałam. Całe planowanie budżetu odbywało się w myślach i było dość krótkotrwałe, bo obejmowało najbliższe tygodnie. Ostatnio jednak naszła mnie usilna potrzeba usystematyzowania tego, ile rzeczywiście wydaję i odkładania większych kwot.

Wcześniejsze moje próby kontroli kończyły się po kilku tygodniach lub miesiącach, bo nie byłam w tym systematyczna. Nie pomagały aplikacje na telefon, ani wydrukowane tabelki. Teraz mam daleki cel, ale jego wizja motywuje do tego by zacząć działać. Przeczytałam kilka wpisów na blogu Michała Szafrańskiego i opracowałam plan działania. Bo najważniejsze to mądrze gospodarować środkami, które posiadamy.

Mój domowy budżet – zaczynam planowanie

Opracowałam listę czterech kroków, które mają pomóc mi w kontroli domowych finansów.

Krok 1. Zapisuję wszystkie wydatki

Zawsze na tym etapie kontrola moich wydatków się kończyła. Bo o ile nad stałymi opłatami łatwo mi zapanować, to zbieranie paragonów i spisywanie wszystkich zakupów okazało się być wykańczające. Od 2 tygodni jednak reaktywuję arkusz z wydatkami i zapisuję na co i ile wydałam. Zależy mi na tym, by robić to bardzo szczegółowo, bo na koniec miesiąca chcę mieć pełen obraz na co rozchodzą się nasze zarobki.

Krok 2. Podział wydatków na kategorie

Ten punkt do tej pory był mi zupełnie obcy. Nie pomagały aplikacje na telefon z podziałem wydatków, zawsze znalazła się ważniejsza rzecz niż spisywania szczegółów z paragonu. Na razie mam tych kategorii niewiele: jedzenie, chemia, rozrywka, mieszkanie, samochód, ale zauważyłam, że ich ilość się rozrasta wraz z kolejnymi wydatkami. Dzięki temu dokładnie odpowiadają naszym potrzebom.

Krok 3. Analiza wydatków i przychodów

Punkt, bez którego to całe spisywanie nie ma sensu. Bez szczegółowej analizy nie dowiemy się na czym można zaoszczędzić. Ja już po tygodniu robienia zapisków zauważyłam, że bardzo dużo wydajemy na pieczywo. W kolejnym tygodniu przerzuciliśmy się na zakupy pieczywa w innym miejscu i innego rodzaju, a wydatki zmalały prawie o połowę. Ostatecznie pewnie wrócimy do pieczenia chleba, bo wychodzi najsmaczniej i najbardziej ekonomicznie.

Krok 4. Limit wydatków

To plan na kolejny miesiąc. Ustalić wysokość wydatków w poszczególnych kategoriach w tym miesiącu i w kolejnym wprowadzić limity, np. limit wydatków na jedzenie w tygodniu czy na rozrywkę w miesiącu. A wszystko po to, by nie wydawać więcej niż zaplanowałam.

domowy budżet

Nawyki, które do tej pory działały i które będę kontynuować

  • 30 dniowa lista zakupów – zwykle moje zakupy są przemyślane, między zrodzeniem się potrzeby a zakupem mijało kilka dni, a od kilku miesięcy mija tych dni trzydzieści. To pozwala mi sprawdzić czego tak naprawdę potrzebuję. W większości przypadków okazuje się, że po upływie miesiąca nie śpieszy mi się tak bardzo do zakupu.
  • przemyślane zakupy – jeśli już decyduję się na zakup, to ta konkretna rzecz musi być dokładnie taka jak chcę. Nie godzę się na półśrodki. Rzeczy kupione na chwilę, zostają z nami zwykle na dłużej, bo są użyteczne. Tylko nie dają nam szczęścia, nie są takie jak sobie wymarzyliśmy. Gdy ta wymarzona rzecz się trafi, to nie ma na nią środków, bo przeznaczyliśmy je na coś tymaczasowego.
  • zakupy przez internet – lubię je robić, bo oprócz tego, że często ceny są znacznie niższe niż stacjonarnie, to jeszcze oszczędzamy czas. Jest to świetne rozwiązanie, kiedy mamy kupić duże gabaryty, przed świętami czy większą imprezą.
  • promocje i kupony zniżkowe – szukam promocji, kiedy mam potrzebę by kupić daną rzecz. Nie kupuję, dlatego że właśnie jest promocja. Dokładnie tak jak pisałam przy okazji mojego kosmetycznego minimalizmu. Przed zakupem konkretnej rzeczy przeglądam strony z kuponami dostępnymi w różnych sklepach i często okazuje się, że jeszcze kilka groszy zostaje na koncie. W telefonie zainstalowaną mam aplikację z aktualnymi gazetkami, więc na bieżąco mogę śledzić promocje w Lidlu czy Biedronce, które mam najbliżej domu.
  • pozbywanie się niepotrzebnych przedmiotów – ostatnio zaczęłam też liczyć ile kosztuje mnie przechowywanie rzeczy, z których nie korzystam. Dzięki temu od razu zabrałam się za ich regularną sprzedaż, a do budżetu wróciło prawie tysiąc złotych. Lista do sprzedania ciągle się wydłuża!

Mam nadzieję, że tym razem mój plan wypali, a w ramach motywacji na blogu pojawia się nowa kategoria ;). Kto dołączy do planowaniem domowego budżetu? A może już macie finanse pod kontrolą i podzielicie się sprawdzonymi sposobami na regularne spisywanie wydatków? 

Autorka: Ania Legenza

Jestem blogerką, żoną, mamą, miłośniczką planowania i dobrej organizacji. Wierzę, że porządek w domu oznacza porządek w życiu i od 4 lat przekonuję o tym innych :)

Close